Złota era Galatasaray

Półfinał w cieniu chuligaństwa 

W walce o finał chłopcy Terima zmierzyli się z Leeds United. Pierwszy mecz zakończył się ich zwycięstwem 2:0, ale nie o wyniku mówiono najwięcej. Rywalizacja znalazła się w cieniu tragedii, jaka dotknęła kibiców angielskiego klubu. Przed spotkaniem w Stambule, fani obu zespołów wzięli udział w bójce, w wyniku której zasztyletowano dwóch sympatyków przyjezdnych. Do sytuacji doszło w centrum Stambułu, przed hotelem Marmar. Awantura rozpoczęła się od obraźliwych komentarzy Brytyjczyków, wymierzonych w kierunku tureckich kibiców. Rannych zostało kilkunastu fanów obu zespołów.

Leeds United pamięta o ofiarach tamtego półfinału, Chrisie Loftusie i Kevinie Speightcie. Na zdjęciu transparenty w trakcie meczu z Blackburn w 2015 roku – dokładnie w piętnastą rocznicę śmierci obu kibiców. Źródło: Daily Mail

Rywalizacja jednak nie została odwołana, choć przedstawiciele Europejskiej Federacji Piłkarskiej zastanawiali się czy rozegranie spotkania jest w tym przypadku dobrym rozwiązaniem. W rewanżu, dzięki remisowi 2:2, turecki zespół znalazł się w wielkim finale.

Zatrzymany Arsenal

Finał odbył się na stadionie w Kopenhadze. Galatasaray kontra Arsenal. Londyńską ekipę uważano oczywiście za jednogłośnego faworyta. Nie potrafili jednak sforsować obrony przeciwnika. Świetny mecz w barwach „Galaty” rozgrywał Hagi. Nazywanemu „Maradoną Karpat” Rumunowi wychodziło wszystko. Niestety w 94. minucie obejrzał czerwoną kartkę po uderzeniu pięścią w plecy Tony’ego Adamsa. Przez całą dogrywkę Turcy bronili się skutecznie, dzięki czemu dobrnęli do rzutów karnych.

Sędzia Antonio Lopez Nieto pokazuje czerwoną kartkę Hagiemu

Na swoje szczęście mieli w bramce eksperta od bronienia jedenastek. Claudio Taffarel w przeszłości niejednokrotnie lądował w ramionach kolegów po zwycięskich rzutach karnych. Tak było już w 1988 roku w Seulu, przy okazji półfinału turnieju olimpijskiego, w którym Brazylia pokonała RFN.

Taffarel zatrzymał trzy niemieckie strzały. Sześć lat później obronił rzut karny wykonywany przez Daniele Massaro, dzięki czemu „Canarinhos” pokonali Włochów w finale Mistrzostw Świata w USA. Na kolejnym mundialu bronił bramki przed strzałami Phillipa Cocu i Ronalda de Boera, co dało ekipie z Ameryki Południowej przepustkę do finału rozgrywanej we Francji imprezy.

Tym razem pomogli mu rywale. Davor Šuker trafił w słupek, a po strzale Patricka Vieiry piłka spotkała się z poprzeczką. W osłabionym zespole nie spudłował nikt. Wygrali rzuty karne 4:1 i zostali pierwszym tureckim klubem cieszącym się ze zdobycia europejskiego pucharu. Fatih Terim tak podsumował wysiłek swojej ekipy:

Piłkarze tureccy wcześniej byli słabi psychicznie. Już jako selekcjoner byłem za jak największą liczbą spotkań międzypaństwowych. W dwa i pół roku rozegraliśmy 33 mecze. Obejmując Galatasaray spowodowałem, że jeździmy na obozy treningowe do Hiszpanii, do Niemiec czy do USA. Regularnie zaczęliśmy rozgrywać sparingi z wielkimi klubami, jak Barcelona czy Borussia Dortmund. Po czymś takim konfrontacje międzynarodowe, ale już o stawkę, były dla moich piłkarzy dużo łatwiejsze.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*