Jan Koller – czeski wieżowiec

Koller staje się „Pszczółką”

Na początku o Jana walczyło Fulham. Czech sam chciał spróbować swoich sił w Anglii. Po pięciu latach w Belgii, gdzie wygrał już wszystko, było jasne, że „Dino” potrzebuje nowych wyzwań. Kontrakt z londyńskim zespołem już praktycznie dogadano. Wtem do klubu odezwał się Pavel Paska, agent gracza, który wcześniej wytransferował Rosickiego do Niemiec. Negocjacje z Borussią Dortmund przebiegały bez najmniejszych problemów.

Ambicje Dortmundu są nieco wyższe niż Fulham. Ponadto fakt, że grał tam Rosický, był dla mnie bardzo ważny. Z działaczy Borussii – kontaktował się ze mną prezydent Niebaum, trener Sammer i dyrektor sportowy Zorc.

5 maja 2001 roku Honza podpisał czteroletni kontrakt. W Dortmundzie cieszyli się, że pozyskali w końcu strzelca, który może zapewnić sukcesy drużynie. Borussia musiała głęboko sięgnąć do kieszeni i wydać około 400 milionów koron (wówczas około 10-11 milionów euro), co stało się jednym z największych transferów w historii klubu.

Po niedługim czasie, za miliard koron (tyle ile łącznie kosztowali Rosický z Kollerem), do BVB przyszedł Márcio Amorosso z Parmy, co czyniło go najdroższym piłkarzem Bundesligi. To była dla „Dino” spora konkurencja. Jednak Jan nie przejmował się. Twierdził, że to nawet lepiej, bo uwaga skupi się na Brazylijczyku, więc presja na nim nie będzie aż tak duża, a obydwaj będą mogli współpracować na boisku.

Przez pierwsze sześć miesięcy Jan nie mógł wstrzelić się w bramkę przeciwnika, co go niesamowicie irytowało. Później za to, wspólnie z Amoroso i innym Brazylijczykiem, Ewerthonem, tworzyli wspaniałe trio. Dortmund na koniec sezonu świętował mistrzostwo, pokonując Werder Brema. Po ostatnim gwizdku i wspaniałym meczu na stadionie, odbyła się fiesta. Wszyscy się cieszyli, a Jan celebrował obchody swojego trzeciego mistrzostwa z rzędu. Pierwszego zdobytego w Niemczech.

Świętowanie jest przyjemne. Ponadto, z tego mistrzostwa jestem najbardziej zadowolony. Tytuł w Czechach był dobry, w Belgii miałem więcej bramek, ale ten szanuję najbardziej – mówił „Dino”, podkreślając przy tym, że głównym bohaterem tego sukcesu był Ewerthon, strzelec decydującej bramki z bremeńczykami.

Koller był pierwszym czeskim piłkarzem, który wygrał trzy tytuły, w trzech różnych ligach. Dortmundczycy nie mogli cieszyć się długo z tego sukcesu, bo cztery dni później czekał ich finał Pucharu UEFA. Niestety dla nich… mało szczęśliwy. Zwycięsko bowiem z tego pojedynku wyszedł Feyenoord Rotterdam, a zawodnicy z Zagłębia Ruhry byli załamani porażką w tak prestiżowym meczu.

Autor: Redakcja

Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Zobacz wszystkie wpisy autorstwa: Redakcja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *