Marian Janoszka – legenda Ruchu Radzionków

marian janoszka

T o nie będzie historia piłkarza jednego klubu. Choć Marian Janoszka przez wielu utożsamiany jest wyłącznie z Ruchem Radzionków. Będzie to opowieść o napastniku, który w gruncie rzeczy nie lubił zmian. Zawsze najlepiej czuł się w swoim ukochanym Radzionkowie. To przywiązanie nie przeszkodziło mu jednak w zdobyciu tytułu wicekróla strzelców polskiej Ekstraklasy czy mierzeniu się z takimi sławami światowej piłki jak Zidane, czy Lizarazu.

Piłkarskie początki

Marian Janoszka przyszedł na świat 6 stycznia 1961 roku w Świerklańcu. Zaledwie 6 kilometrów od Radzionkowa, w którym zaczęła się jego profesjonalna przygoda z futbolem. W dzieciństwie, jak większość rówieśników, biegał za piłką, wcielając się zamiennie w Georga Besta oraz Włodzimierza Lubańskiego, którzy byli jego wielkimi idolami.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, regularne treningi zaczął dosyć późno, bo w wieku 14 lat. Wcześniej, jak przyznał w jednym z wywiadów, „doskonalił” swoje umiejętności na podwórku. W 1975 roku wziął udział w organizowanym przez Ruch Radzionków turnieju tzw. dzikich drużyn. Gra młodego Janoszki spodobała się trenerom Ruchu. Dlatego zaproponowali młokosowi regularne treningi w drużynie młodzieżowej. Już po 2 latach włączyli zdolnego juniora do sekcji seniorów, grającej wtedy w A-klasie, i pozwolili zadebiutować w meczu pierwszej drużyny. Z pewnością w debiucie nieco pomógł mu przepis, który wymuszał na klubach obecność w kadrze przynajmniej jednego młodzieżowca.

Mówcie do mnie „Ecik”!

Geneza pseudonimu Mariana Janoszki jest w sumie całkiem zwyczajna. Na początku jego przygody z Ruchem Radzionków starsi zawodnicy wołali „Ecik” za wszystkimi młodymi. Kiedy wreszcie, ze względu na dobrą postawę na boisku, zapamiętali personalia Janoszki, jemu wcale już nie zależało, aby mówili do niego po imieniu. Powiedział, że woli dalej być „Ecikiem”. I tak już zostało.

Marian Janoszka w barwach Ruchu Radzionków. Źródło fot. 3bramka.blogspot.com

Wiele osób określało go także mianem „Złotej Główki”. Pewnie dlatego, że uderzał piłkę głową mocniej, niż wielu piłkarzy robiło to nogami. I nie było w tym ani odrobiny przesady. Kiedy w trakcie meczów z trybun padało hasło „Grajcie na Ecika”, przeciwnikom zaczynały trząść się nogi. Nie pomagało podwajanie krycia. Nie pomagało nawet potrajanie krycia. Ecik i tak znalazł sposób, aby umieścić piłkę w siatce. Zapewne pomagał mu w tym wzrost, ale przede wszystkim niebywały zmysł snajpera. Zawsze wiedział, w którym miejscu powinien się znaleźć, kiedy wyskoczyć i…którą częścią czoła uderzyć. Legendą obrosła jedna z wypowiedzi Janoszki, kiedy to przeglądając się w lustrze, stwierdził: “Takie coło to mom ino jo i Pele”. I chyba aż tak bardzo się nie pomylił…

Zagraniczny epizod z kopalnią w tle

Dobre występy i strzelane seryjnie gole nie mogły ujść uwadze szkoleniowców innych drużyn. W 1982 roku po młodego napastnika zgłosiły się pierwszoligowe Szombierki Bytom. Trenerom i działaczom bytomskiego klubu udało się namówić piłkarza na udział w testach. Niestety nie wypadły one zbyt dobrze. Być może Janoszka nie był jeszcze gotowy na I ligę. A może po prostu nie potrafił odnaleźć się w nowym środowisku. Nigdy przecież nie ukrywał, że najlepiej czuje się w Radzionkowie.

Następna w kolejce po młodego napastnika ustawiła się Stal Mielec. Ecik odrzucił tą ofertę. Podobnie jak propozycje Polonii Bytom i Ruchu Chorzów. Klub z Mielca musiał poczekać na Janoszkę 37 lat! Dokładnie 22 lutego 2019 roku do zespołu dołączył… syn Mariana, Łukasz Janoszka. Co ciekawe w rundzie wiosennej strzelił dla Stali Mielec 7 goli.

To, co nie udało się polskim klubom, osiągnął FSV Glückauf Brieske-Senftenberg. Mały klub górniczy grający na drugim poziomie rozgrywek ligowych w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Działacze ruchu Radzionków początkowo bronili się przed oddaniem 29-letniego lidera zespołu. Tym bardziej że Ruch Radzionków w sezonie 1988/1989 awansował do III ligi. Ostatecznie przekonały ich argumenty finansowe wytoczone przez Niemców. Janoszka również nie palił się do tego wyjazdu, ale ostatecznie postanowił spróbować „zagranicznego chleba”. Być może także przez górniczy charakter klubu z Senftenberg, który przypominał mu rodzinny Radzionków.

Herby klubowe KS Ruch Radzionków oraz FSV Glückauf Brieske-Senftenberg, źródło fot. Wikipedia

Wyjechał, strzelił 13 goli w debiutanckim sezonie po czym…wrócił do Radzionkowa. Powodów było kilka. Kopalnia węgla brunatnego, która była głównym sponsorem klubu z Senftenberg ogłosiła bankructwo. Co prawda Janoszkę chciała drużyna Energie Cottbus, ale zawodnik odmówił transferu. Ponownie zwyciężyła tęsknota za domem. Janoszka wrócił do Radzionkowa z przeświadczeniem, że „pokopie” jeszcze trochę w rodzinnym mieście i…przejdzie na zasłużoną emeryturę. Nawet nie miał prawa przypuszczać jakie niespodzianki szykuje dla niego przewrotny los…

Trzecioligowa rzeczywistość

Pod nieobecność Ecika Ruch Radzionków zajął dopiero 14 miejsce w grupie katowickiej III ligi. Po powrocie Mariana Janoszki do Radzionkowa zespół zaczął grać jak z nut. W sezonie 1991/92 otarł się o awans do II ligi zajmując ostatecznie 2 miejsce, ze stratą jednego punktu do GKS Tychy. Drużyny z Radzionkowa i Tychów grały bezpośrednie spotkanie w przedostatniej kolejce. Dzięki bramce Janoszki Ruch wygrał 2:1. Na wyjazdowy mecz z Rymerem Niedobczyce radzionkowianie jechali jak po swoje. Potyczka zakończyła się zwycięstwem gospodarzy 1:0 w kontrowersyjnych okolicznościach. Przy jednoczesnej wygranej GKS Tychy w równolegle rozgrywanym meczu oznaczało to awans tyskiej drużyny do II ligi. Wspomniany mecz z Rymerem Niedobczyce do dzisiaj wzbudza sporo kontrowersji wśród ówczesnych piłkarzy, działaczy i kibiców obu drużyn.

Transfer do ekstraklasy

Podsumowaniem 14-letniego pobytu Ecika w drużynie Cidrów, jak nazywano Ruch Radzionków, było ponad 200 strzelonych goli. Nadszedł jednak czas, aby zmierzyć się z pierwszoligową rzeczywistością. Tym, któremu udało się w końcu ściągnąć Janoszkę na pierwszoligowe boiska, był legendarny prezes GKS Katowice, Marian Dziurowicz. Czy 32 lata to dobry moment na debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej? Dla Mariana Janoszki idealny! Potwierdził to, strzelając zwycięskiego gola w 92. minucie wyjazdowego meczu z Lechem Poznań. Strzelając, a jakżeby inaczej, głową.

Marian Janoszka w barwach GKS Katowice, źródło fot. www.gkskatowice.eu

W debiutanckim sezonie na pierwszoligowych boiskach Janoszka zdobył w sumie 8 goli. Sezon zakończył z Pucharem Polski, który GKS Katowice wywalczył 23 czerwca 1993 roku po wygranej z…drugą drużyną Ruchu Chorzów. Ecik zdobył w tym meczu wyrównującego gola na 1:1. Oglądając tą bramkę trzeba stwierdzić, że takiego przyjęcia piłki w polu karnym mogłoby się od popularnego Ecika uczyć wielu obecnie grających napastników. Janoszka rozpoczął także konkurs „jedenastek” prowadząc GKS do wygranej 5:4 po rzutach karnych.

Notabene historia tego meczu jest bardzo ciekawa. Rezerwy chorzowskiego klubu dostały się do rozgrywek ze szczebla centralnego. Po awansie do ćwierćfinału jej szeregi zasilili…piłkarze pierwszej drużyny, która odpadła na tym etapie rozgrywek. Dlatego w finale z GKS Katowice w drużynie rezerw Ruchu Chorzów zagrali w większości zawodnicy pierwszej drużyny. Wśród nich znaleźli się Piotr Lech, Piotr Mosór, Jacek Bednarz, Michał Probierz, Tomasz Fornalik (brat Waldemara), Mariusz Śrutwa, Radosław Gilewicz, Roman Dąbrowski, znany też jako Kaan Dobra.

Bez litości dla Zizou

Wygrana w Pucharze Polski otworzyła przed GKS Katowice drzwi do europejskich rozgrywek. Niestety przygoda z Pucharem Zdobywców Pucharów zakończyła się dla katowickiej drużyny już na I rundzie. Przegrany 2:1 dwumecz z Benficą Lizbona z pewnością nie przyniósł wstydu, ale nie zaspokoił też ambicji piłkarzy z Katowic. Marian Janoszka w starciu z portugalską drużyną gola nie strzelił. Zdobywanie bramek skutecznie utrudnił mu Brazylijczyk Mozer. Co ciekawe Janoszka po latach określił go mianem najlepszego obrońcy, przeciwko któremu miał okazję grać w swojej karierze.

Niepowodzenie w europejskich pucharach Janoszka powetował sobie tytułem wicekróla strzelców Ekstraklasy, na który zapracował pokonując ligowych bramkarzy 14 razy. Lepszy okazał się jedynie Zenon Burzawa z Sokoła Pniewy, który w całym sezonie zdobył 21 goli. Dobra gra Janoszki przyczyniła się do passy 30 meczów GKS-u w lidze bez porażki. Niestety nie wystarczyło to do zdobycia mistrzostwa. W końcowej klasyfikacji Legia Warszawa wyprzedziła katowicką Gieksę zaledwie jednym punktem.

Drugie miejsce w ekstraklasie zapewniło klubowi z Katowic grę w Pucharze UEFA. Szczególnie zacięty był dwumecz z Girondins Bordeaux, mającym w swoim składzie takich piłkarzy jak Bixente Lizarazu, Stephane Dugarry, Laurent Fournier czy wreszcie Zinedine Zidane. Ten ostatni miał okazję poznać twardy, śląski charakter Mariana Janoszki. Ecik wszedł na boisko w 67 minucie rewanżowego meczu. Widząc Francuza, ciągle narzekającego na faulujących Polaków, rzucił do niego krótko: “Skońc knolić, ino zacnij groć”. I zaczął! Dowodem tego było, chociażby mistrzostwo świata z 1998 roku, które popularny Zizou zapewnił Francuzom, strzelając dwa gole w finałowym starciu z Brazylią.

Po wygranej 1:0 w Katowicach i remisie 1:1 w Bordeaux GKS awansował do 1/8 finału Pucharu UEFA. Tam czekał już Bayer 04 Leverkusem z legendarnym Ulfem Kirstenem w składzie. Przegrany 1:4 mecz w Katowicach rozwiał wszelkie nadzieje na pozytywny wynik dwumeczu. W rewanżu Bayer wygrał 4:0 i tym samym zakończył przygodę Mariana Janoszki, oraz całego GKS-u, z europejskimi pucharami.

Równie rozczarowująca okazała się dla Ecika ligowa rzeczywistość. Co prawda GKS zajął na finiszu sezonu wysokie, trzecie miejsce, ale wkład Janoszki w ten sukces był niewielki. W 17 występach popularny Ecik strzelił zaledwie 1 gola. Uczynił to strzałem z rzutu karnego w wygranym 3:1 meczu ze Stalą Mielec.

Czas na emeryturę

Powodem słabej dyspozycji Janoszki były niewątpliwie problemy z kolanami, które poważnie ucierpiały podczas pierwszoligowych batalii. Przebyte 3 operacje sprawiły, że z łękotek Ecika zostały tak naprawdę strzępy. W wieku 34 lat Marian Janoszka podjął decyzję, aby wrócić do ukochanego Radzionkowa na zasłużoną emeryturę. I tak w zasadzie mógłby się zakończyć ten artykuł, gdyby nie chodziło o Mariana Janoszkę…

Ruch Radzionków pod wodzą Jana Żurka grał wtedy w III lidzie. Dla Ecika był to idealny układ. Mniejsze obciążenia oraz niższa intensywność podczas meczów dawały nadzieję na jeszcze 1-2 sezony gry, po których przyjdzie zasłużona emerytura.

Znowu ta ekstraklasa!

Okazało się jednak, że z Janoszką w składzie Ruch Radzionków w sezonie 1995/95 awansował do II ligi. W tym czasie w Radzionkowie grał także Adam Kompała. Dobre występy w drużynie Cidrów utorowały mu drogę do pierwszoligowego Górnika Zabrze, w którego barwach został nawet królem strzelców. Po dwóch latach spędzonych na szczeblu drugoligowym w sezonie 1997/98 Ruch Radzionków wygrał w cuglach grupę zachodnią II ligi, osiągając na finiszu rozgrywek 8-punktową przewagę nad drugim w tabeli Aluminium Konin. Oznaczało to powtórny debiut Mariana Janoszki w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Fakt, że Janoszka miał wtedy 37 lat, mógł sugerować, że jego rola w pierwszoligowym Ruchu Radzionków będzie marginalna. Nic bardziej mylnego. Pierwszy sezon po powrocie do ekstraklasy popularny Ecik uczcił strzeleniem 12 bramek. Do historii przeszedł pierwszy mecz Ruchu w rozgrywkach ligowych, w którym rozgromił łódzki Widzew 5:0. Marian Janoszka zaliczył w tamtym spotkaniu dublet.

Wyjściowy skład Ruchu Radzionków w sezonie 1998-1999, źródło fot. Piłka Nożna

Takich spektakularnych meczów z udziałem Ruchu Radzionków było w sezonie 1998/99 więcej. Warto tu wymienić, chociażby pokonanie na własnym boisku ówczesnego mistrza Polski ŁKS Łódź 4:0, okraszone golem Janoszki z rzutu karnego. Kolejnym, wartym zapamiętania, spotkaniem w wykonaniu Ecika był mecz 15. kolejki z Lechem Poznań, któremu kilka lat wcześniej Marian strzelił gola w swoim ligowym debiucie. Tym razem również nie miał litości dla Kolejorza, zdobywając zwycięskiego gola z rzutu karnego w 90/ minucie.

Analizując zdobycze bramkowe Janoszki, można zauważyć, że oprócz doskonałej gry głową stał się on także specjalistą od wykonywania rzutów karnych. W sezonie 1998/99 6 razy skutecznie egzekwował rzuty karne. Spudłował tylko raz, z Pogonią Szczecin, po chwili skutecznie dobijając niecelny strzał.

Sezon 1998/99 był dla Mariana Janoszki szczególnie udany. Z drużyną ruchu Radzionków zajął ostatecznie 6 miejsce w lidze. Najwyższe spośród wszystkich śląskich drużyn. Ponadto wygrał plebiscyt Trybuny Śląskiej na piłkarza sezonu.

Schyłek wielkiej gwiazdy

Ze względu na trapiące go kontuzje w sezonie 1999/2000 Janoszka rozegrał zaledwie 13 meczów, strzelając 4 gole. Jego Ruch zakończył zmagania ligowe na stabilnej 10 pozycji. Rundę wiosenną sezonu 2000/2001 Ecik rozgrywał już jako 40-latek. Nie przeszkodziło mu to w zdobyciu 6 goli dla Cidrów. Dzięki temu osiągnięciu został najstarszym strzelcem gola w ekstraklasie (jego rekord został pobity dopiero 21 kwietnia 2013 roku przez Piotra Reissa). Niestety dobra postawa Janoszki nie uchroniła radzionkowian przed spadkiem z I ligi.

W kolejnym sezonie Janoszka na dobre stracił miejsce w składzie Ruchu. Dość powiedzieć, że przez cały sezon rozegrał zaledwie 25 minut w meczu Pucharu Ligi z GKS Bełchatów. W sezonie 2002/2003 Ecik opuścił Ruch w poszukiwaniu regularnych występów. Zakotwiczył w Sparcie Lubliniec, grającej wtedy w lidzie okręgowej. A co najważniejsze oddalonej o niespełna 40 km od ukochanego Radzionkowa. W 2003 roku zaliczył także krótki epizod w GKS Tychy.

Pomimo 43 lat na karku nadal potrafił zachwycać. Grając w A-klasowym Strażaku Mierzęcice w sezonie 2004/2005 zdobył 27 bramek w 30 meczach. W rundzie jesiennej sezonu 2007/2008, mając 46 lat, strzelił 15 bramek grając dla A-klasowej Dramy Zbrasławice. Jak sam przyznał w późniejszych wywiadach przyjeżdżał do klubu tylko na mecze. W tygodniu pracował przy układaniu kostki brukowej.

Legendarny Ecik karierę piłkarską zakończył oficjalnie w 2009 roku, w wieku 48 lat.

Po przejściu na piłkarską emeryturę zaliczył udany epizod w roli szkoleniowca. W sezonie 2011/2012 awansował z Rozwojem Olszyna do lublinieckiej A-klasy.

Marian Janoszka na tle muralu a własną podobizną źródło fot. Newspix/Press Focus/Rafał Rusek

Legenda

Aby uhonorować największego piłkarza w historii Ruch Radzionków w 2009 roku zastrzegł numer 10, który należał do Janoszki. Ponadto klub umieścił wizerunek zasłużonego piłkarza na pamiątkowym srebrnym dukacie, który został wybity z okazji 90-lecia Ruchu Radzionków.

Pomimo zawieszenia butów na kołku Marian Janoszka cały czas aktywnie uczestniczył w promowaniu sportu na terenie Gminy Radzionków. Założył nawet fundację o nazwie „Żółto-czarna Ojczyzna”, której celem była popularyzacja sportu na obszarze Gminy Radzionków oraz promowanie szczególnie uzdolnionych sportowców z regionu.

W Radzionkowie co roku odbywa się turniej amatorski imienia Mariana Janoszki. Popularny Ecik regularnie pojawia się na kolejnych jego edycjach. Obecnie w towarzystwie swojego 6-letniego wnuka.

Historia Mariana Janoszki to opowieść niezwykła. Talent, zdrowie i twardy śląski charakter zapewniły mu uznanie kibiców w całej Polsce, choć sam wcale nie zabiegał o sławę i rozpoznawalność. Chociaż jego kariera nie obfitowała w nagrody i trofea, to jednak udało mu się zdobyć coś o wiele bardziej cennego. Szacunek kibiców. Dla nich Ecik już zawsze będzie legendą i symbolem KS Ruch Radzionków.

PAWEŁ GIBEK

Źródła
  • https://plus.dziennikzachodni.pl/jak-zidane-ecika-posluchal-i-zostal-mistrzem-swiata/ar/c1-14059911
  • https://www.gkskatowice.eu/n/dawne-gwiazdy-gieksy-marian-janoszka
  • http://www.hppn.pl/liga/kluby/73,Ruch-Radzionkow/sezon-po-sezonie
  • https://www.gkskatowice.eu/n/marian-janoszka-wspomina-wicemistrzostwo-polski
  • http://www.90minut.pl/kariera.php?id=688
  • http://www.ultrasruch.com/news806,weszlo-com-miasto-bez-boiska-obszerny-artykul-jakuba-olkiewicza
  • https://sport.onet.pl/pilka-nozna/ekstraklasa/marian-janoszka-liczy-sie-szacunek/3txpk
#wspieramretro
O Redakcja 432 artykuły
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. e-mail: rekrutacja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl