Stuart Pearce – psychol z Nottingham

Stuart Pearce swój pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał mając dwadzieścia jeden lat, a mimo to rozegrał ponad czterysta spotkań w barwach Nottingham Forest i pojechał z reprezentacją Anglii na kilka ważnych piłkarskich turniejów. Był twardym, nieustępliwym obrońcą, który na boisku zawsze zostawiał serca i płuca. Za to właśnie kochali go kibice w całym kraju. Oto jego historia!

Pół piłkarz, pół elektryk

W dzisiejszych czasach trudno byłoby to sobie wyobrazić, ale Pearce nie miał kontaktu z profesjonalnym futbolem aż do siedemnastego roku życia. Urodził się 24 kwietnia 1962 roku w Hammersmith, dzielnicy w Zachodnim Londynie. Wychowywał się w rodzinie, która jednogłośnie sympatyzowała z Queens Park Rangers, więc przy swoim kibicowskim wyborze nie miał zbyt dużego wyboru. W tej drużynie odbył swoje pierwsze piłkarskie testy. Próbę numer jeden zaliczył pozytywnie, dlatego dostał od klubu zielone światło i mógł trenować w jego barwach przez kolejne sześć miesięcy. Sezon jednak dobiegł końca i Stuart zapytał jednego z trenerów, co dalej z nim będzie. W odpowiedzi usłyszał, że nie jest wystarczająco dobry. Pearce tylko wzruszył ramionami i po prostu przestał tam przychodzić.

Od dłuższego czasu grał dla amatorskiej drużyny Wealdstone, gdy w 1979 roku zgłosiło się po niego Hull City. Zaprosili jego i kapitana zespołu na mecz kontrolny, po którym gotowi byli podpisać z nimi kontrakty. Stuartowi jednak nie zależało wówczas na zawodowej karierze piłkarza – uznał, że Hull jest zbyt daleko od rodzinnej miejscowości i grzecznie odmówił działaczom Tygrysów. Barwy Wealdstone reprezentował przez pięć lat, łącząc treningi z pracą w zawodzie elektryka. Kiedy Pearce wraca myślami do tamtych czasów, potrafi trzeźwo ocenić swoje piłkarskie początki:

Nie zostałem dostrzeżony, bo ludzie uważali, że nie jestem wystarczająco dobry. Pewnie zresztą tak było, chociaż wydaje mi się, że byłem jednym z lepszych zawodników. Występowałem na środku defensywy i nie grałem jako lewy obrońca do momentu ukończenia szkoły, więc może po prostu na początku byłem ustawiany na złej pozycji. Dodatkowo byłem niski i tak naprawdę nie urosłem do osiemnastego czy dziewiętnastego roku życia

Psychol

Długo wydawało się, że drogi Pearce’a i zawodowego futbolu nigdy się nie skrzyżują. W 1983 roku otrzymał jednak kolejną szansę. Bobby Gould, menedżer  Coventry City, pojawił się na meczu Wealdstone i bardzo mu zaimponowało bojowe nastawienie młodego Stuarta i jego wielka determinacja w grze. Niedługo potem Sky Blues zaproponowali za niego 30 tysięcy funtów, co było ogromną kwotą jak na amatorskiego gracza. Tym razem bohater tekstu zdecydował się na transfer i niemal od razu rozegrał swój pierwszy zawodowy mecz. Czy po wcześniejszych mało udanych próbach wierzył, że ten dzień kiedyś nadejdzie?

Kiedy tylko skończysz szkołę i zaczynasz chodzić codziennie do roboty, to ostatnią rzeczą, o jakiej marzysz, jest zostanie profesjonalnym zawodnikiem. Nie myślisz sobie: „Pracuję na teraz na magazynie w Stonebridge. Mam nadzieję, że jutro stanę się zawodowym piłkarzem”. Jako dzieciak miałem takie myśli, ale gdy zostałem odrzucony przez QPR to zacząłem się zastanawiać, czy jestem na to wystarczająco dobry. Potem jednak zbierasz się w sobie i grasz na najwyższym możliwym dla siebie poziomie.

W barwach Coventry Pearce zapracował na opinię twardo grającego bocznego obrońcy, którego bardzo trudno ograć. To sprawiło, że po dwóch sezonach zgłosiło się po niego Nottingham Forest. W 1985 roku Stuart przeniósł się razem z Ianem Butterworthem na City Ground. Sky Blues dostali za tych dwóch defensorów 300 tysięcy funtów.

Profesjonalne początki – Pearce jako zawodnik Coventry.

Forest w tamtym czasie byli znaczącą się w lidze siłą. Wciąż świeże w tym klubie były wspomnienia wspaniałych triumfów na arenie międzynarodowej. Z ławki trenerskiej dyrygował nimi Brian Clough, który jednak musiał już sobie wówczas radzić bez swojego asystenta, Petera Taylora. Mimo dołączenia do ekipy walczącej o najwyższe cele, Pearce nadal nie był pewny swojej przyszłości w roli profesjonalnego piłkarza. Z tego też powodu, w czasie spotkań domowych, na łamach programów meczowych reklamował swoje usługi… jako elektryk.

Gdy przyszedłem do drużyny, zapytałem Clougha, czy będzie miał coś przeciwko, jeżeli wciąż będę pracował w zawodzie. Odpowiedział: „Nie ma problemu, jeżeli tylko naprawisz mi żelazko”. Przyniósł je któregoś dnia i wyjaśniłem mu, że po prostu potrzebuje nowej części, a on w niewybrednych słowach podważył moje kompetencje!

Czas pokazał, że Pearce nie miał żadnych podstaw, aby martwić się o przebieg swojej kariery. Dla Nottingham grał przez kolejne dwanaście sezonów, reprezentując klub w ponad czterystu spotkaniach ligowych. Razem z zespołem Tricky Trees sięgnął dwukrotnie po Puchar Ligi i tyle samo razy triumfował w Full Members Cup. Poza tym brał udział w dwóch przegranych finałach – w 1991 roku zdobył bramkę z rzutu wolnego przeciwko Tottenhamowi, ale to Koguty ostatecznie zdobyły Puchar Anglii. Z kolei rok później Puchar Ligi powędrował w ręce Manchesteru United, który pokonał Forest 1:0. Pearce był bardzo ważnym elementem drużyny prowadzonej przez Clougha. Na boisku nigdy nie odstawiał nogi i grał bardzo ostro, przez zapracował u kibiców na ksywkę „Psychol”. Po latach sam śmieje się z tego pseudonimu i uważa, że jest nieco przesadzony:

W latach 80. każdy kto kogoś kopnął na boisku, w swoim klubie nazywany był „Psycholem” albo „Rambo”. Ja moje przezwisko dostałem od fanów Forest i tak już do mnie przylgnęło, ale zawsze mi się wydawało, że byłem milszy, niż wszyscy sądzili. Miałem taką reputację, lecz myślę, że będę pamiętany jako ten, który grał twardo, ale fair.

Dobre występy w barwach Nottingham nie mogły zostać nie dostrzeżone przez selekcjonera reprezentacji Anglii. Na swoje pierwsze powołanie do kadry narodowej musiał czekać do 1987 roku. Zadebiutował w spotkaniu towarzyskim, ale nie byle z kim, bo z samą Brazylią. Miał wówczas 25 lat, a po pojedynku z Kanarkami zakładał koszulkę Synów Albionu jeszcze siedemdziesiąt siedem razy!

Szał radości okazywany w koszulce Forest.

Pearce dokładnie pamięta swoją rozmowę z Cloughem, gdy wszyscy dowiedzieli się o jego powołaniu do kadry:

Wezwał mnie do swojego biura, posadził przed sobą i nasza rozmowa wyglądała następująco:
– Widzę, że znalazłeś się w składzie reprezentacji
– Zgadza się, trenerze
– Myślisz, że jesteś wystarczająco dobry?
– Nie wiem, nie jestem pewien
– Ja myślę, że nie
Wydaje mi się, że chciał mi wtedy powiedzieć, żebym twardo stąpał po ziemi. To była świetna zagrywka psychologiczna. Clough był fantastycznym prekursorem psychologii w piłce.

Reprezentant kraju

Stuart szybko zadomowił się w angielskiej kadrze, jednak kontuzja uniemożliwiła mu wyjazd na Mistrzostwa Europy w 1988 roku. Podopieczni Bryana Robsona na tym turnieju całkowicie się skompromitowali – nie zdobyli ani jednego punktu i zajęli ostatnie miejsce w grupie. Na kolejną imprezę udało już mu się pojechać i grał w barwach narodowych na mundialu w 1990 roku, który rozgrywany był we Włoszech. Pearce nie ma jednak z tamtego lata dobrych wspomnień – Anglicy przegrali w półfinale z RFN po konkursie rzutów karnych, a on był jednym z dwóch zawodników (obok Chrisa Waddle’a) z przestrzeloną „jedenastką” na swoim koncie. Obrońca opuszczał murawę ze łzami w oczach, a Synowie Albionu parę dni później ponieśli jeszcze porażkę z gospodarzami w starciu o brązowy medal.

Zdjęcie wyrażające więcej niż tysiąc słów. Sekundy po niestrzelonym rzucie karnym w 1990 roku.

Na Euro 1992 Anglia zaprezentowała się podobnie jak na mistrzostwach rozgrywanych cztery lata wcześniej. Z kolei na mundialu 1994 było jeszcze gorzej, ponieważ nawet nie udało jej się na niego zakwalifikować. Po nim rozgrywała przez dwa lata tylko mecze towarzyskie, ponieważ była organizatorem kolejnego Euro. Jeszcze przed Mistrzostwami Europy Pearce zaliczył występ numer czterdzieści dla swojego kraju, który zdołał okrasić golem. Mimo że na pewien czas stracił miejsce w podstawowym składzie kadry (nowy selekcjoner, Terry Venables, stawiał częściej na Graeme’a Le Sauxa, ale ten złamał nogę pod koniec 1995 roku), to na turnieju znów ważnym i pewnym elementem bloku obronnego. Synowie Albionu wygrali grupę A i w ćwierćfinale trafili na Hiszpanów. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem i o awansie musiały zadecydować rzuty karne. Pearce podszedł do niego w trzeciej serii i bez problemu pokonał bramkarza rywali, przepędzając tym samym dręczące go demony z włoskiego mundialu. Ujęcie krzyczącego defensora do kibiców zebranych na Wembley jest jednym z najsłynniejszych zdjęć w historii angielskiej kadry.

W półfinale gospodarze mierzyli się z Niemcami i znów doszło do konkursu „jedenastek”. Pearce ponownie uderzał jako trzeci i w tym przypadku również trafił do siatki. Zawodnicy obu drużyn perfekcyjnie wykonywali swoje zadanie, aż do momentu, w którym karnego nie wykorzystał Gareth Southgate. Anglicy odpali z turnieju niemal w identycznym stylu, co przed dwoma laty. Tak po latach Stuart komentuje niecelny strzał kolegi z zespołu:

Pocieszałem go. Filozofią naszego zespołu było hasło, że bez względu na okoliczności, trzymamy się razem. Nie miało znaczenia, kto strzelił, a kto przestrzelił. W pewien sposób mogłem się z nim utożsamiać. Zazwyczaj kiedy ktoś ci mówi: „Wiem, co czujesz”, to tak naprawdę nie ma o tym pojęcia. W tym jednak przypadku doskonale go rozumiałem. Tamten wieczór spędziliśmy razem, rozmawiając i pijąc kilka piw. Lubię myśleć, że to mu wtedy pomogło.

Po Euro 1996 Pearce ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery, ale Glen Hoddle, który został nowym selekcjonerem kadry, przekonał go, aby zmienił zdanie. W rezultacie obrońca grał dla Anglii jeszcze przez następne trzy lata! Nie załapał się na wyjazd na mundial w 1998 roku, jednak został powołany na dwa spotkania kwalifikacyjne do Euro 2000. Swój ostatni mecz rozegrał we wrześniu 1999 roku w pojedynku z Polską (0:0). Miał wówczas 37 lat i 137 dni, co uczyniło go trzecim najstarszym zawodnikiem z pola, który wystąpił w angielskich barwach – starsi od niego byli tylko Stanley Matthews i Leslie Compton.

Po prostu: Psychol.

Nowe role

Przed pożegnaniem się z kadrą, Pearce dwa lata wcześniej opuścił Forest. W 1997 roku przeniósł się do Newcastle United i grając dla tego klubu zasmakował Ligi Mistrzów. Zdobył nawet w niej bramkę w starciu z Dynamem Kijów. Gdy jednak Kenny Dalglish został zastąpiony na ławce trenerskiej przez Ruuda Gullita, obrońca został odstawiony na boczny tor. Holenderski szkoleniowiec czuł, że Pearce razem z kilkoma innymi starszymi zawodnikami w pewnym momencie mogą zacząć buntować szatnię przeciwko niemu i podważać jego kompetencje, dlatego zesłał ich do zespołu rezerw. Napięte relacje z menedżerem zmusiły Stuarta do zmiany klubu. W 1999 roku trafił do prowadzonego przez Harry’ego Redknappa West Hamu. Jak sam przyznaje, nie zawsze trenował z zespołem, ponieważ czasami nie opłacało mu się jeździć na treningi do Londynu. Zamiast tego informował szkoleniowca, że pobiega indywidualnie w parku. Redknapp w pełni mu ufał, a Pearce twierdzi, że nigdy tego typu zajęć nie odpuścił:

„Co roku trenowałem w Boże Narodzenie i ludzie nie mogli w to uwierzyć. Nawet w moich czasach amatorskich. Harry pozwolił mi raz zostać na święta w domu, ale rano przebrałem się w dres. Żona zapytała wówczas co takiego robię i wytłumaczyłem jej, że idę pobiegać do parku. Powiedziała: “Przecież są święta”, a ja jej odpowiedziałem: „Tak, ale powiedziałem Harry’emu, że to zrobię”. Nie mógłbym później podejść do niego, spojrzeć mu w oczy i oznajmić, że potrenowałem sam, jeżeli faktycznie tego nie zrobiłem.

W lecie 2001 roku przeniósł się do Manchesteru City. Chwilę wcześniej zdołał jeszcze wygrać statuetkę Młota Roku, przyznawaną najlepszemu zawodnikowi West Hamu. Był pierwszym transferem do zespołu Obywateli za czasów Kevina Keegana, który mianował go na klubowego kapitana. W swoim debiucie zdobył bramkę z rzutu wolnego, a potem pomógł Manchesterowi wygrać drugą ligę. W swoim ostatnim spotkaniu w karierze stanął przed szansą strzelenia swojego setnego gola – w samej końcówce pojedynku z Portsmouth podszedł do rzutu karnego, ale nie udało mu się go wykorzystać.

Była czwarta minuta doliczonego czasu gry i powiedziałem Dave’owi Beasantowi, że potrzebuję jednego trafienia do setki. Zaczął się śmiać. Potem podszedłem do piłki i pierwszy raz w  życiu nie trafiłem w ogóle w bramkę. On podszedł do mnie, zapytał co ja wyprawiam, a potem znowu się roześmiał. To było fajne zajście między dwoma doświadczonymi zawodnikami, które doskonale mnie podsumowało. Nie mogłem mieć zakończenia kariery jak z bajki!

W 2005 roku rozpoczął drugi rozdział w swojej piłkarskiej przygodzie – został trenerem Manchesteru City. Nie była to jednak jego pierwsza taka posada, ponieważ sezon 1996/1997 kończył jako tymczasowy menedżer Forest. Na ławce debiutował wówczas w meczu z Arsenalem. Przed meczem był tak zdenerwowany, że przy wyborze składu zapomniał całkowicie o bramkarzu, na co uwagę zwróciła mu jego żona. W Manchesterze pracował przed dwa sezony, ale został zwolniony w maju 2007 roku. Następnie przez sześć lat pracował jako selekcjoner reprezentacji Anglii U-21 i był trenerem kadry w czasie Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Później przez pewien czas prowadził Nottingham, ale stamtąd również został wyrzucony. W ostatnim czasie zatrudniony był w West Hamie jako asystent Davida Moyesa, jednak kilka dni temu odszedł z klubu po tym, jak nie przedłużono kontraktu ze szkockim menedżerem.

Pearce jako selekcjoner reprezentacji Anglii U-21.

Na zakończenie warto dodać, że w styczniu 2016 Pearce powrócił do swoich piłkarskich korzeni i… podpisał kontrakt z amatorskim klubem Longford. Zespół ten został okrzyknięty „najgorszą drużyną w kraju” i trzeba przyznać, że całkowicie zasłużenie – do momentu przyjścia byłego reprezentanta Anglii przegrali wszystkie swoje mecze, tracąc w nich 179 goli i strzelając zaledwie jednego! Z kronikarskiego obowiązku należy zaznaczyć, że zajmowali ostatnie miejsce w Gloucestershire Northern Senior League, czyli na trzynastym poziomie rozgrywkowym. Tylko prawdziwy „Psychol” mógł zdecydować się na taki szalony ruch transferowy!

KUBA GODLEWSKI

Kuba Godlewski
O Kuba Godlewski 29 artykułów
Licencjat filologii polskiej. Początkujący trener. Kibic Manchesteru United i cichy wielbiciel czarnych koszul Diego Simeone.