Awans Wisły Kraków i mecze Stali Rzeszów – pierwszoligowe reminiscencje

Czas czytania: 6 m.
5
(5)

Poprzedni większy tekst poświęcony występom piłkarzy Stali Rzeszów opublikowaliśmy przy okazji meczu tej drużyny z Ruchem Chorzów. Teraz przyszła pora na kolejny artykuł opowiadający o tym, co dzieje się w klubie z ulicy Hetmańskiej. Najwięcej emocji wzbudził mecz z Wisłą Kraków, która właśnie zapewniła sobie awans do PKO BP Ekstraklasy.

W marcu, przed przerwą na mecze reprezentacji, Stal rozegrała trzy spotkania. Najpierw przegrała 1:2 na wyjeździe z Miedzią Legnica. Później była bliska domowego zwycięstwa nad Górnikiem Łęczna. Prowadzenie objęła na początku drugiej połowy po trafieniu Jonathana Juniora, ale goście wyrównali po strzale Kamila Orlika w piątej z doliczonych minut.

To spotkanie miało dużą wagę dla piłkarzy z Lubelszczyzny. Górnik jest bowiem w gronie drużyn walczących o utrzymanie na zapleczu elity. Po ostatnim gwizdku Łukasz Szczepanik z portalu SuperNowości porozmawiał z zawodnikiem Stali Patrykiem Warczakiem, który od przyszłego sezonu będzie piłkarzem ekstraklasowego Górnika Zabrze. Wywiad prezentujemy poniżej:

– Trudniej gra się takie mecze jak ten z Górnikiem, gdy rywal gra o przysłowiowe życie?

– Uważam, że nie. Wiele zespołów, podobnie jak Górnik, schodzi do niskiej obrony. Nie tylko on tak się broni. Ale nie patrzyłbym na to, że rywal gra o życie, bo każdy zespół walczy o trzy punkty – tak samo jak my. Nie patrzyłbym więc na to, z kim gramy: czy z liderem, czy z drużyną walczącą o utrzymanie. My jesteśmy Stalą Rzeszów i musimy patrzeć na siebie, na swoje DNA, a nie na przeciwnika. To rywal ma się dostosować do nas, a nie my do niego.

– Czy to tylko kwestia skuteczności w ataku i braku wyrachowania, boiskowego cwaniactwa, o którym wspomniałeś, sprawia, że od czterech meczów nie potraficie wygrać?

– Nie chcę zwalać wszystkiego na skuteczność w ataku. Moglibyśmy w tych meczach nie strzelić bramki, ale też je tracimy. Gdybyśmy ich nie stracili, każdy mecz kończyłby się bezbramkowym remisem i w tych czterech spotkaniach dopisywalibyśmy punkt do tabeli. Przede wszystkim uważam, że każdy powinien popatrzeć na siebie, wyciągnąć wnioski z tego, co mógł zrobić lepiej, i budować na tym dalszą grę, bo uważam, że jeszcze nic się nie stało. Zostało dziewięć kolejek, do zdobycia jest 27 punktów i jak najbardziej jest to możliwe. Trzeba jednak być konsekwentnym w pracy i pamiętać, jaki mamy cel. Nie możemy zapominać, że gramy nieźle. Wyniki tego nie odzwierciedlają, ale jako zespół wyglądamy bardzo dobrze motorycznie i taktycznie. Trzeba na tym budować. W kolejnych meczach kluczowe będą determinacja i konsekwencja.

– Mówiłeś, że każdy z was powinien popatrzeć na siebie i zastanowić się, co może robić lepiej. Myślę jednak, że ty możesz być zadowolony ze swojej dyspozycji. Statystyki pokazują, że masz najwięcej wygranych pojedynków w ofensywie w całej lidze.

– To na pewno bardzo cieszy, bo sporo czasu poświęcam, żeby rozwijać się indywidualnie i wygrywać takie pojedynki. Nie mogę jednak zapominać, że jestem obrońcą i trener będzie przede wszystkim rozliczał mnie z defensywy. Mógłbym wygrywać sto procent pojedynków w ofensywie, ale jeżeli nie będę skuteczny w obronie, to trener raczej nie będzie chciał takiego zawodnika. Tak jak powiedziałem, nie ma co osądzać kolegów. Każdy musi popatrzeć na siebie, zauważyć, gdzie mógł zachować się lepiej, i poprawić to już od pierwszego treningu, żeby w kolejnym meczu wyglądało to lepiej.

– Czy w związku z tym, że od lipca zostaniesz piłkarzem Górnika Zabrze, chcesz dać z siebie jeszcze więcej w obecnym sezonie?

– Dopiero od lipca będę zawodnikiem Górnika. Na razie w ogóle o tym nie myślę. Motywację do dawania z siebie stu procent mam od pierwszego meczu w Stali Rzeszów. To jest dla nas bardzo dobry sezon, tabela układa się tak, że mamy dużą szansę zagrać w barażach. Nic się jednak we mnie nie zmienia. Będę tu pracował do ostatniego treningu i meczu na sto dwadzieścia procent, bo jestem bardzo wdzięczny ludziom, którzy tutaj pracują, że dostałem taką szansę. O takiej możliwości wielu chłopaków może tylko pomarzyć. Jestem wdzięczny całej społeczności Stali Rzeszów, dlatego nie ma mowy o odpuszczaniu. Byłoby mi wstyd przed ludźmi, którzy na mnie postawili, przed kolegami z szatni, przed rodziną, a przede wszystkim przed samym sobą. To nie jest moje DNA. Do końca kontraktu będę tu pracował na maksa i nic się w tej kwestii nie zmieni.

Warczak 1
Fot. Krzysztof Krupa/Stal Rzeszów

Porażka w derbach regionu

Piłkarze Marka Zuba przełamali się w Pruszkowie, pokonując 3:2 Znicz. Po tamtym zwycięstwie miała miejsce przerwa na zmagania reprezentacji. Polacy po barażowym starciu ze Szwecją stracili szansę na udział w mistrzostwach świata, a gdy wróciła ligowa rzeczywistość, Stal poniosła aż pięć porażek z rzędu.

Kiedy wiele osób zasiadało do wielkanocnych stołów, zespół ze stolicy Podkarpacia uległ u siebie 0:1 Odrze Opole, co oznaczało, że jego szanse na udział w barażach o awans do Ekstraklasy mocno się zmniejszyły.

Kilka dni później, 11 kwietnia, doszło do derbów Podkarpacia. W Mielcu zmierzyły się dwie Stale – rzeszowska, od której oddaliły się perspektywy walki o elitę i miejscowa, która mocno zaangażowana jest w rywalizację o utrzymanie w Betlclic 1. Lidze.

Spotkanie lepiej zaczęli goście, którzy wyszli na prowadzenie po golu Szymona Łyczki. Po kilku minutach wyrównał jednak Israel Puerto, a tuż przed przerwą prowadzenie gospodarzom dał Piotr Wlazło, który wykorzystał rzut karny.

Wydawało się, że sytuacja miejscowych się skomplikuje, gdyż na początku drugiej połowy czerwoną kartką został ukarany Dominik Szala. Mielczanie poradzili sobie jednak w osłabieniu, nie stracili więcej bramek, a nawet dołożyli kolejną, kiedy w końcówce wynik 3:1 przypieczętował Jakub Kowalski.

W tym momencie Stal Mielec zrobiła ważny krok w kierunku utrzymania, które na pewnym etapie sezonu wydawało się bardzo odległe. Po derbowej wygranej mieleccy kibice coraz mocniej mogli uwierzyć w to, że misja powierzona Ireneuszowi Mamrotowi zakończy się powodzeniem. Do postawy drużyny z Solskiego postaramy się jednak szerzej wrócić po zakończeniu sezonu.

Seria meczów z mistrzami Polski    

Warto zwrócić uwagę na to, że spotkanie ze Stalą Mielec zapoczątkowało serię meczów Stali Rzeszów z klubami, które mogą pochwalić się tytułami mistrza Polski. Po potyczce z podkarpacką imienniczką, która dwukrotnie sięgała po mistrzostwo w latach 70., przyszedł czas na domową konfrontację z Polonią Warszawa.

Czarne Koszule, mistrzowie z roku 1946 i 2000, wywiozły z Hetmańskiej zwycięstwo 2:0, choć do 90. minuty utrzymywał się jeszcze remis. Osiem dni później Rzeszowianie prowadzili z Łódzkim Klubem Sportowym (najlepszym w ligowej rywalizacji w roku 1958 i 1998), ale stracili dwa gole i wrócili na Podkarpacie bez punktów.

Największe emocje wzbudzała zaplanowana na 3 maja potyczka z Wisłą Kraków. Wizycie Białej Gwiazdy nad Wisłokiem poświęcimy w naszej opowieści nieco więcej miejsca. Klub z największego miasta Małopolski aż trzynaście razy sięgał po krajowe mistrzostwo, a przyjeżdżając do Rzeszowa, był już bardzo bliski wywalczenia awansu na najwyższy szczebel.

Cztery lata poza elitą

Długo można byłoby rozpisywać się o historii Wisły. Podobnie jak o wielkości jej marki, miejscu w powszechnej świadomości kibiców i znaczeniu dla rozgrywek Betclic 1. Ligi. Co tydzień, przy okazji każdej kolejki, najwięcej dyskusji i medialnej uwagi wzbudzają właśnie występy krakowskiego klubu.

Gdy 15 maja 2022 roku Wisła przegrała na wyjeździe z Radomiakiem, doszło do jednego z najbardziej pamiętnych wydarzeń ostatnich lat w polskim futbolu. Biała Gwiazda spadła z najwyższej klasy rozgrywkowej. Obecność tak dużej firmy poza elitą wydawała się czymś niemal abstrakcyjnym, zwłaszcza dla osób doskonale pamiętających nie tak odległą przecież erę Bogusława Cupiała.

A była to era niezwykła – bogata w sukcesy krajowe, ale taż obfitująca w piękne mecze rozgrywane w europejskich pucharach. Tamta Wisła, tocząca na międzynarodowej arenie niezapomniane boje z Schalke, Parmą czy Lazio, była jednym z najpiękniej grających polskich zespołów.

Po wspomnianym meczu w Radomiu zaczął pisać się nowy rozdział w historii krakowskiego klubu. Kiedy Wisła żegnała się z elitą, słychać było opinie, że jej gra na drugim szczeblu nie potrwa długo. Na powrót do Ekstraklasy jej kibice musieli jednak czekać aż cztery lata. W tym czasie przeżyli nawet odniesiony w niezwykłych okolicznościach triumf w Pucharze Polski oraz barwną przygodę w Europie. Awans wciąż jednak pozostawał niezdobyty.

Pierwszy sezon Wisły po spadku zakończył się barażową porażką z Puszczą Niepołomice. W drugim, uświetnionym wspomnianą pucharową wiktorią, Krakowianie finiszowali dopiero na dziesiątym miejscu. Do trzech razy sztuka? Nic z tych rzeczy. Kolejna kampania została domknięta przegranymi barażami z Miedzią Legnica.

Teraz nic nie mogło odebrać Wiśle awansu. Drużyna Mariusza Jopa przez rozgrywki szła jak burza i krok po kroku zbliżała się do elity. Przed 31. kolejką ciągle możliwe było, że wejście do Ekstraklasy zapewni sobie w Rzeszowie. Dzień przed meczem przy Hetmańskiej, swoje spotkanie wygrała jednak Wieczysta, wobec czego ewentualne zwycięstwo Wiślaków na Podkarpaciu nie pozwalało im jeszcze na odkorkowanie szampanów.

Awans Wisły stał się faktem

Grubo ponad sześć tysięcy widzów przyszło w majowy wieczór oglądać rywalizację Stali z Wisłą. Spotkanie okazało się świetnym piłkarskim widowiskiem i przyniosło sporo emocji. Miejscowi kibice mieli powody do radości w 26. minucie, gdy prowadzenie gospodarzom dał Szymon Kądziołka.

98c8be3e a52e 4a42 ac4c 6fac2f41736c
Fot. Grzegorz Zimny

W drugiej połowie Wisła odwróciła losy tej zaciętej potyczki. Już kilka minut po zmianie stron Frederico Duarte wyrównał, a później trafił na 2:1. Goście wywalczyli zwycięstwo, które mocno przybliżyło ich do powrotu na najwyższy ligowy szczebel.

Już pięć dni później Wisła przypieczętowała awans, pokonując u siebie 2:0 Chrobrego Głogów. Tuż po końcowym gwizdku na stadionie przy ulicy Reymonta zapanowała trudna do opisania euforia. Po czterech latach występów w drugiej klasie rozgrywkowej Biała Gwiazda wróciła do grona najlepszych. To kolejny znaczący rozdział w dziejach tego klubu.

W tej samej kolejce, w której Wisła cieszyła się ze zdobycia przepustki do elity, Stal przerwała serię pięciu porażek. Dokonała tego w Siedlcach, gdzie wygrała 2:1 z Pogonią. W końcówce sezonu Rzeszowianie najpierw podejmą znajdującą się w strefie barażowej, ale obecnie targaną nadającymi się na oddzielną opowieść problemami Wieczystą Kraków. Później zmierzą się na wyjeździe z GKS Tychy, który jest już pewny spadku do Betclic 2. Ligi.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 5

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

Piłkarze i trenerzy na mistrzostwach świata w ujęciu statystycznym

Wstęp Start mistrzostw świata zbliża się szybkim krokiem. Lada moment cały piłkarski świat skupi swoją uwagę na stadionach Kanady, Meksyku i USA. Setki milionów kibiców...

Szóste miejsce na koniec sezonu – maj piłkarek Resovii

W maju piłkarki Resovii zakończyły sezon 2025/2026 w Orlen 1. Lidze. Zawodniczki Łukasza Chmury nie zdołały wrócić na najwyższy szczebel, ale rywalizowały w czołówce....

Górnik Zabrze – Radomiak Radom. Początek nowej ery

Ostatnia kolejka ekstraklasy w sezonie 2025/26 przyniosła niezwykle dużo emocji. Chociaż już wcześniej poznaliśmy mistrza Polski i dwóch spadkowiczów, wciąż nie wiedzieliśmy, kto obsadzi...