Raimundo Orsi – historia filigranowego czarodzieja

Pewnego razu, w jednej z książek sportowych natknąłem się na ciekawą wzmiankę. Brzmiała mniej więcej tak „Mogliśmy z trybun podziwiać popisy małego skrzydłowego reprezentacji Włoch, Orsiego. To jaką techniką dysponował ten piłkarz, było w tych czasach nieocenione”. Ciekawy tego, kim mógł być ten piłkarz, wgłębiłem się w temat. Okazało się, że był to reprezentant nie tylko Włoch, ale również Argentyny.


Przeczytaj także: „Polsko – niemiecka historia piłki nożnej”

 

W piłce nożnej nikomu nie jest obcy temat występów dla dwóch różnych reprezentacji. Dawniej przepisy były mniej skomplikowane. Przeważnie takie sytuacje to przeskok piłkarzy z reprezentacji młodzieżowych do seniorskich, co jest całkowicie normalną procedurą. Pierwszy lepszy przykład z brzegu związany z Polską. Eugen Polanski, kapitan niemieckiej kadry U21 debiutował w seniorskiej reprezentacji Polski. Jednak tutaj sprawa ma się całkiem inaczej. Jak przeskoczyć z dorosłej drużyny jednego kraju do drugiego? Najlepiej wiedziałby chyba Ernest Wilimowski grający dla Polski, z którą był na MŚ 1938, a później reprezentował Niemców.

Przykłady ze zagranicy? Ich też było sporo. Michel Platini, świetnie znany wszystkim Francuz zagrał dla Kuwejtu w jednym spotkaniu. Alfredo Di Stefano, Argentyńczyk z pochodzenia zaliczył aż trzy kraje! Swoją ojczyznę, Kolumbię oraz Hiszpanię. Takich przypadków można by szukać i opisywać każdy z osobna. Jednak ten niedługi artykuł chciałbym poświęcić Raimundo Orsiemu.

Igrzyska promocją do zespołu „Bianconerich”

Raimundo Orsi urodził się na początku XX wieku w argentyńskiej prowincji Avellaneda. Przygodę z piłką zaczynał w klubie Independiente, gdzie zdobył dwa mistrzostwa kraju. Obecnie znani wszystkim Diego Forlan czy Sergio Aguero są wychowankami tego klubu. Zaledwie 170 centymetrowy skrzydłowy bądź napastnik, robił niesamowitą furorę, popisując się nietuzinkowymi dryblingami. Szybko, bo już po czterech latach profesjonalnej kariery stał się reprezentantem swojej ojczyzny Argentyny.

W 1928 roku odbyły się igrzyska olimpijskie w Amsterdamie, na których Argentyna zajęła drugie miejsce tuż za Urugwajem. Świetnie pokazał się na nich Mumu, czyli popularny Orsi. Od jakiegoś czasu mówiono, że jest to najlepszy skrzydłowy świata. Jednak dopiero po tych igrzyskach, na których ogłoszono go „piłkarzem turnieju” Juventus zaproponował mu kontrakt. Nie każdy był w stanie sprostać wymaganiom finansowym Raimundo, jednak 8 tysięcy lirów miesięcznie, Fiat 509 oraz prywatny szofer zupełnie go przekonały. Cena, jaką „Stara Dama” musiała zapłacić za jego osobę, wahała się w granicach 100 tysięcy lirów, a kontrakt podpisano latem.

Raimundo Orsi
Raimundo Orsi, Giovanni Vecchina i Federico Munerati

Przed przylotem do Turynu wszyscy, którzy go nie znali, wyobrażali sobie wielkiego faceta, umięśnionego i pełnego determinacji. Zamiast tego, gdy wysiadł ze statku w Genui, zobaczono całkowite przeciwieństwo. Był małym, szczupłym, wąskim w ramionach człowiekiem, a z wielkiego płaszcza, który wyglądał jakby podebrał go starszemu bratu, wystawała tylko głowa.

Pierwszy sezon był dla Mumu sezonem straconym. Przepisy w lidze włoskiej, dotyczące obcokrajowców były surowe. W rozgrywkach bowiem mogli występować tylko rodowici włosi. Cały rok udowadniano, że Raimundo jest prawdziwym potomkiem emigrantów, którzy osiedlili się w Argentynie. Po roku, jak to mówiono we włoskiej prasie „czyśćca” dostał licencję na grę. Ponoć w tym czasie jego miesięczna pensja w ramach rekompensaty wynosiła 100 tysięcy lirów – tyle zarabiali admirałowie. Sezon 1929/30 był przełomowym w historii Serie A, ponieważ zniesiono podział na Północ i Południe, więc w lidze wystąpiło po raz pierwszy 18 zespołów z całego kraju.

Debiutancki sezon w wykonaniu Orsiego był udanym, potwierdził to, czego się po nim spodziewano. Został najskuteczniejszym zawodnikiem swojego zespołu, zdobywając 15 bramek w 34 meczach. W tym okresie mógł zagrać w drużynie, chociażby z Lugim Ceveninim, o którego umiejętnościach słyszeli wszyscy fani Interu Mediolan, w którym to zdobywał niebywałe ilości bramek. Niestety cały zespół zawiódł. Inter świętował zwycięstwo w lidze, a trener George Aitken podał się do dymisji. Mimo to późniejszy kolega klubowy Mumu nie mógł nachwalić się patrząc na jego grę:

Orsi jest absolutnie niedościgniony. Kiedy był w nastroju i chciał (nie zawsze) był niesamowity. Nigdy nie widziałem gracza takiego jak on – Luigi Bertolini, złoty medalista MŚ z 1934 roku.

W 1930 roku do Juventusu przybył nowy działacz – Edoardo Agnelli. Dokonano kilku wzmocnień w postaci nieustępliwego i zawsze twardo grającego reprezentanta Argentyny Luisa Montiego. Trenerem zaś został selekcjoner reprezentacji Włoch – Carlo Carcano. Nikt chyba się nie spodziewał, że taka zmiana przyniesie pięciokrotne Scudetto! A w sezonach 30/31 oraz 31/32 Raimundo był u szczytu swej formy, zdobywając łącznie 40 bramek. W późniejszym czasie nie był już taką gwiazdą drużyny, jednak ciągle jej ważnym elementem. Wiązało się to z przybyciem wielu gwiazd jak Felice Borel, Ferrari czy Vecchina. W starciach z tymi zawodnikami żadna defensywa we Włoszech nie była w stanie dać sobie rady. Mumu zdobywał pięciokrotnie z rzędu mistrzostwo razem ze „Starą Damą”. Do tej pory nikt nie pobił tego osiągnięcia, a nawet go nie powtórzył.

Świetne występy zaowocowały powołaniem do narodowej reprezentacji Włoch. Podobno sam Mussolini będący pod wrażeniem jego umiejętności, kazał wyrobić dla niego włoskie obywatelstwo w ciągu 24 godzin. Mumu nie był jedynym naturalizowanym piłkarzem, wcześniej wspomniany Luis Monti także zagrał dla dwóch kadr. Orsi strzelił dwusetną bramkę dla Squadra Azzurra. Wystąpił także na mistrzostwach świata w 1934 roku, gdzie był cichym bohaterem. W finałowym meczu z Czechosłowacją, która była istną niespodzianką tego turnieju, strzelił wyrównującą bramkę na 10 minut przed zakończeniem spotkania. To trafienie dało mu tytuł najstarszego strzelca bramki w tamtym turnieju (32 lata). W dogrywce Angelo Schiavio zdobył decydującego gola, który pozwolił stanąć włoskiemu zespołowi na najwyższym stopniu podium. Mussolini osobiście wręczył złote medale bohaterom, a cały kraj popadł w istny szał radości.

Raimundo Orsi
Raimundo Osri składający autografy.

Ponoć bramki, które zdobywał Mumu, były istnymi arcydziełami. Jego strzały były nie do zatrzymania, po kopnięciu piłki ta dostawała dziwnej rotacji. W tamtym czasie można było przeczytać, że chyba to wiatr zmieniał kierunek futbolówki po strzale, a bramkarze mogli tylko płakać, wyciągając ją z siatki.

Włosi, bynajmniej nie speszeni ani ilością publiczności, ani obcym trenerem, raz po raz przepuszczali szaleńcze ataki, których inicjatorem był zawsze mały, czarny Argentyńczyk Orsi

Każde zagranie tego skrzydłowego było po prostu porywające, Gdy orsi szedł z piłką, na trybunach ludziom zmierał dech, sledzono z zapartym tchem pilke w każdej chwili obawiani się bramki.

Dla niego nie było przeszkód, dla niego nie było zbyt dobrych obrońców – Jerzy Bułanow w swych wspomnieniach tak właśnie wspominał Orsiego, którego mógł oglądać z trybun na jednym z meczów zespołu Włoskiego.

Może się założymy?

Raimundo był duszą towarzystwa, zawsze lubiący pożartować, trochę przesądny, miał słabość do zakładów. Można powiedzieć, że był ich maniakiem. Podobno zakładał się o wszystko, o zwycięstwo swojego zespołu, wygraną podczas gry w tenisa stołowego, na basenie czy nawet o samochody. Do dzisiaj nosi przydomek najbardziej utalentowanego zawodnika, który miał okazję zagrać w barwach Juventusu. Pomimo swojego niskiego wzrostu, dzięki swej zadziorności znakomicie walczył w pojedynkach powietrznych. Oprócz szybkości i fenomenalnego strzału posiadał także świetny przegląd pola. Można powiedzieć, że był kompletnym zawodnikiem.

Latem 1935 roku postanowił powrócić na swój rodzimy kontynent. W Turynie święcił największe triumfy, zdobywając praktycznie wszystko, łącznie strzelając 88 bramek w 194 spotkaniach. Przeniósł się do Boca Juniors, utytułowanego klubu z Argentyny. Tak pisano o jego odejściu w gazetach:

Orsi w niedzielę pojechał do Buenos Aires i prawdopodobnie już nie wróci. To już prawie pewne, głównym powodem podobno jest złe samopoczucie jego matki, więc za zgodą przywódców Juventusu opuścił zespół. Wyjątkowy piłkarz, który oprócz pięciu mistrzostw dołożył medal mistrzostw świata oraz pierwszy międzynarodowy puchar.

Boca Juniors nie był jego ostatnim klubem, reprezentował jeszcze kilka innych w tym znane wszystkim Flamengo. W reprezentacji Argentyny rozegrał 13 spotkań (12 przed zmianą barw narodowych, jedno po powrocie do ojczyzny), zaś w kadrze Włoch 35, gdzie strzelił 13 bramek. Zmarł w 1986 roku, a piłkarski świat pisał, że opuścił nas jeden z największych piłkarzy wszech czasów.

MARIUSZ ZIĘBA

 

 

Mariusz Zięba
O Mariusz Zięba 57 artykułów
Obserwator i pasjonat niemieckiego futbolu, otwarty na inne kraje. Kibic 1. FC Köln.