„Antoine Griezmann. Za zasłoną uśmiechu” – recenzja

Antoine Griezman – za zasłoną uśmiechu

Znów oklepany już z każdej strony temat biografii czynnych piłkarzy. Sam nie jestem ich fanem – rzadko trafia się opowieść z prawdziwego zdarzenia, kiedy to zawodnik dzieli się ciekawostkami. Przeważnie są one stonowane, żeby nie robić sobie problemów, zamykając furtkę sponsorom. Również i po zapoznaniu się z życiem Griezmanna się trochę rozczarowałem.

[wp-review id=”16095″]

Za jej pojawienie się na rynku odpowiada Wydawnictwo SQN. Nie jest to pierwsza książka czynnego piłkarza wydana w Polsce. Ostatnio czytaliśmy historię Mesuta Özila. W ilu przypadkach zdarza się, że w podobnych materiałach przeczytamy coś ciekawego? W niewielu. Podobnie jest i w biografii Antoine Griezmanna, którą postanowił spisać Arnaud Ramsay. Co mnie w niej zachwyciło? Przede wszystkim okładka, to oczywiste. Postać Francuza na białym tle to minimalizm i prostota. Przejdźmy jednak do treści.

Wszystko zaczyna się od przedmowy autora. Książkę na samym początku czyta się lekko. Jeden z rozdziałów ukazuje rozmowę na temat trzeciego miejsca w plebiscycie Złotej Piłki. Tutaj zaczynają się już schody… Banały, banały, banały i zachwycanie się przez kilka stron tym samym. Miałem nadzieję, że nie wszystko będzie tak wyglądało. Z książki dowiemy się, że Antoine był niskim chłopcem i z tego powodu odrzucały go francuskie szkółki piłkarskie. Talent dostrzegł w nim Eric Olhats, skaut hiszpańskiego klubu Realu Sociedad, który stał się „ojcem chrzestnym” jego kariery. W dalszych etapach przeczytamy o rozwoju piłkarskim, zawożeniu na treningi, byciu z dala od rodziny. Właśnie – rodzina. Zajmuje ona szczególne miejsce w sercu Griezmanna. Rodzeństwu poświęcony jest osobny rozdział, a rodzice często przewijają się podczas lektury. Czasami te opowieści stają się po prostu nudne.

Są też opisy konkretnych spotkań, kulisy mistrzostw świata w Brazylii i ostatnich mistrzostw Europy we Francji. Nie znajdziemy niestety pikantnych historii, a raczej normalne i te oczywiste. Gdy dotarłem do 161 strony, myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy. Niestety, przeskoczyłem do kilkustronicowej opowieści o Yerba Mate, czyli napoju z ostrokrzewu paragwajskiego. Czy trzeba było temu poświęcić aż jeden rozdział? Nie było nic ciekawszego? Tym bardziej, że już wcześniej mogliśmy przeczytać o tym, że Antoine lubi Yerbę. Typowy zapychacz. Ciekawym wątkiem jest sprawa zawieszenia w prawach reprezentanta kraju na okres 13 miesięcy. Wszystko zaczęło się od imprezy, na którą w ogóle nie powinien pójść. Przeczytamy też, że numer 7 wziął się od Davida Beckhama, który jest idolem Griezmanna. Sporo jest o powiązaniach z tym zawodnikiem i myślach o przyszłości, czyli marzeniach o zakończeniu kariery w USA. To jedne z najlepszych momentów.

Nie chciałbym nikogo zniechęcać do sięgnięcia po ten tytuł, jeśli zwyczajnie lubicie tego piłkarza. Nie jest ona najgorsza, ale nie znajdziemy w niej wielu istotnych informacji. Teraz dużo dzieje się wokół Griezmanna. Czy wkrótce przejdzie do Barcelony… a może do Manchesteru United, o którym również wspomina w biografii? Ciągle zmieniał decyzję, aż wreszcie zdecydował się zostać w Atletico, które ze względu na swoje sukcesy – przyciąga w Polsce coraz większą grupę sympatyków. Antoine jest piłkarzem światowego topu, co niewątpliwie pomogło wydać lekturę na polskim rynku. Czy słusznie? Zakończę w ten sposób – przeczytałem kilkanaście gorszych książek od biografii Griezmanna, ale o wiele więcej lepszych.

MARIUSZ ZIĘBA

Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl