Strona główna Biografia Poznański tercet: B jak Białas

Poznański tercet: B jak Białas

1

Przedwojenne czasy były wylęgarnią talentów. Większość z nas chciała by zapewne oglądać piłkarzy z innej epoki w dzisiejszej piłce. Przyszło nam żyć w świetle blasku Messiego czy Ronaldo. Żałujemy, gdy nasz ulubieniec zawiesi buty na kołku, ale tak jest kolej rzeczy. Jedni kończą, by następni mogli zająć ich miejsce. Przed 1939 rokiem, w Poznaniu narodził się niewątpliwie „Pan Piłkarz”, czyli Edmund Białas.

Od dziecka, popularny „Kosiba” wiedział, dla kogo chce grać. Wychował się w rodzinie o tradycjach kolejarskich i muzycznych. Jego wujem był Stanisław Dereziński, jeden z przedwojennych prezesów Lecha. W 1931 roku Edmund rozpoczął treningi w drużynie KPW – Liga Dębiec, tak wtedy nazywał się klub z Poznania. W wieku szesnastu lat zadebiutował w pierwszej drużynie, a swoją premierową bramkę zdobył tego samego roku, przeciwko Ostrovii. Był jednym z najlepszych strzelców, grał na pozycji lewego łącznika. W 1939 roku został powołany na mecz z Bułgarią i Jugosławią, jednak z powodu wybuchu wojny nie zdążył zadebiutować w reprezentacji Polski.

Rodzina Białasów podczas wojny została wysiedlona, Edward przedostał się do swojego wuja. Mieszkał wtedy w Rzeszowie. Podczas okupacji zabraniano gry w piłkę nożną, jednak nie był to problem – obchodzono ten zakaz szerokim łukiem. W Rzeszowie funkcjonował niemiecki klub, któremu brakowało sparingpartnerów, wtedy zezwolono na grę polakom, między innymi w zespole znalazł się Kosiba. Wygraliśmy 2:0, co niesamowicie rozzłościło Niemców. Większość piłkarzy uczestniczących w tym meczu musiała uciekać, Edmund udał się do Przemyśla, z którego po wojnie wrócił do Poznania, aby wspierać Kolejorza.

Od zawsze, na zawsze

Tak jak wcześniej wspomniany Teodor Anioła (jego historię możesz przeczytać tutaj) i Henryk Czapczyk, bardzo przyczynił się do awansu Lecha Poznań do I ligi w 1947 roku. Edmund miał najlepszą technikę strzału, potwierdzały to jego gole z woleja, które zdobywał z obu nóg! Dzięki tej trójce Lech stał się najskuteczniejszą drużyną w lidze i zyskał przydomek „Bombardierów z Dębca”. Debiutancką bramkę w pierwszej lidze zdobył w wygranym spotkaniu z Legią Warszawa 5:4.

Po dwóch miesiącach w końcu spełnił marzenia i zadebiutował w reprezentacji Polski. Był pierwszym piłkarzem Lecha w historii, który w niej wystąpił. Niestety, w 1950 roku został zmuszony do zakończenia kariery z powodu kontuzji kolana. W tym czasie na najwyższym szczeblu rozgrywek zdążył rozegrać 64 mecze, w których strzelił 26 goli.

Bramki Białasa były rzadkiej urody, zdobywał je po strzałach z niewielkich odległości z rzutów wolnych. Były to strzały w okienko, tuż przy słupku

– Jan Rędzioch, historyk Lecha

Po kontuzji postanowił zostać trenerem. W 1957 roku po raz pierwszy poprowadził Kolejorza w Ekstraklasie. Zdarzało mu się to jeszcze parokrotnie, lecz przeważnie był „słupem”, ponieważ nie miał odpowiednich uprawnień do prowadzenia drużyny. Jako szkoleniowiec największe sukcesy świętował na niższych szczeblach rozgrywkowych, największe z Lechem (1969-1972). Poprowadził zespół, który występował w III lidze, by po trzech latach świętować z nim awans, powrót na sam szczyt. W tym okresie zaliczyli niesamowitą serię 61 meczów bez porażki. W późniejszym czasie pracował tylko z młodzieżą, dla których był ikoną i wzorem. Uwielbiał grać na harmonii, którą zabierał na każde zgrupowanie. Mocno związany z Lechem został aż do samej śmierci, zmarł w 1991 roku. Z okazji 85-lecia klubu został uhonorowany pośmiertnie złotą odznaką KKS Lech. Od ponad dziesięciu lat w Poznaniu rozgrywany jest memoriał jego imienia.

W ostatniej odsłonie przedstawiona zostanie sylwetka Henryka Czapczyka.

MARIUSZ ZIĘBA

Poprzedni artykułGaetano Scirea – legenda Juventusu
Następny artykuł„Lisbon Lions” — Złoty czas Celtiku
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

1 KOMENTARZ

Exit mobile version