Górnik Zabrze vs. Piast Gliwice – rywalizacja z historią w tle

Czas czytania: 15 m.
0
(0)

31 stycznia o 14:45 na Stadionie im. Ernesta Pohla w Zabrzu miejscowy Górnik podejmował Piasta Gliwice. Zabrzanie po niezłej rundzie jesiennej zamierzali potwierdzić swoje wysokie aspiracje i pokazać reszcie ligowej stawki, że mogą się poważnie liczyć w walce o mistrzowski tytuł. Ich rywale, którzy przez większość sezonu znajdowali się „pod kreską”, pragnęli z kolei utrzymać dobrą dyspozycję z końcówki ubiegłego roku i oddalić się od strefy spadkowej.

Mecz ten miał dodatkowy podtekst, ponieważ oba miasta należą do górnośląskiej aglomeracji, a relacje między Zabrzem i Gliwicami są dosyć specyficzne. Sympatycy Górnika i Piasta, delikatnie mówiąc, nie pałają do siebie sympatią. Niektórzy nazywają ten mecz derbami, aczkolwiek znajdą się pewnie i tacy, którzy na takie postawienie sprawy się wręcz oburzą. O ile dla kibiców Piasta Górnik rzeczywiście jest największym rywalem, tak dla kibiców Górnika Piast jest raczej którymś klubem z kolei po Ruchu Chorzów.

Rywalizacja między Górnikiem Zabrze i Piastem Gliwice nie ma zbyt długich tradycji. Przez wiele lat kluby te grały w zupełnie innych ligach. Zmieniło się to dopiero w 2008 roku, kiedy „Piastunki” awansowały do ekstraklasy. Oczywiście w międzyczasie obu ekipom przydarzały się po drodze spadki do I ligi, jednak okres banicji nie był w ich przypadku zbyt długi. Przed 31 stycznia 2026 roku Górnik Zabrze zdążył rozegrać z Piastem Gliwice na szczeblu ekstraklasy 28 spotkań. Obie drużyny odniosły po 11 zwycięstw, a 6 meczów zakończyło się remisem.

Mimo wszystko nie należy ograniczać dziejów rywalizacji piłkarskiej między Zabrzem i Gliwicami do spotkań Górnika Zabrze z Piastem Gliwice. Zarówno „Trójkolorowi”, jak i „Piastunki” rozpoczęli swoją działalność dopiero po II wojnie światowej. Tymczasem kluby piłkarskie istniały zarówno w Zabrzu, jak i Gliwicach, już wiele lat wcześniej. Pozwólcie więc drodzy Państwo, że zabiorę was w podróż do przeszłości, a ściślej powiedziawszy, do czasów, kiedy spory kawałek Górnego Śląska należał jeszcze do państwa niemieckiego. Wtedy to funkcjonowały w Zabrzu i Gliwicach jedne z najpotężniejszych śląskich klubów: Preußen Zaborze/Hindenburg i Vorwarts-Rasensport Gleiwitz. Myślę, że warto prześledzić losy ich rywalizacji.

Rywalizacja Preußen Zaborze / Hindenburg i Vorwarts-Rasensport Gleiwitz

Opowieść należy rozpocząć od założenia Preußen Zaborze 1 lipca 1910 roku. Klub ten uformował się w wiosce, która kilkanaście lat później stanie się dzielnicą Zabrza. W sezonie 1912/13 Preußen Zaborze zaczął grać w okręgu gliwickim (Gau Gleiwitz). Nie był jednak najlepszym klubem w tej lidze, zdecydowanie ustępując Rasensportverein Gleiwitz. Na początku 1914 roku Preußen Zaborze przegrał z klubem broniącym tytułu mistrzowskiego aż 2:7. Kiedy wybuchła I wojna światowa, zawieszono rozgrywki, a większość członków Preußen Zaborze została powołanych do wojska. Na froncie zginęło 14 żołnierzy, którzy należeli do tego klubu.

Adolf Hitler Kampfbahn w 1935 roku Narodowe Archiwum Cyfrowe
Zbiory NAC on-line

Po I wojnie światowej sytuacja na Górnym Śląsku była niezwykle napięta. Niektórzy mieszkańcy grawitowali ku nowopowstałemu państwu polskiemu. O losie poszczególnych części tego regionu zadecydowała Rada Ambasadorów. Duży wpływ na jej decyzje miały plebiscyt oraz powstania śląskie. Do Polski ostatecznie przyłączono, m.in. Katowice, Pszczynę, Rybnik i Królewską Hutę. Czołowe kluby z tych miast zaprzestały więc udziału w rozgrywkach piłkarskich pod egidą Niemiec. Zarówno Zabrze, włączone doń później dzielnice (np. Zaborze), a także Gliwice pozostały jednak w granicach Niemiec.

Preußen Zaborze wciąż nie potrafił przezwyciężyć dominacji gliwickich klubów w okręgu gliwickim. Tym sposobem Preußen Zaborze nie mógł nigdy zagrać w mistrzostwach Górnego Śląska. Nawet gdy w sezonie 1923/24 Rasensportverein Gleiwitz został zdyskwalifikowany, „Górnicy” (tak nazywano piłkarzy Preußen) nie potrafili wykorzystać tej okazji. W Zaborzu przegrali oni kluczowy mecz z innym gliwickim zespołem, Vorwärts. Kiedy drużyna gości zdobyła trzecią bramkę, Zabrzanie wszczęli dyskusję z arbitrem, ponieważ uważali, że w sytuacji bramkowej doszło do przekroczenia przepisów. Protesty nic nie dały, a piłkarze Preußen demonstracyjnie opuścili boisko.

W sezonie 1925/26 dokonano reorganizacji rozgrywek, wskutek której powstała jedna liga górnośląska składająca się z czołowych drużyn poszczególnych okręgów (w tym okręgu gliwickiego). W jej skład wszedł, m.in. Preußen Zaborze. Nowe rozgrywki w premierowym sezonie klub z Zaborza zakończył w środku stawki. Później bywało natomiast więcej niż lepiej, bowiem Preußen ku zdziwieniu wszystkich zdominował na lata górnośląski futbol (przynajmniej ten po niemieckiej stronie granicy). Co ciekawe, sukcesy sportowe tego klubu zbiegły się w czasie z przyłączeniem Zaborza do Zabrza w 1927 roku. Od tego momentu klub zaczął być bardziej kojarzony z samym Zabrzem, chociaż zachował on nazwę dzielnicy w swojej nomenklaturze. Tymczasem w Gliwicach wskutek połączenia dwóch klubów SC Vorwärts Gleiwitz i Rasensportverein 09 Gleiwitz uformował się SpVgg Vorwärts-Rasensport.

Marsz na szczyt „Górnicy” rozpoczęli w sierpniu 1927 roku z wysokiego „C”, ogrywając na wyjeździe Vorwärts-Rasensport Gleiwitz 8:1. Kilka miesięcy później, tym razem u siebie, rozbili oni Gliwiczan na oczach 3 tysięcy widzów 5:1. Zawodnicy Vorwärts-Rasensport mieli duże umiejętności techniczne, ale rywale przeciwstawili im agresję i energię. Te cechy znamionowały Preußen Zaborze również w następnych latach. Kluczowe znaczenie w zespole odgrywała druga linia, która korzystając z doskonałej formy strzeleckiej Erwina Palluschinskiego, zapewniła Zab(o)rzanom pierwszy tytuł mistrza Górnego Śląska. Mistrzostwo Górnego Śląska w sezonie 1927/28 zapewniło Preußen możliwość gry o mistrzostwo Południowo-Wschodnich Niemiec, którego jednak nie udało się wywalczyć.

W sezonie 1928/29 rywalizacja Preußen Zaborze z Vorwärts-Rasensport nabrała jeszcze większego znaczenia. Oba zespoły w walce o tytuł najlepszej drużyny Górnego Śląska pogodził Beuthener 09 SuSV. Tym razem jednak o mistrzostwo Południowo-Wschodnich Niemiec mógł powalczyć również zdobywca drugiej lokaty, a o nią rywalizowały właśnie kluby z Zabrza i Gliwic. Kiedy 16 grudnia 1928 roku doszło do bezpośredniego starcia w Gliwicach, atmosfera była tak gęsta, że można było ją kroić nożem. Zawodnicy grali bardzo ostro, a arbiter ewidentnie nie panował nad wydarzeniami boiskowymi. Kilku zawodników dosyć poważnie ucierpiało; nie pomagała w tym z pewnością nawierzchnia śliska od śniegu. W 74. minucie spotkania kibice wtargnęli na boisko, a do akcji musiała wkroczyć policja. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Vorwärts-Rasensport 5:2.

Ostatecznie obie drużyny zdobyły na koniec rozgrywek tyle samo punktów. O wicemistrzostwie Górnego Śląska miał zadecydować baraż rozgrywany między Preußen Zaborze i Vorwärts-Rasensport Gleiwitz rozgrywany na neutralnym terenie w Bytomiu. Tym razem zwycięsko z tej konfrontacji wyszli „Górnicy”, mimo iż po pierwszej połowie przegrywali 1:3. Ostatecznie odnieśli jednak zwycięstwo 5:3.

Preußen Zaborze jako wicemistrz Górnego Śląska rozpoczął rywalizację o prymat w Południowo-Wschodnich Niemczech. Ku zdziwieniu wszystkich, Zabrzanie wygrali rozgrywki ligowe, okazując się lepszymi nie tylko od Beuthener 09 SuSV, ale również faworyzowanych Breslauer S.C. 08. Tym sposobem zabrzańska ekipa okazała się pierwszą drużyną z Górnego Śląska, która zdobyła mistrzostwo Południowo-Wschodnich Niemiec. Dotychczas ten tytuł zdobywały tylko i wyłącznie zespoły z Wrocławia.

Wtedy zrobiło się już naprawdę poważnie, gdyż Preußen znalazło się wśród 16 najlepszych zespołów niemieckich, które rywalizowały w rozgrywkach ogólnopaństwowych o mistrzostwo Niemiec. Rywalem Preußen Zaborze w pierwszej rundzie (1/8 finału) została słynna Hertha Berlin. Spotkanie w roli gospodarza „Górnicy” rozgrywali jednak w… Gliwicach na stadionie Vorwärts-Rasensport. Zainteresowanie spotkaniem było tak duże, że zapewniono kibicom specjalne kursy tramwajowe z Zabrza do Gliwic. Nic dziwnego, w końcu w Herthcie grało kilku reprezentantów Niemiec, których chciał zobaczyć w Gliwicach sam selekcjoner, Otto Nerz. Od samego początku było widać różnicę klas obu zespołów. Hertha wygrała 8:1, a golkiper Skwara po straconych golach zatapiał smutki w alkoholu, który ukrył w swojej bramce.

Być może bramkarz Preußen Zaborze przeżywał już wtedy podobne problemy do Roberta Enke. Przed sezonem 1929/30 gruchnęły wieści, że Skwara przechodzi załamanie nerwowe i musi zrezygnować z gry w piłkę nożną. Zapewne to wydarzenie miało pewien wpływ na zespół, który półmetek sezonu zakończył dopiero na czwartej lokacie w lidze górnośląskiej. Runda rewanżowa okazała się jednak znakomita, dzięki czemu Preußen po raz drugi w historii został mistrzem Górnego Śląska. Do tego „Górnicy” dołożyli 2 zwycięstwa odniesione nad Vorwärts-Rasensport (4:1 na wyjeździe i 3:1 u siebie). Nie przełożyło się to jednak tym razem na sukcesy w rozgrywkach o mistrzostwo Południowo-Wschodnich Niemiec.

Podobny schemat miał miejsce w sezonie 1930/31: tytuł mistrza Górnego Śląska i dalsza lokata w lidze Południowo-Wschodnich Niemiec. Nie zgadza się natomiast liczba zwycięstw odniesionych nad zespołem z Gliwic, bowiem Vorwärts-Rasensport wygrał spotkanie wyjazdowe 1:0. Co by jednak nie mówić, Preußen Zaborze stał się absolutnym dominatorem na Górnym Śląsku, a najlepsi zawodnicy tego klubu wzbudzali zainteresowanie selekcjonera reprezentacji Niemiec. W maju 1932 roku jeden z nich, Kurt Hanke, otrzymał nawet szansę gry w meczu towarzyskim „Die Mannschaft” z Evertonem

W kolejnych latach tak pięknie już nie było. Jeszcze w 1932 roku kilku zawodników Preußen skonfliktowało się z kierownikiem sportowym, Bruno Moritzem. Wskutek tych niesnasek przed sezonem 1932/33 opuścili oni klub. Szczególnie bolesne musiało być odejście goleadora Eduarda Lachmanna do rywala z Gliwic. Zabrzanie w tamtym sezonie długo drżeli o utrzymanie, ale ostatecznie cudem uniknęli spadku. Dzięki temu w lipcu 1933 roku mogli przystąpić do nowo utworzonej Gauligi Śląskiej (Gau Schlesien), która obejmowała po 4 kluby z Górnego i Centralnego Śląska, a także po jednym klubie z Dolnego Śląska oraz Dolnych Łużyc.

Preußen Zaborze rozgrywał wówczas swoje mecze w Parku Steinhoffa (dzisiaj Park im. Rotmistrza Pileckiego). 2 września 1934 roku otwarto jednak w Zabrzu nowy stadion, który stał się od razu jednym z najnowocześniejszych obiektów na Górnym Śląsku. Stadionowi nadano imię Adolfa Hitlera, określano go więc Adolf-Hitler-Kampfbahn. Mógł on pomieścić ponad 40 tysięcy widzów. Mieścił się dokładnie tam, gdzie dziś stoi Stadion im. Ernesta Pohla. Preußen Zaborze czasami na nim grywał, aczkolwiek w dalszym ciągu preferował boisko w Parku Steinhoffa i to właśnie tam stoczy kilka lat później kolejne epickie boje z Vorwärts-Rasensport Gleiwitz.

Preußen Zaborze był w tym okresie przeciętnym zespołem, za to Vorwärts-Rasensport Gleiwitz stał się potentatem w skali ogólnośląskiej. Rywalizował on z innymi ekipami na Jahnstadion, znajdującym się w miejscu dzisiejszego Stadionu Miejskiego przy ulicy Stefana Okrzei (dawniej Stadtwaldstraße). Piłkarze tego klubu przywdziewali na siebie zielone trykoty i białe spodenki. Regularnie dostępowali oni zaszczytu gry w rozgrywkach ogólnopaństwowych.

Druzyna Preussen Zaborze w 1936 roku Wikimedia Commons
Zbiory NAC on-line

Najlepiej Vorwärts-Rasensport zaprezentował się w 1936 roku, kiedy po zdobyciu tytułu mistrza Gauligi Śląskiej wygrał grupę z Werderem Brema, Eimsbütteler TV i Viktorią Stolp. 7 czerwca 1936 roku drużyna ta zagrała w półfinale mistrzostw Niemiec przeciwko Fortunie Düsseldorf. Spotkanie było dosyć wyrównane, a jako pierwsi objęli prowadzenie Gliwiczanie. Ostatecznie zespół z Górnego Śląska przegrał jednak ten mecz 1:3. Na pocieszenie pozostał mu mecz o 3. miejsce z FC Schalke 04 Gelsenkirchen. Renomowany rywal pokazał jednak klasę i rozbił Vorwärts-Rasensport 8:1.

W sezonie 1937/38 rywalizacja między Vorwärts-Rasensport i Preußen Zaborze znowu nabierała rumieńców. Zespół Preußen znacząco odmłodzono – dość powiedzieć, że w pierwszym składzie grało nie raz 6 zawodników poniżej 19. roku życia. Coraz większe znaczenie zaczął odgrywać także bardziej doświadczony Kurt Dankert, który zdobył przez całą karierę ponad 100 bramek w Gaulidze Śląskiej, zostając tym samym najlepszym strzelcem w historii rozgrywek.

W Gliwicach również nie brakowało gwiazdy pokroju Dankerta, a nawet większej, gdyż w połowie 1937 roku zjawił się tam Reinhard Schaletzki. Trener Vorwärts-Rasensport postanowił zmienić mu pozycję ze środkowego napastnika na lewego łącznika. To posunięcie okazało się być strzałem w „10”. „Schalle” stał się graczem wielkiego formatu; później zresztą trafił do reprezentacji Niemiec. Podobnie inni czołowi zawodnicy Vorwärts-Rasensport: lewy obrońca Ernst Plener i skrzydłowy Richard Kubus.

Wracając do tematu rywalizacji, przez poprzednie 3 lata Preußen nieustannie dostawał łupnia od Vorwärts-Rasensport, niezależnie od tego, na którym stadionie grał. W sezonie 1937/38 wreszcie nastąpiło tak długo wyczekiwane przełamanie. Preußen pokonał u siebie Vorwärts-Rasensport 2:1. Zwycięstwo to walnie przyczyniło się do zakończenia rozgrywek Gauligi Śląskiej przez Zab(o)rzan na wysokim trzecim miejscu. Mistrzem Gauligi Śląskiej tradycyjnie został Vorwärts-Rasensport, któremu nie przeszkodziła w tym porażka z Preußen.

W rozgrywkach ogólnopaństwowych Vorwärts-Rasensport trafił do grupy z Fortuną Düsseldorf, saksońską BC Harthą i VfB Stuttgart. Szczególnie wiele wrażeń pozasportowych piłkarze gliwickiej drużyny doświadczyli w Stuttgarcie. Kiedy dotarli oni na miejsce, miejscowi działacze zachęcili ich do wybrania się na przemówienie Adolfa Hitlera w nieodległej hali. Szkopuł w tym, że po ciężkim dniu wypełnionym podróżą niektórych zawodników słuchających przynudzającego Führera zmorzył sen. Na tej kompromitacji się nie skończyło, bowiem 2 dni później Gliwiczanie przerżnęli mecz z VfB Stuttgart 1:7. Co by jednak nie mówić, Preußen Zaborze pewnie wiele by dał za to, aby być w tym miejscu i grać z tak renomowanym rywalem.

Sezon 1938/39 również obfitował w wiele emocji. Preußen Zaborze zdobył 32 punkty na 36 możliwych. Alfred Obstoj i Kurt Dankert strzelili po 20 goli. Mimo tego Zab(o)rzanie i tym razem nie zdobyli mistrzostwa. W 10. kolejce stoczyli w Gliwicach bój z Vorwärts-Rasensport Gleiwitz. Na meczu pojawiło się co najmniej 9 tysięcy kibiców; niektórzy mówili nawet o 15 tysiącach. W każdym razie zainteresowanie meczem było olbrzymie, a 2 tysiące osób nie mogło już kupić biletów. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2, a obrońca Vorwärts-Rasensport, Wilhelm Koppa, doprowadził do wyrównania na 2 minuty przed końcem. Można sobie wyobrazić, z jak wielką determinacją zawodnicy obu klubów starali się przechylić szalę na korzyść swojego zespołu. Obstoj nie dokończył meczu z powodu urazu, a kontuzjowany bramkarz Gerhard Molatta wytrzymał do końca, słaniając się na nogach.

Druzyna Vorwarts Rasensport Gleiwitz w 1938 roku Wikimedia Commons
Zbiory NAC on-line

W ostatniej kolejce Gauligi Śląskiej sezonu 1938/39 Preußen podejmował na stadionie w Parku Steinhoffa Vorwärts-Rasensport. Najprawdopodobniej na trybunie zasiadło 15 tysięcy kibiców, więc frekwencja była zbliżona do tej z poprzedniego meczu w Gliwicach. Specjalnie z myślą o tym spotkaniu rozbudowywano trybunę o narożniki, a także dostawiano ławki wokół murawy. Działacze Preußen chcieli zwiększyć pojemność stadionu do 20 tysięcy miejsc, jednak ostatecznie stanęło na wspomnianych 15 tysiącach.

Napięcie było ogromne jak to w ostatniej kolejce. Policjanci musieli uwijać się, jak w ukropie, żeby zapanować nad porządkiem na trybunie. Na boisku lepsi okazali się gospodarze, wygrywając 2:1. W ostatecznym rozrachunku wielkie zwycięstwo odniesione nad odwiecznym rywalem i tak nie zapewniło im tytułu mistrzowskiego. Wracając jednak do samego meczu, ku zdziwieniu widzów nie wystąpił w nim prawy łącznik Preußen, Friedrich Buchczyk. Nie jest tajemnicą, że Gliwice jako miasto garnizonowe, powoływały w kluczowych momentach sezonu na ćwiczenia wojskowe najlepszych graczy drużyn przeciwnych. Być może Buchczyk również musiał się wtedy stawić w gliwickiej jednostce wojskowej.

Mimo wybuchu II wojny światowej nie zrezygnowano na Górnym Śląsku z gry w piłkę nożną. W sezonie 1939/40 Gauligę Śląską podzielono na dwie grupy: górnośląską i wrocławską. Zarówno Preußen, jak i Vorwärts-Rasensport rywalizowały w grupie górnośląskiej. Vorwärts-Rasensport znowu okazał się lepszy od zespołu z Zabrza, tym razem jednak nie tylko w tabeli, ale również w bezpośrednich starciach.

Duży niesmak wzbudził mecz rozgrywany między tymi drużynami w Gliwicach. Wskutek przyczyn komunikacyjnych nie stawiło się na nim aż 4 piłkarzy Preußen, w tym Adolf Obstoj. W przypadku zwycięstwa Preußen Zaborze zapewniłoby sobie tytuł mistrzowski w grupie górnośląskiej Gauligi Śląskiej i uzyskałoby możliwość gry o mistrzostwo tej ligi ze zwycięzcą grupy dolnośląskiej. Remis również mógłby mocno przybliżyć Zabrzan do tego celu. Tak się jednak nie stało. Vorwärts-Rasensport wygrał 3:2 i zgarnął kolejny tytuł mistrza Gauligi Śląskiej.

W następnym sezonie powrócono do koncepcji jednej Gauligi Śląskiej, którą wygrał Vorwärts-Rasensport. W drodze po tytuł mistrzowski Gliwiczanie pokonali dwukrotnie Preußen Hindenburg, nazywany dawniej Preußen Zaborze. Nazwę klubu oficjalnie zmieniono w lutym 1941 roku, chociaż już wcześniej prasa określała go mianem Preußen Hindenburg. Zmiana była logiczna, wszakże nazwę dzielnicy zastąpiono nazwą miasta.

W meczu rozegranym w Gliwicach, który Vorwärts-Rasensport wygrał 2:0, jedną z bramek zdobył Georg Wostal. Przed wybuchem II wojny światowej piłkarz ten grał w znajdującym się po polskiej stronie Śląska AKS Chorzów. Mało tego, rozegrał 10 meczów w reprezentacji Polski. Po zajęciu Polski przez III Rzeszę zdecydował się jednak przywdziać koszulkę Vorwärts-Rasensport. Z pewnością trudniej byłoby o angaż tego zawodnika, gdyby nie zlikwidowano na Śląsku granicy polsko-niemieckiej.

Pojawienie się klubów z dawnej polskiej części Górnego Śląska miało również inne konsekwencje, bowiem w sezonie 1941/42 postanowiono na tym obszarze utworzyć Gauligę Górnośląską (Gauliga Oberschlesien). Mogłoby się wydawać, że rozgrywki zdominuje Vorwärts-Rasensport, który przez kilka ostatnich lat był najlepszym klubem na całym Śląsku. II wojna światowa to jednak nie tylko zmiana granic, ale również liczne powołania do wojska. Kiedy Niemcy zaczęli toczyć na froncie wschodnim walki z Armią Czerwoną, wzrosło zapotrzebowanie na nowych żołnierzy. Siłą rzeczy, najlepsi gracze musieli opuścić gliwicką drużynę. Tym sposobem Vorwärts-Rasensport stał się przeciętnym zespołem, a rozgrywki zdominowała Germania Königshütte.

Jeszcze gorzej miała się sytuacja z Preußen Hindenburg, który wobec sporych ubytków kadrowych doszczętnie się skompromitował i z hukiem zleciał do niższej ligi. 4 punkty w 18 meczach to bilans więcej niż wstydliwy. Na domiar złego, w trakcie rozgrywania sezonu na froncie wschodnim rozstrzelano Adolfa Obstoja za niewykonanie rozkazu. Nie był to jedyny zawodnik Preußen, który zginął na wojnie. Prócz Obstoja wśród ofiar znaleźli się, m.in. Arthur Drzysga, Herbert Bortel czy Richard Gawoll.

Ostatecznie Preußen spędził w niższej lidze tylko rok i przed rozpoczęciem sezonu 1943/44 ponownie zameldował się w Gaulidze Górnośląskiej. Ostatni sezon rozegrany w całości „Górnicy” zakończyli na 4. lokacie. Tym samym po raz pierwszy od dawna wyprzedzili oni w tabeli Vorwärts-Rasensport Gleiwitz. Straty poniesione przez wysłanie niektórych zawodników na front, Preußen prawdopodobnie zrekompensował sobie francuskimi jeńcami wojennymi. Ostatni mecz zabrzańska ekipa rozegrała najprawdopodobniej 15 stycznia 1945 roku w Katowicach przeciwko miejscowemu 1. FC Kattowitz (zwycięstwo 2:1). Vorwärts-Rasensport w swoim ostatnim meczu pokonał natomiast TuS Schwientochlowitz 3:1.

Przebieg i okoliczności meczu Górnik Zabrze – Piast Gliwicze

Wracając do współczesności, frekwencja na stadionie jak najbardziej dopisała. Na meczu pojawiło się 24 344 kibiców. Nie zawiedli kibice Piasta, którzy zjawili się na sektorze gości w liczbie ponad 1400, ustanawiając swój nowy rekord wyjazdowy. Nie brakowało wymiany „wzajemnych uprzejmości”, chociaż spiker nawoływał do ograniczenia wyzwisk względem drużyny przeciwnej. Jako że sympatycy Piasta Gliwice prześmiewczo nazywają fanów Górnika Zabrze „żabolami”, a ci, nie pozostając dłużnymi Gliwiczanom, przezywają ich „kurczakami”, nie zabrakło także jadowitych aluzji związanych z tymi przydomkami.

20260131 115610
Zdjęcie własne

Na trybunie najbardziej zagorzałych kibiców Górnika mocno wyeksponowano transparent Torcida Gliwice. Chociaż komuś spoza Górnego Śląska może wydawać się to dziwne, większość mieszkańców niektórych gliwickich dzielnic wspiera Górnik Zabrze. Należy tutaj wymienić przede wszystkim Sośnicę, Łabędy czy Osiedle Kopernika. Najbardziej znana jest Sośnica, gdzie wychowało się kilku piłkarzy Górnika z czasów złotej ery tego klubu: Włodzimierz Lubański, Stefan Florenski i Zygmunt Dudys. Stamtąd pochodzi również Lukas Podolski, którego rodzina zawsze kibicowała Górnikowi.

20260131 130404
Zdjęcie własne

Związki między Sośnicą i Zabrzem są uwarunkowane historycznie. W latach 1873-1926 Sośnica przynależała do powiatu zabrskiego. Sama wioska utrzymywała intensywne kontakty z Zabrzem poprzez szkolnictwo, sąd, przynależność parafialną, księgi katastralne, a nawet dostawy wody i prądu. Kiedy w 1927 roku Sośnicę przyłączono do Gliwic, w Zabrzu nie ukrywano więc oburzenia. Nadburmistrz Zabrza, Kurt Jeenel, pragnął przyłączyć do swojego miasta wszystkie wioski z dawnego powiatu zabrskiego, które po 1922 roku pozostały w Niemczech. Dzięki jego staraniom nowymi dzielnicami Zabrza stały się Zaborze, Maciejów i Biskupice. Jedynie losy Sośnicy potoczyły się innymi torami.

Tego dnia pogoda w Zabrzu nikogo nie rozpieszczała. W całej Polsce przeżywamy obecnie jedną z trudniejszych zim w ostatnich latach. Nic dziwnego, że pochodzący z Francji Brandon Domingues stwierdził w jednym z wywiadów, że rzeczą, która go najbardziej zaskoczyła po przyjeździe do Polski, jest okropna pogoda: zimno, mróz, mało słońca i deszcz. Rozgrzać piłkarzy i kibiców miała energetyczna muzyka serwowana przez DJ-a. Tuż przed rozpoczęciem spotkania tłumy poderwał pan Łukasz z Rudy Śląskiej, który zagrał na trąbce melodię do przyśpiewki „Górnik Zabrze – kocham Cię”. Kibice Górnika chętnie wyśpiewali cały tekst w rytm melodii, której refren przypomina utwór „Heaven is a place on Earth” z repertuaru Belindy Carlisle.

W pierwszym zespole Górnika zadebiutowało aż 4 zawodników: wspomniany wcześniej Brandon Domingues, Michal Sadílek, Michal Sáček oraz Borisław Rupanov. Debiutu nie zanotował jednak Paweł Bochniewicz, który powrócił do Górnika po kilku latach gry w Eredivisie. Co by nie mówić, klub od razu podjął starania, aby wykorzystać marketingowo transfer byłego reprezentanta Polski, dlatego w sklepie klubowym sprzedawano koszulki z jego nazwiskiem. Oczywiście w oczy rzucały się także trykoty z nazwiskiem Podolskiego, który spośród wszystkich zawodników Górnika budzi chyba największe emocje u sympatyków Piasta.

Jeśli mowa o Piaście Gliwice, w podstawowym składzie na mecz z Górnikiem nie zabrakło wychowanka klubu i zarazem rodowitego Gliwiczanina, Patryka Dziczka. Nie ma co ukrywać, że dla niego to spotkanie musiało mieć wyjątkowy ciężar gatunkowy. Najpewniej te derby były ostatnimi, w których Dziczek wystąpił jako zawodnik Piasta, ponieważ po sezonie 2025/26 odejdzie do Pogoni Szczecin.

20260131 143328
Zdjęcie własne

Sam mecz był nader interesujący, na pewno lepszy niż ten rozegrany przed kilkoma miesiącami w Gliwicach. Pierwszą groźną akcję przeprowadzili Zabrzanie. W 8. minucie Maksym Chłań odebrał piłkę na swojej połowie, po czym umiejętnie rozprowadził akcję na prawe skrzydło do Brandona Dominguesa. Jego dośrodkowanie wprawdzie wybił głową Jakub Czerwiński, ale zrobił to tak, że piłka spadła pod nogi Jarosława Kubickiego, który oddał mocny strzał w środek bramki z okolic 16. metra. Na szczęście dla Piasta, František Plach stanął na wysokości zadania.

Chwilę później groźnie zrobiło się pod bramką Górnika, kiedy Marcel Łubik kompletnie się pogubił, oddając piłkę rywalowi. Na szczęście dla niego znajdujący się w dogodnej pozycji strzeleckiej Adrian Dalmau fatalnie skiksował, a poza tym i tak był na spalonym.

W 14. minucie po odpaleniu rac przez kibiców Górnika na chwilę przerwano spotkanie. Podczas przerwy wyeksponowali oni słynną biało-czerwoną sektorówkę z orłem w koronie, której nie pozwolono wnieść w listopadzie ubiegłego roku na PGE Narodowy przed meczem reprezentacji Polski z Holandią. Poza tym wszyscy kibice zaczęli śpiewać hymn Polski.

Kiedy minęło kilka minut i wznowiono grę, nie trzeba było długo czekać na kolejne akcje. W 23. minucie hiperaktywny Maksym Chłań zacentrował piłkę z prawego skrzydła wprost na głowę Rafała Janickiego, który wykończył akcję świetnym strzałem głową. Radość strzelca okazała się jednak przedwczesna, bowiem sędzia Piotr Lasyk odgwizdał spalonego.

Niedługo później fanów gospodarzy zaszokowali piłkarze Piasta, którzy niespodziewanie wysforowali się na prowadzenie. Jeszcze na swojej połowie Leandro Sanca sprytnie oszukał Erika Janżę, dzięki czemu otworzyła się przed nim duża przestrzeń na prawej stronie boiska. Portugalczyk skrzętnie to wykorzystał i dograł piłkę do niepilnowanego Quentina Boisgarda, który głową umieścił piłkę w bramce. Zawodnicy Piasta mogli cieszyć się z gola przy znajdującej się za bramką Marcela Łubika trybunie najbardziej zagorzałych kibiców Górnika (tzw. Torcidzie).

„Górnicy” zdołali odpowiedzieć rywalom jeszcze przed zakończeniem pierwszej połowy. W 41. minucie zamieszanie w polu karnym przeciwnika wykorzystał lewy obrońca Górnika, Erik Janża, który dobił piłkę odbitą przez Františka Placha po strzale Brandona Dominguesa.

W drugiej połowie zespół z Roosevelta ruszył ochoczo do ataku, co zaprocentowało już w 50. minucie spotkania. Kolejny raz udział w akcji bramkowej zanotował nowy nabytek Górnika, Brandon Domingues, który zanotował asystę drugiego stopnia. Niemniej dużą rolę odegrał Jarosław Kubicki, który dograł piłkę wprost na lewą stopę nabiegającego Maksyma Chłania. Ten nie miał żadnych problemów z dopełnieniem formalności. Ukrainiec zdecydowanie się wyróżniał, a kwintesencją jego występu była spektakularna indywidualna akcja z 77. minuty. Czego tam nie było? Technika najwyższych lotów, waleczność, szybkość… Aż szkoda, że Domingues nie wykończył akcji, jak należy i okradł Chłania z asysty.

Wydawało się, że Górnik ma ten mecz pod kontrolą. Piłkarze Piasta kompletnie sobie nie radzili, a Dziczek wyładowywał swoją frustrację, uderzając łokciem Borisława Rupanowa. Ku zaskoczeniu Zabrzan, pod koniec meczu Piast mógł jednak doprowadzić do wyrównania. Naprawdę niewiele brakowało do szczęścia Jorge Felixowi, który uderzył piłkę głową w poprzeczkę. Ostatecznie mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem gospodarzy 2:1. Po meczu zawodnicy Górnika wraz z maskotką klubową tradycyjnie cieszyli się ze zwycięstwa z kibicami. Skandowano, m.in. nazwisko Lukasa Podolskiego, który tym razem nie zagrał jednak ani minuty.

20260131 142632
Zdjęcie własne

Zadowolony po obejrzeniu emocjonującego spektaklu skierowałem swoje kroki w stronę dworca. Mróz uwierał jednak niesamowicie, wobec czego w połowie drogi musiałem skręcić do Żabki, aby zamówić dużą kawę i nią spróbować się ogrzać. Przez kilka minut piłem ją w lokalu, a potem kontynuowałem swoją rajzę z papierowym kubkiem wypełnionym kawą w ręku. Po drodze podziwiałem oświetlony budynek stanowiący dawniej siedzibę powiatu zabrskiego, a także spoglądałem na wyłaniający się z ciemności Pomnik Braci Górniczej (nazywany również przez niektórych Pomnikiem Wincentego Pstrowskiego). Chociaż Zabrze wydaje się być zaniedbanym miastem, potrafi oczarować swoim urokiem.

Kiedy wreszcie dotarłem na dworzec, nie brakowało kibiców Górnika. Nie były to jednak dzikie tłumy, bowiem pierwszy pomeczowy pociąg zdążył już wcześniej odjechać. W pewnym momencie któryś z kibiców zaintonował przyśpiewkę: „Lepsza strona miasta, lepsza strona miasta rozjebała dzisiaj Piasta”, którą reszta podłapała. Później stwierdził on także, że „kurczaki” są w KFC. Jak widać, przytyków względem zespołu z Gliwic nie brakowało. To zdaje się świetnie pokazywać, że niezależnie od tego, jak poszczególne osoby postrzegają rywalizację między Górnikiem Zabrze i Piastem Gliwice, jest ona na swój sposób ciekawa i ma swoją specyfikę. Podobnie, jak dawna rywalizacja między Preußen Zaborze oraz Vorwärts-Rasensport Gleiwitz.

BIBLIOGRAFIA

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 0 / 5. Licznik głosów 0

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

Więcej tego autora

Najnowsze

Pięć wątków wyjątkowego meczu – wizyta na spotkaniu Asseco Resovia – Bogdanka LUK Lublin

Mecz 19. kolejki PlusLigi, rozegrany 1 lutego 2026 roku, pomiędzy Asseco Resovią a Bogdanką LUK Lublin, wzbudził wiele emocji. Spotkaniu towarzyszyło sporo smaczków. Nic...

Koszykarskie derby Podkarpacia i emocje do ostatnich sekund – wizyta na meczu OPTeam Energia Polska Resovia – Solvera Sokół Łańcut

W grudniu na naszych łamach pisaliśmy o ostatnich meczach koszykarzy OPteam Energia Polska Resovii w 2025 roku. Największy akcent położyliśmy na wizycie ich byłego...

Pierwsza edycja Pucharu Polski w amp futbolu – relacja ze Świlczy

W dniach 24-25 stycznia 2026 roku został napisany ważny rozdział w dziejach polskiego amp futbolu. Pierwszy raz w historii tej odmiany piłki nożnej rywalizowano...