O Wołyniu

Cyklicznie jak co niedzielę. Od dzisiaj bowiem moje teksty będziecie mogli przeczytać czerwonego dnia w kalendarzu. Bo moje teksty to wielkie święto, prawda?

Nigdy nie podobało mi się, jak Krzysztof Stanowski poruszał na Weszło tematy polityki. Skoro ów portal do tej pory zajmował się tylko i wyłącznie piłką, dlaczego zatem akurat w czasie kampanii wyborczej tak ochoczo propagował ideę PiS? To był początek zbierania elektoratu. Mówię Wam, że prędzej czy później Krzysztof Stanowski wystartuje w wyborach. Zapamiętajcie moje słowa.

***

Ja dzisiaj też nie będę pisał o futbolu, ponieważ mam ku temu poważny powód. Wczoraj miała miejsce rocznica wydarzeń, o których nikt już prawie nie pamięta.

Drogi czytelniku proszę Cię tylko o to, abyś uruchomił swoją wyobraźnię. Przenieś się myślami do czasów swojego dzieciństwa. Przypomnij sobie, jakie życie było wtedy proste. Przypomnij sobie zapach świeżo wypiekanego chleba i twarz swojej matki. Kochasz swoją mamusię, prawda? Jej delikatne, dobrotliwe rysy, które nie raz Cię tuliły i całowały, gdy działa Ci się krzywda. Jej słowa, żebyś się nie martwił, bo wszystko będzie dobrze.

W Twoim rodzinnym domu oprócz matki, mieszka jeszcze ojciec, młodszy brat Marcel, niemowlę Tadziu, a także starsza szesnastoletnia siostra Czesia. Waszymi sąsiadami są Ukraińcy: Igor i Wera, którzy mieli córeczkę w podobnym wieku do Twojego – Swietłanę. Wasze rodziny żyją tu od pokoleń.

Czas spędzasz na beztroskich zabawach z rodzeństwem i sąsiadką. Uwielbiacie zbierać jagody czy bawić się w chowanego. Dni są niezwykle długie, przecież jest środek lata. Po przepysznym posiłku przychodzi czas na kąpiel. Czuły buziak na dobranoc od matki i sen. Jutro jest niedziela. Znów włożysz swoje najpiękniejsze, uszyte przez mamusię ubranko i pójdziesz do kościoła.

Twój sen przerywa przerażający dźwięk trzaskającego ognia i uczucie wszechobecnego ciepła. Izba się pali! Wybiegasz z domu, widząc, że Twoja rodzina robi to samo. Nad wioską widzisz krwawą łunę i uciekające w niebo iskry. Słyszysz rżenie koni i ujadanie psów. I ten dźwięk. Przerażający dźwięk przypominający mieszankę płaczu małego dziecka i niesłyszanym dotąd krzykiem. Do oczu napływają Ci łzy. Co się dzieje? Wzrokiem szukasz swojej opoki w osobie matki. Gdzie ona jest? Gdzie jest Twoja mamusia? Kilka metrów od Ciebie dostrzegasz krew. Do Twoich uszu dochodzi płacz Czesi. Jej piękne, złote włosy falują na wietrze. Dwóch trzymających ją mężczyzn zrywa z niej sukienkę. Pragniesz krzyknąć, jednak Twoje gardło nie wydaje z siebie żadnego dźwięku. Wszędobylski płacz i jęki.Uciekasz.

Biegniesz przed siebie ile tchu. Nagle potykasz się o coś. Po upadku spoglądasz w stronę feralnego przedmiotu, który okazuje się być głową starszej pani. Syk ognia jest zatrważający. Twój sąsiad, Pan Orłowicz przywiązany jest liną do dwóch idących w przeciwnym kierunki koni. Zerkasz w stronę płotu, który oddziela Cię od sadu.

Na jego szczycie nabite jest małe, ruszające się jeszcze ciałko. Płacz. Jęk. Przerażające wycie. W ciemności dostrzegasz postawnego mężczyznę, który stając przed owym krwawym płotem, nabija na niego Twojego brata Marcela. Marcel! Mężczyzna krzyczy do Ciebie: „Nie bój się, siuda!” Uciekasz. Czujesz tę woń? To zapach spalonego mięsa. Ci, którzy nie mieli tyle szczęścia, by uciec z domu płoną żywcem. Kto wie, czy ich śmierć nie jest łagodniejsza od tego, co dzieje się na zewnątrz. Oderwane nogi, porozrywane ciała i krew. To jedyne co widzisz pośród mroku. Jest Twoja mama! Leży zakrwawiona obok setki trupów. Jej płacz przeszywa Ci serce. Oprawcy wycięli jej pierś, po czym posypali ją solą. Mamusiu! Zwija się z bólu sycząc. Obok niej leży ciało Tadzia. Jego rączki i nóżki są powykręcane w nienaturalny sposób. Uciekaj! Nad mamusią stoi sąsiad Igor. Bierze Cię na ręce, zasłaniając przykry widok. Nie możesz przestać łkać. Twoja kochana mama. Bezpieczeństwo. To właśnie zapewnia Ci Igor. Przenosi Cię obok drzewa, do którego przywiązane są pozbawione skóry zwłoki. Gdzie jest Twój tatuś? Co się stało z Czesią? Na te pytania nigdy nie znajdziesz odpowiedzi. Twój brzuch przeszywa ogromny ból. Twoje wnętrzności owijane są właśnie wokół sztachety. Krew. Igor rzuca Cię pod płot, kilkukrotnie kopiąc i z pięknym uśmiechem mówiąc: No nie bój się.

 

DAMIAN BEDNARZ

 

 

 

 

Damian Bednarz
O Damian Bednarz 74 artykuły
Redaktor naczelny Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.