„Ja, Ibra” – recenzja

Czas czytania: 2 m.

Zlatan to zdecydowanie nie jest normalny koleś. Klasyfikację najlepszych strzelców we Włoszech wygrał strzałem piętą, a dla podniesienia poziomu adrenaliny kradł rowery. Czy jego książka mogła więc być normalnym, suchym opisem piłkarskiej kariery?

Nie mogła i Ibra potwierdza to już w pierwszym rozdziale, w którym opisuje swoje odczucia z pobytu w Barcelonie. – Messi, Xavi, Iniesta i cała ta szajka wyglądali jak uczniacy. Najlepsi piłkarze stali tam, żeby się kłaniać, a ja w ogóle tego nie rozumiałem – pisze Szwed o życiu w szatni Barcelony. Nie mogło oczywiście zabraknąć kilku gorzkich słów na temat Guardioli, z którym Zlatana łączy konflikt. – To jakbyś kupił ferrari i jeździł nim jak cinquecento – pisał o swojej pozycji na boisku w ekipie Blaugrany.

Biografia napastnika PSG to jednak nie tylko ostre słowa pod adresem hiszpańskiego menadżera. To opowieść Szweda ciągnąca się od dzieciństwa w Rosengardzie aż do gry w Milanie. Przez najmłodsze lata naznaczone rozbitą rodziną, „gównianym futbolem” i trudnym charakterem, do czasu największych sukcesów w barwach włoskich klubów, a to wszystko urozmaicone ciekawymi historiami z szatni poszczególnych zespołów i życia prywatnego szwedzkiego snajpera.

Praktycznie z każdego słowa książki wylewa się pewność siebie Zlatana i wiara w swoje umiejętności, które doprowadziły go na sam szczyt. Zapytany przez jednego z dziennikarzy, do jakiego sławnego piłkarzy jest podobny, bez wahania odpowiedział – Zlatan jest tylko jeden. Z kolei na pytanie „Co Twoja dziewczyna dostała na zaręczyny” Szwed wypalił – Zlatana. Przy okazji Ibrahimović nie ukrywa, że zwracał uwagę na swoje kwoty transferowe i bardzo chciał być najdroższym piłkarzem wykupionym ze skandynawskiego klubu.

W swojej biografii Zlatan wspomina także o Jose Mourinho. Choć miał okazję pracować z nim tylko przez jeden sezon, to uważa go za świetnego menadżera, za którego byłby gotowy zabić. Gwiazdor PSG opisuje swoje specyficzne relacje z portugalskim menadżerem w bardzo ciekawy sposób na podstawie pewnej rozmowy z przerwie jednego ze spotkań.
– Ty jutro masz dostać nagrodę, tak?
– Tak, a dlaczego pytasz?
– Wiesz, co powinieneś zrobić, kiedy wręczą Ci tę nagrodę?
– Nie, co?
– Powinieneś się wstydzić. Powinieneś się zaczerwienić. Nie można zdobywać nagród, kiedy tak się gra. Podaruj tę nagrodę Twojej matce albo komuś kto bardziej na nią zasługuje.

Książka składa się z 28 rozdziałów i poza pierwszym rozdziałem, prowadzi nas chronologicznie przez życie Szweda. Językowo nie zachwyca i jest po prostu solidna. W końcu to biografia prostego chłopaka z Rosengradu, więc siłą rzeczy jej mocne strony opierają się na pikantnych historiach i opowieściach wprost z szatni. Z tych samych powodów nie brakuje tu przekleństw, choć nie ma ich aż tyle co we wspomnieniach Szamo czy Mersona. Co do wydania – większych literówek czy błędów w druku nie zauważyłem.

Zarozumiały arogant czy zwykły facet z jednego ze szwedzkich osiedli? Po lekturze zdecydujcie sami. Poza tym, że zobaczycie ludzką twarz Ibry, to poznacie także wiele jego wokoło boiskowych historii. „Ja, Ibra” nie bez powodu uznawana jest za jedną z najlepszych biografii sportowych ostatnich lat.

FILIP BŁAJET

 

 
Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Spirydion Albański – lew w bramce

Historia Spirydiona Albańskiego - zapomnianego przedwojennego piłkarza.

Jan Woś – Legenda Odry Wodzisław

Przez ekstraklasę prześlizgnęło się w przeszłości wielu zawodników, którzy pozostali kompletnie anonimowi, niczym się nie wyróżniając. Nieraz narzekamy na brak dobrego poziomu, ale także...

Puchar Mistrzów 1964-65 – statystycznie

Zapraszamy do kolejnej części serii statystycznego podsumowania kolejnych edycji Pucharu Mistrzów. Tym razem sprawdzamy statystyki i ciekawostki związane z szóstą edycją tych rozgrywek, czyli sezonem 1964/64. Puchar Mistrzów...