Złota Jedenastka: Reprezentacja Brazylii

Wybór najlepszej „11” w historii reprezentacji Brazylii to zadanie niezwykle przyjemne ale również karkołomne. Przyjemne dlatego, że praktycznie na każdej pozycji spotykamy piłkarza wybitnego, prawdziwego artystę futbolu. Karkołomne z kolei z tego powodu, że mnogość tych fantastycznych graczy sprawia, że ciężko się zdecydować… Wybranie jednego piłkarza eliminuje ze składu innego, który również zgłasza poważne aspiracje do składu marzeń.

Czym się zatem kierować? Jakie kryteria wybrać, aby móc w miarę obiektywnie (choć to chyba niewłaściwe słowo w tym wypadku) wyselekcjonować tych najlepszych, najwybitniejszych Brazylijczyków w historii futbolu. Jest kilka czynników, które decydują
o tym, że danego piłkarza można uznać za wybitnego. Myślę, że na pewno zalicza się do nich charyzmę, umiejętności, inteligencję no i oczywiście osiągnięte sukcesy! Te ostatnie nie mogą determinować wyboru, ale trudno nie brać ich w ogóle pod uwagę… W mojej konstelacji gwiazd nie zabrakło więc piłkarzy, którzy w swojej karierze osiągnęli to, co w futbolu najważniejsze, czyli mistrzostwo świata. Z reprezentacją Brazylii nie ma w tym wypadku problemów, ponieważ jak żadna inna reprezentacja aż pięciokrotnie sięgała po tytuł, wybór więc był ogromny.

Poważnym problemem, z którym musiałem sobie poradzić, było ustawienie wyjściowe graczy. Zdecydowałem się na mało popularne, ale myślę dla Brazylii adekwatne: 1-3-4-3. Decyzja, którą podjąłem, wynika z faktu, iż chciałem wyróżnić graczy ofensywnych, którzy najbardziej utkwili w mojej pamięci i wyobraźni. Trójkę obrońców podzieliłem na dwóch bocznych i jednego środkowego. Linia środkowa mojego teamu marzeń to dwóch pomocników środkowych – reżyserów gry i dwóch pomocników bocznych. Atak tworzy trzech moim zdaniem najlepszych napastników w historii Canarinhos.

Bramkarz

Jedyna pozycja, z którą nie miałem żadnego problemu. Wybór w tym wypadku może być tylko jeden i naprawdę trudno znaleźć argumenty, które mogłyby go podważyć. GILMAR – najbardziej utytułowany bramkarz w historii futbolu (dwa złote medale na mundialach w Szwecji w 1958 i w Chile cztery lata później). Do tego aż 96 meczów reprezentacyjnych w latach 1953-1969, kiedy grano dużo rzadziej niż obecnie, również działa na wyobraźnię. Niezwykle trudny do pokonania, mimo niezbyt imponujących warunków fizycznych (zaledwie 180 cm wzrostu).

Obrońcy

Pomimo iż reprezentacja Canarinhos kojarzona jest przede wszystkim z grą ofensywną, w jej historii nie brakowało świetnych obrońców. Wybór jest niezwykle trudny a konkurencja bardzo duża. Po długiej analizie postawiłem na CAFUNILTONA SANTOSA w roli bocznych obrońców i DOMINGOSA jako stopera.

Pierwszy z nich to rekordzista reprezentacji Brazylii – 142 występy! Poza tym jedyny w historii, który wystąpił trzykrotnie w najważniejszym futbolowym meczu na świecie. Dwukrotnie schodził z niego jako zwycięzca (1994, 2002), raz musiał zadowolić się „tylko” srebrem (1998). Tym samym stał się drugim po Pele najbardziej utytułowanym graczem w historii. Myślę, że to wystarczające argumenty, aby znaleźć się w moim zestawieniu.

Drugi z nich to z kolei dwukrotny mistrz świata z lat 1958 i 1962. Najstarszy mistrz globu spośród zawodników z pola w historii. W Chile w 1962 roku miał 37 lat i 32 dni zdobywając najcenniejsze trofeum, grając jednocześnie w meczu finałowym! Jeden z pierwszych prekursorów gry ofensywnej na pozycji bocznego obrońcy. W swoim czasie najlepszy na świecie, a i w całej historii kandydat do miana tego najlepszego na tej pozycji.

Domingos da Guia to najmniej znany piłkarz w mojej „11”. Brązowy medalista mistrzostw świata z Francji w 1938 roku gdzie został wybrany do najlepszej drużyny imprezy. Z aspiracjami do miana najlepszego gracza tego mundialu. Legendarna postać brazylijskiej piłki, nieco zapomniana z powodu zamierzchłych czasów, w których grał. Brazylijczycy jednak o nim nie zapomnieli, o czym świadczy nominacja do wyjściowej „11” w całej historii brazylijskiej piłki. Konkurs ten został przeprowadzony wśród kibiców podczas ostatniego mundialu zorganizowanego w Brazylii.

Pomocnicy

Linia środkowa przeznaczona jest dla graczy najbardziej inteligentnych i kreatywnych. To od niej zależy, jak się układa mecz. Często mówi się nawet, że środkowa linia przegrała bądź wygrała spotkanie. Jest to stwierdzenie bardzo prawdziwe i trudno się z nim nie zgodzić. W historii Canarinhos było mnóstwo graczy o wybitnych zdolnościach do kreowania gry. Wybór jest szalenie trudny i na pewno będzie bardzo kontrowersyjny. Postawiłem na następujących graczy: boczni pomocnicy – RONALDINHO i RIVALDO, środkowi pomocnicy – DIDIZICO.

Pierwszą dwójkę miałem przyjemność oglądać na własne oczy. Ronaldinho oczarował mnie niezwykłymi umiejętnościami technicznymi. Potrafił z piłką wyczyniać rzeczy, które wprawiały widza w kompletne osłupienie. Robił to przy okazji z niezwykłą łatwością i lekkością. Miało się często wrażenie, że jakby od niechcenia. Kulminacja jego formy przypadła na mundial w Korei i Japonii w 2002 roku gdzie Canarinhos sięgnęli po złoto przy istotnej pomocy właśnie Ronaldinho. Do dziś mam w pamięci jego fantastyczną bramkę z rzutu wolnego w meczu z Anglikami w ćwierćfinale tej imprezy. To był prawdziwy majstersztyk!

Rivaldo to również klasa sama w sobie. Podobnie jak Ronaldinho mistrz świata z 2002 roku, ale również wicemistrz świata z Francji z roku 1998. Znakomita kariera reprezentacyjna, ale również klubowa. Jeden z wielu gwiazd FC Barcelony w latach jej świetności. Znakomita technika poparta dużą inteligencją. Świetna współpraca z Ronaldo na obu mundialach, w których uczestniczył. Wspaniała kariera. Oglądanie jego gry to była czysta przyjemność!

W środku pola w moim teamie zarezerwowałem dla dwóch kolejnych wirtuozów brazylijskiej piłki. Didi to główny reżyser gry Canarinhos na dwóch złotych mundialach Brazylii w latach 1958 i 1962. Bez niego ciężko byłoby osiągnąć te sukcesy. Niezwykła inteligencja w grze, która okazała się jednak niewystarczająca, aby znaleźć miejsce w sławnym Realu Madryt z drugiej połowy lat 50. XX wieku. W tamtym teamie dzielił
i rządził jednak inny genialny gracz – Alfredo di Stefano…

Drugi gracz środka pola w mojej „11” to niezwykle popularny Zico, czyli „biały Pele”. Sam przydomek już wiele nam mówi o piłkarzu. Niewielu graczy w historii doczekało się takich porównań… Zico to chyba najbardziej niespełniony zawodnik w mojej „11”. Zaledwie brązowy medal na mundialu w Argentynie w 1978 roku i wielki niedosyt cztery lata później w Hiszpanii. Do dziś uważa się tamtą ekipę za najpiękniej grającą spośród wszystkich które nie zdobyły najważniejszego czempionatu… Zico był jedną z centralnych postaci tamtej wspaniałej drużyny, która tylko dzięki swojej niesłychanej niefrasobliwości w grze dotarła jedynie do ósemki najlepszych teamów na świecie.

Napastnicy

Pozostała linia napadu, którą kibice najbardziej doceniają! Strzelanie bramek to przecież esencja i sens tej gry. Zawsze bardziej będziemy szanować strzelca bramki niż tego, który w tym strzelaniu przeszkadza… W historii reprezentacji Canarinhos było i jest nadal tak wielu świetnych napastników, że można by stworzyć kilka fantastycznych „11”. Trzeba jednak na kogoś się zdecydować, kogoś innego niestety pominąć… Wybór jest oczywiście subiektywny i zawsze dyskusyjny. Każdy z nas odbiera futbol inaczej i dla każdego z nas co innego będzie większą lub mniejszą wartością. Po głębokim namyśle postawiłem na następującą trójkę: GARRINCHA, RONALDO, PELE.

Pierwszy z nich to z pewnością najbardziej dramatyczna i tragiczna postać w mojej konstelacji gwiazd. W futbolu osiągnął absolutny szczyt (dwukrotne mistrzostwo świata w latach 1958 i 1962), a w życiu sięgnął dna (m.in. alkoholizm, który doprowadził go do przedwczesnej śmierci w wieku niespełna 50 lat…). W Brazylii jest bardziej uwielbiany od samego Pelego, co najlepiej dowodzi o jego klasie. Niezrównany drybler, autor niepowtarzalnych zwodów, które doprowadził do perfekcji mimo kalectwa i licznych operacji nogi w dzieciństwie. Apogeum formy osiągnął na mundialu w Chile w 1962 roku, gdzie praktycznie w pojedynkę wygrał złoto dla Canarinhos. Prawdziwy artysta futbolu, jeden
z kilku zaledwie kandydatów do miana tego pierwszego!

Ronaldo to piłkarz, którego grę doskonale pamiętam. Wspaniały strzelec (62 bramki dla reprezentacji – tylko Pele ma ich więcej na swoim koncie – 77). Król strzelców na mundialu w Korei i Japonii w 2002 roku (8 bramek) gdzie Canarinhos sięgnęli po złoto. W całej historii mundiali zdobył aż 15 bramek, tylko Miro Klose ma ich więcej – 16). Poza tym wicemistrz świata z Francji z roku 1998 gdzie dziwna i tajemnicza choroba nie pozwoliła mu być sobą
w decydującej walce. Na najważniejszej imprezie mógł już zadebiutować w USA w 1994 roku, jednak Carlos Parreira nie dał mu wtedy szansy na grę.

Moją „11” zamyka król futbolu, czyli Pele. O tym piłkarzu napisano już tyle, że trudno doprawdy wymyśleć coś nowego. Niezliczone rekordy, wśród których najważniejszym jest oczywiście ten związany z mistrzostwami świata – TYLKO ON TRZY RAZ ZOSTAŁ MISTRZEM ŚWIATA! Czy ten rekord kiedykolwiek zostanie pobity? Będzie o to bardzo trudno, ponieważ poziom w futbolu bardzo się wyrównał i coraz trudniej jest potwierdzać prymat na świecie.

A jaka jest dla Was najlepsza w historii „11” Canarinhos? Kogo widzicie w pierwszej drużynie, a kogo jedynie w rezerwie? Zapraszam do dyskusji.

Przechwytywanie

RAFAŁ PAWLETA


Rafał Pawleta
O Rafał Pawleta 59 artykułów
Z wykształcenia nauczyciel geografii, pasjonat dobrego, widowiskowego i efektownego futbolu bez przynależności klubowej czy reprezentacyjnej, miłośnik statystyki piłkarskiej.