Kazimierz Górski – historia nieznana

Nowy bóg na Olimpie

Propozycja pracy w Grecji zastała pana Kazimierza na konferencji trenerskiej w Meksyku. Gdy przyleciał do Aten, aby objąć Panathinaikos, na lotnisku czekały na niego tłumy podnieconych kibiców. W klubie natomiast czekało go wyzwanie – musiał bowiem stanąć twarzą w twarz z zawodnikami, którzy dopiero co sabotowali pracę Aymore Moreiry. Ku zdziwieniu wszystkich dookoła, piłkarze karnie wykonywali polecenia nowego trenera, odrobili stratę w ligowej tabeli i w sezonie 1976/77 sięgnęli po pierwszy dublet od roku 1969.

Górski szybko stał się w Grecji kolejnym bogiem na Olimpie. Trzeba wyrzucić niepokornych, choć zasłużonych dla klubu piłkarzy? Publika przyklaskuje. Nawet gdy w niezbyt przyjemnej atmosferze opuszczał klub – z powodu właśnie zawodników, którzy wprost oświadczyli, że nie chcą z nim dłużej pracować – prasa potraktowała go wyjątkowo delikatnie, a kibice złorzeczyli nie jemu, lecz graczom.

Grecka przygoda to pasmo sukcesów – tych dużych, do których należą zdobyte mistrzostwa i puchary z drużynami Panathinaikosu i Olympiakosu, jak i tych mniejszych, jak zajęcie miejsca w połowie stawki z drużyną Kastorii, którą miał jedynie utrzymać w lidze. Przeprowadzka na południe Europy poskutkowała także znacznym podwyższeniem stopy życiowej rodziny, polepszeniem stanu zdrowia, a także… naprawdę niebywałymi historiami.

Do Grecji przyleciał znajomy pana Kazimierza, którego krewny podczas wycieczki w Grecji został oszukany na grube pieniądze – zapewniano go, że kupowana bransoletka jest ze złota, a tymczasem okazała się być tombakiem. Wtedy Trener Tysiąclecia przypomniał sobie o nietypowej osobie, którą dane mu było poznać – „króla” przestępczego półświatka w stolicy Grecji, który to zasypując pana Kazimierza komplementami, zostawił mu swój numer telefonu.

Górski wybrał numer, przedstawił się i wyjaśnił, na czym polega sprawa. Gdy spotkali się następnego dnia w ekskluzywnym nocnym klubie w Pireusie, „król” wydał swoim podwładnym jasne polecenie – macie znaleźć oszusta do południa. Już o dziesiątej następnego dnia w domu Kazimierza Górskiego zadzwonił telefon, a po drugiej stronie słuchawki dało się słyszeć skruszonego handlarza.

Gdy wrócił na stałe do Polski, piastował kolejne funkcje w PZPN, aż w 1991 roku został jego prezesem. Z powodzeniem udało mu się przeprowadzić Związek przez okres reformacji ustrojowej, odnosząc przy tym także sukces sportowy, jakim były srebrne medale wywalczone przez drużynę Janusza Wójcika na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku.

Po długiej walce z chorobą nowotworową Kazimierz Górski odszedł 23 maja 2006 roku, nieco ponad dwa tygodnie przed rozpoczęciem piłkarskich mistrzostw świata w Niemczech. Pośmiertnie został odznaczony Rubinowym Orderem Zasługi – najwyższym z możliwych odznaczeń przyznawanych przez UEFA, a przed rozpoczęciem mundialu jego pamięć uczczono minutą ciszy.

Nasi rozmówcy niechętnie odpowiadają na pytanie, z czego szczególnie zapamiętali Kazimierza Górskiego. Za dużo było tego wszystkiego. Był wychowawcą, ojcem, człowiekiem, który wiedział, czego chce, a dobierając materiał ludzki trafił szóstkę w totka– podsumowuje Grzegorz Lato. Pan Kazimierz zasłużył sobie na pomnik. Zasłużył na Order Orła Białego, o który wnioskowałem. Nie wiem, czemu go nie dostał – mówi Tomaszewski.

Sam Kazimierz Górski jako swoje największe osiągnięcie wymieniał jednak ludzką sympatię i uśmiech.

BARTŁOMIEJ KRAWCZYK

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*