Biorąc do ręki autobiografię Paula Gascoigne’a „Szalona ósemka” liczyłem, że wrócę wspomnieniami do lat dzieciństwa, kiedy Gazza zawładnął po części także moją wyobraźnią jako kibica wchodzącego w świat piłki w latach 90. One wróciły, choć wiedząc po czasie o jego problemach, chciałem dostać trochę więcej niż kilka zabawnych anegdot. I trochę się zawiodłem.
Kim jest Paul Gascoigne?
Paul Gascoigne to postać w Anglii kultowa. Człowiek, który miał szansę ponieść reprezentację „synów Albionu” do wielkich sukcesów w latach 90, okazał się postacią tragiczną. W 1990 roku na Mundialu i w 1996 na Euro zabrakło „kropki nad i”, by być stawianym przez fachowców i ekspertów w jednym szeregu z wielkimi postaciami angielskiej piłki, bo z kibicami nie ma problemu. Ci byli za nim zawsze, choć zdarzało się, że w latach sławy byli zbyt nachalni, co Gascoigne opisuje w swojej biografii.
Biografia
O czym jeszcze pisze? Przede wszystkim o sobie, pokazując się w publikacji jako „Piotruś Pan”, który nie miał szans dorosnąć, przez co zawsze pakował się w kłopoty, nie robiąc takiej kariery, do której był predysponowany. Sporo tu o alkoholu i nałogu, który przeszkodził mu w byciu na szczycie. Choć wyjaśnia powody swojego zachowania związane z wydarzeniami z dzieciństwa (nie chcąc psuć zabawy – zapraszam do lektury), to do końca nie pokazuje siebie w pełni.
Choć pojawia się trochę anegdot, przy których można się uśmiechnąć, to całości nie można potraktować jako spowiedzi, na którą wielu z pewnością liczyło. Plusem jest zawadiacki styl książki, widać, że piłkarz chciał pokazać siebie takim, jaki jest – lekkoducha, który zakochał się w futbolu i do teraz jest mu on bliski. Problem w tym, że po tylu latach przyszedł chyba czas, żeby opowiedzieć o swojej sytuacji trochę bardziej na poważnie z większym wniknięciem w siebie.
W publikacji tego nie ma. Chyba powierzchowność oraz brak głębi to coś, o co można mieć największe zarzuty. Książka jest poprawna, ale mocno schematyczna, bez twistów i pewnej dozy szczerości, którą takie publikacje powinny być okraszone. Z drugiej strony osiem rozdziałów, na które podzielona jest publikacja jest pełna chaosu – tak jak pełne chaosu jest i było życie Gazzy. Może chodziło o to, żeby trafić z publikacją jak to się mówi „pod strzechy” – do zwykłych kibiców, a nie wielkich fanów literatury, tak, by całość była jak najbardziej dostępna
Na pewno szkoda, że nie pomyślano o napisaniu o pewnym jednym wycinku życia piłkarza, który można byłoby umieścić w książce i bardziej rozbudować. Myślę, że wątki reprezentacyjne w latach 90., to coś, co można było potraktować poważniej i dokładniej, dając szansę poznać głębiej kulisy reprezentacji podczas mundialu w Italii oraz Euro odbywającego się na angielskiej ziemi. Mamy też co prawda jako czytelnicy wejście do gabinetów trenerów, ale jako sferę potraktowaną dość lekko i zabawnie, gdy aż prosiło się, żeby opisać to bardziej fachowo.
Na pewno na plus jest przesłanie książki, które może posłużyć jako przestroga dla młodych osób sięgających po alkohol lub popadających w inne nałogi. Sam Gascoigne stara się przemycić spostrzeżenia na ten temat, pokazując, żeby nie popełnić tego błędu. Tłumaczy, jak wielkim wsparciem okazała się dla niego rodzina. Przez zabawne opowieści – mam wrażenie – stara się przemycić przesłania związane z tym, by nie iść jego drogą, i to na pewno czytający to młodzi, powinni poważnie wziąć do siebie.
Podsumowanie
Polecam książkę przede wszystkim fanom urodzonym w latach 80. i wcześniej, którzy pamiętają Gazzę z boiska. Będzie to dla nich doskonała podróż do przeszłości i pozycja obowiązkowa. Młodsi fanatycy piłki nożnej także powinni docenić jej walory. Tym, którzy nie są związani mocniej z futbolem raczej się nie spodoba. Potraktują jako jedną z pozycji na stoisku z książkami w markecie. Trochę szkoda, ale widocznie piłkarza było stać na więcej, co niekoniecznie jest winą redaktora i pomagających w pisaniu.
Ocena: 6,5/10
Patryk Szczerba
