Pietro Vierchowod – włoski niezniszczalny „Car”

„Stoperów można podzielić na dwie kategorie. Pierwsi to typowi siłacze. Chociaż brakowało im polotu i techniki, to nadrabiali wszystko nieustępliwością i wolą walki. Głównie chodziło im o to, żeby wybić. Druga kategoria to bardziej uniwersalni środkowi obrońcy. Potrafili dobrze wyprowadzać piłkę, prezentowali się z nią lepiej przy nodze, grali bardziej elegancko, na wyprzedzenie. W tym artykule chciałbym przedstawić postać, która łączyła oba te style. Chociaż Pietro Vierchowod nie zyskał nigdy takiej sławy jak Franco Baresi, Gaetano Scirea czy też Paolo Maldini, to za swoją grę należy mu się ogromny szacunek.

Syn żołnierza Armii Czerwonej

Urodził się 6 kwietnia 1959 roku w Calcinate, małej miejscowości w pobliżu Bergamo. Jeśli ktoś nie słyszał wcześniej o Vierchowodzie, to może go zaskoczyć dość dziwne jak na Włocha nazwisko. Ojcem Pietro był Ukrainiec – Ivan Lukjanovič Verchowod, który służył w Armii Czerwonej. W czasie wojny trafił do niemieckiej niewoli, a następnie przebywał w więzieniu w różnych miejscach, w tym m.in. w Bergamo. Po jej zakończeniu nie mógł wrócić do ojczyzny, tam groziła mu śmierć przez zsyłkę na Sybir. Zdecydował się więc na dezercję i ukrywanie się w górach w okolicy Bergamo. Tam poznał matkę Pietro. Właśnie ze względu na swoje korzenie włoski obrońca otrzymał później pseudonim „Car”. Rodzinie cały czas doskwierała bieda, dlatego przyszły stoper zdecydował się na porzucenie szkoły już w wieku 14 lat i rozpoczęcie pracy. Vierchowood zarabiał niewielkie pieniądze jako pomocnik hydraulika. Po latach przyznał, że trudne dzieciństwo i młodość bardzo ukształtowały jego charakter. Przełożyło się to oczywiście na nieustępliwy i twardy styl gry.

W reprezentacji Włoch Vierchowod rozegrał łącznie 45 meczów. Źródło zdjęcia: Donetsk Way.

Pierwsze kroki

Karierę rozpoczął w Como Calcio. Wcale nie musiał zostać piłkarzem. Osiągał bowiem świetne wyniki w biegach na krótkich dystansach. Zwracano uwagę na to, że jest atletyczny, inteligentny i obdarzony niezwykłą szybkością. Wielka miłość do piłki jednak zwyciężyła. W Como rozegrał ponad 100 meczów, od 17 do 22 roku życia. Pomógł drużynie przebyć drogę z Serie C1 do Serie A. Jako jedyny gracz w historii Como Calcio otrzymał powołanie do reprezentacji narodowej. Było to 6 stycznia 1981 w meczu z Holandią. Zaraz potem przeniósł się do Fiorentiny. Udało mu się załapać do drużyny, która wzięła udział w mistrzostwach świata w 1982 r. Nie zagrał tam ani minuty, ale jak to się mówi – „zebrał cenne doświadczenie”, a ponadto mógł cieszyć się ze złotego medalu. Defensywę tworzyli tacy zawodnicy jak Claudio Gentile, Gaetano Scirea czy też Fulvio Collovati. Nie było żadnych szans, żeby się przebić. Po hiszpańskim turnieju „Car” przeniósł się do AS Romy. Grał u boku takich piłkarzy jak Pruzzo, Conti, Cerezo i Falcao. Romę trenował wtedy Nils Liedholm. Jego zespół preferował bardzo ofensywny styl gry. Szwedzki trener zaznaczał, że w trudnych sytuacjach możemy pozwolić sobie na atakowanie bardzo dużą liczbą graczy, szczególnie, że wszystko asekuruje Vierchowod. Szybkość, dokładność i wyczucie – tym charakteryzował się Pietro w czasie swojej gry w stolicy Włoch. Spędził tam ostatecznie jeden sezon, ale zdobył mistrzostwo Italii.

Jeden sezon wystarczył na zdobycie mistrzostwa. Potem Pietro odnalazł swoją miłość – przeszedł do Sampdorii, gdzie spędził aż 12 lat. Źródło zdjęcia: Gazeta Giallorossa

Po pierwsze wierność

Od sezonu 1983/1984 „Car” zaczął bronić barw Sampdorii, której pozostał wierny aż przez 12 lat. Świętował z nią wiele sukcesów. Wraz z ekipą z Genui sięgnął po cztery Puchary Włoch, Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Włoch i przede wszystkim – jedyne w historii całego klubu mistrzostwo kraju. Najlepszy moment przypadł na lata 1986-1992. Wtedy to Blucerchiatich prowadził Vujadin Boskov. W jego ostatnim roku pracy Sampdoria dotarła do finału Pucharu Europy. Tam musiała jednak uznać wyższość Barcelony. Wraz z Vierchowodem wspaniałą drużynę tworzyli m.in. napastnicy Gianluca Viali i Roberto Mancini czy też bramkarz Gianluca Pagliuca. Viali przyznawał, że ówczesna drużyna Blucerchiatich nie grała być może piłki przyjemnej dla oka, ale on i jego partnerzy byli zabójczo skuteczni.

Ronald Koeman strzałem z wolnego pokonał Pagliucę w dogrywce. Najsilniejsza Sampdoria w historii swojego istnienia – musiała obejść się smakiem. Źródło zdjęcia: espn.com

Po wielu latach spędzonych w Sampdorii przeniósł się do mistrzowskiego Juventusu, ale spędził tam tylko jeden sezon. Mógł się jednak cieszyć, ponownie jak w Romie, ze stuprocentowej skuteczności, ponieważ wraz ze Starą Damą sięgnął po mistrzostwo Włoch. Dotarł też do finału Ligi Mistrzów, gdzie rozegrał cały mecz. W Rzymie Juventus zmierzył się z Ajaxem. Bianconeri pokonali rywali z Holandii po rzutach karnych. „Car” mógł wznieść do góry najcenniejsze klubowe trofeum w Europie. W 1997 roku przeniósł się do Milanu. Trafił na bardzo trudny moment w historii Rossonerich. Klub z San Siro zajął dopiero 11. miejsce w lidze. „Car” był tylko rezerwowym obrońcą, ponieważ koszulkę w czerwono-czarne pasy nosili wtedy tacy zawodnicy jak: Franco Baresi, Alessandro Costacurta i Marcel Desailly. Znów zdecydował się na szybką zmianę barw klubowych. Cztery razy w jednym klubie spędził tylko sezon – Fiorentina, Roma, Juventus, no i Milan. Ostatnim przystankiem w jego karierze była Piacenza Calcio, w której grał do 2000 roku. Zakończył karierę w wieku 41 lat. Pietro Vierchowod zagrał na włoskich boiskach 562 razy, co daje mu siódme miejsce w klasyfikacji wszech czasów, której przewodzi Paolo Maldini (647 spotkań).  

Finał Ligi Mistrzów 1996: Jari Litmanen vs Pietro Vierchowod Źródło zdjęcia: Getty Images

Przez Zico do Ronaldo

Zatrzymywał kilka pokoleń napastników. Zico, Careca, Maradona, van Basten czy też Ronaldo – im wszystkim skutecznie uprzykrzał życie. Nie dziwi więc wielki szacunek, jakim darzyli obrońcę ci wybitni napastnicy. Marco van Basten i Diego Maradona wspominali, że nigdy nie spotkali się z trudniejszym obrońcą niż Pietro Vierchowod. Słynny Holender zakończył karierę już w wieku 29 lat. Widząc 40-letniego Włocha ciągle biegającego po boisku, spytał go po jakimś czasie: Ty wciąż jeszcze grasz!? Van Basten przyznawał, że chociaż pojedynki z „Carem” były bardzo twarde, to obaj piłkarze darzyli się dużym szacunkiem. Maradona wspomina z uśmiechem jeden z epizodów kiedy próbował za wszelką cenę minąć Vierchowoda. Chociaż używał wszystkich swoich sztuczek, to obrońca i tak zapędził go do narożnika, gdzie zakończył jego akcję. Wtedy „Boski Diego” powiedział do niego z uśmiechem:

Mieli rację kiedy powiedzieli, że jesteś jak Hulk. Brakuje Ci tylko zielonego koloru.

Swojego uznania wobec Vierchowoda nie ukrywał także Gary Lineker, który mierzył się z nim w czasie mundialu 1990 r.

Był bardzo brutalny i szybki jak błyskawica. Raz lub dwa sprawił, że musiałem podnosić się z kolan.

Podobnie jak van Basten i Maradona, również słynny Anglik uznał Vierchowoda za najbardziej twardego obrońcę, przeciwko któremu przyszło mu grać. Duże problemy z „Carem” miał także wspomniany wcześniej Ronaldo. Pod koniec lat 90-tych słynny Brazylijczyk brylował w barwach Interu. W sezonie 1997/1998 nie strzelił on bramki tylko dwóm zespołom. Był to mistrzowski Juventus oraz Piacenza, której szefem obrony był oczywiście Pietro Vierchowod.

Krótki epizod „Cara” w Milanie. Źródło zdjęcia: Academy Camp – Sporteventi.

Nie do zdarcia

Pietro Vierchowoda można zaliczyć do piłkarzy długowiecznych. Grał na najwyższym poziomie przez prawie 20 lat. Karierę zakończył dopiero, kiedy na torcie mógł zdmuchnąć 41 świeczek. Wielu obserwatorów zastanawiało się więc – z czego wynikała niezwykła kondycja, którą posiadał włoski obrońca. Z pewnością nie bez znaczenia było to, że unikał alkoholu i innych używek. Szkoda, że z tych postanowień nie korzystało wielu piłkarzy zarówno przed nim, jak i po nim. W 1997 roku, kiedy trafił do Milanu, został poddany testowi szybkościowemu. Miał wtedy już 38 lat, ale dystans 100 metrów pokonał poniżej 11 sekund. Wszystko wynikało z niewyobrażalnie silnego organizmu. Cristiano Ronaldo chwali się, że pomimo 33 lat na karku ma wciąż zdrowie 23-latka. Portugalczyka czeka jednak z pewnością jeszcze dużo pracy, aby grać na wysokim poziomie do 40-tki i prezentować się tak jak „Car” włoskiej piłki.

Walka w finale Puchary Europy 1992 r. Źródło zdjęcia: TuttoCalciatori.Net

Mam nadzieję, że tym artykułem udało mi się przekonać was, że Pietro Vierchowod zasługuje na to, by stawiać go w jednym rzędzie z największymi sławami włoskiego futbolu. Jest trochę zapomnianym stoperem. Przez wielu uznawany był za obrońcę kompletnego. Był wytrzymały, inteligentny i niezwykle twardy. Ponadto świetnie asekurował swoich kolegów i potrafił nawet kreować sytuacje do zdobycia gola. Strzelanie bramek również nie było mu obce, co prezentuje poniżej zamieszczony film. Chciałoby się, żeby każdy wielki mistrz mógł tak długo kontynuować swoją karierę. Pokazali to chociażby Gigi Buffon, Francesco Totti, Paolo Maldini czy Edwin van der Sar, Niestety wszystko co dobre, musi się kiedyś skończyć.

MATEUSZ SZTUKOWSKI

Źródła, z których korzystałem:

Mateusz Sztukowski
O Mateusz Sztukowski 12 artykułów
Fanatyk Juventusu i wielki pasjonat włoskiego futbolu. Na gruncie polskim wierny kibic Jagielloni Białystok. W wolnych chwilach lubi oddawać się bieganiu, nauce języków obcych i słuchaniu muzyki. Z wykształcenia historyk, który od zawsze stawiał na pierwszym miejscu wszystko co wiązało się z historią piłki nożnej.