Rok 1922 i nasze pierwsze razy

Piłkarze uczestniczący w pierwszym meczu reprezentacji na polskiej ziemi

O krok od blamażu

Na kolejny mecz międzypaństwowy w wykonaniu Polaków trzeba było czekać całe wakacje. Po historycznym tryumfie nad Szwedami, nastroje wokół polskiej piłki były bardzo optymistyczne. Prasa rozpisywała się o rosnącym znaczeniu piłki w narodzie polskim, a kibice wyczekiwali kolejnego spotkania.

Mimo to mecz z Rumunią nie odbił się szczególnym echem w prasie, która ograniczała się do krótkich sprawozdań, a nawet notatek. Oczywiście wynikało to między innymi z niewielkiej historii piłki w Rumunii.

W odróżnieniu od poprzednich meczów kadra, która wyruszyła do Czerniowic, nie była tak jednolita klubowo, a można nawet rzec, że stanowiła drugi garnitur. Czołowe polskie kluby miały na ten czas zaplanowane rozgrywki i  nie wyraziły zgody na udział czołowych zawodników w grze międzypaństwowej.

Tym samym oprócz oczywistej dominacji piłkarzy z Cracovii, do zespołu dołączyło dwóch przedstawicieli poznańskiej Warty, Jerzy Bułanow z warszawskiej Korony, oraz Leopold Duźniak z krakowskiej Olszy. O Bułanowie możecie przeczytać szerzej poniżej:

Możliwe, że Polacy poczuli się zbyt pewnie po zwycięstwie nad Szwecją i dobrych występach przeciwko Węgrom. Wielu uważało, że nasza kadra wyrobiła sobie dobrą markę i z pewnością ogra początkujących Rumunów, nawet wystawiając mniej znanych piłkarzy, którzy nigdy wcześniej nie odbyli nawet wspólnego treningu.

To się zemściło wynikiem remisowym. Polacy co prawda objęli prowadzenie w pierwszej części spotkania, ale w drugiej połowie Rumuni doprowadzili do wyrównania, a mecz zakończył się wynikiem 1:1. W wywiadzie pomeczowym  sędzia spotkania tak podsumował widowisko:

Pierwsza połowa należała do Polaków; kombinowali oni wspaniale, tylko czasem zapominali o strzale. Po przerwie, zdaje się zmęczeni tempem, które sami sobie podyktowali, osłabli, przez co po początkowym bombardowaniu bramki przeciwnika, Rumunia przyszła do głosu. […] W drugiej połowie grała Rumunia już lepiej, ale za wysoko, przy czym przeważały akcje solowe. […] Zawody były szybkie i wielce urozmaicone, przy czym gra była fair.

Remis został potraktowany w kraju jako porażka, a winą obarczono PZPN. Związkowi zarzucono, że wyraził zgodę na termin meczu, który kolidował z innymi rozgrywkami. Zamiast odrzucić propozycję Rumunów, związek wystosował do okręgów zapytanie o możliwość udostępnienia piłkarzy. Zaplanowane w Krakowie zgrupowanie nie odbyło się z powodu zbyt małej ilości piłkarzy. Tym samym gdyby nie życzliwość Cracovii, która ostatecznie zgodziła się na udostępnienie swoich graczy, mecz w Czerniowcach by się nie odbył z uwagi na brak skompletowanego składu.

Autor: Bartłomiej Matulewicz

Od lat związany z publicystyką - kiedyś o Manchesterze United, dziś o historii futbolu. Anonimowy Korespondent. Strzelałem w Manchesterze, Mediolanie, Monako, Monachium, Marsylii, Liverpoolu, Londynie i wielu innych... fotki. Czasami złapiesz mnie na trybunach prasowych. Zawodowo zajmuję się doradztwem w marketingu wyszukiwarkowym.

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Bartłomiej Matulewicz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *