„Lewandowski. Prawdziwy” – recenzja

Czas czytania: 3 m.
0
(0)

Biografia „Lewandowski. Prawdziwy” to pozycja, która ma szansę stać się kultową. Nikt tak jak Sebastian Staszewski nie zbliżył się do prawdy o najlepszym współczesnym polskim piłkarzu. Dociekliwa, wnikliwa, nie pomija żadnego ważnego faktu z kariery zawodnika. Czy to sportowa książka roku 2025? Wszystko na to wskazuje.

Jak zawsze w przypadku biografii piłkarzy, którzy nie zeszli jeszcze ze sceny, do tego typu publikacji podchodzę z dystansem. Pisanie o osobach, które wciąż są aktywne, a którym rozmówcy autora mogą się narazić, bywa trudne, czasem niewykonalne. Tym większy szacunek dla Sebastiana Staszewskiego, który – jak sam mówi – odbył 50 podróży po całej Europie, rozmawiając z 251 osobami, w tym największymi postaciami ze świata futbolu.

Rozmawiał m.in. z Thomasem Müllerem, Gavim, Joanem Laportą, Karlem-Heinzem Rummeniggem, Joachimem Löwem, Andrijem Szewczenką czy Wojciechem Szczęsnym. Z polskiego podwórka nie tylko z piłkarzami, ale też z Cezarym Kucharskim, a nawet Karolem Nawrockim. Jedynym, który odmówił rozmowy, był Zbigniew Boniek, zawsze uciekający od odpowiedzi na pytanie, kto lepszy: on czy Lewy. Niewykluczone, że powodem mogła być zazdrość o karierę Roberta i jego popularność, a może Lewy zbyt przypomina mu siebie sprzed lat?

Tego się teraz nie dowiemy. Wiadomo jednak, że wszystkie rozmowy służyły temu, by pokazać Roberta Lewandowskiego bez PR-owo-medialnej otoczki, przeszkadzającej w odbiorze każdej wielkiej gwiazdy – nie tylko sportu. I Staszewskiemu udało się to w stu procentach. Napakowana faktami i anegdotami opowieść, w którą nikt z otoczenia Lewego nie ingerował, pochłania się jak najlepszy posiłek w wykwintnej restauracji. Celowo piszę o solidnym posiłku, bo całość nie ma nic wspólnego ze ślizganiem się po temacie, co często zdarza się w publikacjach określanych mianem fast foodu. To efekt rocznej pracy, której, jak mówi autor, poświęcał 10–12 godzin dziennie, wierząc, że takie oddanie przyniesie sukces.

Mamy tu pełen przekrój i kompendium faktów związanych z transferami, relacjami z największymi piłkarzami oraz menedżerami. Są fragmenty o bójkach na treningach, kulisach przejść z Polski do Niemiec, a później do Hiszpanii, a także o niedoszłych transferach (np. do Realu Madryt). Autor opisuje traktowanie reprezentacji, relacje z kolejnymi trenerami kadry, a także z Leo Messim i młodymi gwiazdami Barcelony. Jest też o słynnej aferze premiowej. Chyba po raz pierwszy czytelnik otrzymuje pełną wiedzę na temat sytuacji, której sens był wielokrotnie przeinaczany w mediach. O ten fragment część uczestników zdążyła się już zresztą poobrażać.

Z całości, wydanej na 700 stronach w twardej, bardzo stylowej okładce, wyłania się obraz Roberta Lewandowskiego, który co bardziej wytrawni obserwatorzy mogli dostrzec już wcześniej. Często aroganckiego, myślącego o sobie, niemającego predyspozycji do bycia kapitanem kadry, ale jednocześnie opętanego żądzą zwycięstwa i poprawiania swoich wyników – jak na wielkich sportowców przystało.

W treści pada stwierdzenie jednego z rozmówców, że może dlatego tak było, bo przez całą karierę pozostawał sobą:

(…) człowiekiem introwertycznym, nieufnym, skoncentrowanym na sobie, niezbyt wylewnym, mającym kłopoty z empatią. Bez dobrego poczucia humoru, a czasem dystansu do siebie, traktującym się zbyt poważnie. Idącym samotną drogą, która prowadzi do świata niedostępnego i niezrozumiałego dla zwykłych śmiertelników

„Lewandowski. Prawdziwy” Sebastian Staszewski

Wielkie brawa dla autora za zachowanie balansu – całość nie jest jednostronną krytyką. W wielu fragmentach pokazuje Lewego jako sportowca, który po prostu chciał być najlepszy, z iskrą w oku stawiając czoła wyzwaniom. A że musiał je pokonywać, grając w drużynie, to już inna sprawa. Największą radość wykazywał nie po zwycięstwach zespołu, ale po indywidualnych osiągnięciach, jak bramka na mundialu czy kolejny gol strzelony podczas ostatniego Euro. Zresztą w pewnym momencie pada stwierdzenie, że dla takich osób najlepszą dyscypliną byłby sport indywidualny.

„Lewandowski. Prawdziwy” to popis autora, ale też dowód na to, że by napisać tak rzetelną i – jak ją określił Bogdan Rymanowski – epicką opowieść, trzeba czasu i ogromnego poświęcenia. Jeśli mają z tego wychodzić tak wspaniałe rzeczy, to oby więcej takich prób i odwagi u pisarzy. Wypada kibicować Sebastianowi Staszewskiemu, by biografia znalazła drugie życie w formie serialu, który przyćmi laurkę z Amazona i pozwoli poznać tę historię fanom na całym świecie dzięki planowanym tłumaczeniom na język angielski i niemiecki.

Wybitne dzieło, które każdy kibic powinien mieć na półce.

Ocena: 10/10

Patryk Szczerba

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 0 / 5. Licznik głosów 0

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Więcej tego autora

Najnowsze

Kamil Piechucki i jego wizyta w Rzeszowie – reminiscencje po meczach koszykarzy OPTeam Energia Polska Resovii

Koniec roku to czas podsumowań. W niniejszym tekście omówimy więc ostatnie przed Sylwestrem spotkania koszykarzy OPTeam Energia Polska Resovii w Bank Pekao 1. Lidze....

Powrót rozgrywek po ponad dwóch dekadach – podsumowanie występów RKB Wisłoka 1995 Rzeszów w Polskiej Lidze Boksu

W 2025 roku relacjonowaliśmy na naszych łamach mecze pięściarzy Wisłoka 1995 Rzeszów w Polskiej Lidze Boksu. Rozgrywki te wróciły po 21 latach. Ich wskrzeszenie...

Siatkarskie derby Podkarpacia – wizyta na meczu Developres Rzeszów – ITA Tools Stal Mielec

Na łamach Retro Futbol często piszemy o różnych derbowych meczach piłkarskich. Opowiadaliśmy też o tego typu potyczkach w koszykówce czy żużlu. Regularnie goszczą u...