Bordowo-granatowe wojny gabinetowe

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Kolejne plamy Blaugrana

Następca Nuneza kojarzony jest nie z aferami, a z kryzysem czysto finansowym oraz sportowym. W 2003 roku, po ledwie trzech latach kadencji Gasparta urząd objął Joan Laporta. Wspominany jest na Camp Nou pozytywnie, przez pryzmat sportowych sukcesów, ale cieniem na jego wizerunku kładzie się chociażby skandal szpiegowski. Ówczesny sternik Dumy Katalonii miał być u schyłku rządów zamieszany w szpiegowanie przez agencję Metodo 3 kilku wiceprezydentów klubu oraz niektórych piłkarzy (w tym Gerarda Pique). Co do bezpośredniego zleceniodawcy procederu krążyły sprzeczne hipotezy. Jedna mówiła o Laporcie, inna jednym ze współpracowników Joana, kolejna skupiała uwagę na Pepie Guardioli.

Najgłośniejsze, bo najświeższe, są wpadki wizerunkowe i krętactwa duetu Sandro Rosell – Josep Maria Bartomeu. Brutalne zerwanie z ponad stuletnią tradycją rozpoczęło się w ich wykonaniu już po kilku miesiącach prezydentury pierwszego z wymienionych. W wyniku umowy sponsorskiej z Qatar Sport Investments bordowo-granatowe trykoty „splamiono” reklamą Qatar Foundation dla pokaźnego zastrzyku gotówki z kieszeni katarskich szejków. Odczucia cules pogorszyły się jeszcze bardziej, kiedy logo zamieniono po dwóch sezonach na emblemat Qatar Airways.

Blaugrana

Wiadro dziegciu wylało się na Rosella za parafowanie paktu z mającą chuligański charakter grupą Boixos Nois, by zajęła się dopingiem na Camp Nou. Po fali krytyki wycofano się z projektu zwanego Grada d’Animacio.

Równanie legend z brukiem to również praktyka znana Rosellowi. Eric Abidal, Txema Corbella… Wyżej wymienionych potraktowano bez przysługującego im za wkład w sukcesy klubu szacunku.

Sprawa Abidala to demonstracja braku sentymentów ze strony Rosella i spółki. Francuz, będący ważnym ogniwem jedenastki Blaugrany, zachorował w marcu 2011 roku na raka wątroby. Po szybkim leczeniu już parę tygodni później zdawało się, że wszystko zakończy się szczęśliwie. Na Wembley dostał nawet opaskę kapitana od Carlesa Puyola, dzięki czemu mógł odebrać puchar Ligi Mistrzów. Zdążył minąć rok od tamtej diagnozy i reprezentantem Trójkolorowych oraz całym Barcelonismo wstrząsnęła wieść o nawrocie choroby. Trzynastomiesięczna rehabilitacja po operacji przeszczepu organu przyniosła oczekiwany skutek: Abi wrócił na boisko w końcówce sezonu 2012/13, kiedy to akurat kończył mu się kontrakt z klubem. Rosell zdążył złożyć obietnicę, że jeśli Francuz choćby na minutę wybiegnie na plac gry – jego umowa z Dumą Katalonii natychmiast zostanie prolongowana. Słów tych nie poparły działania i 33-latek opuścił miasto Gaudiego na rzecz swojej pierwszej drużyny – AS Monaco.

Neymargate

Txema Corbella to postać związana z szatnią Barcelony, w której odpowiedzialny był za sprzęt przez 35 lat. Zyskał sobie tak ogromny szacunek zawodników, że ochrzcili go „President”. Jego rola nie ograniczała się do pracy, utrzymywał przyjacielskie kontakty z każdym, kogo spotkał na swej drodze. W lipcu 2014 klub, kierowany wówczas – po styczniowej dymisji Sandro – przez dotychczasowego szefa Josepa Marię Bartomeu, zwolnił Corbellę znienacka bez podania powodu. Choć później doszło do porozumienia stron, dezaprobatę dla działań zarządu wyraził nawet Xavi.

Wspomniana zmiana prezydenta podyktowana była skutkami kolejnej afery – Neymargate. Sprowadzony do stolicy Katalonii w letnim okienku transferowym 2013 roku napastnik kosztował… No właśnie, tak naprawdę do dziś nie wiemy ile i możliwe, że nigdy nie będzie to na sto procent pewne. Niezliczona liczba zmiennych i przeróżnych klauzul, z oszustwem podatkowym i procesem sądowym w tle zmiotła ze stanowiska Rosella. Pieniędzmi z kasy Barcy wzbogaciła się firma należąca do Neymarów (ojca i samego zawodnika) i brazylijskie fundusze inwestycyjne. Atmosfera zgęstniała na tyle, że Rosellowi podobno grożono, nie oszczędzając przy tym rodziny, co podał jako bezpośrednią przyczynę decyzji. Nie tak dawno parafowano „pakt wstydu” zwalniający Josepa Marię i Sandro z odpowiedzialności karnej, a pełnię winy przyznający klubowi. Dodatkowo budżet Blaugrany uszczuplał o 5,5 miliona w europejskiej walucie.

W niniejszy sposób kilku szemranych osobników wspieranych przez swą świtę zaprzepaściło tradycję, ideały oraz wyrzuciło do śmieci kartkę z napisanym na niej cytatem opisującym FC Barcelona przed 1978 rokiem. Czy do tego da się powrócić? Perspektywa rysuje się marnie, ale nadzieja umiera ostatnia.

JAKUB BARANKIEWICZ

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Strona: 1 2

Blaugrana blaugrana Blaugrana blaugrana Blaugrana blaugrana Blaugrana blaugrana Blaugrana blaugrana 

#wspieramretro
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: rekrutacja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz