W marcu piłkarki Resovii wznowiły rozgrywki Orlen 1. Ligi. Początek rundy wiosennej był bardzo udany dla zawodniczek Łukasza Chmury. Drużyna ze stolicy Podkarpacia odniosła cztery zwycięstwa. Dzięki tym wynikom plasuje się w czołówce tabeli.
Poprzednio o występach rzeszowskich piłkarek pisaliśmy przy okazji podsumowania listopadowych spotkań. Później nastąpiła przerwa w rozgrywkach, a powrót ligowych zmagań zaplanowano na marzec.
Pierwszy wiosenny mecz na zapleczu Orlen Ekstraligi Resovia rozegrała w dzień kobiet. Pokonała na wyjeździe LZS Juna-Trans Stare Oborzyska 2:0 po trafieniach Karoliny Bednarz i Katarzyny Jezioro. Warto odnotować ligowe debiuty młodych zawodniczek – grającej w wyjściowym składzie Hanny Stachoń oraz Moniki Dziekan, która weszła na boisko w końcówce.
Cel został zrealizowany w 100 procentach i z tego jestem bardzo zadowolony. Z gry również, ponieważ zawodniczki zrealizowały plan na mecz bezbłędnie. Zagraliśmy konsekwentnie i z dużą determinacją w defensywie, nie tracąc gola. Natomiast w ataku pokazaliśmy swoje atuty. Bramki zdobyliśmy po pięknych, szybkich akcjach. Cieszymy się ze zwycięstwa, ponieważ był to trudny mecz – powiedział klubowym mediom trener Łukasz Chmura.
Popis przed własną publicznością
Sześć dni później Rzeszowianki pierwszy raz w rundzie wiosennej zaprezentowały się na swoim boisku. Sprawiły dużą radość całkiem licznej publiczności zgromadzonej przy Wyspiańskiego, bardzo pewnie ogrywając drużynę UKS 3 Fakro Jelna.
Do siatki znów trafiła Jezioro, z goli cieszyły się również Milena Michałek, Katarzyna Czyż i Weronika Wasilewska. Dla ostatniej z wymienionych był to debiut w rozgrywkach Orlen 1. Ligi. Dodajmy, że ze świetnej strony pokazała się wspomniana wcześniej Bednarz. Kapitan Resovii miała udział we wszystkich golach.

Przyjezdne stać było jedynie na zdobytą w końcówce pierwszej połowy kontaktową bramkę z rzutu karnego. Po przerwie gospodynie dołożyły dwa gole i ostatecznie wygrały 4:1, udowadniając, że zamierzają gonić ścisłą czołówkę.
Wygrana w stolicy
W kolejnym spotkaniu Resovia rywalizowała na wyjeździe z KKP Warszawa. Do przerwy drużyna z Podkarpacia prowadziła 2:0 po golach Stachoń i Bednarz. Stołeczny zespół próbował jednak walczyć i w drugiej połowie zdobył kontaktową bramkę.
Rzeszowianki odzyskały dwubramkowy zapas dzięki Gabrieli Kusior. W doliczonym czasie miejscowe znów zbliżyły się na jedno trafienie, ale na więcej zabrakło im czasu. Resovia wygrała 3:2, a radości z trzeciego z rzędu triumfu nie ukrywał jej szkoleniowiec:
Cieszymy się z kolejnego w pełni zasłużonego zwycięstwa, ale wywalczonego po trudnym spotkaniu. Nasz zespół rozwija się z dnia na dzień i to widać. W kolejnym meczu postaramy się podtrzymać dobrą formę i odnieść zwycięstwo.
Triumf w blasku jupiterów
Godzina 20:45 to w piłkarskim świecie pora symboliczna. Kiedyś właśnie o tej godzinie rozgrywane były mecze Ligi Mistrzów. Obecnie większość z nich rozpoczyna się kwadrans później, ale mimo to także dziś, gdy zegarki wskazują 20:45, kibice odruchowo dostają gęsiej skórki.
Dlatego 27 marca przy Wyspiańskiego można było poczuć namiastkę Ligi Mistrzów. Spotkanie Resovii z KKP Unią Lublin zostało wprawdzie rozegrane w piątek, a nie we wtorek ani w środę, ale pierwszy gwizdek wybrzmiał właśnie piętnaście minut przed 21.
Gospodynie w blasku jupiterów wygrały 2:1 po trafieniach Gabrieli Krawczyk i Mileny Michałek. Decydująca bramka padła w doliczonym czasie. Komplet zwycięstw w pierwszych czterech meczach rundy wiosennej to świetny bilans podopiecznych Łukasza Chmury. Taki początek drugiej części sezonu sprawia, że Resovia zajmuje piąte miejsce w tabeli, utrzymując kontakt z najlepszymi.
