„Ludzie z cienia” autorstwa Marcina Borzęckiego opowiada o tych, których w futbolu kamery zwykle nie pokazują, a z imienia nazwiska, czy twarzy znają ich tylko najbardziej wytrawni fani danych klubów, czy reprezentacji. Masażyści, kierownicy zespołów, fizjoterapeuci… Czy są przez to mniej ciekawi? Autor książki wydanej przez SQN stara się udowodnić, że absolutnie nie.
Wielu stwierdza coraz częściej, że ma przesyt futbolu. Mecze codziennie, do tego relacje w Social Media z treningów, życia gwiazd, nieustanna saga transferowo-kontraktowa piłkarzy. A gdyby zajrzeć za kulisy całej tej machiny i poznać ludzi „technicznych”, bez których piłkarze nie mieliby szans świecić pełnym blaskiem?
Na taki pomysł wpadł Marcin Borzęcki, który zatytułował swoją książkę „Ludzie z cienia”. Nie jest to pozycja o managerach, ale o osobach, które przygotowują boiska, murawy, odpowiadają za organizację życia piłkarzy w klubie, dbają o ich mięśnie i wydolność. Nie widać ich w kamerze, nie są rozpoznawalni, ale to nie znaczy, że nie są interesujący. Powód jest prosty. Są strażnikami historii i tajemnic oraz anegdot, którymi chętnie dzielą się z autorem. Nie chcąc zdradzać za dużo, napiszę tylko, że bywa naprawdę ciekawie.
To zdecydowanie pozycja dla miłośników opowieści naokoło wielkiej gry. Autor oddaje głos kierownikom drużyn, groundsmanom, kitmanom, fizjoterapeutom, kucharzom, dyrektorom operacyjnym. Czasami ciekawsze jest to co pod powierzchnią, zwłaszcza gdy – tak jak pisałem na początku, możemy mieć lekki przesyt wielką piłką. Zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie rzeczy mogły zostać opowiedziane, ale to, co się pojawiło, daje obraz, jak bardzo ciekawa to praca, choć zapewne nie zawsze odpowiednio doceniana i wynagradzana.
Ciekawym zabiegiem jest zderzenie przeszłości z teraźniejszością, jak w przypadku kierownika reprezentacji Polski. Pokazuje to, jak wielką metamorfozę przeszedł akurat ten zawód, gdzie kiedyś problemem było zebranie koszulek odpowiedniej firmy dla piłkarzy, a obecnie praca jest związana bardziej z psychologicznym aspektem. Bo też sami piłkarze zmienili się i często potrzebują bardziej opiekuna niż osoby zajmującej się sprzętem, który także jest inny niż chociażby w latach 90.
Detale, o których wspomina Borzęcki, a którymi zajmują się kierownicy mogą zdecydować o wyniku w wyrównanym do bólu sporcie, więc trzeba o nie odpowiednio zadbać, bo mogą zdecydować o wyniku
Tak samo sprawa ma się z dietą, fizjoterapią, czy trawą na boisku. Czasy, w których grało się w Polsce na kartofliskach, minęły. Obecnie fachowcy od trawy to profesje pożądane, na które wciąż zwłaszcza w naszym kraju jest zapotrzebowanie. I zapewne będzie w najbliższym czasie wzrastać.
A poza wszystkim sporo tu treści, której przed mikrofonami nie da się usłyszeć. Dziennikarze są skoncentrowani na tym, co na murawie, mało kto dopytuje o niuanse i szczegóły, wyciągając z niebytu takie kwestie jak stan murawy, a czy logistyka reprezentacji Polski podczas zgrupowań, na których łatwo jest tylko z pozoru, gdy ogląda się vlogi na kanale „Łączy nas piłka”.
Czy spodoba się wszystkim kibicom? Raczej tym wytrawnym i bardziej zainteresowanym tematem, a nie tylko piłką na murawie. Ale dla nich „Ludzie z cienia” będą pozycją z pewnością zadowalającą? Trochę za krótką, ale z drugiej strony wyczerpującą w dużej mierze temat. Szanujmy ludzi z cienia, bo bez nich nie byłoby wielkiej piłki.
Patryk Szczerba
Ocena: 7/10
