Filip De Wilde i jego fatalne Euro

Photo by Dimitri Iundt/TempSport/Corbis/VCG via Getty Images

Pamiętacie mecz otwarcia Euro 2000? Współgospodarze turnieju Belgowie zmierzyli się w nim ze Szwedami. „Czerwone Diabły” wygrały, ale spotkanie zapadło w pamięci głównie dzięki koszmarnej interwencji bramkarza gospodarzy, Filipa De Wilde’a.

53. minuta spotkania na brukselskim stadionie noszącym imię króla Baudouina I. Lewy obrońca Belgii Philippe Léonard wycofuje piłkę do swojego bramkarza Filipa De Wilde’a. Urodzony w Zele golkiper, zamiast wybić piłkę daleko przed siebie, postanowił ją przyjąć. Niestety, przy próbie opanowania potknął się na futbolówce, co natychmiast wykorzystał Szwed Johan Mjällby i zdobył kontaktowego gola. Wprawdzie negatywny bohater tej akcji już więcej bramek w tym meczu nie puścił, a jego drużyna wygrała, to jednak spory niesmak pozostał…

Przeskoczył go Turek

Pewnie belgijscy kibice szybko zapomnieliby o błędzie De Wilde’a, gdyby nie fakt, że kilka dni później zawalił mecz o wyjście z grupy. „Czerwone Diabły” o grę w ćwierćfinale rywalizowały z Turcją. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy bramkarz w niewytłumaczalny sposób, mając przecież do dyspozycji ręce, przegrał pojedynek o górną piłkę ze słynnym Hakanem Şükürem. Napastnik Galatasaray, niebylejaki specjalista od gry głową, przeskoczył Belga i zdobył pierwszą bramkę w tym meczu. Potem dołożył jeszcze drugą, choć tym razem już bez winy golkipera.

A De Wilde zakończył turniej w 84. minucie tamtego pojedynku, faulując ostro poza polem karnym Arifa Erdema. Sędzia Kim Milton Nielsen natychmiast wyciągnął z kieszeni czerwony kartonik i odesłał gracza Anderlechtu do szatni. Jako że trener wykorzystał już limit zmian, między słupkami musiał stanąć obrońca Éric Deflandre. Belgowie tamten mecz przegrali 0:2. Ćwierćfinał turnieju, którego byli współgospodarzami, obejrzeli w telewizji. Sam De Wilde, mający wtedy 36 lat, więcej już w reprezentacji nie zagrał.

Zaczynał z Polakiem

Tamten turniej ewidentnie bramkarzowi nie wyszedł. Miał on jednak w swojej karierze też kilka znakomitych momentów. Z pewnością jedną z takich chwil był triumf w Pucharze Belgii w sezonie 1982/83. Beveren, którego barw bronił De Wilde (nie miał wtedy nawet 20 lat), pokonało w meczu o trofeum Club Brugge 3:1. Co ciekawe, w tym meczu zagrało dwóch znakomitych reprezentantów Polski. W drużynie zwycięzców w 62. Minucie na boisku pojawił się Marek Kusto, zaś w ekipie przegranej przez całe spotkanie na murawie występował Antoni Szymanowski.

Sezon 1983/84 przyniósł De Wilde’owi kolejny sukces. Sięgnął z Beveren po mistrzostwo kraju. Był to duży wyczyn, zważywszy na to, że najgroźniejszy rywal do tytułu, Anderlecht, zaledwie rok wcześniej sięgnął po Puchar UEFA. Zresztą „Fiołki” miały w swoim składzie kilka znanych nazwisk: Enzo Scifo, Aleksa Czerniatynskiego czy Franky’ego Vercauterena.

Rywalizacja z Munaronem

Drużynę z Freethiel (stadion Beveren) De Wilde opuścił w 1987 roku, mając na koncie krajowy puchar, mistrzostwo oraz superpuchar. Jako czołowy bramkarz ligi przeniósł się do Anderlechtu. Pierwszy rok w stolicy przyniósł mu jednak rozczarowanie, bo nie zdołał wygrać rywalizacji z bardziej doświadczonym Jackym Munaronem. Drużyna z Brukseli w końcowej tabeli ligi belgijskiej zajęła dopiero 4. miejsce.

W sezonie 1988/89 De Wilde wciąż miał za rywala Munarona. Tym razem to on jednak golkiper z Zele był górą. „Fiołkom” nie udało się odzyskać mistrzostwa, ale na osłodę obronili Puchar Belgii. W finale pokonali Standard Liege 2:0, a De Wilde rozegrał całe spotkanie.

Zmiennik Preud’homme’a

Dobre ligowe występy De Wilde’a zaowocowały debiutem w reprezentacji Belgii. W dorosłej reprezentacji „Czerwonych Diabłów” po raz pierwszy wystąpił 23 sierpnia 1989 roku. Rywalem była Dania. Bramkarz Anderlechtu zagrał jedną połowę (w przerwie meczu zmienił Gilberta Bodarta) i nie puścił bramki. Czyste konto zachował też kilka miesięcy później, gdy Belgowie w towarzyskim meczu mierzyli się ze Szwedami.

Kolejny raz De Wilde w kadrze belgijskiej zagrał dopiero 3 lata później. Nie można się temu dziwić, bo końcówka lat 80-tych i połowa lat 90-tych to czas hegemonii słynnego Michela Preud’homme’a. De Wilde był jednak cały czas w orbicie zainteresowań kolejnych trenerów reprezentacji. Jako rezerwowy pojechał na dwa mundiale, do Włoch (1990) i do USA (1994), ale nie zagrał na nich ani minuty.

Dopiero koniec kariery reprezentacyjnej Preud’homme’a otworzył De Wilde’owi drogę do częstszych występów w kadrze. Jednak przejęcie bluzy z numerem 1 przez bramkarza Anderlechtu nie było takie oczywiste. Selekcjoner Paul Van Himst najpierw bowiem postawił na wspomnianego Gilberta Bodarta. Dopiero mecz przeciwko Danii, w którym ten puścił trzy bramki, skłonił trenera, by postawić odważniej na De Wilde’a.

Z Holandią i Meksykiem

Do Euro 1996 nie udało się Belgom awansować. Zagrali natomiast na mundialu we Francji 1998 roku. De Wilde zagrał w dwóch pierwszych meczach grupowych. Z Holandią zachował czyste konto, kilkukrotnie ratując swoją drużynę przez utratą bramki. Natomiast z Meksykiem został pokonany dwa razy. O ile nie miał większych szans przy strzale z karnego Alberto Garcíi Aspe, o tyle chyba mógł nieco lepiej zachować się przy dośrodkowaniu, po którym do siatki trafił Cuauhtémoc Blanco.

W trzecim spotkaniu grupowym z Koreą Południową Filip De Wilde już nie zagrał. Selekcjoner Georges Leekens dał szansę Philippe’owi Vande Valle. Belgowie tylko zremisowali z Azjatami, co oznaczało, że zabraknie ich w fazie pucharowej.

Legenda Anderlechtu

Bogatsza w sukcesy była kariera klubowa De Wilde’a. Do trofeów wywalczonych z Beveren dołożył kilkanaście tytułów z Anderlechtem. Z „Fiołkami” sześciokrotnie sięgał po mistrzostwo, trzykrotnie po krajowy puchar i sześciokrotnie po superpuchar. Dwa razy uznano go także golkiperem roku w Belgii. Ekipę z Brukseli opuścił w 2003 roku. W ostatnim swoim sezonie w barwach „Fiołków” był już tylko rezerwowym. Trener Hugo Broos wolał już stawiać na Czecha Daniela Zítkę.

Pomógł dublerowi

De Wilde próbował także swoich sił za granicą. Spędził dwa sezony w Sportingu Lizbona (1996/97 i 1997/98). A po odejściu z Anderlechtu dołączył do austriackiego Sturmu Graz. Po poł roku wrócił jednak do Belgii, do KSC Lokeren. Reprezentując barwy klubu z Daknamstadion po raz ostatni wybiegł na boisko belgijskiej ekstraklasy. Stało się to 15 maja 2004 roku. Rywalem Lokeren było Mouscron. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1. De Wilde nie dał się wtedy pokonać choćby Marcinowi Żewłakowowi.

Buty na kołku De Wilde zawiesił w 2005 roku po krótkiej przygodzie z Geel (dołączył do tej drużyny w końcowej fazie sezonu, zastępując kontuzjowanego golkipera Stevena Olieslagersa). Doświadczony bramkarz przyszedł do klubu z północy Belgii na prośbę swojego przyjaciela i trenera Geelu Petera Maesa (Maes przez wiele lat był zmiennikiem De Wilde’a w Anderlechcie).

Dziś Filip De Wilde jest trenerem bramkarzy.

DOMINIK GÓRECKI