Święta Wojna Rangersów i Celticu

Święta Wojna 

Gdy myślimy o najpopularniejszych piłkarskich derbach świata, miasto Glasgow, mimo iż stolicą Szkocji nie jest, wymieniamy jednym tchem obok takich metropolii jak: Londyn, Mediolan, Rzym czy Buenos Aires. We wszelkich subiektywnych rankingach piłkarskich derbów — „Old Firm” zajmuje czołowe miejsce w TOP10. I choć obecnie fani tego piłkarskiego święta przeżywają głód spowodowany degradacją Rangersów, to bardzo możliwe, że już od przyszłego sezonu szkockiej ekstraklasy na ekrany telewizorów na stałe powróci serial „Święta Wojna” w wydaniu nie śląskim, a glasgowskim.

Rywalizacja, emocje sięgające zenitu, pieniądze, fanatyzm — to zaledwie kilka z kilkunastu przymiotów, które kryją się pod pojęciem „Old Firm Derby”, czyli grubo ponad stuletniej rywalizacji pomiędzy dwoma klubami z Glasgow. Celtic i Rangers, bo o nich oczywiście mowa, spotkały się ze sobą już 400 razy (ostatnio 01.II.2015). Bardzo prawdopodobnym jest, że już niebawem Rangersi, którzy ostatnie kilka lat spędzili na banicji w niższych ligach, powrócą na szkocki, piłkarski salon, a „Święta Wojna” wkroczy już na stałe w nową fazę. Tyle tytułem wstępu.

Wielki głód w Irlandii i jego następstwa

wikimedia.org
wikimedia.org

Każdy konflikt ma swoje przyczyny. Nieważne, czy weźmiemy pod uwagę konflikt militarny, handlowy czy społeczny. Nawet piłkarski. Relację pomiędzy kibicami i klubami z Glasgow można nazwać konfliktem, jednak znacznie trudniej określić, jakiego typu on jest. Ciężko również wyznaczyć oficjalną datę jakiegokolwiek wydarzenia, od którego otwarcie moglibyśmy mówić o tym, że kibice Celtiku, łagodnie rzecz ujmując, nie darzą sympatią fanów zespołu Rangers FC i odwrotnie. Gdzieś jednak trzeba szukać początków. Genezę konfliktu bezpiecznie jest umieścić w połowie XIX wieku, mimo iż w tamtych czasach nie istniały jeszcze oba interesujące nas kluby.

Dosyć humorystycznie można powiedzieć, że konflikt zielono-białych z niebieskimi zaczął się od ziemniaków, których nie było. Gdzie? W Irlandii. Nie było ich w tym czasie również w Szkocji, ale ważniejsze są dla nas te „irlandzkie”. Chodzi oczywiście o Wielki Głód w Irlandii, który datuje się na lata 1845-1849. Choroba ziemniaków, przywieziona ze Stanów Zjednoczonych, spowodowała zniszczenie znacznej części zbiorów kartoflanych, które były w tamtym okresie podstawą żywieniową Irlandczyków. W wyniku następstw tego wydarzenia duża część mieszkańców Zielonej Wyspy emigrowała. Ci bogatsi przepływali Atlantyk i osiedlali się w Stanach Zjednoczonych. Biedniejsi z kolei wędrowali między innymi do Szkocji. Oczywiście Irlandczycy już wcześniej osiedlali się w północnej części Wielkiej Brytanii, jednak pewnym jest, że nie na aż tak dużą skalę, jak robili to w czasie klęski głodu w połowie XIX wieku. Warto w tym miejscu również dodać, że Szkocję już w roku 1846 nawiedziło to samo nieszczęście, w wyniku którego kraj opuściły rzesze Szkotów.

Większość Irlandczyków, którzy emigrowali do Szkocji, była katolikami. Nie osiedlali się oni w różnych częściach kraju, co sprzyjałoby asymilacji. Zamiast tego zaczęli tworzyć lokalne społeczności w niektórych rejonach Kaledonii. I tak na przykład w 1851 roku 1/5 mieszkańców Dundee to byli ludzie, którzy urodzili się w Irlandii.

Zarówno wyznanie jak i niski poziom majętności napływających Irlandczyków nie pozostał bez znaczenia. Pierwszym powodem do patrzenia nieprzychylnie na imigrantów z Zielonej Wyspy było to, że około 2/3 z nich to katolicy, podczas gdy Szkoci to w większości protestanci. Nieliczne kościoły katolickie w północnej części Wielkiej Brytanii nie radziły sobie z rosnącą ilością wiernych, toteż sprowadzano dodatkowych Irlandczyków — księży. Ubogość mieszkańców jeszcze nie niepodległej wtedy Irlandii miała z kolei przełożenie szczególnie na sytuację w będącym w okresie uprzemysłowienia Glasgow. Irlandczycy bowiem mogli pracować za o wiele mniejsze pieniądze w powstających coraz to nowych fabrykach. Tym samym zabierali pracę Szkotom, a to powodowało naturalny wzrost niechęci ludności rodzimej do imigrantów. Słowa jednej z przyśpiewek kibiców Rangers brzmią: „The famine is over, why don’t you go home?” (Głód się skończył, dlaczego nie wrócicie do domu?). Być może zrodziła się ona jeszcze w latach 50. lub 60. XIX wieku. A nawet jeżeli nie, to na pewno ich dotyczy.

Powstanie Rangers i Celtic Glasgow

Popiersie Brothera Walfrida - założyciela klubu Celtic / wikimedia.org
Popiersie Brothera Walfrida – założyciela klubu Celtic / wikimedia.org

Mimo iż do 1890 roku żadna oficjalna liga piłkarska w Szkocji nie istniała, kluby powstawały. Rangers został założony w 1872 roku i przez kolejnych 15 lat był obok Queen’s Park najpopularniejszym klubem w Glasgow. Gdy 6 listopada 1887 roku grupa Irlandczyków założyła katolicki klub Celtic, najprawdopodobniej ogólna opinia Szkotów na ten temat brzmiała: jeszcze jeden szkocki klub z irlandzko-katolickim podłożem. Nowa drużyna na mapie piłkarskiej Szkocji nie była bowiem pierwszą tego rodzaju w historii. Już wcześniej, w Edynburgu, założony został Hibernian, a w Dundee działała drużyna Dundee Harps.

W kolejnym roku Celtic i Rangers zagrali pierwszy mecz. Z racji tego, że liga jeszcze nie istniała, drużyny grały ze sobą albo w Pucharze Szkocji, albo towarzysko. Obie drużyny po raz pierwszy spotkały się ze sobą bez zobowiązań 28 maja 1888 roku, a górą był irlandzki Celtic, który wygrał 5:2. Wraz z pojawieniem się oficjalnych rozgrywek ligowych w sezonie 1890/91, rozpoczął się kilkuletni okres dominacji „The Bhoys” w szkockiej piłce. Przez pierwszych osiem sezonów piłkarze Celtiku zdobyli cztery tytuły mistrzowskie, trzy wicemistrzowskie oraz jeden Puchar Szkocji. Zespół Rangers został odsunięty w cień, jednak wraz z końcem dominacji zielono-białych w sezonie 1897/98 rozpoczął się czas prosperity „The Blues”.

Na dobrą sprawę taka wymiana ciosów w postaci zdobywania tytuły mistrzowskiego pomiędzy Celtikiem i Rangersami trwała aż do końca I Wojny Światowej. Tym, co jednak charakterystyczne dla tych pierwszych trzydziestu lat rywalizacji, jest fakt, że jakiekolwiek różnice polityczne lub religijne nie były aż tak widoczne, jak w okresie międzywojennym. Lata 1888-1918 to czas, w którym zarządy klubów dosyć szybko wyczuły korzyści finansowe płynące ze „zdrowej” rywalizacji pomiędzy drużynami, więc dbano o to, aby relacje były jak najlepsze. Dosyć popularnym stał się nawet wyjazd obu klubów na Nowy Rok do Anglii, gdzie grano specjalny, noworoczny mecz.

1 Trackback / Pingback

  1. Kontuzje, które przeszły do historii futbolu - Retro Futbol

Dodaj komentarz