Leo „Lei” Clijsters – kapitan na zawsze

Czas czytania: 12 m.

Peryferia futbolu

Został skrzywdzony, ale nie przejmował się tym. Lei nie chciał mieć nic wspólnego z ludźmi, którzy próbowali go oszukać. Gdyby był uległy, przeżyłby, jako piłkarz Club Brugge, najlepsze cztery lata w historii tego flamandzkiego klubu, z dwoma europejskim finałami przeciwko Liverpoolowi i trzema tytułami mistrzowskimi.

Zamiast tego grał w rodzinnej Limburgii na drugoligowych boiskach, w drużynach Patro Eisden i KSK Tongeren. Nie żałował tego ani przez sekundę, ponieważ w swoich rodzinnych stronach czuł się najlepiej. Jednak czasu spędzonego w Brugii, nie uważał za stracony.

„Jestem przekonany, że to tam położyłem podwaliny pod moją późniejszą karierę. W Club Brugge nauczyłem się walczyć o swoje, być twardym oraz nabrałem większej pewności siebie. W złych czasach uczysz się najwięcej”.

Dziennikarze i kibice dziwili się czemu Lei gra w drugiej lidze, mimo że jest za dobrym piłkarzem na te rozgrywki. Jednak on twierdził, że nie gra dla sławy i pieniędzy, a dla przyjemności. Chce być doceniany i szanowany tam, gdzie występuje, i dlatego odmówił Club Brugge, które oferowało mu możliwość powrotu.

Podczas gry w Tongeren Lei rozpoczął budowę własnego domu w Opitter, 100 metrów od domu rodziców. Był szczęśliwy i zakochany, ponieważ poznał siedem lat młodszą Els Vandecaetsbeek, byłą gimnastyczkę, która była siostrą kolegi z drużyny.

Nieoczekiwanie przyszły również sukcesy sportowe, ponieważ KSK Tongeren wygrało w sezonie 1980-1981 rozgrywki o mistrzostwo drugiej ligi. Kolejny sezon okazał się najlepszym w historii tego małego klubu. Leo wraz z kolegami zajęli bowiem 10. miejsce i wyprzedzili m.in. Club Brugge, które przeżywało kryzys po okresie wielkich sukcesów. Był to jednak ostatni sezon Leo w Tongeren.

Rodzinny Lei

Leo Clijsters nie miał w sobie ambicji, by za wszelką cenę stać się jak najlepszym piłkarzem. Eksperci piłkarscy zastanawiali się, dlaczego zmarnował tyle czasu na grę w drugiej lidze, którą zdecydowanie przerastał umiejętnościami. Czy on nie chce rozwijać swojej kariery? Jego odpowiedź brzmiała:

„Pieniądze nigdy nie były dla mnie naprawdę ważne. Wielu uważa, że ​​zbyt długo grałem w drugiej lidze, że moje konto bankowe wyglądałoby znacznie lepiej, gdybym wcześniej przeszedł do pierwszej ligi. Czułem się dobrze w SK Tongeren, więc dlaczego musiałem odejść? ”

Innym razem pojawia się pytanie, dlaczego nigdy nie przyjął oferty z zagranicznego klubu, takiego jak Ajax, Schalke 04 czy Hamburger SV, gdzie mógł zarobić przynajmniej dwukrotnie więcej niż w Belgii. Jego odpowiedź pokazuje, że był przede wszystkim człowiekiem rodzinnym. Przerażały go obozy treningowe i przebywanie w odosobnieniu przez wiele dni:

„Brak możliwości spędzania czasu z żoną i dziećmi nie jest dla mnie wart milionów. Muszę się czuć dobrze ”.

Clijsters użył wyrażenia bardzo ważnego dla niego, a później również dla jego córki Kim. Najważniejsze dla niego było, by „czuł się dobrze”. Mógł zmienić klub tylko wtedy, gdy czuł się szanowany, podobało mu się to, co robił, nie był pod zbyt dużą presją i miał trochę swobody oraz gdy była przyjazna atmosfera. Charakterystyczna dla niego była sytuacja, gdy otrzymał bardzo intratną ofertę ze stolicy.

„Wiedziałem, że w Anderlechcie wszyscy znikali dziesięć minut po treningu. To nie dla mnie, chcę mieć też trochę radości i swobody w pracy”.

Mariusz Moński
Mariusz Moński
Zakochany w piłce z Beneluksu oraz w futbolu z końca XX wieku. W czerwcu 2020 zakończył trwające ponad 30 lat oczekiwanie na kolejne mistrzostwo ukochanego Liverpoolu. 

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Mistrzowie. Od Zidane’a do Mbappego

Mistrzowie. Od Zidane’a do Mbappégo. Upadki i wzloty francuskiego futbolu, to książka, która przypasuje nie tylko fanom francuskiej piłki. Oto nasza recenzja

Yoann Gourcuff – dlaczego „nowy Zidane” zaprzepaścił swoją karierę?

Yoann Gourcuff miał w opinii wielu osób potencjał na poziomie Zinedine'a Zidane'a. Dlaczego jednak pomocnik nie osiągnął nawet małej cząstki sukcesów swojego rodaka? Odpowiedź znajdziecie w tym artykule.

Strzał na bramkę — magazyn młodych piłkarzy i piłkarek #4

Strzał na bramkę to wydawnictwo, które ma trafiać do najmłodszych fanów piłki - oto nasza opinia na temat kwartalnika.