Jacek Krzynówek – bohater z Lizbony

Przenosiny do Niemiec

Grającym na polskich boiskach Krzynówkiem podobno interesowały się kluby z krajowego topu – Legia Warszawa i Wisła Kraków. Jednak obserwowali go także Niemcy z Norymbergi. To na ten kierunek zdecydował się pomocnik, mimo że w ostatniej kolejce drużyna z Bawarii spadła do drugiej ligi. W tym miejscu znów warto przytoczyć słowa z wywiadu dla Weszło.com:

Nie byłem przekonany do wyjazdu, w Polsce układałem sobie życie. Ostatecznie wyjechałem z założeniem, że pojadę na rok, zarobię i wrócę. Kierowcy od prezesa Dąbrowskiego zawieźli mnie do Norymbergi. Rozłożyłem się w hotelu i popłakałem. Co ja tutaj robię? W Polsce mam super dziewczynę, rodzinę, tutaj nie mam nic. Jestem sam, daleko od domu, w obcym kraju, nie znając języka.

Na szczęście w Norymberdze Krzynówek nie do końca był sam. Zawodnikiem FC Nuernberg został też Tomasz Kos. Po polsku mówił również niemiecki bramkarz polskiego pochodzenia, urodzony w Kędzierzynie-Koźlu Darius Kampa.

Obaj bardzo pomogli Krzynówkowi. On sam od siebie też dał bardzo dużo, żeby przyspieszyć proces aklimatyzacji w nowym środowisku. Nauczył się języka i, przede wszystkim, dobrze grał w piłkę. Polak początkowo nasłuchał się docinków i głupich żartów, ale zacisnął zęby i szybko stał się ważną postacią w nowym zespole.

W Norymberdze występował przez pięć lat. Pomógł klubowi powrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jego ówczesny trener, Klaus Augenthaler, który jako zawodnik zdobywał mistrzostwo i wicemistrzostwo świata, przeniósł się do Bayeru Leverkusen i wkrótce ściągnął tam także polskiego pomocnika.

Wielki klub

Bayer Leverkusen nigdy nie był mistrzem Niemiec. Ale od lat należy do ścisłej czołówki w niemieckiej piłce klubowej. Jacek Krzynówek miał świadomość, że trafił do dużej piłki. Tak opowiadał o tym w rozmowie dla Weszło.com:

Może kibice innych niemieckich drużyn się obrażą, ale dla mnie Bayer to drugi największy klub Niemiec, tylko po Bayernie, który jest poza zasięgiem. Widziałem, jak jest poukładany, jak ludzie podchodzą tam do swoich obowiązków. 

Szlak przetarli mu inni polscy piłkarze występujący w Leverkusen. Byli to m.in. Andrzej Buncol, który w 1988 roku zdobył z Bayerem Puchar UEFA, Marek Leśniak, Mirosław Spiżak, Adam Ledwoń, Adam Matysek czy Radosław Kałużny, z którym Krzynówek zdążył się jeszcze spotkać w klubie z Północnej Nadrenii-Westfalii.

Pierwszy sezon w Bayerze był dla Krzynówka bardzo udany, głównie za sprawą świetnych występów w Lidze Mistrzów. Zaczęło się od pięknego zwycięstwa nad Realem Madryt. Polak strzelił gola, miał udział przy dwóch kolejnych, a niemiecki zespół wygrał 3:0.

Zamknąłem oczy i strzeliłem. Mogła równie dobrze polecieć nad trybuny. Nigdy nie mówię, że tak chciałem uderzyć, nie zakładałem takiego strzału. Ale kto nie ryzykuje, ten nie ma – wspominał to trafienie w cytowanym wcześniej wywiadzie.

Reprezentant Polski trafił do siatki także w meczu z AS Roma. Bayer pokonał rzymską drużynę 3:1. Krzynówek bardzo mocno przyczynił się do tego zwycięstwa. Opowiadał na Weszło.com:

Zagrywał mi Jermaine Jones. Ochrzaniłem go potem w szatni, że za krótką piłkę mi zagrał. Trenowaliśmy taki schemat na treningach i gdy ta piłka szła do mnie, już widziałem ją w siatce, tylko myślałem, że soczyście ją trafię. Ale ona była za krótka, uderzyła w ziemię, ale że na trawie zebrała się rosa, to złapała fajny poślizg. Notabene w meczu z Romą złapali na mnie jeszcze dwie czerwone kartki. Panucci za dwie żółte i De Rossi.

Drużyna polskiego pomocnika z pierwszego miejsca w grupie awansowała do 1/8 finału. Tam czekał Liverpool Jerzego Dudka. Angielska drużyna w obu spotkaniach wygrała 3:1, później, jak wszyscy pamiętamy, wygrała całe rozgrywki. Krzynówek strzelił gola w rewanżu, ale była to jedynie bramka na otarcie łez. Piękna przygoda Byeru Leverkusen z Ligą Mistrzów zakończyła się.

W Leverkusen Krzynówek spędził dwa sezony. Był to najlepszy czas w jego karierze. Następnie przeniósł się do VfL Wolfsburg. Wspomnienia z tego klubu nie były już tak wesołe.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…