Mecze GKS Tychy z FC Koeln w Pucharze UEFA 1976/77

Czas czytania: 5 m.
5
(6)

3 kwietnia 2023, tuż przed Wielkanocą, Retro Futbol gościło kolejny raz na Stadionie Miejskim w Rzeszowie. Tym razem mieliśmy okazję oglądać mecz 25. kolejki Fortuna 1 Ligi pomiędzy Resovią a GKS Tychy. Klub ze Śląska przed laty zdobył wicemistrzostwo Polski, co dało mu możliwość pokazania się w europejskich pucharach, więc wizyta tyskiej drużyny w stolicy Podkarpacia jest dla nas okazją do przypomnienia bojów GKS z FC Koeln.

Przed meczem

Apklan Resovia przystępowała do meczu, zajmując dwunaste miejsce w tabeli. GKS był o dwie pozycje wyżej, ale obie drużyny miały po 27 punktów. W poprzedni weekend kluby nie rywalizowały o ligowe punkty z powodu przerwy reprezentacyjnej.

Przed rywalizacją drużyn narodowych Apklan Resovia pokonała na wyjeździe GKS Katowice 1:0, zaś GKS Tychy uległ u siebie Sandecji Nowy Sącz 2:3. Zanim opowiemy o rzeszowsko-tyskim starciu, przeniesiemy się w przeszłość, by opisać zapowiadane we wstępie mecze tyszan z FC Koeln.

Sensacyjny sukces

GKS Tychy jest klubem stosunkowo młodym. Powstał w 1971 roku, będąc efektem fuzji  Polonii Tychy, Górnika Wesoła i hokejowego Górnika Murcki. Już po trzech latach istnienia drużyna awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Pierwszy sezon w elicie tyszanie zakończyli na dziesiątym miejscu. Kolejna kampania przyniosła niespodziewany sukces. GKS w sezonie 1975/1976 został bowiem wicemistrzem Polski. Zespół prowadził wówczas trener Aleksander Mandziara, który później odnosił dobre wyniki za granicą. Pracował w RFN jako szkoleniowiec Rot-Weiss Essen. Następnie pełnił funkcję trenera Young Boys Berno, z którym wywalczył tytuł mistrza Szwajcarii. Wielkiego wyczynu dokonał z tą drużyną w europejskich pucharach, ogrywając 1:0 wielki Real Madryt. Sukcesu tego nie umniejsza fakt, że w rewanżu Królewscy wygrali 5:0.

Wróćmy jednak do tego, co działa się w Tychach w drugiej połowie lat 70.  Wicemistrzostwo Polski dało drużynie Mandziary prawo gry w 1/32 finału Pucharu UEFA. Do nowego sezonu piłkarze tyskiego klubu przygotowywali się w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem wielu z nich wyjazd ten nie przyniósł oczekiwanych efektów. Podobno podczas pobytu za Oceanem nie skupiono się w odpowiednim stopniu na budowaniu formy. I rzeczywiście wyniki ligowe nie zachwycały.

Wielki dwumecz

Europejska przygoda nie trwała długo, ale też nie przyniosła wstydu. 15 września 1976 roku GKS zadebiutował w europejskich pucharach. Rywalem było FC Koeln należące wówczas do czołówki drużyn zachodnioniemieckich.

Bardzo wierzymy w naszych piłkarzy, wierzymy w trenera. Trzeba powiedzieć, że los nie był dla nas łaskawy. Dostaliśmy jednego z najbardziej atrakcyjnych przeciwników, można powiedzieć, w rozgrywkach europejskich. Przecież takie nazwiska jak Dieter Muller, objawienie Bundesligi RFN-u, Overath, Cullmann, Flohe, to są wielkie nazwiska i świat piłkarski te nazwiska zna. Ale powiem panu redaktorowi, że przeciwko tym nazwiskom wyjdą nowe nazwiska, które będą chciały się ukazać na forum międzynarodowym

– mówił Edward Kucowicz, ówczesny prezes GKS Tychy, w rozmowie udzielonej TVP Katowice (cytat za książką „Polskie kluby w europejskich pucharach” pod redakcją G. Ignatowskiego, A. Potockiego i M. Świerczyńskiego).

Drużyna z Kolonii była wówczas nafaszerowana gwiazdami. Kilka z nich zostało wymienionych w powyższym cytacie. Warto dodać, że bramki strzegł jeden z najsłynniejszych niemieckich bramkarzy Harald Schumacher, wówczas stojący u progu wielkiej kariery.

Pierwsze spotkanie rozegrane zostało na stadionie w Kolonii. GKS postawił rywalom trudne warunki. Po strzale Romana Ogazy gospodarzy uratowała nawet poprzeczka. Tuż przed końcem pierwszej połowy zespół trenera Hannesa Lohra miał rzut karny, który wykorzystał  Heinz Flohe. Dwie minuty później podyktowana została kolejna jedenastka. Do piłki znów podszedł Flohe, ale tym razem zmarnował szansę.

FC Koeln, będące wówczas liderem Bundesligi, stwarzało okazje w drugiej części, ale na kolejnego gola kibice czekali aż do 88. minuty, gdy Eugeniusza Cebrata pokonał Roger Van Gool.  W książce „GKS wicemistrzem Polski jest. Opowieść o tyskiej drużynie wszech czasów” autorstwa Piotra Zawadzkiego możemy znaleźć wypowiedź Aleksandra Mandziary:

Nasza gra wcale nie była „obroną Częstochowy”. Zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie, dużo lepiej niż w meczach ligowych. Nawet trener Weiswieler wyrażał się w superlatywach o organizacji naszej gry w strefie.

Rewanż nie odbył się w Tychach, lecz w Chorzowie. Postanowiono, że areną tak ważnego meczu może być Stadion Śląski. Chyba jednak nie był to dobry pomysł. Na pewno nie spodobał się tyskim kibicom, którzy woleliby mieć piłkarskie święto w swoim mieście. Piłkarze także narzekali, że nie grają na swoim stadionie. W dodatku chorzowski obiekt nie został wypełniony.

Gospodarze dzielnie walczyli o odrobienie strat. Już w 18. minucie objęli prowadzenie po golu Romana Ogazy. Dążyli do kolejnej bramki, która dałaby dogrywkę. Niestety zamiast trafienia wyrównującego kibice zobaczyli gola dla przyjezdnych. W 75. minucie strzelił go Dieter Muller. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1. GKS Tychy odpadł z europejskiej rywalizacji, ale pozostawił dobre wrażenie, postawiwszy się czołowej drużynie Bundesligi.

Spadek z elity  

Kolejną przeszkodą pokonaną przez FC Koeln był szwajcarski Grasshoppers Zurych. Jednak w następnej rundzie zespół z Kolonii musiał uznać wyższość angielskiego QPR. Dwa lata później pogromcy tyskiej ekipy sięgnęli po mistrzostwo Niemiec.

Zdecydowanie gorzej potoczyły się losy GKS-u. Rok po największym w historii sukcesie klub z Tychów wypadł z najwyższej klasy rozgrywkowej i, jak dotąd, nigdy do niej nie powrócił.

Kibice do dziś wspominają tamte mecze. Gdy w 2015 roku otwierano nowy stadion w Tychach, GKS rozegrał na nim mecz towarzyski właśnie z FC Koeln. Gospodarze przegrali 0:1, ale wynik nie był najważniejszy. Przyjazd zespołu z Kolonii sprawił, że udało się pięknie nawiązać do ważnej części klubowej historii.

Mecz w Rzeszowie

Mecz Apklan Resovii z GKS Tychy zamykał kolejkę Fortuna 1. Ligi. Piłkarze wybiegli na boisko w poniedziałek o 18. Pierwsza połowa należała do gości. Kilka razy gospodarzy ratował bramkarz Paweł Łakota, zwłaszcza przy strzałach Mateusza Czyżyckiego i Patryka Mikity. 

Drużyna Przemysława Pitrego w końcu wykorzystała przewagę, gdy w 26. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową do bramki skierował Wiktor Żytek. Od tej pory gra zespołu Mirosława Hajdy wyglądała nieco lepiej. Pod koniec pierwszej części szansy na wyrównujące trafienie nie wykorzystał Maciej Górski.

W drugiej połowie rzeszowska drużyna częściej atakowała, ale i przyjezdni nie skupiali się wyłącznie na defensywie. Kilka minut po zmianie stron bliski podwyższenia był wspomniany Mikita.

Na nieco ponad dwadzieścia minut przed końcem zawodnicy Apklan Resovii stworzyli jedną z najgroźniejszych sytuacji. Po wrzutce w pole karne Rafała Mikulca piłka zaskoczyła obrońców i trafiła w słupek. Chwilę później ciekawą kontrę przeprowadzili rezerwowi gracze gospodarzy – Radosław Adamski i Bartłomiej Eizenchart. Jednak strzał tego ostatniego został zablokowany.

Bardzo dużo emocji dostarczyła końcówka. Gospodarze rzucili się do ataku, ale nie byli w stanie doprowadzić do remisu. Ostatecznie GKS Tychy pokonał na wyjeździe Apklan Resovię 1:0. Na pomeczowej konferencji prasowej trener zwycięzców Przemysław Pitry powiedział:

Jesteśmy szczęśliwi z trzech punktów. Przyjechaliśmy na trudny teren, po trudnych meczach, po dwóch porażkach, do drużyny, która dwa ostatnie mecze wygrała, więc na pewno po pierwszej połowie byliśmy bardzo zadowoleni. Na pewno wynik mógł być trochę lepszy, ale te trzy punkty są dla nas takim małym tlenem i mam nadzieję, że będzie to dobrym zwiastunem przed kolejnymi meczami.     

Z kolei szkoleniowiec gospodarzy, Mirosław Hajdo ocenił:

Pierwszą połowę chyba trochę przespaliśmy, bo mimo wszystko nie musieliśmy wcale stracić bramki na 0:1. W drugiej połowie chłopaki z olbrzymim zaangażowaniem dążyli do odwrócenia wyniku, bardzo chcieli, stwarzali sytuacje. Nie mieli też szczęścia, bo mieliśmy słupek, czy sytuację, gdzie Eizenhart trafił w bramkarza, który ofiarnie się rzucił, żeby zablokować strzał. Na pewno nie można chłopakom odmówić zaangażowania i chęci odwrócenia wyniku.

Teraz drużynę Apklan Resovii czeka wyjazdowy mecz ze Skrą Częstochowa. Zapytałem szkoleniowca rzeszowian o nastawienie przed tym spotkaniem. Trener docenia klasę najbliższego rywala:

Przygotowujemy się pod kątem gry Skry, bo Skra naprawdę gra dobrze. Gra wysokim pressingiem, podchodzi wysoko, uniemożliwia rozegranie piłki. Przekonała się o tym Sandecja. To naprawdę jest bardzo dobry zespół. Na pewno czeka nas bardzo ciężki bój, ale musimy znaleźć słabsze punkty Skry i, co najważniejsze, wykorzystać je.

Zakończenie

Od meczów GKS-u Tychy z FC Koeln minęło już prawie pięć dekad. Polska drużyna przegrała tamtą rywalizację i odpadła z europejskich pucharów, ale dla kibiców tyskiego klubu spotkania z zespołem z Kolonii wciąż pozostają ważne i stanowią istotną część klubowej historii. Warto więc takie wydarzenia przypominać. Kolejne wizyty na meczach w Rzeszowie przyniosą nam jeszcze niejedną historię do opisania na łamach Retro Futbol.

Źródła, z których korzystałem:

  • Grzegorz Ignatowski, Andrzej Potocki, Mariusz Świerczyński (pod redakcją) – „Polskie kluby w europejskich pucharach”
  • Piotr Zawadzki – GKS wicemistrzem Polski jest. Opowieść o tyskiej drużynie wszech czasów”
  • „Przegląd Sportowy”
  • „Piłka Nożna”

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 6

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

„Czarny orzeł, biały orzeł. Piłkarze w trybach polityki” – recenzja

Co dzieli Polaków? Polityka, opinia o Robercie Lewandowskim, sprawy społeczne i tak dalej. Można wymieniać długo. Na pewno temat relacji polsko-niemieckich to poletko zainteresować...

Al-Saadi Kaddafi – zapomniane dziecko Dżamahriji

Al-Saadi Kaddafi miał marzenie, żeby zostać piłkarzem. Wykorzystując swoją pozycję zrobił wszystko, żeby zaistnieć w świecie futbolu.

Thierry Henry – kula w armacie

Przypominamy karierę jednego z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych napastników początku XXI w.