O tym, jak bardzo Rzeszów rozkochany jest w żużlu, pisaliśmy kilka tygodni temu przy okazji derbów Podkarpacia. W sobotę 9 maja w stolicy tego regionu odbyła się kolejna wielka impreza stanowiąca gratkę dla fanów speedwaya. Stadion przy ulicy Hetmańskiej był areną Drużynowych Mistrzostw Europy.
W zawodach wzięły udział cztery drużyny. Oprócz reprezentacji Polski wystąpiły też Dania, Szwecja i Łotwa. Polscy kibice mocno liczyli na Biało-czerwonych, którzy w mieście nad Wisłokiem bronili tytułu wywalczonego przed rokiem.
Krótka historia mistrzostw
Historia Drużynowych Mistrzostw Europy na żużlu jest krótka. W Rzeszowie odbyła się dopiero piąta edycja tej imprezy. Co ciekawe, we wszystkich dotychczasowych triumfowali Polacy. Po raz pierwszy o wspomniane trofeum rywalizowano w 2022 roku w Poznaniu. Biało-czerwoni wyprzedzili wówczas Duńczyków i Brytyjczyków.
Rok później przeprowadzono jedyną jak dotąd edycję DME poza naszym krajem. Turniej został zorganizowany w niemieckim mieście Stralsund, a podium wyglądało identycznie, jak w premierowej odsłonie zmagań.
W roku 2024 w Grudziądzu było bardzo podobnie, z tą różnicą, że na najniższym stopniu podium Wielką Brytanię zastąpiła Szwecja. Przed rokiem o medale walczono w Gdańsku, gdzie „pudło” obok gospodarzy znów wywalczyły zespoły ze Skandynawii.
Pora na Rzeszów
W roku 2026 gospodarzem finału Drużynowych Mistrzostw Europy został Rzeszów. W kwietniu w czeskich Pardubicach odbyły się turnieje półfinałowe. Z grupy A awansowała Dania, która wyprzedziła Ukrainę, Słowenię i Norwegię. Z grupy B przepustkę wywalczyły Szwecja i Łotwa, odpadły zaś Czechy i Francja.
Łotysze weszli do grona finalistów z drugiego miejsca, gdyż zdobyli o punkt więcej niż drudzy w swojej grupie Ukraińcy. Broniąca tytułu i organizująca finał reprezentacja Polski miała oczywiście zagwarantowany udział w finałowej stawce.
Tylko jeden z Grand Prix
Regulamin Drużynowych Mistrzostw Europy pozwala każdej reprezentacji wystawić do walki tylko jednego zawodnika uczestniczącego w cyklu Grand Prix. Polska w tym sezonie ma ich aż czterech. Są to Bartosz Zmarzlik, Dominik Kubera, Patryk Dudek i Kacper Woryna.

Stanisław Chomski, który od niedawna pełni funkcję trenera reprezentacji Polski, postawił więc na Zmarzlika. Sześciokrotny indywidualny mistrz świata startował we wszystkich poprzednich edycjach DME, przyczyniając się do złotych medali naszego zespołu.
W składzie gospodarzy na rzeszowskie zawody znaleźli się także Przemysław Pawlicki, Bartłomiej Kowalski, Bartosz Bańbor i Wiktor Przyjemski. Ostatni z wymienionych początkowo nie załapał się do kadry, ale w przeddzień zawodów Piotr Pawlicki doznał kontuzji w meczu ligowym i konieczne było przeprowadzenie zmiany niemal w ostatniej chwili.
Zmiana na szczycie
Na trybunach stadionu przy ulicy Hetmańskiej pojawiło się sporo widzów i atmosfera żużlowego święta była odczuwalna, chociaż gdzieniegdzie widać było puste miejsca, co może dziwić. Rok temu, gdy na tym samym obiekcie odbywał się mecz Polska – Reszta Świata, trudno było znaleźć wolne krzesełka.

W zawodach najlepsi okazali się Duńczycy, wśród których najskuteczniejszy był Rasmus Jensen. Zdobywca dwunastu punktów świetnie zna tor, na którym rywalizowano w DME, gdyż na co dzień występuje w barwach Stali Rzeszów. W duńskiej drużynie był jeszcze jeden rzeszowski akcent, gdyż jako menedżer prowadził ją były zawodnik klubu znad Wisłoka – Nicki Pedersen.
Nowi mistrzowie Europy, którzy złoto zapewnili sobie na trzy biegi przed końcem, ogółem zgromadzili 42 punkty. Polacy wywalczyli srebrne medale z dorobkiem 39 oczek. Najwięcej – osiemnaście – uzbierał Bańbor.

Młodzieżowiec okazał się pod tym względem lepszy, o dwa punkty, nawet od Zmarzlika. Brązowy medal padł łupem Szwedów, którzy zakończyli zawody z dorobkiem 26 punktów, co było wynikiem o oczko lepszym od rezultatu uzyskanego przez czwartych Łotyszy.

Utrata tytułu drużynowych mistrzów Europy na pewno smuci, ale srebrny medal Polaków też przecież trzeba docenić. Już za trzy miesiące naszych żużlowców czeka kolejne wyzwanie. Zespół Stanisława Chomskiego powalczy 29 sierpnia o triumf w Drużynowym Pucharze Świata. Zawody odbędą się na PGE Narodowym w Warszawie, a Biało-czerwoni, którzy będą mogli już wystąpić w najmocniejszym składzie, są uznawani za faworyta.

