„Antoni Piechniczek. Bezkompromisowa biografia” – recenzja

Czas czytania: 3 m.

Antoni Piechniczek skończył w maju 80 lat i nadal jest słuchany. Ostatnia wypowiedź o Messim jako „leśnym dziadku” być może młodym fanom współczesnego futbolu nakazała googlować, kim jest wypowiadający te słowa. Zamiast jednak wydawać pochopne osądy, polecam poznać pełny obraz trenera. Okazją jest jego biografia, wydana przez SQN pod tytułem „Antoni Piechniczek. Bezkompromisowa biografia”. Dla zagorzałych fanów będzie przypomnieniem faktów, a dla młodszych kibiców być może inspiracją i przykładem, że miłość do futbolu może dać wspaniałe efekty i możliwość spełnionego życia.

Antoni Piechniczek jest oceniany niejednoznacznie. Z jednej strony jako trener brązowych medalistów mundialu w Hiszpanii, z sukcesami pracujący w Azji, z drugiej jako ten, który nie wykorzystał potencjału piłkarskiego polskich piłkarzy lat 90. W dodatku w czasach pracy w PZPN bronił usilnie polskiej myśli szkoleniowej, przez co Leo Benhakker miał jako selekcjoner pod górę. Młodszym kibicom kojarzy się z czasami skostniałego PZPN-u, starszym z radością, którą dała reprezentacja w 1982 roku, czasach ponurych dla polskiego narodu.

Biografia Antoniego Piechniczka wydana w serii SQN Originals to hołd oddany trenerowi w 80. rocznicę jego urodzin i zaktualizowane oraz uzupełnione wydanie biografii sprzed 7 lat. Najwięcej do powiedzenia – co naturalne – ma jej bohater. Autorzy Paweł Czado i Beata Żurek z umiarem wkomponowują jednak na stronach książki opowieści świadków drogi trenerskiej Piechniczka.

Z kart ich opowieści wyłania się obraz trenera bezkompromisowego i świetnego warsztatowca, który żył piłką i nie tylko ją czuł, ale wiele o niej wiedział. Nie obrósł legendą jak Kazimierz Górski. Nie od dziś wiadomo, że sukces smakuje najlepiej pierwszy raz. W efekcie wyszła ciekawa historia człowieka, który zawsze żył z piętnem „bycia tym drugim” po Górskim, którego biografię ostatnio recenzowałem. Wszelkie porównania nie mają sensu, co mówią też rozmówcy Pawła Czado i Beaty Żurek, więc skupmy się na samej treści.

A ta zaczyna się rozdziałem o mundialu w Hiszpanii, gdzie trener Piechniczek odniósł największy sukces w karierze. Czytelnik od razu zostaje rzucony w wir wydarzeń, szuka z autorami odpowiedzi, dlaczego nie udało się wygrać z Włochami. Czy powodem był brak Zbigniewa Bońka, czy może rozluźnienie po znalezieniu się w strefie medalowej? Ile rozmówców, tyle głosów. To zdecydowanie najlepsza część publikacji, którą czyta się jednym tchem. Tu pada wyznanie Zibiego mówiącego: „Mam słabość do trenera Piechniczka. Potrafił nas pogonić. Ja lubię takich twardych facetów z krwi i kości”.

Zresztą Zbigniew Boniek przewija się na kartach publikacji często, w tym na okładce, kłaniając się niejako swojemu mentorowi. Widać, że szanuje i ceni A. Piechniczka, chętnie o nim opowiada (o Kazimierzu Górskim autorom biografii odmówił komentarzy) i wie, jak wiele mu zawdzięcza. Zażyłość jest na tyle duża, że gdy pracuje na własne konto we Włoszech, pyta – jak się okazuje – Piechniczka o notatki.

Kolejne rozdziały to już chronologiczny ciąg. Mamy drogę Piechniczka jako piłkarza, później trenera, a na końcu selekcjonera, trenera na obczyźnie i później polityka i działacza. Zdania autorów przeplatają wypowiedzi towarzyszy drogi trenerskiej urodzonego w Chorzowie Piechniczka.

Później mamy krótki komentarz do reprezentacyjnych gier autora oraz kilka słów do piłkarzy od trenera. Na końcu to, co wielu fanów lubi najbardziej, czyli statystyki i liczby związane z dokonaniami bohatera biografii.

Nie brakuje kulis – tych stricte piłkarskich, jak np. wybór bramkarza na mundial w Hiszpanii, gdzie ostatecznie broni Józef Młynarczyk, czy to, dlaczego pominięto Antoniego Szymanowskiego i przyczyn gorszej postawy piłkarzy w Meksyku, o których mówi Piotr Czaja, trener bramkarzy tamtejszej ekipy. Zaglądamy też za kurtynę wydarzeń pozaboiskowych, można przeczytać o premiach za awans, w tle przewija się rodząca się Solidarność, opowieść zahacza również, z racji trenerskiej drogi Piechniczka, o Azję. Może czasami aż szkoda, że uwaga skupiona jest przede wszystkim na boisku i tuż przy linii, a to, co naokoło, pozostaje tylko tłem.

Urodzeni w latach 80. z pewnością zwrócą baczniejsza uwagę na rozdział o drugiej kadencji trenera Piechniczka jako selekcjonera, kiedy Marek Citko strzelał gola Anglikom na Wembley, ale ostatecznie w eliminacjach do mundialu we Francji musieliśmy uznać wyższość Anglików i Włochów. Jako że zaliczam się do tego grona, z tą większą ciekawością przeczytałem ten rozdział. Ciekawości w pełni nie wyczerpuje, ale jednocześnie daje kolejny raz obraz sytuacji, jaką mógł zastać Piechniczek. Mentalność piłkarzy zmieniała się wraz z rosnącymi zarobkami, a trener pozostał ten sam. Dodatkowo organizacyjnie odstawaliśmy wtedy od reszty Europy. Wszystko to oddawało obraz drugiej połowy lat 90. polskiej piłki w reprezentacyjnym wydaniu. Pozostaje pytanie, jakby potoczyłyby się losy polskiej kadry, gdyby Antoni Piechniczek nie skorzystał drugi raz z propozycji PZPN. Śmiem twierdzić, że niewiele lepiej.

Warto na koniec zaznaczyć, że w biografii nie ma wielu kontrowersji, Piechniczek mówi tyle, ile chce, zachowując do końca najważniejsze informacje dla siebie. Inni też wydają się powściągliwi. Czy to dobrze? W natłoku kontrowersyjnych biografii, mających wzbudzać sensację, ale też nakręcać sprzedaż, może się to wydać niektórym dziwne.

NASZA OCENA: 8/10

To jednak nie jest publikacja dla wszystkich. To opowieść dla romantyków futbolu, którzy czują podskórnie, że Antoni Piechniczek był wielką postacią. Człowiek, który w wieku 40 lat zdobył jako selekcjoner kadry narodowej medal i awansował dwa razy pod rząd na mundial, a obecnie świętuje kolejną 40-stkę, zasługiwał na wyróżnienie w postaci takiej właśnie biografii – napisanej z klasą i taktem.

PATRYK SZCZERBA

Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Polsko-islandzkie starcia w europejskich pucharach

W tym artykule opisujemy polsko-islandzkie rywalizacje w europejskich pucharach

Statystyki polskich piłkarzy w ligach zagranicznych

Przygotowaliśmy dla Was wyjątkowe zestawienie, które obejmuje statystyki polskich piłkarzy w ligach zagranicznych.

Janusz Kupcewicz – wspomnienie

4 lipca 2022 roku zmarł Janusz Kupcewicz - w tym tekście wspominamy jego sylwetkę.