Złota era Galatasaray

940245_w2
Świętująca drużyna Galatasaray. Właśnie ograli wielki Arsenal w finale pucharu UEFA. Źródło: uefa.com

Stambuł to miasto wyjątkowe. Leży na dwóch kontynentach i posiada liczne atrakcje turystyczne. Można tam zobaczyć świątynię Hagia Sophia – gigantyczną budowlę wzniesioną w VI wieku n.e przez słynnego Justyniana I Wielkiego. Nieopodal natomiast znajduje się „Błękitny Meczet” wybudowany przez sułtana Ahmeta I w siedemnastym stuleciu. Uroku dodają wielkie bazary, na których podobno można kupić niemal wszystko. Jest też wyjątkowa kuchnia. Stambuł słynie także z trzech barwnych klubów wspieranych przez fanatycznych kibiców. Fenerbahce, Besiktas i Galatasaray to uznane marki. Ci ostatni przeżyli wyjątkowy okres zwieńczony dwoma europejskimi pucharami.

Kibicowski fanatyzm

Kto widział spotkania ligowe w Anglii, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech czy Francji, ten wie, czym są spektakle piłkarskie rozgrywane przed kilkudziesięciotysięczną publicznością. Bo Premiership, Bundesliga, Primera Division, Serie A czy Ligue 1 to są znaczące ligi – także jeśli chodzi o kibicowanie. Jednak kto nie doświadczył Turcji, ten tak naprawdę nie wie, co to znaczy gorąca atmosfera.

Tak o tureckim stylu kibicowania pisał Roman Kołtoń w publikacji „Wielkie kluby Europy. Galatasaray Stambuł”. Nic dziwnego. O sile piłkarskich fanów znad Bosforu przekonywali się najlepsi zawodnicy. Zwłaszcza ci, którzy mierzyli się z „Galatą” w czasie „złotej ery” klubu, przypadającej na końcówkę XX wieku. Prawdopodobnie nie byłoby tych sukcesów bez Fatiha Terima. Objął on zespół ze Stambułu w 1996 roku i prowadził go przez cztery sezony. W tym czasie sięgnął po… cztery mistrzostwa kraju. Jednak najważniejszym trofeum był Puchar UEFA zdobyty w sezonie 1999/2000.

Fatih Terim to trenerska legenda w Turcji. W swojej karierze prowadził aż trzy razy Galatasaray i tyle samo razy reprezentację.

Marsz po najcenniejszą w klubowej historii zdobycz zaczął się w III rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Galatasaray okazał się lepszy od Rapidu Wiedeń, wygrywając oba spotkania, dzięki czemu awansował do najważniejszych rozgrywek kontynentu. Wówczas w Champions League rozgrywano aż dwie fazy grupowe.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Już w pierwszej los okazał się nieszczęśliwy dla podopiecznych Terima. Rywalami „Galaty” były: Hertha Berlin, Chelsea i AC Milan. Turcy doznali bolesnej porażki 0:5 z londyńczykami na własnym stadionie, ale dzięki ograniu na wyjeździe berlińczyków, aż do ostatniej kolejki toczyła się walka o pozostanie w europejskich pucharach.

Zespół ze Stambułu, przy domowym zwycięstwie z Milanem, przechodzili do Pucharu UEFA. Włochom do osiągnięcia celu wystarczał remis. Dwukrotnie wychodzili oni na prowadzenie. Na cztery minuty przed ostatnim gwizdkiem, na tablicy świetlnej widniał wynik 2:1 dla gości. Wówczas stała się rzecz, bez której nie byłoby wszystkich późniejszych pamiętnych meczów. Najpierw wyrównał Hakan Şükür, a w doliczonym czasie tureckich fanów w ekstazę wprawił Umit Davala, który wykorzystał rzut karny.

Po tym spotkaniu legendarny obrońca klubu ze stolicy Lombardii, Paolo Maldini, odniósł się do atmosfery stworzonej przez sympatyków gospodarzy:

Tak fantastycznych i żywiołowych kibiców nie spotkałem nigdzie indziej.

Terim po zakończeniu grupowych rozgrywek był zadowolony z postawy swoich graczy i tryskał optymizmem:

Już nigdy nie przydarzy nam się taki wynik, jak z Chelsea. To był wyjątek. Drużyna, wygrywając z Herthą i Milanem, pokazała, że różnica do czołowych drużyn w Europie została zniwelowana.

Dwie największe gwiazdy Galatasaray z tamtych czasów. Hakan Şükür i Gheorghe Hagi. Nie znali zasady: nie siadaj, bo jajo zrobisz

Pierwszym rywalem mistrzów Turcji w kolejnych rozgrywkach była włoska Bologna. Nie obeszło się bez problemów. W 1/8 finału na „Galatę” czekała Borussia Dortmund. Pierwszy mecz odbył się w Zagłębiu Ruhry, a na stadionie pojawiło się ponad 30 tysięcy mieszkających w Niemczech kibiców tureckich.

Już przed przerwą bramki zdobywali Hakan Şükür i Georghe Hagi. W ćwierćfinale Turcy bez większych problemów rozprawili się z Realem Mallorca, pokonując ich aż 6:2, z czego w pierwszym wyjazdowym meczu na Son Moix – 4:1. To otworzyło im drogę do najlepszej czwórki rozgrywek.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…