100 zapomnianych piłkarzy – część 6

Czas czytania: 5 m.
0
(0)

Wielcy piłkarze zajmują w sercach kibiców szczególne miejsce. Emocje, które zafundowali kibicom sprawiły, że wielu z nich może mówić o pewnego rodzaju nieśmiertelności. Niestety nic nie trwa wiecznie i nazwiska niektórych „nieśmiertelnych” powoli znikają z pamięci kibiców najpopularniejszej dyscypliny sportu na świecie. Z tej okazji zdecydowaliśmy się na zabawę, w której wraz ze znanymi dziennikarzami sportowymi wytypowaliśmy nazwiska piłkarzy z jednej strony zapomnianych, a z drugiej niedocenianych. Przed Wami stu bohaterów boisk, o których chcemy przypomnieć.

Oczywiście obiektywna ocena tych zawodników nie jest możliwa, ponieważ niektórzy z nich grali w bardzo odległych czasach, ale także dlatego, że każdy ma swój punkt widzenia i dla kogoś jeden zawodnik może uchodzić za zapomnianego bądź niedocenianego, a dla kogoś innego jest to piłkarz powszechnie znany. Traktujemy to więc jako zabawę, wierząc, że poszerzy ona nieco horyzonty wielu czytelników Retro Futbol. Z przyjemnością poznamy też Wasze typy w komentarzach, ponieważ wierzymy, że wiedza czytelników może również poszerzyć nasze horyzonty.

Nazwiska piłkarzy, które oznaczyliśmy czerwonym kolorem to odnośniki to naszych tekstów na ich temat. Kliknij i dowiedz się jeszcze więcej!

Delio Onnis

Delio Onnis jest chyba najlepszym Argentyńczykiem, który nigdy nie założył koszulki reprezentacji kraju. Urodzony we Włoszech zawodnik radził sobie całkiem nieźle w argentyńskich Almagro i Gimnasia La Plata, ale potem, wieku zaledwie 23 lat wyjechał do francuskiego Reims (65 meczów i 39 goli). We Francji szybko stał się ważną postacią, lecz dopiero po transferze do Monaco pokazał pełnię swoich możliwości (231 gier i 157 bramek), a potem trafiał jeszcze w barwach Tours i Toulonu. Jego dorobek we francuskiej Ligue 1 zamknął się na 299 trafieniach, co do dziś jest niepobitym rekordem.

Paulino Alcántara

Na naszej liście nie mogło też zabraknąć urodzonego na Filipinach Paulino Alcántara. Syn Hiszpana i Filipinki już w wieku trzech lat przeniósł się na Półwysep Iberyjski. Zamieszkał w Barcelonie, gdzie szybko zakochał się w futbolu. Jak się później okazało – z wzajemnością, bo Alcántara już w wieku 15 lat zadebiutował w Barcelonie, w której osiągnął wielkie sukcesy (369 meczów i 357 bramek). Pewnie spędził by tam całą karierę, gdyby rodzice nie powrócili na pewien czas do Manilli, gdzie Paulino grał w Bohemian Sporting Club (23 mecze i 24 gole). Warto też wspomnieć, że jeden z najlepszych snajperów w historii Barcelony potwierdził swoją skuteczność w reprezentacji Hiszpanii (sześć bramek w pięciu meczach) i Katalonii (cztery występy i cztery trafienia), tylko w kadrze Filipin miał mniej bramek niż meczów (dwa mecze i jeden gol).

Paulo Futre

Gdy na początku lat 80. Paulo Futre pojawił sie jako nastolatek na europejskich boiskach, porównywano go do Diego Maradony. Bajecznie wyszkolony technicznie, bardzo szybki i obdarzony cudownym dryblingiem lewonożny skrzydłowy miał stać się największym od czasów Eusebio piłkarzem Portugalii. Tak się nie stało i wychowanek Sportingu nie zrobił kariery na miarę swojego talentu, choć w 1987 przegrał w plebiscycie o Złotą Piłkę FF tylko z Ruudem Gullitem. Został jednak jedną z legend Atletico Madryt dla (173 występy i 38 goli). Co ciekawe, Paulo Futre zakładał koszulki wszystkich trzech największych klubów w Portugalii: Sportingu (21 gier i trzy gole), FC Porto (81 meczów i 25 bramek) oraz Benfiki (11 spotkań i trzy trafienia). Urodzony w Montijo zawodnik z powodzeniem grał też w reprezentacji kraju (41 meczów i sześć bramek), z którą pojechał na mundial w 1986 roku.

Adolfo Pedernera

Adolfo Pedernera jest kolejnym piłkarzem, który nie miał możliwości zweryfikować swoich umiejętności na mistrzostwach świata. Nie ma jednak wątpliwości, że był piłkarzem fenomenalnym. Udowodniał to zarówno w River Plate (278 gier i 131 bramek), gdzie był jedną z kluczowych postaci „La Maquiny”, jak i w Millonarios Bogota (81 występów i 33 gole), w barwach którego czterokrotnie sięgał po tytuł mistrza Kolumbii. Reprezentant Argentyny (21 gier i siedem bramek) może się za to pochwalić dwoma triumfami w Copa America.

Fernando Peyroteo

Fernando Peyroteo uważany jest za najskuteczniejszego zawodnika w historii w futbolu. Jak podaje oficjalna strona Sportingu CP w którym spędził całą swoją karierę, w 393 oficjalnych meczach zdobył 635 goli co daje średnią 1,62 bramki na mecz. W latach 40 Peyroteo wraz z Albano, António Jesusem Correia, José Travassosem i Vasquesem tworzył legendarny „Cinco Violinos”, najskuteczniejszy atak Europy tamtych czasów. Należy do niego wiele rekordów ligi portugalskiej, np. najwięcej zdobytych goli w jednym meczu (9), najwięcej bramek strzelonych Benfice (64) i FC Porto (33) oraz wiele innych. Peyroteo z powodzeniem występował również w reprezentacji kraju (20 gier i 15 bramek), jednak ze względu na II wojnę światową nie można było zweryfikować jego umiejętności na tle najlepszych zawodników świata.

Roger Piantoni

Na przełomie lat 50 i 60 Stade Reims miało kapitalny zespół. Jedną z kluczowych postaci dwukrotnych finalistów Pucharu Mistrzów był Roger Piantoni. Urodzony w Etain zawodnik trafił do Reims (162 mecze i 105 bramek) w 1957 roku z Nancy (209 gier i 92 bramki), a po siedmiu latach gry w tym klubie odszedł do Nice (403 występy i 13 bramek). Piantoni świetnie radził sobie także w reprezentacji Francji (37 gier i 18 bramek), z którą zajął trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w 1958 roku. To między innymi jego doskonała gra zespołowa wpłynęła na to, że legendarny Just Fontaine strzelił wówczas aż 13 bramek.

Pichichi

Dokonania legendarnego hiszpańskiego napastnika Rafaela Moreno Aranzadi, znanego jako Pichichi są dziś mało znane. A przecież do dziś trofeum króla strzelców ligi hiszpańskiej jest nazywane jego imieniem. Mierzący zaledwie 154 centymetry wzrostu snajper według dawnych źródeł strzelił 200 bramek w 170 meczach, rozegranych w barwach Athletiku Bilbao. Zapewne miałby tych bramek znacznie więcej, gdyby w wieku nie zdiagnozowano u niego śmiertelnej choroby. Pichichi zmarł w marcu 1922 roku zmarł na tyfus.

František Plánička

W latach międzywojennych liga czechosłowacka uchodziła za jedną z najlepszych na świecie. Grali tam nie tylko znakomici czechosłowaccy piłkarzy, ale też liczni zawodnicy z zagranicy. Za jednego z najlepszych uchodził jednak bramkarz Slavii Praga (196 meczów) – František Plánička. To właśnie on został wybrany najlepszym bramkarzem Mistrzostw Świata w 1934 roku, na którym Czechosłowacja dotarła aż do finału. Plánička zdobył też osiem tytułów mistrza kraju i sześć razy sięgał po krajowy puchar.

Erich Probst

Tworząc zestawienie stu zapomnianych piłkarzy nie mogliśmy zapomnieć rewelacyjnym austriackim napastniku, jakim był Erich Probst. Urodzony w Wiedniu zawodnik regularnie dziurawił siatki rywali Admiry Wiedeń (81 meczów i 89 bramek) i stołecznego Rapidu (112 gier i 107 goli), żeby później straszyć bramkarzy w lidze niemieckiej (50 występów i 43 bramki w Wuppertaler SV) i szwajcarskiej (11 meczów i sześć trafień w FC Zurich). Probst doskonale radził sobie także w reprezentacji Austrii (19 gier i 17 goli), z którą zajął trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w 1954 roku, zostając też wicekrólem strzelców.

Antonin Puč

Czechosłowacy mieli też kapitalnych napastników. W przegranym finale MŚ z 1934 roku z Włochami jedyną bramkę zdobył dla nich Antonin Puč. Jest on najskuteczniejszym strzelcem w historii swojej reprezentacji (35 goli w 61 meczach). Urodzony w Jinonicach zawodnik swoją karierę zaczynał w SK Smichov, skąd w 1925 r., wbrew woli ojca przeniósł się do Slavii Praga, która była jedną z lepszych drużyn w Europie. W praskim klubie grał przez 13 lat (146 meczów i 112 bramek). Po pobycie w Slavii zaliczył jeszcze dwuletni epizod w Viktorii Žižkov, a karierę zakończył w SK Smichov. Osiem razy zdobywał mistrzostwo kraju, a dwukrotnie był najlepszym strzelec (1927 i 1929).

Quarentinha

W Brazylii można znaleźć setki zapomnianych gwiazd. Jedną z nich jest na przykład Waldir Cardoso Lebrêgo znany jako Quarentinha. Urodzony w Belem zawodnik regularnie terroryzował brazylijskich bramkarzy. Stał się legendą Botafogo (417 meczów i 313 bramek), choć grał też w kolumbijskich Union Magdalena (39 gier i 26 trafień), Deportivo Cali (39 występów i 11 bramek) oraz Junior Barranquilla (29 meczów i siedem goli). Pomimo rewelacyjnej skuteczności, którą potwierdził w reprezentacji Brazylii (14 bramek w 13 meczach) Quarentinha nigdy nie zagrał na mistrzostwach świata.

ZOBACZ TEŻ:
Stu zapomnianych piłkarzy – część 1
Stu zapomnianych piłkarzy – część 2
Stu zapomnianych piłkarzy – część 3
Stu zapomnianych piłkarzy – część 4
Stu zapomnianych piłkarzy – część 5

GRZEGORZ IGNATOWSKI

Zachęcamy do polubienia nas na FACEBOOKU, a także obserwacji na TWITTERZE , INSTAGRAMIE i YOUTUBE

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 0 / 5. Licznik głosów 0

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians — przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie, to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku.

Więcej tego autora

Najnowsze

Alfred Hajos – sportowy człowiek renesansu

Zbliżają się Letnie Igrzyska Olimpijskie. Już wkrótce w Paryżu o medale rywalizować będą zawodnicy z całego świata. Z tej okazji warto poznać sylwetkę wyjątkowego...

Japońscy sportowcy w Białogardzie – historia olimpijskiego zgrupowania

Mało kto wie, że w mieście Białogard w województwie zachodniopomorskim, znanym do tej pory przede wszystkim jako miejsce urodzenia prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, przebywała ekipa...

„Ja, kibic” – recenzja

Pozycja „Ja, Kibic”, która pojawia się w Polsce ponownie nakładem SQN Polska to powrót do przeszłości – do lat 80, kiedy w Anglii kultura...