Paul Merson, czyli hazard, chlanie, koks i piłka nożna – recenzja

15870821_1282757831767897_242444256_n

Są książki, w których autorzy jadą po bandzie. Czytelnikom wydaje się, że przekraczają oni granice zdrowego rozsądku i docierają do miejsca, które znajduje się daleko za tabliczką z napisem „Szaleństwo”. Ale tam gdzie znajduje się to miejsce zaczyna się normalny świat Paula Mersona. Świat, w którym istnieje tylko alkohol, narkotyki i hazard. No i jeszcze piłka nożna.

„Jak nie być profesjonalnym piłkarzem” czyli biografia Paula Mersona nie jest literackim arcydziełem. Pozycja, która ukazała się nakładem wydawnictwa „Rebis” jest pisana prostym piórem i dla kogoś, kto oczekuje górnolotnych zdań nadzieje się tutaj na coś zupełnie przeciwnego. Słownictwo czasem bliższe do tego co prezentują główni bohaterowie filmu „Jay i cichy Bob”. Niektórzy uznają to za dużą wadę, ale w tej książce jest to atut. Dlaczego? Bo to, co opowiada Paul Merson jest szczerą prawdą. Merse wali prosto z mostu i opowiada jak Tony Adams zasikał mu łóżko, czy jak sam narobił na balkon w pokoju Davida Seamana. Były reprezentant Anglii przypomina też taką historyjkę:

Grovesy’emu robiliśmy kawały bez przerwy. Jeśli o mnie chodzi, najchętniej srałem mu pomiędzy poszewkę i poduszkę tylko po to, żeby go rozwścieczyć. Uwielbiałem obserwować jego minę, kiedy docierało do niego, że zostawiłem mu na noc mały podarek. Kiedy po raz pierwszy mnie na tym przyłapał – zobaczył, jak kucam na jego łóżku i wypuszczam kreta – nie mógł uwierzyć własnym oczom.

Książka Paula Mersona ma w sobie jednak coś więcej. Zawiera ona pewną przestrogę, która jest kierowana do młodych piłkarzy. W sumie można ją podzielić na dwie części. W pierwszej części Merse opisuje jak pracował na swoją reputację i jak rujnował efekty tej pracy w alkoholu, hazardzie i narkotykach. W drugiej części były piłkarz takich klubów jak Arsenal, Middlesbrough, Aston Villa czy Portsmouth opowiada o tym co się działo po przebudzeniu się z tego amoku i jak ciężko było mu poradzić sobie z rzeczywistością. W pewnym momencie doszło nawet do tego, że reprezentant Anglii zarabiający potężne pieniądze robiąc to co kocha zastanawiał się nad samobójstwem.

O tym jak drastyczne przytrafiały mu się historie dowiecie się z samej książki. Przeczytacie jak Merse razem z Paulem Gascoignem brał tabletki nasenne i przepijał je alkoholem. Przekonacie się jak to jest, kiedy piłkarzowi wydaje się, że za chwilę umrze na boisku. Brakuje tylko historii z kobietami, które uczestnik Mistrzostw Świata w 1998 roku zwyczajnie pominął, bo trudno uwierzyć w to, że nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia. Ma natomiast coś do powiedzenia w temacie przygotowań do meczów reprezentacji.

Wiedząc, że nie zagram, miałem doskonałą wymówkę, żeby dać sobie luz. Na kilka godzin przed meczem z Finlandią, kiedy cały zespół powinien spać, ja zasiadłem sobie beztrosko przed telewizorem i sympatycznie się brandzlowałem. Było to bardzo sympatyczne popołudnie.

Przyznacie, że taka reprezentacja Anglii nie miała prawa wygrać żadnego trofeum, zwłaszcza, że Mersonowi w kadrze towarzyszyły tacy piłkarze jak Tony Adams czy Paul Gascoigne.

GRZEGORZ IGNATOWSKI

Jeśli szukasz tej książki, lub innej pozycji o tematyce sportowej, zachęcamy do odwiedzenia strony Sendsport.pl

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Autor: Redakcja

Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *