Z piłką wśród Flamandów i Walonów cz. 2

2_12023312_jpllogoRG

Witam w drugim odcinku cyklu artykułów o belgijskiej piłce. Tym razem postarałem się opisać, jak wyglądało letnie okienko transferowe, zarówno wśród reprezentantów Belgii grających za granicą, jak i w samej Jupiler Pro League. Wspomniałem również o występach belgijskich klubów w eliminacjach europejskich pucharów oraz o aferze, która wstrząsnęła belgijską piłką w sezonie 2018-2019.

Europejskie puchary

Tak ciekawego letniego okienka transferowego, i to zarówno jeżeli chodzi o kluby belgijskie, jak i o reprezentantów Belgii grających za granicą, chyba nikt się nie spodziewał. A może moment, gdy Divock Origi strzelał ostatniego gola w europejskiej piłce klubowej w sezonie 2018-2019 był zwiastunem tego, co może się wydarzyć. Najważniejsze jednak, że transferowe lato było bardzo ciekawe i dodatkowo połączone z dobrymi występami klubów belgijskich w eliminacjach LM i LE.

Dzięki temu po raz pierwszy od 14 lat dwa kluby Jupiler Pro League zagrają w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a dwa kolejne w Lidze Europy. Odpadł tylko powracający po wielu latach do europejskich rozgrywek, ostatni belgijski finalista europejskiego pucharu, Royal Antwerp FC. Jednak mimo tego przysporzył kibicom wielu emocji i do awansu zabrakło mu zaledwie kilku minut. Wspominam o pucharach, bo ich wyniki miały duże znaczenie dla przeprowadzanych w Jupiler Pro League transferów. Aby zachować jakiś porządek, zacznę od piłkarzy Red Devils, a potem opiszę, co działo się na krajowym podwórku.

Piłkarze Club Brugge świętują awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Źródło: clubbrugge.be

Red Devils

Dla kibiców interesujących się głównie topowymi ligami najważniejszy były oczywiście transfery Edena Hazarda z Chelsea FC do Realu Madryt (100 mln €), jego brata Thorgana z Borussii Mönchengladbach do jej imienniczki z Dortmundu (25,5 mln), Youriego Tielemansa z AS Monaco do Leicester City (45 mln) czy też ostatnio Romelu Lukaku z Manchesteru United do Interu Mediolan (65 mln). Jednak oprócz gwiazd Red Devils kluby zmieniali również inni belgijscy gracze.


W Bundeslidze świeżo powołany przez Martineza Benito Raman zmienił Fortunę Düsseldorf na Schalke 04 (13 mln), a jego kolega klubowy, gwiazdor młodzieżówki, która przegrała na ME z Polską, Dodi Lukebakio trafił do Herthy Berlin (20 mln). Piłkarzem Herthy został również Dedryck Boyata, występujący dotąd w Celtiku Glasgow. A na koniec do beniaminka z Kolonii trafił wielki talent Anderlechtu Sebastiaan Bornauw (6 mln).
Zmniejszyła się kolonia belgijskich graczy na wyspach.

Oprócz Edena Hazarda i Romelu Lukaku Premier League opuścili inni reprezentanci Red Devils. Vincent Kompany, o czym jeszcze będę pisał w dalszej części tekstu, został grającym trenerem w RSC Anderlecht. Simon Mignolet zamienił (7 mln) ławkę rezerwowych w Liverpoolu na walkę (skuteczną) z Club Brugge o Ligę Mistrzów. Mousa Dembélé opuścił Spurs (5,35 mln), by podpisać lukratywny kontrakt w Chinach z Guangzhou R&F, a Laurent Depoitre odszedł z Huddersfield, by powrócić do Gandawy i w znaczący sposób pomóc KAA Gent w awansie do Ligi Europy.

Jednak, oprócz Tielemansa, są też reprezentanci Belgii, którzy swoją przygodę z angielskim futbolem dopiero zaczynają. Dennis Praet dołączył do przyjaciela z Anderlechtu i również został graczem Leicester (21,5 mln). Kapitan mistrza Belgii Racingu Genk Leandro Trossard podpisał kontrakt z Brighton & Hove Albion (20 mln), a wychowanek Club Brugge Björn Engels zamienił Reims na Aston Villę (8 mln). Warto też odnotować, że po okresie wypożyczenia, Wolverhampton wykupił z Anderlechtu Leandera Dendonckera (13,5 mln). Barwy zmienili również Thomas Vermaelen i Radja Nainggolan, pierwszy wybrał się na piłkarską emeryturę do Japonii, a drugi przeszedł z Interu do Cagliari, gdzie grał już w latach 2010-2013. Na koniec trzeba wspomnieć o dość zaskakującym przejściu Nacera Chadliego z AS Monaco do Anderlechtu.

Propere Handen

Jak pewnie większość z was wie, że belgijskich futbolem ligowym wstrząsnęła w minionym roku afera „Propere Handen” (Czyste ręce), w której głównym podejrzanym, a potem świadkiem koronnym został agent piłkarski Dejan Veljković. Afera dotyczyła prania brudnych pieniędzy oraz prób ustawiania wyników meczów. Zatrzymano wiele osób ze środowiska, agentów, działaczy, trenerów, piłkarzy, sędziów, a nawet dziennikarzy. W wyniku tej afery KV Mechelen zostało wykluczone z europejskich pucharów oraz z rozgrywek o puchar Belgii. Sprawa nadal znajduje się w belgijskiej prokuraturze.

W związku z tym, że KV Mechelen odwoływało się do BAS (belgijski sąd ds. sportu) ze względu na wcześniejszą decyzję KBVB (belgijski związek piłki nożnej) o degradacji KVM do drugiej ligi, długo nie było wiadomo, kto zagra w pucharach i w Jupiler Pro League. Ostatecznie KV Mechelen pozostało w lidze, a ich miejsce w eliminacjach LE zajął KAA Gent. Ta afera spowodowała również, że wielu agentów, w tym najpotężniejszy na rynku belgijskim Mogi Bayat, musieli podczas tego okienka działać po cichu, przy pomocy zaprzyjaźnionych ludzi, ale czołowe belgijskie kuby nadal z nimi współpracują.

Jupiler Pro League

Gdy już przedstawiłem wędrówki reprezentantów Czerwonych Diabłów, mogę się przenieść na belgijskie boiska, a tu działo się wiele ciekawych rzeczy. Dość powiedzieć, że według danych portalu transfermarkt.pl, belgijskie kluby wydały latem na transfery rekordowe 146,4 mln euro, co jest wzrostem o ponad 40 mln w stosunku do roku ubiegłego. Wydatki te były możliwe nie tylko dzięki pieniądzom za udział w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, a przede wszystkim dzięki sprzedaży piłkarzy z Jupiler Pro League. Belgijskie kluby otrzymały za swoich graczy 225,2 mln euro, co jest kwotą prawie dwukrotnie wyższą od 119,2 mln, które wpłynęły na konta klubów w roku ubiegłym. Te dane są oczywiście niepełne, bo portal nie ma danych z kilkudziesięciu innych transferów oraz nie może jeszcze uwzględnić bonusów, jakie kluby mogą otrzymać za wielu ze sprzedanych piłkarzy. Tyle wstępu i przechodzimy już do szczegółów.

KRC Genk

Dużo się działo w obozie mistrza Belgii, czyli KRC Genk. Władze klubu próbowały zatrzymać trenera Philippe’a Clementa, ale on zdecydował się na nowy projekt w Club Brugge, z którym był związany w przeszłości jako piłkarz i asystent trenera. W jego miejsce sprowadzono osiągającego rok w rok wyniki ponad stan w Charleroi Felice Mazzù.


Nowy trener musi sobie radzić nie tylko bez sprzedanego do MLS jeszcze w rundzie wiosennej Alejandro Pozuelo, ale również bez kapitana drużyny Leandro Trossarda (Brighton – 20 mln), ukraińskiego pomocnika Rusłana Malinowskiego (Atalanta – 13,7 mln) oraz obrońcy reprezentacji Ghany Josepha Aidoo (Celta – 8 mln). Pozostali gracze, którzy opuścili Luminus Arenę, nie mieli większych szans na grę w obecnym sezonie, choć dla klubów, do których się przenieśli, będą z pewnością ważnymi graczami, ale o tym w dalszej części tekstu.

Dzięki pieniądzom z transferów i puli finansowej za sam udział w Lidze Mistrzów, Racing Genk miał ponad 60 mln euro na odbudowanie drużyny. W ten sposób do Limburgii trafili: 23-letni skrzydłowy Zulte Waregem Theo Bongonda (7 mln – rekord transferowy), wielki talent IFK Göteborg ledwie 17-letni skrzydłowy Benjamin Nygren (3,7 mln), 20-letni środkowy obrońca Atlético Nacional Carlos Cuesta (3,8 mln) oraz 21-letni nigeryjski napastnik FC Zürich Stephen Odey. Jednak samymi talentami w Lidze Mistrzów grać się nie da i dlatego pozyskano jeszcze gwiazdę młodzieżowych ME Rumuna Ianisa Hagiego (Viitorul – 4 mln), wielkoluda (201 cm wzrostu) z FC Midtjylland, 25-letniego napastnika Paula Onuachu i lidera środka pola Viktorii Pilzno 27-letniego Patrika Hrošovskýego.

W ten sposób Mazzu ma silną i zrównoważoną kadrę, która umożliwia mu stworzenie nie mniej silnej ekipy od tej, którą miał Clement. Zwłaszcza że udało się zatrzymać kilka gwiazd takich jak Sander Berge, Joakim Mæhle oraz oczywiście król strzelców JPL Mbwana Samatta. Humor szkoleniowcowi Genku popsuła jedynie kontuzja pierwszego bramkarza, reprezentanta Australii Danny’ego Vukovica, którego przez dłuższy czas musi zastępować powracający z wypożyczenia do Lommel 20-letni Gaëtan Coucke. Nas jednak najbardziej cieszy, że mając tak silną konkurencję, już trzy mecze w pierwszym składzie rozegrał w nowym sezonie Jakub Piotrowski. Oby to był dla naszego pomocnika dużo lepszy sezon od poprzedniego.

Czy Ianis Hagi zostanie nową gwiazdą KRC Genk?
Źródło: KRCGenkofficial

Club Brugge

Wielkie inwestycje poczynił za to wicemistrz Belgii, czyli Club Brugge. Najważniejsze było podkupienie z Genku trenera Philippe’a Clementa, który zastąpił odchodzącego Ivana Leko. Na sprzedaży piłkarzy Blauw-Zwart zarobili ponad 60 mln euro, ale stracili tak ważnych graczy, jak Wesley (Aston Villa – 25 mln), Arnaut Danjuma (Bournemouth – 18 mln), Marvelous Nakamba (Aston Villa – 12 mln) czy Stefano Denswil (Bologna – 6 mln). Jednak błyskawicznie uzupełnili skład.

I tak Wesleya ma zastąpić 21-letni David Okereke (Spezia – 8 mln), Danjumę wypożyczony z Brighton Percy Tau, Nakambę pozyskany z FC Basel Éder Balanta (2,4 mln), choć długo starano się o Victora Wanyamę i gdy wydawało się, że transfer jest już zaklepany, prezes Tottenhamu zażądał, by Club Brugge spłacił jeszcze zaległości kontraktowe wobec tego piłkarza, i wtedy władze Blau-Zwart wycofały się z tej transakcji. Najlepszym jednak, jak dotąd, zakupem jest pozyskany ze Slavii Praga środkowy obrońca Simon Deli (2,5 mln).

Jednak były również dwa inne transfery, którymi Club Brugge zaimponował na rynku, a mianowicie pozyskanie rezerwowego bramkarza Liverpoolu i reprezentacji Belgii Simona Mignoleta (7 mln) i podkupienie dogadanego z Anderlechtem napastnika Galatasaray Mbaye Diagne. Koszt rocznego wypożyczenia tego ostatniego to ponad 3 mln euro, a warto pamiętać, że dotychczasowy (zeszłoroczny) rekord transferowy Club Brugge to zakup za 5 mln euro Kaveha Rezaei z Charleroi. Notabene wypożyczonego w tym okienku z powrotem do Zebr. Tak wzmocnione Club Brugge wydaje się głównym kandydatem do mistrzostwa, biorąc pod uwagę, że w klubie pozostali Vanaken, Vormer, Dennis, Diatta i Mechele.

Simon Mignolet zaskoczył wielu swoją decyzją o powrocie na belgijskie boiska.
Źródło: clubbrugge.be

Standard Liege

Do walki o mistrzowski tytuł szykuje się również prowadzony drugi sezon przez legendarnego Michela Preud’homme’a Standard Liege. Rouches na transferach zarobili ponad 35 mln euro, ale stracili tylko trzech ważnych graczy. 21-letni skrzydłowy Moussa Djenepo przeszedł do Southampton (15,7 mln), rumuński pomocnik Razvan Marin do Ajaksu (12,5 mln) a bramkarz Guillermo Ochoa powrócił do Meksyku. Wpadło jeszcze 5 mln za wykup przez Galatasaray, po okresie wypożyczenia, Christiana Luyindamy.

Większość z tych pieniędzy została wydana na wzmocnienia, a najwięcej na rekordowy transfer w historii ligi belgijskiej, a mianowicie pozyskanie z Interu Mediolan lidera belgijskiej młodzieżówki, niestety nieobecnego z powodu kontuzji na ME, Zinho Vanheusdena za 12,6 mln euro. Pozostali gracze kosztowali dużo mniej. Trójka z Mouscron (Amallach, Vojvoda i Dussenne) razem 3,5 mln. Tyle samo kosztował urugwajski napastnik FC Bologna, świetnie spisujący się w ubiegłym sezonie na wypożyczeniu w KV Kortrijk, Felipe Avenatti.

Za niewiele ponad 3 miliony pozyskano lewego obrońcę FC Utrecht Nicolasa Gavory’ego. Do tego doszły transfery skrzydłowego Aleksandara Boljevicia (Waasland-Beveren), napastnika Denisa Dragusa (Viitorul) i wypożyczenie byłego reprezentanta Belgii Anthony’ego Limbombe (FC Nantes), za które zapłacono w sumie 5 mln euro. Z taką kadrą Standard jest obok Club Brugge głównym kandydatem do zdobycia tytułu mistrzowskiego.

Najdroższy piłkarz kupiony przez belgijski klub. Zinho Vanheusden.
Źródło: standard.be

Royal Antwerp FC

Czas na przedstawienie największej niespodzianki letniego okienka, czyli najstarszego belgijskiego klubu Royal Antwerp FC. Nie mieli pieniędzy z transferów, nie mieli pieniędzy z europejskich pucharów (odpadli pechowo z AZ Alkmaar), ale za to mają bogatego właściciela (Paul Gheysens właściciel firmy Ghelamco) oraz legendarnego dyrektora sportowego Luciano D’Onofrio. To właśnie ten ostatni, wykorzystując swoje kontakty, potrafił przekonać do przeprowadzki do Antwerpii takie gwiazdy jak Steven Defour, Kevin Mirallas, Wesley Hoedt czy też Zinho Gano.

Dodając do tego wcześniej pozyskanych Ritchiego De Laeta, Liora Refaelova i Alexisa De Sarta, ilość znakomitych graczy sprowadzonych bez sumy odstępnego robi wrażenie. Jednak The Great Old wydają też żywą gotówkę na wzmocnienia i w ten sposób na Bosuil trafili Manuel Benson (Genk – 3 mln), Martin Hongla (Granada – 1,6 mln) oraz Júnior Pius (Paços de Ferreira – 1 mln). Dodając do tego graczy, których już wcześniej miał w kadrze Laszlo Bölöni, Antwerpia wyrasta na poważnego kandydata do gry w europejskich pucharach, a być może nawet powalczy o mistrzostwo.

Defour, Gano, Hoedt, Benson. R.Antwerp FC zadziwił transferami w Deadline Day.
Źródło: royalantwerpfc.be

KAA Gent

Ostatnim klubem, który reprezentuje Belgię w europejskich pucharach, jest KAA Gent, w którego barwach występuje znany dobrze polskim kibicom Vadis Odjidja. Zarząd klubu z Gandawy zrobił porządek w swojej kadrze i mimo nieudanej końcówki sezonu 18/19 dał trenerowi Jessowi Thorupowi drugą szansę. Mimo sprzedaży trzech kluczowych graczy: Birger Verstraete (1.FC Köln – 4 mln), Anderson Esiti (PAOK – 3,5 mln), Arnaud Souquet (Montpellier – 2,8 mln) skład wydaje się silniejszy od ubiegłorocznego.

Bez sumy odstępnego udało się sprowadzić lub wypożyczyć takich graczy jak: Sven Kums (Anderlecht), Laurent Depoitre (Huddersfield), Mikael Lustig (Celtic) i Milad Mohammadi (Achmat Grozny). Jednak zainwestowano również kwotę uzyskaną ze sprzedaży graczy i na Ghelamco Arena trafili Michael Ngadeu Ngadjui (Slavia Praga – 4,5 mln), Elsha Owusu (Lyon – 1 mln), Alessio Castro-Montes (Eupen – 1,2 mln) i wielce uzdolniony 17-letni Dylan Mbayo (Lokeren – 1,3 mln). Dodając do tego powracających z wypożyczeń Yuye Kubo i Mamadou Syllę oraz zeszłoroczną kadrę Buffalo’s, wydaje się, że bezpośredni awans do europejskich pucharów jest w zasięgu KAA Gent.

Sven Kums powrócił do klubu, w którym świętował największe sukcesy.
Źródło: kaagent.be

RSC Anderlecht

Pewnie wiele osób sporadycznie czytających o belgijskiej piłce jest zdziwionych, że opisuje czołowe kluby i nie ma wśród nich tego najbardziej znanego. Tak się jednak złożyło, że po raz pierwszy od 55 lat RSC Anderlecht nie zagrał w europejskich pucharach i w lidze belgijskiej wypadł z grona faworytów. By to zmienić, właściciel Mauves miliarder Marc Coucke zdecydował się powierzyć odbudowę pozycji klubu legendzie Fiołków Vincentowi Kompany’emu. Jest to o tyle ryzykowna decyzja, ponieważ ten wybitny belgijski piłkarz został zatrudniony jako grający trener, co obecnie w zawodowej piłce na wysokim poziomie jest rzadkością.

Kompany zaczął sprowadzać znanych sobie graczy z przeszłością na wyspach i w ten osób na Lotto Park (nowa nazwa Constant vanden Stock stadion) trafili Nacer Chadli (AS Monaco), Sami Nasri (West Ham), Philippe Sandler (Manchester City) i Kemar Roofe (Leeds – 6 mln). Oprócz tego z Heerenveen sprowadzono reprezentanta młodzieżówki Oranje Michela Vlapa (8 mln), a z PSV Eindhoven wypożyczono Derricka Luckassena. Ostatnim wzmocnieniem był powoływany do reprezentacji przez Martineza bramkarz Eupen Hendrik Van Crombrugge (2,25 mln).

Kompany ma plan, by Anderlecht grał w stylu Manchesteru City i niepotrzebni mu są starsi gracze, którzy dotąd byli w klubie. Stąd sprzedaż bądź wypożyczenia takich zawodników jak: Santini, Kums, Morioka, Appiah, Kara, Lawrence, Vranjes, Sanneh, Milić, Sa. Sprzedano również niezadowolonego z roli rezerwowego Sebastiaana Bornauwa do Kolonii. Zdecydowanie postawiono na młodzież z akademii, która szybko uczy się grać, w którego stylu wymaga Kompany. Ligowy start Fiołków był dramatycznie słaby, ale ostatnia wygrana ze Standardem daje nadzieje, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku. Zresztą kibice nie mają innego wyjścia jak czekać, ponieważ zwolnienie Vincenta Kompany’ego nie wchodzi w grę, bez względu na wyniki Anderlechtu.

Tak fani Anderlechtu powitali Vincenta Kompany’ego.
Źródło: Twitter RSC Anderlecht

Za plecami Top 6

Tyle o Wielkiej Szóstce, bo obecnie do klasycznego belgijskiego Top 5 trzeba dodawać drużynę z Antwerpii, i przechodzimy do najciekawszych transferów w pozostałych klubach.

W Sportingu Charleroi pożegnano się z wieloletnim trenerem Felice Mazzu, którego zastąpił Karim Belhocine z Anderlechtu. Klub miał pieniądze na wzmocnienia, ponieważ sprzedał do Lille za 13 mln euro swojego najlepszego piłkarza Victora Osimhena, którego za 3,5 mln wykupiono wcześniej z Wolfsburga. Zebry zainwestowały w wypożyczonego wcześniej z Anderlechtu Riotę Moriokę (1,5 mln), jamajskiego napastnika NK Domżale Shamara Nicholsona (1,5 mln) oraz w wypożyczenie sprzedanego rok temu do Club Brugge swojego najlepszego strzelca Kaveha Rezaei. Te transfery jednak nie powalają na kolana i raczej Top 6 jest poza zasięgiem Charleroi.

Duże zmiany zaszły w innym klubie mającym aspiracje walki o puchary, a mam na myśli SV Zulte Waregem. Z klubu zarządzanego i trenowanego od ponad 20 lat (z krótką przerwą) przez Francky’ego Dury odeszło kilku ważnych graczy. Za 7 mln sprzedano do Genku Theo Bongondę, kolejne pół miliona wpłynęło do kasy z Kataru za Hamdiego Harbaoui. Ze znanych graczy odeszli jeszcze Nill De Pauw (Rizespor) i Hicham Faik (Heerenveen). Jednak nowi piłkarze powinni w pełni zrekompensować straty, a moim zdaniem nawet dość mocno podnieść poziom Essevee, jak potocznie nazywa się zespół z Waregem. Z Arki Gdynia pozyskano Lukę Zarandię (1 mln), z Genku definitywnie wykupiono Ibrahimę Secka (0,5 mln) a z rezerw FC Porto, grającego w ubiegłym sezonie w Antwerpii Omara Goveę. Wypożyczono również dwóch napastników: Kanadyjczyka Cyle Larina (Besiktas) oraz Dimitri Oberlina (FC Basel). Jednak najciekawszy transfer był bezgotówkowy. Nowym graczem Zulte Waregem został, znany z boisk Premier League Sadio Berahino.

Czy drugie podejście Luki Zarandii do Jupiler Pro League będzie udane?
Źródło: essevee.be

Dla polskich kibiców ważne są zmiany kadrowe w Excel Mouscron, a to dlatego, że kontrakt z tym zespołem podpisał polski obrońca Rafał Pietrzak. Les Hurlus jak co roku wymieniają dużą część swojej kadry. Głownie dlatego, że to biedny klub i zazwyczaj ma na kontraktach wielu piłkarzy wypożyczonych z innych klubów. Tym razem sprzedano trzech graczy do Standardu Liege, a Noë Dussenne, Selim Amallah i Mërgim Vojvoda pozwolili klubowi spod francuskiej granicy zainkasować w sumie 3,5 mln euro.

Dodatkowo około miliona euro przyniosła sprzedaż Frantzdy Pierrota do Guingamp. Na zakupy wydano tylko 600 tys. i to tylko na jednego zawodnika, a mianowicie na Marko Bakicia z Bragi. Pietrzak, Sami Allagui czy Deni Hočko przyszli bez sumy odstępnego. Jak zawsze wypożyczono kilku graczy i w tym sezonie są to piłkarze z poważnych kubów: Aleix García (Manchester City), Diogo Queirós (FC Porto), Kevin Wimmer (Stoke City), Stipe Perica (Udinese) czy też Jonah Osabutey (Werder Brema). Trudno powiedzieć, na co stać ten zespół, ale raczej nie powinni martwić się walką o utrzymanie.

Drugi Polak w Jupiler Pro League.
Źródło: excel-foot.be

Japońscy właściciele Sint-Truidense VV ponownie sprowadzili kilku ciekawych graczy z Azji. Japończyk Tatsuya Ito przyszedł z Hamburga (1,5 mln), jego rodak Yuma Suzuki z Kashimy Antlers, a trzeci zawodnik z kraju kwitnącej wiśni, bramkarz Daniel Schmidt z Vegalta Sendai. Oprócz nich pozyskano Koreańczyka Seung-woo Lee (Hellas Verona – 1,2 mln) oraz Wietnamczyka Cong Phuong Nguyena. Jednak najdroższym zakupem Kanarków jest Brazylijczyk Jhonny Lucas z Parany (2,5 mln). Jednak pewnie tych drogich transferów by nie było, gdyby FC Bologna nie zapłaciła 9 mln euro za obrońcę STVV Takehiro Tomiyasu.

Filia AS Monaco, czyli Cercle Brugge jak co roku, od momentu, gdy francuski klub stał się właścicielem Zielono-czarnych, buduje kadrę z zawodników wypożyczonych. Jednak tym razem kilku piłkarzy udało im się definitywnie pozyskać. Najbardziej znani to Stef Peeters (Caen – 500 tys) i Kylian Hazard (Chelsea U-23). Wśród wypożyczonych warto wspomnieć o Godfred Donsah (FC Bologna), Kouadio-Yves Dabila (Lille), Stephane Omeonga (FC Bologna), Idriss Saadi (Strasbourg) oraz dwóch graczy AS Monaco, Jordi Mboula i Jonathan Panzo. Brak stabilności kadry powoduje, że Cercle raczej do samego końca będzie walczyć o ligowy byt.

KV Kortrijk, pozyskało Erica Ocanseya (Eupen) oraz Faïza Selemaniego (Union), ale straciło Idira Oualiego (Hatayspor) i Teddy’ego Chevaliera (Valenciennes).

Dla KV Oostende największą stratą jest odejście reprezentanta belgijskiej młodzieżówki 19-letniego Rocky’ego Bushiri do Norwich. Udało się za to pozyskać kilku ciekawych graczy. Duńczyk Andrew Hjulsager przyszedł za 500 tys. z Celty Vigo. Bez odstępnego na Versluys Arena trafili tacy gracze jak Renato Neto (KAA Gent), Ronald Vargas (Newcastle Jets) oraz Ari Freyr Skúlason (Lokeren). Na zasadzie wypożyczenia przyszli 19-letni Chorwat Ante Palaversa (Manchester City) oraz Idrissa Sylla (Zulte Waregem).

Pandy z Eupen straciły większość czołowych graczy i są głównym kandydatem do spadku z Jupiler Pro League. Karierę zakończył Luis García, do Anderlechtu odszedł bramkarz Hendrik Van Crombrugge (2,25 mln), do Gandawy obrońca Alessio Castro-Montes (1,2 mln) a do Kortrijk skrzydłowy Eric Ocansey. Pozyskano wielu piłkarzy w tym bramkarza Belgii U-21, grającego na niedawnych ME, Ortwina De Wolfa z Lokeren (750 tys), pomocnika z Gambii Sulaymana Marreha (Watford U-23 – 700 tys), napastnika Lommel Leonardo Rochę (500 tys), Andreasa Becka ze Stuttgartu, Menno Kocha z NAC Breda czy też doświadczonego Jensa Coolsa z cypryjskiego Pafos. Udało się też wypożyczyć kilku znanych piłkarzy. Jordi Amat przyszedł z Rayo Vallecano, Jon Bautista z Realu Sociedad oraz Jonathan Bolingi ze Standardu Liege.

Waasland-Beveren straciło dwóch kluczowych graczy. Nana Ampomah odszedł za 4 mln euro do Fortuny Düsseldorf a Aleksandar Boljević za 2,2 mln do Standardu Liege. Ich miejsce mają zając Aboubakary Koita (KAA Gent) i wypożyczony z Olympiakosu Fiorin Durmishaj. Lwy będą głównym rywalem Eupen w walce o utrzymanie.

Na koniec beniaminek z Mechelen, który długo nie mógł działać na rynku ze względu na oczekiwanie na wyrok BAS. Z kluczowych graczy AFAS Stadion opuścili bramkarz Michael Verrpis (Sheffield United) i kolumbijski obrońca German Mera (Junior FC). Jednak skład trzeba było wzmocnić i dlatego Malinwa pozyskali byłych swoich graczy: Yannicka Thoelena (KAA Gent), Jordiego Vanlerberghe (Club Brugge) oraz Sheldona Bateau (Sarpsborg). Oprócz nich wypożyczono z Genku Dante Vanzeira i tuż przed końcem okienka pozyskano z Antwerpii Geoffry Hairemansa. Z taką kadrą Malinwa powinni bez problemów utrzymać się w lidze.

I to by było na tyle, jeżeli chodzi o letnie okienko w Jupiler Pro League. Będę wam co jakiś czas opisywał, jak sprawują się te nowe nabytki.

#wspieramretro
O Mariusz Moński 16 artykułów
"Zakochany w piłce z Beneluksu oraz w futbolu z końca XX wieku. Od 29 lat czeka na Mistrzostwo Anglii ukochanego Liverpoolu"