„Klopp. Mój romans z Liverpoolem” – recenzja

Czas czytania: 2 m.
5
(3)

Zanim Jürgen Klopp trafił do Liverpoolu, klub wyglądał, jakby ciągnęło się za nim jakieś fatum. Poczucie przekleństwa potęgowała przypadłość, że nawet gdy ten prezentował futbol na najwyższym poziomie, to w decydujących momentach i tak zawodził w sposób spektakularny. Przyjście niemieckiego szkoleniowca pozwoliło zamknąć raz na zawsze ten trudny rozdział i rozpocząć jeden z najpiękniejszych w historii The Reds. Dzisiaj Jürgena Kloppa kocha całe Anfield. Pokochał go też Anthony Quinn, który nie kryje się ze swoją wręcz obsesyjną fascynacją trenerem.

Autor może się pochwalić niezwykle bogatym dorobkiem, albowiem ma na swoim koncie kilka powieści, za które był nagradzany prestiżowymi brytyjskimi nagrodami. Książka o Kloppie jest pierwszą, dotyczącą futbolu. Do napisania o trenerze Liverpoolu skłoniła brytyjskiego pisarza wielka miłość do The Reds.

Book Sale Instagram Post 7

Intencją Quinna nie było jednak napisanie biografii. Słusznie zauważa, że na rynku jest już kilka takich pozycji. Napisał zatem książkę o trenerze, ale ze swojej własnej perspektywy – wiernego kibica, który przez dekady był zmuszony czekać na mistrzowski tytuł.

Co więcej, jest liverpoolczykiem z krwi i kości. Doskonale zna historię swojej miejscowości, czemu daje wydźwięk na łamach książki, opisując trudne doświadczenia Liverpoolu zarówno w czasie II wojny światowej, jak i w pierwszych latach po jej zakończeniu. Dużą uwagę poświęca trudnym relacjom między Anglikami a Niemcami, których skutkiem było powstanie wielu krzywdzących stereotypów, funkcjonujących do dziś.

Historia miasta i The Reds są ważnymi elementami tej pozycji. Quinn przedstawia je w sposób autobiograficzny dla siebie. O jego osobistym podejściu do książki najlepiej świadczą załączone zdjęcia z dzieciństwa, fragmenty wpisów z pamiętnika po poszczególnych meczach czy nawet napisany przez siebie skecz kabaretowy, gdzie obsadził Kloppa w roli głównej.

Zabieg ten może przypominać niektórym to, co zrobił Nick Hornby w książce “Futbolowa gorączka”, uznawanej za klasyk literatury sportowej. I trzeba przyznać, że lektura jest tak samo przyjemna, a autoironia Quinna tylko wzmacnia ten efekt.

Jeśli zaś chodzi o postać Jürgena Kloppa, to autor analizuje poszczególne etapy jego życiorysu i to nie tylko te zawodowe, ale także prywatne, poczynając już od najmłodszych lat. Nie są to może tak przeładowane informacjami wątki, jak w szczegółowych monografiach, ale z pewnością wystarczające, żeby poznać szkoleniowca.

Quinn przywiązuje dużą wagę do warstwy emocjonalnej, która wyraźnie dominuje nad statystykami czy opisami spotkań. Zwłaszcza w tym elemencie widać doświadczenie pisarskie autora i jego duże umiejętności w malowaniu obrazów słowami.

Jako że sam jest kibicem The Reds, to najbardziej koncentruje się na dokonanej przez Kloppa transformacji tego zespołu. Autor czuje także wyraźny sentyment do pierwszego okresu świetności klubu, przez co wiele miejsca przeznacza na poszukiwania wspólnych elementów między Niemcem a Billem Shanklym – twórcą wielkiego Liverpoolu z lat 60. i 70. XX wieku.

NASZA OCENA: 7/10

Sprawia to, że książka przede wszystkim przypadnie do gustu fanom drużyny z miasta Beatelsów. Osobiście polecam ją wszystkim tym, którzy wolą przeczytać coś o futbolu w trochę luźniejszej konwencji. Pozycja, choć nietypowa, z pewnością zasługuje na uwagę.

MARIUSZ WŁODARSKI

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka Klopp. Mój romans z Liverpoolem oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 3

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img
Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians — przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie, to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku.

Więcej tego autora

Najnowsze

„Czarny orzeł, biały orzeł. Piłkarze w trybach polityki” – recenzja

Co dzieli Polaków? Polityka, opinia o Robercie Lewandowskim, sprawy społeczne i tak dalej. Można wymieniać długo. Na pewno temat relacji polsko-niemieckich to poletko zainteresować...

Al-Saadi Kaddafi – zapomniane dziecko Dżamahriji

Al-Saadi Kaddafi miał marzenie, żeby zostać piłkarzem. Wykorzystując swoją pozycję zrobił wszystko, żeby zaistnieć w świecie futbolu.

Thierry Henry – kula w armacie

Przypominamy karierę jednego z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych napastników początku XXI w.