Kazimierz Górski – historia nieznana

Czas czytania: 10 m.

Nowy bóg na Olimpie

Propozycja pracy w Grecji zastała pana Kazimierza na konferencji trenerskiej w Meksyku. Gdy przyleciał do Aten, aby objąć Panathinaikos, na lotnisku czekały na niego tłumy podnieconych kibiców. W klubie natomiast czekało go wyzwanie – musiał bowiem stanąć twarzą w twarz z zawodnikami, którzy dopiero co sabotowali pracę Aymore Moreiry. Ku zdziwieniu wszystkich dookoła, piłkarze karnie wykonywali polecenia nowego trenera, odrobili stratę w ligowej tabeli i w sezonie 1976/77 sięgnęli po pierwszy dublet od roku 1969.

Górski szybko stał się w Grecji kolejnym bogiem na Olimpie. Trzeba wyrzucić niepokornych, choć zasłużonych dla klubu piłkarzy? Publika przyklaskuje. Nawet gdy w niezbyt przyjemnej atmosferze opuszczał klub – z powodu właśnie zawodników, którzy wprost oświadczyli, że nie chcą z nim dłużej pracować – prasa potraktowała go wyjątkowo delikatnie, a kibice złorzeczyli nie jemu, lecz graczom.

Grecka przygoda to pasmo sukcesów – tych dużych, do których należą zdobyte mistrzostwa i puchary z drużynami Panathinaikosu i Olympiakosu, jak i tych mniejszych, jak zajęcie miejsca w połowie stawki z drużyną Kastorii, którą miał jedynie utrzymać w lidze. Przeprowadzka na południe Europy poskutkowała także znacznym podwyższeniem stopy życiowej rodziny, polepszeniem stanu zdrowia, a także… naprawdę niebywałymi historiami.

Do Grecji przyleciał znajomy pana Kazimierza, którego krewny podczas wycieczki w Grecji został oszukany na grube pieniądze – zapewniano go, że kupowana bransoletka jest ze złota, a tymczasem okazała się być tombakiem. Wtedy Trener Tysiąclecia przypomniał sobie o nietypowej osobie, którą dane mu było poznać – „króla” przestępczego półświatka w stolicy Grecji, który to zasypując pana Kazimierza komplementami, zostawił mu swój numer telefonu.

Górski wybrał numer, przedstawił się i wyjaśnił, na czym polega sprawa. Gdy spotkali się następnego dnia w ekskluzywnym nocnym klubie w Pireusie, „król” wydał swoim podwładnym jasne polecenie – macie znaleźć oszusta do południa. Już o dziesiątej następnego dnia w domu Kazimierza Górskiego zadzwonił telefon, a po drugiej stronie słuchawki dało się słyszeć skruszonego handlarza.

Gdy wrócił na stałe do Polski, piastował kolejne funkcje w PZPN, aż w 1991 roku został jego prezesem. Z powodzeniem udało mu się przeprowadzić Związek przez okres reformacji ustrojowej, odnosząc przy tym także sukces sportowy, jakim były srebrne medale wywalczone przez drużynę Janusza Wójcika na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku.

Po długiej walce z chorobą nowotworową Kazimierz Górski odszedł 23 maja 2006 roku, nieco ponad dwa tygodnie przed rozpoczęciem piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech. Pośmiertnie został odznaczony Rubinowym Orderem Zasługi – najwyższym z możliwych odznaczeń przyznawanych przez UEFA, a przed rozpoczęciem mundialu jego pamięć uczczono minutą ciszy.

Nasi rozmówcy niechętnie odpowiadają na pytanie, z czego szczególnie zapamiętali Kazimierza Górskiego. Za dużo było tego wszystkiego. Był wychowawcą, ojcem, człowiekiem, który wiedział, czego chce, a dobierając materiał ludzki trafił szóstkę w totka– podsumowuje Grzegorz Lato. Pan Kazimierz zasłużył sobie na pomnik. Zasłużył na Order Orła Białego, o który wnioskowałem. Nie wiem, czemu go nie dostał – mówi Tomaszewski.

Sam Kazimierz Górski jako swoje największe osiągnięcie wymieniał jednak ludzką sympatię i uśmiech.

BARTŁOMIEJ KRAWCZYK

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Real Madryt – Eintracht Frankfurt. Najlepszy finał Pucharu Europy

Real Madryt - Eintracht Frankfurt to jeden z najlepszych meczów Realu w historii, ale też prawdopodobnie najlepszy finał Pucharu Europy - w tym artykule opisujemy tę rywalizację

„9. Mistrzowska passa Juventusu” – recenzja

Niezwykła książka-album nie tylko dla kibiców Juventusu. "9. Mistrzowska passa Juventusu" to zapis wrażeń i emocji kibiców włoskiej drużyny zrzeszonych w Amici Sportivi.

Lechia vs. Juventus 1983 – historia wyjątkowego dwumeczu

Lechia vs. Juventus z 1983 roku to historyczny, choć sromotnie przegrany pojedynek. Lechiści musieli przebyć krętą drogę, by rozegrać ten wymarzony dwumecz.