„Górski. Wygramy my albo oni” – recenzja

Czas czytania: 4 m.

Biografia Kazimierza Górskiego: „Górski: wygramy my albo oni” wydana przez wydawnictwo Znak to fascynująca, reportażowa opowieść. Z setek publikacji Mirosław Wlekły układa historię, oddając głos bohaterowi, który, gdy żył, wolał celnie puentować, niż toczyć jałowe spory w większym gronie. Książka skrzy się od anegdot, ciekawych historii, wspomnień osób stykających się z polskim trenerem wszech czasów. Mimo różnic, ostatecznie wszyscy przyznawali, że drugiego takiego jak trener Górski nie było.

Dla młodszego pokolenia „Orły Górskiego” są jak dinozaury. Tylko najbardziej zainteresowani młodzi kibice, karmieni współczesnymi popisami idoli piłkarskich, wiedzą o medalach na igrzyskach olimpijskich w Monachium i mundialu w 1974 roku.  Urodzeni w latach 80. i 90 wiedzą więcej, ale to nadal wiedza niepełna. Komentatorzy przypominali w latach posuchy polskiej na arenie międzynarodowej, że istniała kiedyś taka drużyna potrafiąca wygrywać z najlepszymi. Poza tym bohaterowie tamtych lat pojawiali się w studiu telewizyjnym jako tzw. eksperci.

Jako urodzony w połowie lat 80. pamiętam, że pojawiał się też  ich szef Kazimierz Górski. W ostatnich latach swojego życia schorowany, ale mimo to pełen pasji i chęci opowiadania o futbolu, a nawet umiejący tworzyć kolejne powiedzenia, które weszły do historii piłki, jak opis mundialu w Korei w 2002 roku w wykonaniu polskiej reprezentacji. To wtedy padło słynne: „Skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?”, do dziś wspominane przy okazji wielu porażek, nie tylko polskich drużyn.

O tym, kim był, można było dowiedzieć się publikacji rozsianych w różnych miejscach. Wydana przez wydawnictwo Znak w 2021 roku, autorstwa Mirosława Wlekłego, biografia Kazimierza Górskiego porządkuje po latach wiedzę o trenerze jako człowieku, podając czytelnikowi jego życiorys w fascynującej opowieści.

Od razu zaznaczmy, że nie jest to biografia dla kibiców szukających analiz systemów gry, dociekających takich, a nie innych rozwiązań taktycznych. Niezadowoleni będą także ci, którzy liczyli na odkrycie nieznanych dotąd faktów o trenerze. To ludzka historia, gdzie sport kapitalnie przeplata się z opisem życia i postawy trenera, napisana piórem niezwiązanego na co dzień ze sportem Wlekłego.

Autor nie ryzykuje. Na ponad 600 stronach przedstawia życie pana Kazimierza w chronologicznym ciągu. Śledzimy losy trenera od narodzin, dzieciństwa we Lwowie, po czas wojny, kiedy mecze piłkarskie z przeciwnikami miały wymiar symboliczny, którego nie sposób sobie obecnie wyobrazić. To one ukształtowały go jako człowieka, dały mu podkreślany przez wszystkich rozmówców w książce stoicki spokój, z którego Kazimierz Górski słynął do końca. Dużo miejsca poświęca karierze piłkarskiej gracza, z racji postury zwanego „Sarenką”, aż do pracy trenerskiej w klubie, reprezentacji, Grecji i nieudanych próbach transformacji polskiej piłki w latach 90. w roli prezesa PZPN.

Wlekły jest przekonujący. Udowadnia, jak wielką miłością pan Kazimierz obdarzył piłkę nożną od samego początku. Futbol zawsze pozostawał na pierwszym miejscu, przez co na dalszy plan schodzi rodzina, inne pasje, na które zabrakło w długim bądź co bądź życiu Górskiego czasu. Ten romantyczny duch futbolu unosi się na kartach całej biografii. Mimo że autor na co dzień nie jest związany ze sportem, to świetnie oddaje jego ducha, zręcznie balansując pomiędzy reportażem a klasyczną biografią.

Kreśli obraz człowieka nieprzystającego do trudnych czasów, gdzie triumfy święcił konformizm i dopasowywanie się. Górski był inny – zawsze mający czas dla kibiców, udzielający się na uroczystościach, starający się stronić od polityki, choć pojawiają się w opowieści sugestie, że nie pozostawała bez wpływu na pewne wybory i zdarzenia. Do wyobraźni przemawiają fragmenty, gdzie trener stawia ultimatum dotyczące swojej całej kariery trenerskiej, uzależniając ją od wyników, jak awans na IO, co współczesnym praktykom fachu trenerskiego praktycznie się nie zdarza.

Wlekły jednocześnie nie ukrywa fascynacji Górskim jako trenerem trochę z przypadku, który niezbyt znał się na swoim fachu, a mimo to osiągnął największe sukcesy w polskiej piłce. Podkreślają to także przytoczone cytaty i wypowiedzi współpracowników. Z kart biografii wyłania się obraz świetnego psychologa, motywatora, człowieka, który potrafił dotrzeć do głów piłkarzy w swoim zachowaniu, nie różniących się aż tak bardzo od gwiazd współczesnego futbolu. Gdy trzeba było, potrafił być jednak stanowczy, nie biorąc na IO w Monachium Stanisława Oslizłę albo wierząc w umiejętności Grzegorza Laty, mimo niechęci ekspertów.

Potrafi zarządzać drużyną, jest bardziej menadżerem niż trenerem, dzieląc się stoickim spokojem z współpracownikami i piłkarzami. Zdarzały się wyjątki od reguły, jak choćby słynny mecz na Wembley z Anglikami w 1973 roku zakończony wynikiem 1:1, kiedy Górski zszedł do szatni przed zakończeniem meczu. Czy zjadły go nerwy, a może coś innego? Zdania w tej kwestii są podzielone, a autor przytacza różne z nich.

Nie brakuje wypowiedzi współpracowników czy znajomych Górskiego, w których same umiejętności trenerskie bywają podważane, ale jednocześnie natychmiast przychodzi wyjaśnienie od kolejnych wskazujących, że taki był styl Górskiego. Był bardziej wizjonerem niż warsztatowcem, który jednak potrafił stworzyć ranking pozycji i wiedzieć o umiejętnościach piłkarzy wszystko. Czytając kolejne historie związane z reprezentacją, później klubami greckimi, nie sposób nie pomyśleć o współczesnych trenerach, otoczonych współpracownikami, będących bardziej nośnikami wizji, przekazywanej później przez sztab szkoleniowy. Takich jak chociażby Carlo Ancelotti, grający w sobotę finał Ligi Mistrzów z Realem Madryt.

Trzeba oddać szacunek Wlekłemu, że wykonał tytaniczną prace biograficzną. Szereg przypisów odsyłających do źródeł cytatów, rozmowy z osobami, które miały styczność z Kazimierzem Górskim oraz bibliografia licząca kilkadziesiąt pozycji dają pewność, że zrobił wszystko, żeby poznać bohatera swojej opowieść w pełni i bez przekłamań.

Ciekawy wątek stanowi relacja najbliższych współpracowników Górskiego: Andrzeja Strejlaua i Jacka Gmocha, którzy wydawali się naturalnymi sukcesorami po odejściu Górskiego. Z jednej strony niektóre fragmenty mogą świadczyć, że Gmoch – odpowiedzialny za bank informacji w reprezentacji – zazdrościł sukcesów i popularności Górskiemu, z drugiej strony sam zainteresowany zaprzecza, jakoby próbował podważać kompetencje przełożonego, czyhając na jego posadę.

Wydaje się, jakby próbował znaleźć pełnię prawdy o trenerze, dopuszczając, że nie wszystkie opinie mogą być laurką dla pana Kazimierza. Trudno było jednak takie znaleźć. Co ciekawe, na rozmowę o Kazimierzu Górskim nie dał się namówić Zbigniew Boniek. Czy powiedziałby coś, co mogło nadszarpnąć budowany przez lata wizerunek? O to trzeba pytać samego zainteresowanego.

NASZA OCENA: 8/10

Komu poleciłbym biografię Kazimierza Górskiego? Na pewno kibicowi romantycznie zakochanemu w futbolu, stroniącemu od suchych statystyk i blichtru otaczającego współczesną piłkę nożna. Wiadomo, że futbol, jak świat, idzie do przodu, ale czytając tę pozycję, łatwiej zrozumieć, dlaczego sukcesy także teraz odnoszą tylko prawdziwie kochający futbol trenerzy, jak Klopp, Guardiola czy Ancelotti.  Bo dla nich, tak jak dla pana Kazimierza, jest on całym życiem.

Jeśli poświęcają je dla fascynującego sportu, jakim jest piłka nożna, dokładając do tego umiejętności, wśród których te związane z zarządzaniem ludźmi obecnie są najważniejsze, to prędzej czy później muszą przyjść wyniki. I o tym powinni pamiętać także polscy trenerzy – zwłaszcza młodsi. Biografia Kazimierza Górskiego, choć uboga w rozważania dotyczące taktyki, powinna być dla nich lekturą obowiązkową.

PATRYK SZCZERBA

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka Górski. Wygramy my albo oni oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.
Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Orły niezgody. Szwajcaria – Serbia 2018

Spotkanie Szwajcarii z Serbią nie zapowiadało się na najciekawsze starcie Mundialu w 2018 roku. Ten mecz okazał się spotkanie bardzo dobrym pod względem piłkarskim,...

Ciąg dalszy REMANENTU. Od korupcji do dopingu i z powrotem

Trzecia część Remanentu od Jerzego Chromika już w sprzedaży! Niezapomniane teksty o ciemnych stronach polskiej piłki nożnej.

Historia Dynama Kijów

Dynamo Kijów to klub, który należy do ścisłej czołówki ukraińskiej piłki nożnej. W tabeli wszech czasów rozgrywek ligowych naszego wschodniego sąsiada Dynamo zajmuje najwyższą...