„Kopalnia GAZETA” – recenzja

Czas czytania: 3 m.

Mundial zbliża się wielkimi krokami. Czy w momencie przyznania Katarowi mistrzostw futbol przestał być ważny, a liczy się tylko biznes? Zanim zaczniemy się emocjonować sportem, warto zadać i poszukać odpowiedzi na to pytanie. Pierwsza „gazetowa” „Kopalnia” pod redakcją Piotra Żelaznego zasiewa w czytelniku-kibicu w tym względzie intelektualny i moralny niepokój. Warto go doznać.

W natłoku informacji o futbolu magazyn „Kopalnia” jest od kilku lat czymś ożywczym. Świetne, mądre teksty, utrzymywana jakość wydawnicza, pewnego rodzaju ekskluzywność związana z autorami oraz odbiorcami, którzy widzą w piłce coś więcej niż tylko zielony prostokąt i 11 facetów.

Nie ukrywam, że jestem fanem pozycji. Mam wszystkie wydania, dlatego ucieszyłem się, że Piotr Żelazny wpadł na pomysł zrobienia tematycznego numeru z podtytułem „Gazeta”. Ruszyły europejskie ligi, za chwilę rusza Liga Mistrzów. Prawdziwe granie w Europie zaczyna się w sierpniu, więc postanowiłem ostatnio zasiąść do lektury; zwłaszcza że treść publikacji dotyczy zbliżającego się wielkimi krokami mundialu w Katarze, który będzie po raz pierwszy nie podsumowaniem, a sednem sezonu.

Sporów dotyczących formatu wydawnictwa było sporo i ciężko je rozstrzygnąć. Mnie osobiście podoba się wyjście poza schemat i zrobienie gazety-płachty. Niektórzy uznają to pewnie za niepotrzebny kaprys redaktora, jednak dla takiego miłośnika prasy drukowanej, jak ja, jest to prawdziwa perełka. Niech argumentem „za” będzie możliwość wykorzystania okładki jako plakatu. Szkoda, że zabrakło takowego w środku. Jak przyznał Piotr Żelazny, wtedy byłoby mniej miejsca dla treści.

A ta w nowej „Kopalni” jest rzeczywiście nieprzeciętna. Autorzy na 40 stronach przyglądają się i tłumaczą, jak mogło dojść do tego, że Katar został gospodarzem. Piszą o kulturze kraju, zwyczajach panujących w tamtejszym rejonie, wychodząc od futbolu i później jedynie wokół niego orbitując.

Nie brakuje wątków korupcyjnych, analizy przyznania temu mikro-państwu drugiej pod względem rangi imprezy mistrzowskiej na świecie. Co naturalne, pojawia się temat zgonów pracowników budujących stadiony przed mistrzostwami. Futbol jest punktem wyjścia do snucia opowieści o współczesnym świecie, gdzie korupcja i łamanie praw człowieka są na porządku dziennym, a banknoty przesłaniają także nam, kibicom, rzeczywistość.

W gazetowej „Kopalni” nie ma wykresów, niewiele jest o piłkarzach. Stali czytelnicy wiedzą, że choć magazyn traktuje o piłce, to czytać mogą, a właściwie powinni wszyscy ciekawi świata. Teksty dają do myślenia, pokazują inny od codziennego przekazu obraz, a jednocześnie przeczą tezie, że każdy może być dziennikarzem sportowym. Przeciętnym pewnie tak, ale Żelaznemu udało się zebrać grupę tych, którzy chcą i potrafią zboczyć i pokazać coś innego niż futbol. Całość traktuje jako gazetę, która ma wywołać intelektualny, moralny niepokój, dzięki któremu spojrzymy bardziej otwartymi oczami na zbliżający się mundial.

W gazecie są znane pióra z Polski jak Michał Okoński, Rafał Stec, Michał Trela, czy Zbigniew Mucha. O kobietach pisze specjalistka z tej dziedziny Joanna Wiśniowska, a swój niepodrabialny styl prezentuje też Wojciech Jagielski. Z zagranicy na łamy trafił James Montague i Simon Chadwick. Jak w każdej szanującej się gazecie, jest wywiad, w którym Piotr Żelazny przepytuje Kena Bensingera, autora książki „Red Card”. Dla fanów łamigłówek tradycyjna w szanujących się wydawnictwach krzyżówka. Piękne są ilustracje nadające publikacji dodatkowego sznytu.

NASZA OCENA: 8/10

Polecam czytać tę „Kopalnię” spokojnie i bez pośpiechu, bo każdy artykuł wymaga skupienia, przemyślenia. Do mundialu jeszcze trochę czasu zostało. Nadchodząca jesień to najlepsza pora, by  wejść w klimat rozpoczynających się w listopadzie mistrzostw. Wtedy większość z nas siłą rzeczy będzie już skupionych na futbolu. Ucichną narzekania i o ile ktoś nie zdecyduje się na poważny protest, to znów od Gianniego Infantino usłyszmy, że to „najlepszy turniej w historii”. Zresztą pewnie powie to bez względu na okoliczności. Tym bardziej warto wcześniej zrobić sobie resume, zboczyć z tematu kibicowania i spróbować z autorami zrozumieć, jak doszło do tego, że futbol przegrywa z komercją i banknotami, a wynik jest coraz wyższy.

PATRYK SZCZERBA

Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians — przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie, to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku.

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Manchester United i tragedia w Monachium

Choć minęło już 61 lat, to tragedia samolotu w Monachium wciąż powoduje pustkę w naszych sercach.

Tabela klubów z najsilniejszych lig w Europie

W tym miejscu znajdziesz tabele zbiorcze porównujące wyniki drużyn z ligi angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej, francuskiej i niemieckiej. W ramach porównania sprawdzamy wyniki osiągnięte we...

Derby County – historia Baranów

Derby County to jeden z najstarszych klubów piłkarskich w Anglii i tym samym posiada on niezwykle bogatą historię. Popularne "Barany" były zarówno mistrzem kraju, ale też przychodziło im grać w 3 lidze. W tym artykule opisujemy ich słodko-gorzką historię.