Sport wygrywa ze złem – o działalności Resovii w czasie II wojny światowej

Czas czytania: 6 m.
5
(17)

14 maja 2023 roku Retro Futbol gościło na meczu 31. kolejki Fortuna 1. Ligi, w którym Apklan Resovia podejmowała Chojniczankę. Oba zespoły walczą o utrzymanie, więc spotkanie miało dla nich ogromne znaczenie. Przy okazji tej rywalizacji przenieśliśmy się w przeszłość, by opisać ważne wydarzenia z historii rzeszowskiego klubu.

Przed meczem

Obie drużyny w poprzedniej kolejce odnosiły zwycięstwa. Apklan Resovia sprawiła wielką niespodziankę, pokonując w Gliwicach Ruch Chorzów 3:1. Chojniczanka zaś wygrała u siebie 2:0 z Sandecją Nowy Sącz.

Przed pierwszym gwizdkiem drużyna Mirosława Hajdy zajmowała w klasyfikacji pierwszoligowców czternaste miejsce. Zespół z Chojnic zamykał tabelę. Sytuacja obu drużyn była trudna. Niepewność o byt na zapleczu Ekstraklasy dodawała ognia tej rywalizacji. Oba zespoły mocno potrzebowały punktów. Do tego meczu jeszcze w naszej opowieści wrócimy. Wcześniej opiszemy jak wyglądała działalność Resovii w czasie II wojny światowej.

Nadchodząca wojna

Gdy w sierpniu 1939 roku do granic Polski zbliżał się wróg, Resovia rywalizowała w rozgrywkach lwowskiej ligi okręgowej. Dwudziestego szóstego dnia wspomnianego miesiąca rzeszowska drużyna miała rozegrać mecz. Niestety spotkanie nie doszło do skutku.

Każdy wie, co wydarzyło się kilka dni później. Wybuchła wojna, jakiej do tej pory nie widział świat. Niemcy wkroczyli do Rzeszowa 9 września. Na miasto zaczęły spadać bomby. Sport zszedł na dalszy plan. Ale nie umarł.

Piłka schodząca do podziemia

W czasie II wojny światowej wielu sportowców związanych z Resovią straciło życie. Zmarł młody uczeń rzeszowskiego gimnazjum, Andrzej Grossman, który zapowiadał się na dobrego piłkarza. Już nie dowiemy się, jak potoczyłaby się jego kariera. Zginął również działacz i były zawodnik Resovii, Antoni Fital. Wojna zakończyła także życie Józefa Heubluma. Jeden z najlepszych rzeszowskich piłkarzy czasu przedwojennego został zamordowany przez gestapo.

Lista reprezentujących barwy Resovii sportowców, nie tylko piłkarzy, którzy zginęli w wyniku wojny, jest długa. Ich nazwiska przedstawione są w monografii wydanej w 1975 roku, z okazji 70-lecia klubu. Wśród poległych są przedstawiciele m.in. tenisa, kolarstwa, siatkówki, koszykówki czy lekkoatletyki.

Wielu sportowców Resovii walczyło na froncie. Sport jednak wciąż był uprawiany. Rywalizacja nie toczyła się o puchary i medale. Ale była czymś więcej. Stanowiła niejako walkę o wolność.

Niemiecki okupant rozwiązał wszystkie organizacje, także sportowe. Aktywność fizyczna była zabroniona i karalna. A jednak serca wielu młodych ludzi wciąż były pełne miłości do sportu. Nielegalnie organizowano rozgrywki. Dawało to nadzieję, przynosiło ukojenie. Rola sportu była w tamtym czasie niezwykle istotna.

Mecz w Strzyżowie

W piłkę grano m.in. w Strzyżowie – mieście położonym obecnie w województwie podkarpackim, słynącym z niemałych tradycji sportowych. W czasie okupacji mieszkał tam Józef Wróbel, jeden z najważniejszych piłkarzy w dziejach Resovii. Przed wojną tworzył słynny rzeszowski tercet razem ze Stanisławem BaranemTadeuszem Hogendorfem. Na kartach wspomnianej monografii możemy znaleźć jego wspomnienia:

W czasie okupacji mieszkałem w Strzyżowie, ale równocześnie utrzymywałem bardzo ścisłe kontakty ze sporą grupą rzeszowskich znajomych, głównie zaś z kolegami z drużyny piłkarskiej Resovii. Trudno dziś powiedzieć od kogo wyszła pierwsza inicjatywa, ale jest faktem, że już w 1942 r. w Strzyżowie odbywały się pierwsze mecze. W związku z tym, że byłem organizatorem sportowych kontaktów z Rzeszowem, pamiętam wiele szczegółów, o których warto wspomnieć.   

Można rzec, że ówczesna drużyna strzyżowska stanowiła filię Resovii. W bramce stał pochodzący ze Strzyżowa Gerard Górnicki – przed wojną golkiper Resovii, później znany pisarz. Zdzisława Górska, strzyżowska artystka, opisała tę postać w książce „Przylądki mojej nadziei”. Warto w tym miejscu zacytować przynajmniej fragment, który przybliża sylwetkę Górnickiego:

Gerard Górnicki, znany pisarz, autor ponad dwudziestu powieści i opowiadań, laureat wielu nagród literackich i państwowych, człowiek zasłużony, Honorowy Obywatel miasta Strzyżowa, poznaniak od lat z wyboru, ale do końca uczuciowo i rodzinnie związany ze Strzyżowem. Urodził się w Strzyżowie w roku 1920, tu się wychował i zdał maturę. Przed wojną wybitny sportowiec – piłkarz, grał w rzeszowskiej Resovii. Był z pokolenia „Kolumbów rocznik 20”, pełen ideałów i prawych zasad. Walczył w szeregach AK. Po wojnie ukończył studia prawnicze, ale w czasach niepewnych został nauczycielem szkół licealnych. Szanował miasto rodzinne i ludzi, których umieszczał na kartach swoich powieści, pisząc o czasach trudnych, bohaterskich, wojennych, często nie do końca zrozumiałych. W Jego powieściach istnieje wyraźnie topografia Strzyżowa i okolic, znajome uliczki, wyrazista postać matki i braci.

Z Rzeszowa dojeżdżali na mecze Stanisław Melko i Marian Łącz, który później zasłynął tym, że z powodzeniem łączył karierę piłkarską z aktorstwem. Grał także Edmund Białas. Po wojnie został piłkarzem Lecha Poznań, tworząc jeden z najsłynniejszych tercetów w dziejach polskiego futbolu – trójkę ABC, wespół z Teodorem Aniołą i Henrykiem Czapczykiem.

Każdy mecz był z naszej strony ryzykownym przedsięwzięciem, ponieważ należało się liczyć z tym, że władze okupacyjne mogły nas w każdej chwili aresztować. Dlatego też wystawialiśmy posterunki na drodze do miasta, organizując w ten sposób sprawnie działający system alarmowy, tak aby w każdej chwili była szansa ucieczki – opowiadał Józef Wróbel.

Do Strzyżowa przyjeżdżała także pierwsza drużyna Resovii. Zazwyczaj wygrywała ze strzyżowską filią, lecz, jak wspomina Józef Wróbel, mecze były wyrównane. Strzyżowianie raz nawet odnieśli zwycięstwo, w dodatku wysokie – 5:2.

Jedna historia wzbudza szczególne emocje. Przez pewien czas stacjonował w Strzyżowie duży oddział Wermachtu. Niemcy dowiedzieli się o działającej w mieście drużynie piłkarskiej i postanowili rozegrać z nią mecz. Tak wspominał tamte wydarzenia Józef Wróbel:

Nie byliśmy tym zachwyceni, raz, że nie chcieliśmy żadnych tego rodzaju kontaktów, a po drugie, że nikt nie potrafił przewidzieć, co się za tym kryje. Niemcy nalegali jednak bardzo stanowczo i wręcz zażądali od nas, aby stawić się na boisku. Nie było innego wyjścia, trzeba było grać.

Wokół boiska zgromadziło się około czterystu ludzi. Obecny był również cały pułk Niemców. Hitlerowcy wybiegli na murawę w specjalnych strojach piłkarskich. Nasi zawodnicy wyszli boso, w koszulkach i spodenkach takich, jakie kto miał.

Nie czuliśmy poobijanych nóg, zmęczenia i krańcowego wyczerpania. Wszyscy walczyli do upadłego – opowiadał Józef Wróbel.

Zaczęło się od bramki zdobytej wolejem przez Edmunda Białasa. Potem padały kolejne gole. Strzyżowscy piłkarze pokonali, nawet nie rywali, a po prostu wrogów, aż 5:0. Po zakończeniu spotkania doszło do niezwykłego wydarzenia. Raz jeszcze wróćmy do opowieści Józefa Wróbla:

Po meczu zapraszają nas na piwo. Dżentelmeni… Nie wiem, jak to się stało, chyba wskutek jakiegoś odprężenia nerwowego ktoś z naszych zaintonował przy wszystkich: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Podchwyciła cała drużyna. Patrzyli z zainteresowaniem, ale nie przerywali. Nie rozumieli?

Działalność w Rzeszowie

Stadion, na którym Resovia rozgrywała mecze, został zniszczony w wyniku działań wojennych. W całym Rzeszowie ocalał tylko jeden obiekt piłkarski – przy ul. Langiewicza. Tam jednak grały drużyny niemieckie. Piłkarze Resovii przenieśli się więc na Staromieście i właśnie tam rozgrywali konspiracyjne mecze.

Cytowana wcześniej monografia, która była głównym źródłem w pracy nad tym tekstem, podaje nazwiska piłkarzy, którzy tworzyli w tamtym czasie skład okupacyjnej Resovii. W tym miejscu również warto ich wymienić.

W bramce stał Jan Rusznica. Obrońcami byli Jan Chwałka, Bronisław Kret i Kazimierz Kuźniar. W pomocy grali Marian Zwoliński, Bronisław Dyląg, Edward Polak i Stanisław Hajdaś. Atak tworzyli Emil Kotelnicki, Tadeusz Niedzielski, Piotr Lis, Tadeusz Hogendorf i Stanisław Bereś. W niektórych meczach grali także inni zawodnicy, nie sposób wymienić wszystkich.

Czasy były straszne. Nad sportowcami unosił się strach. A jednak ludzie chcieli uprawiać sport. Podejmowanie boiskowej rywalizacji również stanowiło walkę z wrogiem, niosło nadzieję, dodawało siły. Na konspiracyjnych meczach zjawiało się czasem nawet pół tysiąca widzów. Kibice nie zrażali się tym, że rozgrywki sportowe były zakazane. Gdy tylko dowiadywali się o zawodach na Staromieściu, przychodzili je oglądać.

Sława ówczesnej drużyny Resovii sięgała poza Rzeszów, więc mecze zaczęto organizować także poza miastem, m.in. w Głogowie, Sokołowie, Zaczerniu i Łańcucie. Piłkarze wyjeżdżali do tych miejscowości na rowerach i furmankach. Tego dnia, gdy piłkarska rywalizacja miała odbyć się w Łańcucie, Niemcy nie wpuścili nikogo do pociągu. To jednak nie przeszkodziło sportowcom w przedostaniu się do wspomnianego miasta. Cała drużyna udała się tam pieszo.

Piłka nożna nie była jedyną sekcją Resovii, która działała w okresie II wojny światowej. Na terenie rzeszowskiego getta drużyna tenisa stołowego rozegrała mecz z Bar-Kochbą. Grano też w Łańcucie i Przeworsku. Z kolei m.in. w Czudcu, Babicy i Niebylcu odbywały się zawody, w których udział brała sekcja siatkówki.

W 1944 roku organizacja imprez sportowych została przerwana. Front ruszył na zachód. Coraz częściej występowały łapanki. Na szczęście wojna zbliżała się ku końcowi. Jej skutki nasz kraj odczuwał jednak jeszcze przez wiele lat.

Coraz bliżej utrzymania

Od opisywanych w tym tekście tragicznych czasów minęło już prawie osiemdziesiąt lat. Sportowcy nie muszą teraz ukrywać się przed wrogiem. Resovia, która podczas II wojny światowej zapisała piękną kartę, gra w pierwszej lidze, a zwycięstwo w meczu z Chojniczanką miało mocno przybliżyć ją do utrzymania na tym szczeblu.

Piłkarze Mirosława Hajdy wykonali zadanie i już po pierwszej połowie byli niemal pewni zdobycia trzech punktów. Zaczęło się znakomicie dla rzeszowian, gdyż już w trzeciej minucie wynik otworzył Rafał Mikulec.

Gdy minęło pół godziny od pierwszego gwizdka, na tablicy wyników widniał już rezultat 2:0. Stało się tak za sprawą trafienia Marka Mroza. Sześć minut przed przerwą podwyższył jeszcze Kamil Antonik. Chojniczanka próbowała się odgryźć, ale nie była w stanie tego zrobić.

Goście zdobyli bramkę po zmianie stron. W 62. minucie rzut karny wykorzystał Szymon Skrzypczak. Drużyna Krzysztofa Bredego atakowała i stworzyła kilka groźnych sytuacji, podobnie zresztą jak zespół z Rzeszowa. Więcej goli tego dnia jednak nie padło. Apklan Resovia wygrała 3:1, dzięki czemu jest już bardzo bliska utrzymania w Fortuna 1. Lidze. Nazajutrz Zagłębie Sosnowiec pokonało Podbeskidzie Bielsko-Biała, co sprawiło, że Chojniczanka jest pewna spadku z drugiego poziomu rozgrywkowego.

Zakończenie

Każda wizyta Retro Futbol na Stadionie Miejskim w Rzeszowie stanowi dla nas okazję do przeniesienia się w przeszłość i przypomnienia ciekawej, wartej opisania historii. Tym razem przenieśliśmy się do czasów odległych i bardzo trudnych.

Sport zszedł wówczas na dalszy plan, a jednak przetrwał. Stanowił ważną część walki z niemieckim okupantem. Rozpalał nadzieję w sercach. Odwaga jest jedną z najważniejszych cnót. Wzniecić ją w sobie nie jest rzeczą łatwą. Ludzie, o których napisano w tym tekście, wykazali się ogromną odwagą w czasach największego okrucieństwa.

Rywalizacja sportowa podejmowana podczas wojny stanowi jedną z najbardziej optymistycznych kart w dziejach sportu. Jest znakomitym przykładem szalonej odwagi i wyrazem zwycięstwa dobra nad złem.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 17

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Grzegorz Zimny
Grzegorz Zimny
Absolwent pedagogiki na Uniwersytecie Rzeszowskim. Fan historii sportu, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej. Pisał teksty dla portalu pubsport.pl. Od 2017 roku autor artykułów na portalu Retro Futbol, gdzie zajmuje się zarówno światową piłką nożną, jak i historiami z lokalnego, podkarpackiego podwórka, najbliższego sercu. Fan muzyki rockowej i książek.

Więcej tego autora

Najnowsze

Puchar Niemiec według Friedhelma Funkela

Jest wiele osób, które są mocno związani z Bundesligą. W pierwszym takim szeregu można umieścić imię i nazwisko Friedhelm Funkel. Ponad 830 spotkań w...

Królu złoty, gdzie są banknoty? – historia upadku Polonii Warszawa

Ireneusz Król miał zapewnić porządek i nowy start Polonii Warszawa. Tymczasem po zakończeniu współpracy przez byłych zawodników warszawskiego klubu nazywany jest kłamcą i największym...

Kiedyś o awans, dziś o utrzymanie – reminiscencje po meczu Resovii z Motorem Lublin

17 maja 2024  roku Retro Futbol gościło na meczu 33. kolejki Fortuna 1. Ligi. Resovia podejmowała Motor Lublin i liczyła na ważne punkty, gdyż...