Marco van Basten – napastnik idealny

Marco van Basten

20 maja ubiegłego roku, wzorce miar i wag przechowywane w Sèvres pod Paryżem przestały być wyznacznikami kilograma czy też metra. Teraz wszystkie jednostki miar międzynarodowego układu SI są zdefiniowane poprzez podstawowe stałe przyrody. Jednak, gdyby znajdował się tam wzorzec idealnego napastnika, który w futbolowej nomenklaturze nazywany jest dziewiątką, trudno byłoby zastosować do niego nowe reguły. Wprawdzie obecnie każdy mecz, drużyna czy piłkarz opisywane są poprzez mnóstwo danych statystycznych, ale trudno byłoby znaleźć wzór matematyczny opisujący umiejętności i elegancję w grze Marco van Bastena. Bo to właśnie holenderski napastnik do dziś uchodzi za niedościgniony wzór dla innych piłkarzy grających na tej pozycji.

”Marco van Basten to jeden z najbardziej kompletnych napastników, jakich znałem, i bez wątpienia najlepszy, z jakim grałem. Wszystko przychodziło mu łatwo. Sam był w stanie wypracować sobie bramkę, doskonale radził sobie tam, gdzie nie dało się wcisnąć szpilki, świetnie grał w powietrzu, nie bał się pojedynków jeden na jednego, był doskonały technicznie, szybki i imponował spokojem wykończenia. Często obserwowałem go na boisku i myślałem sobie: ‘Co też ten Bassie wymyślił, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Niewiarygodne’.”

tak ocenia kolegę Ruud Gullit

Dokładnie tak jak mówi Gullit, rzeczy niemożliwe dla innych, były wykonalne dla Marco van Bastena. Najlepiej to widać gdy ogląda się jednego z najpiękniejszych goli w historii futbolu.

”Pomyślałem: kopnę piłkę i zobaczymy co się stanie. Wyszło niewyobrażalnie dobrze.”

Marco van Basten i jego dzieciństwo

Najlepszy napastnik w historii holenderskiej piłki urodził się 31 października 1964 roku w Utrechcie. Był najmłodszym z trójki dzieci Leny i Joopa van Bastenów. Wiele nie brakowało, by trzykrotny zdobywca złotej piłki nazywał się Marcel van Basten. Swoje obecne imię, Marco otrzymał kilka tygodni po urodzeniu, ponieważ pochodząca z Fryzji babcia Van der Borg miała trudności przy wymawianiu imienia Marcel. Marco miał dużo większy talent do piłki niż jego starszy brat Stanley, który otrzymał imię na cześć słynnego Stanleya Matthewsa. Kiedy ojciec, Joop van Basten, były zawodowy piłkarz DOS i HVC, zobaczył, że Marco ma talent piłkarski, chłopak stał się ulubieńcem tatusia. Od momentu, gdy sześcioletni Marco rozpoczął treningi w lokalnym klubie amatorskim EDO, jego ojciec pilnie obserwował wszystkie mecze. Zupełnie inaczej traktował córkę Carlę i Stanleya. Nigdy nie obejrzał występu starszego syna. Marco był traktowany jak święty i był preferencyjne traktowany przez ojca, ku wielkiemu niezadowoleniu matki Leny. Nawet gdy Stanley zmienił dyscyplinę, by nie konkurować z bratem, i zaczął uprawiać piłkę wodną, ​​jego ojciec nie okazał żadnego zainteresowania. W tym czasie nie przegapił żadnego meczu Marco. Matka uczyła Marco gry na pianinie, ale Joop twierdził, że to nonsens i chłopak powinien skupić się wyłącznie na grze w piłkę.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…