Alex Ferguson- udawana choroba i afera korupcyjna

Czas czytania: 10 m.

Występy w Europie

Związek z Cathy uświadomił Fergusonowi, który już wtedy zarabiał dobre pieniądze, że najwyższy czas podążać za własnymi marzeniami i spróbować dostać się Rangersów. Zanim jednak do tego doszło, odebrał kolejną, niezwykle cenną lekcję…

Latem 1964 roku podpisał kontrakt z Dunfermline. Ekipa z regionu Fife robiła wrażenie w Szkocji. Pod przewodnictwem Jocka Steina zaliczyła przygodę w Pucharze Miast Targowych w sezonie 1962/1963, gdzie wyeliminowała Everton, a w kolejnej rundzie potrafiła ograć na własnym boisku Valencię 6:2.

Kiedy Ferguson przechodził na East End Park, Stein był już trenerem Hibernianu. Pozostawił po sobie spuściznę, która tak zainspirowała Alexa, że schemat powielał w każdym klubie, w którym pracował jako menadżer.

Jock Stein był wizjonerem. Doskonale wiedział, że klub piłkarski nie może opierać się jedynie na zagranicznych, ani nawet krajowych transferach. Rozumiał biznes tego sportu i doskonale wiedział, że z ekonomicznego punktu widzenia lepiej jest wychowywać własnych piłkarzy, niż kupować. Wiedział też, że lokalni gracze, zawsze będą bardziej zżyci z kibicami i poświęcą więcej dla zwycięstwa drużyny. Znajome, prawda?

Grając w Dunfermline, Ferguson ostatecznie porzucił pracę w narzędziowni, na rzecz całkowitego skupienia się na futbolu.

Gdy zostałem pełnoetatowym piłkarzem, byłem zdecydowany, by pozostać w futbolu. Jako praktykant w narzędziowni wstawałem z łóżka i wskakiwałem do zatłoczonego autobusu do Hillington, w którym każdy palił fajki. Potem mogłem kupić swój pierwszy samochód i codziennie rano jeździć do Dunfermline w świeżym powietrzu – co za odmiana! – wspominał po latach, cytowany w książce „Futbol cholera jasna! Patricka Barclaya.

To właśnie w trakcie pobytu w tym klubie zdecydował, że zrobi licencję trenerską.

W klubie panowała rodzinna atmosfera. Piłkarze znali się doskonale, bo w większości awansowali do pierwszego zespołu z drużyny juniorów. Wszyscy zarabiali takie same pieniądze, a po treningach spotykali się w kinowej kafejce, by za pomocą pieprzniczek i solniczek dyskutować o taktyce. Oczywiście, jednym z najbardziej zaangażowanych w dyskusje był Alex Ferguson. I ta atmosfera miała bezpośrednie przełożenie na postawę na boisku.

Duży wkład w grę drużyny miał Ferguson, który właśnie w tym historycznym szkockim mieście grał najlepszy futbol w karierze. Strzelał regularnie i zadebiutował w europejskich pucharach. Było to w szwedzkim Goteborgu, w meczu przeciwko Orgryte. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a z racji zwycięstwa w pierwszym starciu (4:2), to Szkoci awansowali dalej. Następnie odprawili Stuttgart, by przegrać w trzeciej rundzie z Athletikiem Bilbao po dodatkowym meczu.

W debiutanckim sezonie w „The Pars” miał szansę na Puchar Szkocji, jednak jego zespół przegrał z Celtkiem prowadzonym przez Steina (2:3). Ferguson cały mecz przesiedział na ławce, w międzyczasie w dość ostrych słowach komentując decyzję trenera. Po meczu zażądał nawet transferu, jednak klub nie wyraził na to zgody.

Początek długiej drogi

W marcu 1966 roku Alex Ferguson poślubił Cathy. Ślub odbył się w sobotę rano, a już po południu Szkot był w na boisku w starciu z Hamilton Academical. Co więcej, następnego dnia zameldował się w hotelu, gdzie wspólnie z resztą drużyny przygotowywał się do rewanżowego meczu 1/4 finału Pucharu Miast Targowych. Tam strzelił nawet dwie bramki Realowi Saragossie, jednak Dunfermline odpadło po dogrywce.

Mając dwadzieścia pięć lat, uzyskał dyplom trenera, szkoląc się wcześniej w centrum treningowym reprezentacji Szkocji w pobliżu Largs. Dzielił tam pokój z Jimem McLeanem, a uczył ich Bobby Seith.

-Alex i Jim byli dobrymi uczniami. Już wtedy można było odnieść wrażenie, że daleko zajdą. Zawsze chętnie analizowali różne rzeczy, chcieli się uczyć i zadawali pytania – wspomina Seith.

Tam odebrał kolejną lekcję. Wpajano mu zasady, że warto dopasowywać strategię do piłkarzy, nie odwrotnie.

Rok 1967 był ostatnim w Dunfermline. Zanim odszedł z tego klubu, zdążył jeszcze w barwach reprezentacji Szkocji odbyć tournée po świecie. Była to reprezentacja złożona z piłkarzy występujących tylko w lidze szkockiej. Coś na wzór reprezentacji Polski na turniejach w Tajlandii. Spotkań tych nie zalicza mu się jednak do oficjalnych statystyk, choć zdaniem Fergusona zupełnie nie słusznie.

(Nie) spełnione marzenia

Do Glasgow trafił po głośnym, wartym 65 tysięcy funtów transferze. Już pierwszego dnia po podpisaniu kontraktu , Alex Ferguson musiał mierzyć się z przeszkodami. Pierwszą, choć z pozoru niewinną, było pytanie dyrektora klubowego o ślub z Cathy.

Ferguson, który był protestantem, idealnie pasował w wizję klubu, który opierał się właśnie na ludziach tego wyznania. Cathy zaś była katoliczką, co nie odpowiadało wielu osobom związanymi z „The Gers”. Co ciekawe, dopiero pierwszym katolikiem, który reprezentował barwy Rangersów po I wojnie światowej, był Mo Johnston.

Choć drużyna z niebieskiej części Glasgow była wymarzonym klubem Alexa, którym kibicował od dziecka, czas spędzony na Ibrox był niezwykle trudny. Niedługo po jego przyjściu do klubu w niezbyt elegancki sposób zwolniono trenera Scota Symona, co nie spodobało się impulsywnemu Fergusonowi do tego stopnia, że sam chciał wymierzyć sprawiedliwość włodarzom klubu i zażądać transferu.

Do protestu jednak nie doszło. W zamian za to, Ferguson strzelił dwie bramki FC Koeln w Pucharze Miast Targowych. W pierwszym sezonie gry w Rangersach, nasz bohater był najlepszym strzelcem zespołu. Atmosfera w klubie nie była jednak najlepsza.

Pogorszyła ją utrata w ostatnim meczu sezonu mistrzostwa Szkocji, które zdobył największy rywal z drugiej części miasta. Rangersi przegrali decydujące spotkanie na własnym boisku z Aberdeen, a kibice ze złości wybili szyby w szatni.

Czekając kilka godzin na wsparcie, Alex Ferguson miał dużo czasu na przeanalizowanie słów Jocka Steina, który był trenerem Celtiku. Przed decydującym spotkaniem wypowiedział się dla prasy, że mistrzostwo jest już w rękach Rangersów i to tylko oni sami mogą je oddać. Tę zagrywkę psychologiczną Alex będzie praktykował później wiele razy.

Nauki Steina przyszły menadżer „Czerwonych Diabłów” chłonął jak gąbka. Miał na to wiele okazji, ponieważ często spotykali się wspólnie z żonami na kolacjach, w miejscowych restauracjach.

W barwach „The Gers” nie grał zbyt dużo. Nie zgadzając się odejść z klubu, ściągnął na siebie gniew trenera, który przeniósł go do zespołu rezerw. Co prawda Alex miał szansę na rehabilitację w finale Pucharu Szkocji przeciwko Celtikowi w 1969 roku, jednak zawalił tam gola. Rangersi przegrali 0:4, a kozłem ofiarnym uznano właśnie Fergusona. To starcie było jego ostatnim w pierwszej drużynie tego klubu.

W następnym sezonie przeniesiono do go trzeciego zespołu, gdzie trenował praktycznie samotnie. Zdarzało się, że wyjeżdżał na mecze tak niskiego szczebla i nawet nie wchodził na boisko. Doskonale wiedział, że jego dni na Ibrox są policzone. Klub, który kochał za dziecka, co chwilę wystawiał go na pośmiewisko.

Zdaniem niektórych była to kara za ślub z katoliczką. Fergusona niesłusznie oskarżano, że jego pierwszy syn Martin był ochrzczony w kościele katolickim. Żeby zrozumieć powagę sytuacji, trzeba przypomnieć sobie, że tamte czasy pełne były konfliktów na tle wyznaniowym. Inni twierdzili, że Alex nie poradził sobie z presją ogromnej kwoty transferowej. Sam Ferguson stwierdził po latach, że jego walka o akceptację przebiegała trudniej, niż powinna.

Koniec drogi

Choć Alex Ferguson miał propozycję transferu do Nottingham Forrest, zdecydował się na przenosiny do występującego w Second Division Falkirk. Grał tam dla swojego byłego menadżera z Dunfermline – Williego Cunnighama. Drużyna szybko awansowała do wyższej ligi, a Ferguson kilka razy pokazał partnerom, co oznacza jego gniew.

W przerwie meczu Pucharu Szkocji na Ibrox pobił się z Johnem McLaughanem, który popełnił błąd przy golu dla Rangersów. W tym czasie menadżer, jak gdyby nigdy nic, opierał się łokciem o ścianę, czekając na rozstrzygnięcie bokserskiego pojedynku. Rozdzieliło ich dopiero kilku młodszych zawodników.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Następnym razem furię okazał w meczu pożegnalnym Arthura Hamiltona. Kiedy jego kolega z boiska, niejaki Ford, niecelnie podał piłkę, wystawił się na gniew Alexa.

Fergie przebiegł sprintem przez całe boisko, żeby mnie opieprzyć, a gra toczyła się dalej. Wbijał mi palec w twarz. Nie podobało mi się to co mówił i nie podobał mi się ten palec, więc mu trochę oddałem – opowiadał uczestnik zajścia.

Temperament i kontuzje ostatecznie zgasiły karierę Fergusona. Przed końcem zdążył jeszcze zagrać killa spotkań Ayr, by ostatecznie zawiesić piłkarskie buty ma kołku. Miał 33 lata i był już ojcem trójki synów. W 1974 roku powrócił do Falkirk, żeby podpisać swój pierwszy kontrakt trenerski z East Stirlingshire.

DAMIAN BEDNARZ

Źródła
  • „Futbol cholera jasna! – książka autorstwa Patricka Barclaya, wydawnictwo SQN
  • „Być liderem” – książka autorstwa Alexa Fergusona i Michaela Moritza, wydawnictwo SQN
  • „Sir Alex Ferguson. 25 lat w Manchesterze United” – książka autorstwa Willa Tidey’a, wydawnictwo Vesper
  • Alex Ferguson. Autobiografia – wydawnictwo Literackie
Damian Bednarz
Damian Bednarz
Założyciel Retro Futbol. Jeden z ostatnich przedstawicieli gatunku romantyków futbolowych. Wyznawca kultu Erica Cantony.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Brudne mistrzostwa. Argentyna 1978

Mistrzostw świata w 1978 roku przeszły do historii nie tylko z powodu zwycięstwa gospodarzy. Przeczytajcie!

Wizyta na turnieju gminy Wiśniowa – historia lokalnej piłki

W tym artykule przedstawiamy historię lokalnej piłki w gminie Wiśniowa.

Artjoms Rudnevs – goleador, który uciszył Turyn

Wielu obcokrajowców przewija się przez polską ekstraklasę, lecz tylko nieliczni potrafią podnieść poziom sportowy rozgrywek. Chlubnym wyjątkiem na tle kolejnego zaciągu z Bałkanów czy...