Słodko – gorzka historia – recenzja autobiografii Sebastiana Mili

Na polskim rynku wydawniczym można znaleźć biografie, bądź autobiografie różnych sportowców. W ostatnim czasie był ich spory napływ, o czym świadczą choćby książki Miroslava Klose, czy Christo Stoiczkowa. Jest jednak pozycja, która szczególnie mocno może utkwić w sercach fanom pewnego piłkarza. Sebastian Mila, bo o nim mowa, spisał wraz z Leszkiem Milewskim, redaktorem portalu Weszło swoje wspomnienia z kariery piłkarskiej.

Czytając tę książkę można dostrzec z pewnością kilka różnic w porównaniu do autobiografii wielu polskich piłkarzy. Z pewnością nie znajdziecie tam opisów licznych libacji Mili, bo w takowych nie uczestniczył. Nie znajdziecie również wynurzeń w stylu: “gdybym nie pił, to grałbym z Beckhamem”. Znajdziecie raczej opowieść wycofanego chłopaka, później dojrzałego mężczyzny, który nie chciał nigdy stać na piedestale piłkarskiego świata.

Przytaczając wcześniej książki takich piłkarzy, jak Sypniewski, czy Janczyk można stworzyć osobny gatunek – literatura alkobiograficzna. Książkę, którą napisali Mila i Milewski, z pewnością nie da się do tego nurtu zaliczyć. Owszem, pojawia się na kartach tej opowieści fragment, w którym Sebastian przemyca wraz z kolegą piwo dla starszyzny drużyny, ale poza tym trudno dostrzec w niej temat alkoholu. Częściej już pojawiały się papierosy, gdy bohater chciał wkupić się w grupę kolegów, ale i to szybko zanikło.

Opowieść zaczyna się od dnia 11 października 2014 roku. Był to prawdopodobnie najważniejszy dzień w historii współczesnej piłki w Polsce, ponieważ wtedy po raz pierwszy pokonaliśmy reprezentację Niemiec. W tej historii bardzo duży udział miał właśnie Mila, który w przystępny sposób opisuje czytelnikowi wszystkie wydarzenia tamtego meczu.

– Jak uderzać, to z pierwszej. Walić z prostego podbicia? […] Wybieram pasówkę. – Mila

Ten fragment pokazuje dobitnie szczerość i naturalność opowieści, jaką przedstawia Mila. Używa języka potocznego, fachowego w momentach, gdy mówi o piłkarskich tematach. Naturalność narracji podkreślają również takie proste opowieści, jak te o denerwowaniu siostry, czy wyciąganiu pasa i wymierzaniu kar Sebastianowi przez ojca. Przedstawia także niebezpieczne sytuacje, jak zabawa fajerwerkami w pokoju, zadymienie piwnicy w bloku, czy obawy związane z pobytem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku.

Mila nie boi się też opowiadać o tym, jak osłabła jego relacja z rodziną podczas gry w Austrii Wiedeń, czy najprostszą i bolesną tęsknotą za nimi i krajem. Przeżywał trud emigracji nieraz, ponieważ niedługo po jego narodzinach wraz z rodziną wyjechał do Australii, gdyż tam grał jego ojciec, Stefan. Później te problemy były obecne choćby w Austrii, czy Norwegii. Ostatecznie wrócił do Polski, gdzie przeżywał kolejne ciekawe historie.

W książce oprócz osiemnastu rozdziałów poruszających różne etapy życia Mili takie, jak choćby czas w Lechii, Groclinie, poznaniu Tomasza Wieszczyckiego, czy wreszcie życie po życiu można znaleźć trzy wywiady przeprowadzone przez Leszka Milewskiego. Dziennikarz porozmawiał z siostrą piłkarza, Katarzyną; Tomaszem Wieszczyckim i rodzicami – Stefanem i Urszulą. Wspominają oni czasy dzieciństwa Mili z ich perspektywy, czy w wypadku Wieszczyckiego czasy z Groclinu.

Jeżeli szukacie odpowiedniego prezentu na urodziny, bądź pod choinkę dla młodego piłkarza lub kibica futbolu, to zakup autobiografii Sebastiana Mili to dobry pomysł. Jest to bowiem historia ucząca tego, by się nie poddawać i że pokora i cierpliwość są najlepszymi pomocnikami utalentowanego piłkarza.

#wspieramretro
O Wojciech Anyszek 24 artykuły
Entuzjasta piłki nożnej, który pamięta bardziej wydarzenia z lat 90 niż te, które wydarzyły się dwa lata temu. Miłośnik Serie A, ślepo zakochany w reprezentacji Polski