Reklamy piłkarskie sprzed lat

Oglądasz film. Czujesz, że zaraz zacznie się strzelanina, jakiej w historii kina akcji jeszcze nie było. Zdajesz sobie sprawę, że za chwilę para kochanków weźmie udział w elektryzującej, perwersyjnej i zmysłowej scenie erotycznej. Oglądasz ,,Pulp Fiction”. Za moment Uma Thurman i John Travolta zaczną tańczyć. I nagle bęc! Reklama. Można zrobić sobie kawę, zapalić papierosa, umyć zęby, odkurzyć, wyrzucić śmieci i wrócić przed telewizor, a jakaś sztucznie uśmiechnięta pani nadal będzie wciskać ci krem do protez, karmę dla psa lub perfumy. Czasami pośród reklam banków, samochodów i kosmetyków możemy trafić na reklamę piłkarską. Obejrzałem je raz jeszcze i postanowiłem wybrać pięć, które szczególnie zapadły mi w pamięć.

150 sekund z życia Brazylii

To nie jest reklama. To wizytówka Brazylii. Futbol, luz, taniec (z piłką), muzyka i modlitwa. Całość podparta twarzami gigantów brazylijskiego futbolu. Ronaldinho, Ronaldo, Roberto Carlos, Robinho, Adriano, a nawet Ricardo Oliveira. Propagandowa funkcja tej reklamy działała na wyobraźnię młodych kibiców. Próbowaliśmy bawić się piłką tak jak oni. Bezskutecznie. Sądziliśmy, że taka Brazylia w cuglach wygra mundial w Niemczech. Błędnie.

Przeczytaj także: „Piłkarskie hity i kity”

W samo południe

Dziki Zachód. Nike kontra Adidas. Real Madryt kontra Manchester United. Gdzieś w tle Pepsi i Rivaldo przyglądający się konfrontacji Ikera Casillasa i Davida Beckhama przypominającej rewolwerowy pojedynek Johna Wayne’ a ze Stevem McQueenem. Wszystko zrealizowane z polotem i humorem. Szkoda tylko, że umiejętności aktorskie Beckhama są jeszcze mniejsze niż umiejętności wokalne jego żony.

TransBALLter

Jason Statham stał się ikoną kina akcji po tym, jak w filmie ,,Transporter” zagrał człowieka, którego można zabić, ale któremu nic nie jest w stanie przeszkodzić przy dostarczeniu paczki. Thierry Henry nie chciał być gorszy i w pewnej reklamie firmy Nike postanowił udowodnić, że nikt i nic nie jest w stanie odebrać mu piłki. Taniec Francuza z piłką przypominał efektowną scenę strzelaniny z dobrego filmu sensacyjnego. Roztrzaskane szyby, zniszczone meble i czarne charaktery z gracją ośmieszane przez protagonistę. Henry ze swoim filmowym uśmiechem pasował do tej roli idealnie. Wielu pewnie próbowało podobnych popisów w domu. Zamiast efektownych sztuczek były przeprosiny. Henry przepraszał Arsène‘ a Wengera, a naśladowcy swoje mamy.

Football Manager na ulicy

Każdy z nas zazdrościł Jose i jego meksykańskiemu koledze. Po pierwsze – grali oryginalną piłką z mundialu 2006. Po drugie – kiedy my mieliśmy do wyboru nigdy nie podającego piłki Arka, przepuszczającego każdy strzał Darka i Marcina, który mógł grać tylko pół godziny, bo za chwilę szedł z mamą kupić sobie nowe buty, oni mieli do wyboru Arjena Robbena, Franka Lamparda, Olivera Kahna, a nawet Franza Beckenbauera. Wszyscy marzyliśmy, że zamiast Piotrka na prowizoryczne boisko z trzepakami zamiast bramek wybiegnie Michael Ballack. Jednego tylko nie mogłem zrozumieć – jak można było zamiast Riquelme czy Lamparda jako pierwszego wybrać Djibrila Cissé?

Podziemny krąg

Człowiek lub grupa ludzi, która wymyśliła scenariusz tej reklamy, zawarła w trwającej trzy minuty produkcji więcej gagów niż wiele polskich kabaretów występujących od dziesięciu lat w Przasnyszu czy innym Głogowie w swoich skeczach. 24 piłkarzy grających w stylizowanym na nielegalne rozgrywki ,,Secret Tournament”. Opuszczony okręt, a na nim boisko zamknięte w klatce. Genialny pomysł. Edward Norton i Brad Pitt mogą schować się pod wodę ze swoim ,,Podziemnym kręgiem” i wyczyścić statek. Luís Figo i spółka mieli swój okręt, a setki dzieciaków miało plecaki lub kamienie oraz piłki gumowe lub tenisowe, kiedy na szkolnej przerwie chętnych do gry było nie trzynastu, a trzech kolegów. Finalny numer z Thierrym Henrym strzelającym głową po odbiciu się od pleców Francesco Tottiego? Cudo. I to wszystko przy ,,A Little Less Conversation” Elvisa Presleya. Król muzyki śpiewał królom futbolu.

Tomasz Hajto miał swój zwycięski skład Kaiserslautern. Ja mam uczestników tamtej reklamy. Oto oni i nazwy ich drużyn:

Patrick Vieira, Ruud van Nisterlooy, Paul Scholes (The Onetouchables), Javier Saviola, Fredrik Ljungberg, Luis Enrique (Toros Locos), Fabio Cannavaro, Rio Ferdinand, Tomáš Rosický (Tutto Bene), Ronaldinho Seol Ki-Hyeon, Denílson (Funk Seoul Brothers), Lillian Thuram, Edgar Davids, Sylvain Wiltord (Cerberus), Hernán Crespo, Claudio López, Gaizka Mendieta (Equipo Del Fuego), Luís Figo, Roberto Carlos, Ronaldo (Os Tornados), Thierry Henry, Francesco Totti, Hidetoshi Nakata (Triple Espresso)

Pamiętacie przedstawione wyżej reklamy? Tekst ten przypomniał wam inne, równie zabawne spoty? Jeśli tak – piszcie o nich i wklejajcie linki. Zostaną one skomentowane w kolejnych częściach tego projektu i będą paliwem dla samochodu, który znowu ruszy w podróż do odmętów Youtube’ a i wspomnień fanów telewizji i futbolu.

SEBASTIAN CHROSTOWSKI

  

OBSERWUJ NAS NA INSTAGRAMIE!
POLUB NAS NA FACEBOOKU!

Sebastian Chrostowski
O Sebastian Chrostowski 47 artykułów
Sympatyk wszystkich potężnych klubów zbudowanych za pieniądze obrzydliwie bogatych właścicieli, futbolowych zdrajców i czarnych charakterów. Ktoś musi ich lubić. Ma słabość do piłki nożnej lat 50. i 60. minionego stulecia. Oprócz futbolu uwielbia filmy o przygodach Jamesa Bonda i muzykę Lany Del Rey.