PRL dezerterzy

Uciekli i zostali

Największy rozgłos zyskała wtedy sprawa innego ślązaka – Rudolfa Wojtowicza. Uważany za jeden z większych talentów na swojej pozycji, obrońca Szombierek zakotwiczył w Austrii. Do igrania z PRLowskim prawem zmusiła go historia ojca, który wcześniej zatrzymał się w Niemczech, które również zostały ostatecznym celem wędrówki Rudolfa. Śląska prasa sportowa, a mianowicie katowicki „Sport” skomentował: „Wójtowicz wyjechał nagle i należy się domyślać, gdzie go poniosło”. Defensor podczas 10 lat gry dla Fortuny Duesseldorf, a potem Bayeru Leverkusen ugruntował swą markę na tyle, że pracuje za naszą zachodnią granicą do dziś. Aktualnie sprawuje funkcję szefa skautingu w VfL Wolfsburg.

Wójtowicz zapoczątkował całą plejadę tych uciekinierów, którzy po zakończeniu karier nie silili się na powrót, gdy komunizm odszedł w niepamięć. Obowiązywał stan wojenny, gdy Roman Geszlecht w trakcie wyjazdu na mecz młodzieżówki oderwał się od drużyny. Po wyrwaniu się z Sosnowca zmienił zapis nazwiska na bardziej niemiecki „Geschlecht”. Przeszkody nie stanowił fakt, że słowo to w tamtejszym języku oznacza po prostu „płeć”. W naszym kraju rozpowszechniono krzywdzącą plotkę, jakoby wraz z towarzyszem ucieczki Wenantym Fuhlem zostali przyłapani na kradzieży. Choć komunizm nad Wisłą chylił się ku upadkowi, to granicę nad Odrą przekraczali następni: Aleksander Famuła czy Jarosław Biernat.

Marek Leśniak i Martin Kree w barwach Bayeru Leverkusen.
Marek Leśniak i Martin Kree w barwach Bayeru Leverkusen.

Pod względem szumu wokół wyjazdu przebił ich Marek Leśniak – trzeci Polak, który wyemigrował nielegalnie, by grać w Leverkusen. Organizacją przewyższył zdecydowanie poprzedników, gdyż wcześniej porozumiał się z Bayerem, by przedstawiciel klubu „przechwycił” go w Danii. Tak też się stało, a dodatkowo za wstawiennictwem Ministra Sportu, a późniejszego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego 24-latkowi darowano karencję, jak i obowiązkową służbę wojskową. Wiemy, że polegałaby ona na grze w Legii Warszawa. Istnieje, poparta dowodami, hipoteza, że w zamian wojsko otrzymało tony lekarstw z fabryki BAYERu. Decyzja o emigracji na 2 lata odebrała Leśniakowi możliwość reprezentowania ojczyzny na arenie międzynarodowej. Choć nie strzelał dla „Aptekarzy” w tempie wystrzałów z karabinu maszynowego to miał pewne miejsce w drużynie przez całe trzy lata pobytu na BayArena. Następnie grał i trenował w niższych ligach, do niedawna dzierżył stery w SpVgg Olpe.

Sam przeciwko wszystkim

Ostatnią z głośnych spraw sprowokował Andrzej Rudy. PRL-owski ustrój chwiał się już w posadach, a wątek zawodnika Pogoni Szczecin stanowił doskonały temat zastępczy. Władze nie omieszkały więc przepuścić okazji do zrównania pomocnika z ziemią. Rudy zwiał ze zgrupowania przed meczem sparingowym z drużyną ligi włoskiej, rozgrywanym w listopadzie 1988 r. na San Siro. Metą jego podróży, tradycyjnie miały być Niemcy. Owa rejterada wywołała rozgoryczenie innych uczestników zgrupowania w hotelu o wdzięcznej nazwie „Leonardo da Vinci”. Dziennikarze też wylali wiadro pomyj na uciekiniera. Rudy nie ustawił się tak dobrze, jak choćby Leśniak. Klubu szukał dosyć długo – następne pół roku, aż do jesieni 1989 r. nie kopał piłki. Wprawdzie do dziś utrzymuje, że niewiele brakło, by włożył koszulkę Bayernu, a rozmawiał i z AS Monaco. Ostatecznie musiał się zadowolić grą w FC Koeln. Po latach w Bundeslidze zasłużył sobie na transfer do Ajaksu Amsterdam, w którym był pierwszym Polakiem. Obecnie, jak inni wymienieni, para się trenerką.

Losy dezerterów były różne, ale dziś nie różnią się diametralnie od „zwykłych” imigrantów. Niektórzy, jak Banaś, podjęli złą decyzję i dziś nie postąpiliby w ten sposób. Inni zaś – Leśniak czy Wójtowicz z powodzeniem ułożyli sobie życie na obczyźnie, a o powrocie w rodzinne strony zdają się nie myśleć. Różnią ich tylko od reszty wspomnienia z piłkarskich boisk Niemiec czy Francji oraz w wielu przypadkach obecność w kartotekach SB.

źródła:

-Encyklopedia piłkarska Fuji;
-publikacjia pracownika Instytutu Pamięci Narodowej dr. Sebastiana Pilarskiego pt. „»Odmówił powrotu do kraju« – ucieczki piłkarzy z PRL na Zachód”, zamieszonej w 2014 r. na łamach pisma »Pamięć i Sprawiedliwość«”.
-publikacje Przeglądu Sportowego;
-wywiad własny z panem Banasiem;

JAKUB BARANKIEWICZ

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

 

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strona: 1 2

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz