Europejski triumf siatkarskiej Resovii – wizyta na finale Pucharu CEV

Czas czytania: 7 m.
5
(5)

19 marca 2024 roku Retro Futbol było obecne na wyjątkowym wydarzeniu. Siatkarze Asseco Resovii podejmowali w hali na Podpromiu niemiecki SVG Luneburg w rewanżowym spotkaniu finałowej rywalizacji o Puchar CEV, drugie w hierarchii, po Lidze Mistrzów, europejskie trofeum w klubowej siatkówce. W tym tekście opowiemy o tym wydarzeniu oraz przypomnimy inne triumfy polskich klubów siatkarskich na międzynarodowej arenie.

Dawne sukcesy

W grudniu byliśmy na meczu siatkarzy Asseco Resovii z włoskim Itasem Trentino, jedną z najsłynniejszych firm w europejskiej siatkówce. Po tamtej wizycie napisaliśmy tekst o historii siatkarskiego klubu z Rzeszowa. Można ten artykuł przeczytać tutaj. Nie będziemy więc powielać tego, co było w nim napisane. Przypomnimy tylko, że w przeszłości siatkarska Resovia, siedmiokrotny mistrz Polski, była kilka razy bliska triumfu na europejskiej scenie.

W 1973 roku drużyna z Rzeszowa zajęła drugie miejsce w Pucharze Europy, rozgrywkach, które były poprzednikiem Ligi Mistrzów. Lepsza od zespołu z naszego kraju była tylko CSKA Moskwa, która wygrała turniej finałowy w belgijskiej Antwerpii. Rok później, także w Belgii, tyle że w Brukseli, rzeszowianie zajęli trzecie miejsce w turnieju finałowym Pucharu Zdobywców Pucharów.

Rok 2012 przyniósł awans do finału Pucharu CEV. Ekipa z Podkarpacia przegrała w meczach finałowych z Dinamem Moskwa. Oba spotkania kończyły się po pięciosetowej walce, lecz za każdym razem Resoviacy schodzili z parkietu pokonani.

Trzy lata później rzeszowscy siatkarze dotarli do finału Ligi Mistrzów. W półfinale doszło do rywalizacji dwóch polskich klubów, a Resovia okazała się lepsza od Skry Bełchatów. Z turnieju finałowego w Berlinie gracze Pasiaków wrócili jednak bez trofeum, gdyż w decydującym meczu ulegli Zenitowi Kazań.

Marsz po europejskie trofeum

W sezonie 2023/2024 siatkarze Asseco Resovii, jako brązowi medaliści PlusLigi z poprzedniej kampanii, przystąpili do rywalizacji w Lidze Mistrzów. Z ich występami w tych rozgrywkach wiązano duże nadzieje, co jest zresztą normą w przypadku startów polskich klubów siatkarskich w europejskich pucharach. Nasza liga jest wszak od lat uznawana za jedną z najmocniejszych na kontynencie.

Drużyna, którą prowadzi włoski trener Giampaolo Medei niestety nie spisała się dobrze w najważniejszych klubowych rozgrywkach w Europie. W grupie musiała uznać wyższość nie tylko wspomnianego Itasu Trentino (chociaż na zakończenie fazy grupowej wygrała na wyjeździe w pięciu setach), ale także francuskiego Tours VB, z którym przegrała oba spotkania. W tabeli rzeszowianie wyprzedzili tylko ACH Volley Lublana ze Słowenii.

Trzecia pozycja w grupie nie dała awansu do fazy pucharowej Champions League, pozwoliła jednak na pozostanie w europejskich rozgrywkach. Asseco Resovia spadła do Pucharu CEV. Od razu celem stało się wywalczenie tego trofeum. Podkarpacki zespół, jako spadkowicz z Ligi Mistrzów, dołączył do drugiego pod względem prestiżu europejskiego pucharu w fazie ćwierćfinału.

Trafił tam na inną polską drużynę – Aluron CMC Wartę Zawiercie. Pierwsze spotkanie, na którym też byliśmy obecni, rzeszowianie wygrali 3:0. To oznaczało, że w rewanżu do wywalczenia awansu wystarczyły dwa wygrane sety. Porażka 0:3 lub 1:3 sprawiłaby, że do wyłonienia zwycięzcy dwumeczu potrzebny byłby złoty set.

Zawiercianie, którzy pucharowe mecze rozgrywali w Sosnowcu (hala w Zawierciu nie została dopuszczona do międzynarodowych rozgrywek), wygrali drugi mecz 3:0, co sprawiło, że wspomniany złoty set, rozgrywany do piętnastu punktów,  musiał się odbyć. Rzeszowianie wygrali w nim 15:11 i cieszyli się ze zdobycia przepustki do kolejnej fazy.

W półfinale rywalem było Fenerbahce, turecka marka, uznana nie tylko na parkietach siatkarskich, ale również na arenach innych gier zespołowych. Na Podpromiu Asseco Resovia wygrała 3:1, w Stambule była pewna awansu już po dwóch wygranych partiach. Zwyciężyła także w trzeciej i mogła myśleć już o wielkim finale.

Wielkie wydarzenie  

Finałowym rywalem Asseco Resovii był, jak już wspomniano we wstępie, SVG Luneburg, trzeci zespół poprzedniego sezonu ligi niemieckiej. Polska drużyna była faworytem, lecz trzeba było pamiętać, że Niemcy w półfinale także wyeliminowali rywala z Turcji. Pokonali po złotym secie Arkasspor.

W finale podobnie jak w poprzednich rundach grano w systemie mecz i rewanż. Pierwsze spotkanie odbyło się 12 marca w Niemczech. Rzeszowski zespół wygrał nadspodziewanie łatwo. W pierwszym secie rzeszowianie triumfowali 25:16, w drugim gospodarze zdobyli tylko o punkt więcej, a w trzecim po stronie Niemców zapisano 21 oczek. Oznaczało to, że dwa sety wygrane na Podpromiu zapewnią Asseco Resovii wymarzony puchar.

Mecz rewanżowy wzbudził w stolicy Podkarpacia ogromne zainteresowanie. Bilety na starcie Asseco Resovii z SVG Luneburg rozeszły się bardzo szybko. W hali na Podpromiu rozstawiono nawet dodatkowe krzesełka, żeby jak najwięcej osób mogło zobaczyć na żywo, jak pisze się historia.

Mecz zaplanowany był na godzinę 18. W hali na Podpromiu pojawiłem się pół godziny wcześniej. Obiekt był już prawie wypełniony, kolejni kibice właśnie zajmowali miejsca. Czuło się podniosłą, wyjątkową atmosferę. Obecna była także dość liczna grupa fanów z Niemiec.

Przed spotkaniem kilka razy okrążyłem boisko. Siatkarze rozgrzewali się na parkiecie, a trener Giampaolo Medei nie odmawiał kibicom wspólnych zdjęć. W rogu hali umiejscowione było studio Polsatu Sport. Dookoła błyskały flesze aparatów fotograficznych, wszędzie rozstawione były kamery. Rzeszów długo czekał na takie wydarzenie. Tuż przed pierwszą piłką kibice zaprezentowali efektowną kartoniadę. Później żywiołowo dopingowali przez cały mecz.

Pierwszy set był bardzo wyrównany. W pewnym momencie goście uzyskali trzypunktową przewagę, którą przez jakiś czas utrzymywali. Gdy było 18:15 dla niemieckiej drużyny, wydawało się, że sytuacja gospodarzy jest trudna. Rzeszowianie wreszcie jednak doprowadzili do stanu 20:20. Doszło do gry na przewagi. Pierwszą piłkę setową, przy prowadzeniu 24:23, miał Luneburg. Asseco Resovia zdobyła jednak dwa punkty i to ona miała setbola, którego przy wyniku 26:25 nie wykorzystała. Zrobiła to przy kolejnej okazji za sprawą bloku Jakuba Kochanowskiego i wygrała pierwszą partię 27:25.

Druga część zaczęła się lepiej dla przyjezdnych, którzy znów prowadzili różnicą trzech punktów, ale rzeszowska drużyna doprowadziła do wyniku 9:9, a później kontrolowała partię, mając na koncie o kilka punktów więcej niż rywal. Asseco Resovia triumfowała w tym secie 25:18. Oznaczało to, że Puchar CEV padł łupem klubu ze stolicy Podkarpacia. Hala na Podpromiu oszalała z radości. Po zakończeniu tej partii siatkarze już wiedzieli, że wielki sukces stał się faktem. Na trybunach trwało święto wśród kibiców.

Po tak wielkiej euforii trzeba było się jednak zmobilizować, by przystąpić do trzeciego seta. Losy rywalizacji o europejskie trofeum były co prawda przesądzone, ale mecz trzeba było dokończyć. Trener Medei wpuścił na boisko zawodników drugiej szóstki. Młodzi gracze pokazali się z bardzo dobrej strony, tocząc z rywalami wyrównaną walkę. W końcówce wyszli na prowadzenie, później je powiększyli i wygrali 25:22. W finałowej rywalizacji Asseco Resovia nie straciła ani jednego seta. Zdobyła Puchar CEV w pięknym stylu i dała mnóstwo radości kibicom z miasta zakochanego w siatkówce.  

Radość z pucharu

Po ostatniej piłce siatkarze mieli kilka chwil na odpoczynek, a kibice na złapanie oddechu. Zaraz potem na parkiecie pojawiło się podium, w hali zgasły światła, a zawodnicy, najpierw pokonani, a później zwycięzcy, po kolei wychodzili na dekorację. Chyba nikt z rzeszowskich kibiców nie opuścił obiektu na Podpromiu.

Wszyscy na stojąco obejrzeli ceremonię, podczas której zawodnikom obu drużyn zostały wręczone medale. Na końcu do rąk graczy Asseco Resovii powędrował efektowny puchar. Wystrzeliło złote confetti. Widok robił duże wrażenie. Z głośników najpierw popłynął głos Freddiego Merkury’ego śpiewającego najczęściej w takich sytuacjach puszczany utwór „We Are the Champions” zespołu Queen. Później świętowano przy piosence „The Best” Tiny Turner, a na koniec wybrzmiał wykonywany przez grupę Coldplay kawałek „A Sky Full of Stars”, który chyba powoli staje się klasykiem na podobieństwo dwóch wcześniej wymienionych dzieł muzycznych.

Nasze zwycięstwo smakuje wyjątkowo, bo to historyczny sukces dla klubu i polskiej siatkówki. Naprawdę je doceniam i jestem bardzo dumny z drużyny. Wytrzymaliśmy trudniejsze okresy i bardzo się z tego cieszę – powiedział Fabian Drzyzga, rozgrywający Asseco Resovii, w wywiadzie przeprowadzonym przez Rafała Myśliwca na łamach „Przeglądu Sportowego”.

Rzeszowska drużyna wreszcie zdobyła europejskie trofeum, tak długo wyczekiwane w stolicy Podkarpacia. Radość trwała jeszcze długo. Chyba żaden człowiek obecny tego dnia w hali na Podpromiu nigdy nie zapomni ostatnich piłek i euforii, która wybuchła na trybunach po tym, gdy okazało się, że zespół gospodarzy sięgnął po puchar.

Polskie sukcesy w Europie

Asseco Resovia została pierwszą polską męską drużyną, która triumfowała w Pucharze CEV. Wcześniej jednak nasze zespoły zdobywały europejskie trofea, o czym warto w tym miejscu przypomnieć. Pierwszy raz dokonał tego nieistniejący już Płomień Milowice, który w 1978 roku triumfował w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych, rozgrywkach będących poprzednikiem Ligi Mistrzów.

Tamtą drużynę tworzyli m.in. Włodzimierz Sadalski, Wiesław Gawłowski, Ryszard Bosek, czy Waldemar Wspaniały, a trenerem był Aleksander Skiba. Turniej finałowy odbył się w Bazylei, a polski zespół pokonał w nim Starlift Blokkeer Rijswijk z Holandii, Aero Odolena Voda z Czechosłowacji i Boronkay Stambuł z Turcji.

Już w erze Ligi Mistrzów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle aż trzy razy wygrywała Ligę Mistrzów. Jeszcze większe wrażenie robi fakt, że dokonała tego trzy razy z rzędu. Co ciekawe, siatkarze z województwa opolskiego za każdym razem triumfowali w najważniejszych klubowych rozgrywkach pod wodzą innego trenera.

Najpierw okazali się najlepsi w 2021 roku, gdy ich szkoleniowcem był obecny selekcjoner reprezentacji Polski Nikola Grbić. Serb poprowadził kędzierzynian do finałowego zwycięstwa 3:1 nad Itasem Trentino w Weronie. Rok później kędzierzyńską ekipę prowadził już Rumun Gheorghe Cretu. Jego zawodnicy znów wygrali z zespołem z Trentino, tym razem 3:0 w słoweńskiej Lublanie.

W poprzednim sezonie ZAKSA odniosła zwycięstwo w Champions League po raz trzeci. W Turynie doszło do polskiego finału, gdyż oprócz drużyny z Kędzierzyna-Koźla w decydującym meczu wystąpił także Jastrzębski Węgiel. Trenerem obrońców europejskiego tytułu był już Fin Tuomas Sammelvuo. Jego siatkarze wygrali 3:2, a obecność w finałowym spotkaniu dwóch polskich drużyn była potwierdzeniem siły naszej siatkówki.

Jak już wspomniano, Asseco Resovia została pierwszym męskim zespołem z Polski, który sięgnął po Puchar CEV. W 2013 roku triumf w tych rozgrywkach odniosła jednak kobieca drużyna z naszego kraju. Była nią nieistniejąca już Muszynianka. Klub z Muszyny w finałowej rywalizacji okazał się lepszy od tureckiego Fenerbahce SK, dwukrotnie zwyciężając 3:2.

W trzecim pod względem renomy europejskim pucharze doczekaliśmy się dwóch triumfów polskich klubów. W 2012 roku po Puchar Challange sięgnęli siatkarze AZS Częstochowa. W finale doszło do polskiej rywalizacji, gdyż przeciwnikiem zespołu spod Jasnej Góry była AZS Politechnika Warszawska. Częstochowianie wygrali w pierwszym meczu 3:1, więc rewanżowa porażka po tie-breaku nie przyniosła im szkody.

Kibice ze stolicy Polski też wreszcie doczekali się zwycięstwa w rozgrywkach Challange Cup, a stało się to w tym sezonie. Projekt Warszawa dwukrotnie po 3:1 pokonywał w finale włoski Mint Vero Volley Monza. Opisywana w tym tekście wiktoria Asseco Resovii w Pucharze CEV była więc drugim polskim zwycięstwem w europejskich rozgrywkach w bieżącej kampanii.

Wkrótce możemy cieszyć się z kompletu triumfów w męskich pucharach w trakcie jednego sezonu, gdyż 5 maja w tureckiej Antalyi Jatrzębski Węgiel zagra z Itasem Trentino w finale Ligi Mistrzów. Radość kibicom polskiej siatkówki dają ostatnio nie tylko reprezentacje, zarówno męska, jak i żeńska, ale także drużyny klubowe. Trzy europejskie trofea w tym sezonie byłyby wielką rzeczą. Nasze drużyny sprawiają, że możemy być z nich dumni.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 5

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

Paolo Di Canio – piłkarz z piętnem faszysty

Paolo Di Canio to jeden z najbardziej kontrowersyjnych piłkarzy w historii dyscypliny. Przypomnijmy zatem jego historię.

Trzecie z rzędu zwycięstwo, występy Lewandowskiego, Mariusz Misiura – reminiscencje po meczu Stali Rzeszów ze Zniczem Pruszków

7 kwietnia 2024 Retro Futbol gościło na Stadionie Miejskim w Rzeszowie, gdzie miejscowa Stal rywalizowała ze Zniczem Pruszków. Przy okazji tej wizyty zanurzymy się...

Demba Ba – snajper, który pogrążył Stevena Gerrarda

Historia kariery Demby Ba, który oprócz wykorzystania błędu Gerrarda, zapisał się w pamięci kibiców kilkoma innymi znakomitymi występami