Biografia „Lewandowski. Prawdziwy” to pozycja, która ma szansę stać się kultową. Nikt tak jak Sebastian Staszewski nie zbliżył się do prawdy o najlepszym współczesnym polskim piłkarzu. Dociekliwa, wnikliwa, nie pomija żadnego ważnego faktu z kariery zawodnika. Czy to sportowa książka roku 2025? Wszystko na to wskazuje.
Jak zawsze w przypadku biografii piłkarzy, którzy nie zeszli jeszcze ze sceny, do tego typu publikacji podchodzę z dystansem. Pisanie o osobach, które wciąż są aktywne, a którym rozmówcy autora mogą się narazić, bywa trudne, czasem niewykonalne. Tym większy szacunek dla Sebastiana Staszewskiego, który – jak sam mówi – odbył 50 podróży po całej Europie, rozmawiając z 251 osobami, w tym największymi postaciami ze świata futbolu.
Rozmawiał m.in. z Thomasem Müllerem, Gavim, Joanem Laportą, Karlem-Heinzem Rummeniggem, Joachimem Löwem, Andrijem Szewczenką czy Wojciechem Szczęsnym. Z polskiego podwórka nie tylko z piłkarzami, ale też z Cezarym Kucharskim, a nawet Karolem Nawrockim. Jedynym, który odmówił rozmowy, był Zbigniew Boniek, zawsze uciekający od odpowiedzi na pytanie, kto lepszy: on czy Lewy. Niewykluczone, że powodem mogła być zazdrość o karierę Roberta i jego popularność, a może Lewy zbyt przypomina mu siebie sprzed lat?
Tego się teraz nie dowiemy. Wiadomo jednak, że wszystkie rozmowy służyły temu, by pokazać Roberta Lewandowskiego bez PR-owo-medialnej otoczki, przeszkadzającej w odbiorze każdej wielkiej gwiazdy – nie tylko sportu. I Staszewskiemu udało się to w stu procentach. Napakowana faktami i anegdotami opowieść, w którą nikt z otoczenia Lewego nie ingerował, pochłania się jak najlepszy posiłek w wykwintnej restauracji. Celowo piszę o solidnym posiłku, bo całość nie ma nic wspólnego ze ślizganiem się po temacie, co często zdarza się w publikacjach określanych mianem fast foodu. To efekt rocznej pracy, której, jak mówi autor, poświęcał 10–12 godzin dziennie, wierząc, że takie oddanie przyniesie sukces.
Mamy tu pełen przekrój i kompendium faktów związanych z transferami, relacjami z największymi piłkarzami oraz menedżerami. Są fragmenty o bójkach na treningach, kulisach przejść z Polski do Niemiec, a później do Hiszpanii, a także o niedoszłych transferach (np. do Realu Madryt). Autor opisuje traktowanie reprezentacji, relacje z kolejnymi trenerami kadry, a także z Leo Messim i młodymi gwiazdami Barcelony. Jest też o słynnej aferze premiowej. Chyba po raz pierwszy czytelnik otrzymuje pełną wiedzę na temat sytuacji, której sens był wielokrotnie przeinaczany w mediach. O ten fragment część uczestników zdążyła się już zresztą poobrażać.
Z całości, wydanej na 700 stronach w twardej, bardzo stylowej okładce, wyłania się obraz Roberta Lewandowskiego, który co bardziej wytrawni obserwatorzy mogli dostrzec już wcześniej. Często aroganckiego, myślącego o sobie, niemającego predyspozycji do bycia kapitanem kadry, ale jednocześnie opętanego żądzą zwycięstwa i poprawiania swoich wyników – jak na wielkich sportowców przystało.
W treści pada stwierdzenie jednego z rozmówców, że może dlatego tak było, bo przez całą karierę pozostawał sobą:
„Lewandowski. Prawdziwy” Sebastian Staszewski(…) człowiekiem introwertycznym, nieufnym, skoncentrowanym na sobie, niezbyt wylewnym, mającym kłopoty z empatią. Bez dobrego poczucia humoru, a czasem dystansu do siebie, traktującym się zbyt poważnie. Idącym samotną drogą, która prowadzi do świata niedostępnego i niezrozumiałego dla zwykłych śmiertelników
Wielkie brawa dla autora za zachowanie balansu – całość nie jest jednostronną krytyką. W wielu fragmentach pokazuje Lewego jako sportowca, który po prostu chciał być najlepszy, z iskrą w oku stawiając czoła wyzwaniom. A że musiał je pokonywać, grając w drużynie, to już inna sprawa. Największą radość wykazywał nie po zwycięstwach zespołu, ale po indywidualnych osiągnięciach, jak bramka na mundialu czy kolejny gol strzelony podczas ostatniego Euro. Zresztą w pewnym momencie pada stwierdzenie, że dla takich osób najlepszą dyscypliną byłby sport indywidualny.
„Lewandowski. Prawdziwy” to popis autora, ale też dowód na to, że by napisać tak rzetelną i – jak ją określił Bogdan Rymanowski – epicką opowieść, trzeba czasu i ogromnego poświęcenia. Jeśli mają z tego wychodzić tak wspaniałe rzeczy, to oby więcej takich prób i odwagi u pisarzy. Wypada kibicować Sebastianowi Staszewskiemu, by biografia znalazła drugie życie w formie serialu, który przyćmi laurkę z Amazona i pozwoli poznać tę historię fanom na całym świecie dzięki planowanym tłumaczeniom na język angielski i niemiecki.
Wybitne dzieło, które każdy kibic powinien mieć na półce.
Ocena: 10/10
Patryk Szczerba
