Strona główna RetroFutbol Ekstra Aktualności Matthias Sammer — ostatnia niemiecka złota piłka

Matthias Sammer — ostatnia niemiecka złota piłka

5 września 1967 roku urodził się Matthias Sammer — piłkarz, który jest ostatnim reprezentantem Niemiec ze złotą piłką. W tym artykule opisujemy jego bogatą historię.

Matthias Sammer – biogram

  • Pełne imię i nazwisko: Matthias Sammer
  • Data i miejsce urodzenia: 5 września 1967 w Dreźnie (NRD)
  • Wzrost: 1,81
  • Pozycja: Obrońca / Defensywny pomocnik

Historia i statystyki kariery

Kariera juniorska

  • Dynamo Drezno 1976-1985

 Kariera klubowa

  • Dynamo Drezno 1985–1990
    102 występy, 39 bramek
  • VfB Stuttgart 1990–1992
    63 występy, 20 bramek
  • Inter Mediolan 1992–1993
    11 występów, 4 bramki
  • Borussia Dortmund 1993–1998
    115 występów, 21 bramek

Kariera reprezentacyjna

  • NRD 1986-1990
    23 występy, 6 bramek
  • Niemcy 1990-1997
    51 występów, 8 bramek

Kariera trenerska

  • Borussia Dortmund 2000-2004
  • VFB Stuttgart 2004-2005
  • Niemcy 2006-2012 (Dyrektor sportowy)
  • Niemcy 2006-2012 (Dyrektor sportowy)
  • Bayern Monachium 2012-2016 (Dyrektor sportowy)
  • Borussia Dortmund 2018 – do dziś (Doradca zarządu)

Początki w rodzinnym mieście

Zawodnik ten przyszedł na świat w Dreźnie, stolicy Saksonii, wówczas w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Jego ojcem był Klaus Sammer, również piłkarz, przez dziesięć lat broniący barw drezneńskiego Dynama. Matthias nie miał nawet dziesięciu lat, gdy dołączył do młodzieżówki tego klubu. Prezydentem SV Dynamo, do którego należała także drużyna piłkarska, był nie kto inny, a Erich Mielke — długoletni minister bezpieczeństwa państwowego i szef niesławnej Stasi. W 1983 r. starszy z Sammerów został trenerem pierwszego zespołu SGD. Dwa lata później dał synowi szansę na występ w oficjalnym meczu.

Matthias z początku grał jako napastnik. Już w debiutanckim sezonie uzbierał kilkanaście goli dla seniorskiej drużyny. Dwie z tych bramek padły w Pucharze Zdobywców Pucharów. Sammer zdobył pierwszego i czwartego gola w rewanżowym meczu drugiej rundy przeciwko fińskiemu zespołowi HJK Helsinki, rozegranym na Stadionie Rudolfa Harbiga w Dreźnie. Do przerwy gospodarze prowadzili 4:0. Na początku drugiej połowy stracili bramkę, lecz przywrócili cztery punkty przewagi.

Przyjezdni szybko odpowiedzieli drugim trafieniem, ale do ostatniego gwizdka trafiali już tylko piłkarze z NRD. Końcowy wynik to 7:2, w dwumeczu – 7:3. W marcu w ćwierćfinale zawodnicy SGD podejmowali zdobywcę DFB Pokal, Pucharu Niemiec Zachodnich – Bayer 05 Uerdingen. W Dreźnie wygrali 2:0. Sammer znów znalazł się w wyjściowym składzie, lecz do siatki trafili Frank Lippmann i Franz-Uwe Pilz. W rewanżu Klaus nie chciał stawiać na zdobywcę pierwszego gola z powodów dyscyplinarnych. W wyniku nacisków politycznych płynących z samego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, gdzie oczekiwano wysokiego zwycięstwa nad drużyną z RFN, trener ustąpił i wystawił krnąbrnego napastnika. Obok niego zagrał ponownie Matthias Sammer, noszący numer 9.

Z początku wszystko szło dobrze. Goście wyszli na prowadzenie już w pierwszej minucie dzięki bramce Ralfa Mingego. W 13. minucie Bayer wyrównał. W 28. minucie Sammer musiał ściągnąć syna z boiska; zastąpił go Torsten Gütschow. Wkrótce potem Lippmann przywrócił prowadzenie gości, a przed przerwą gola samobójczego strzelił pomocnik Bayeru, Rudi Bommer. Do przerwy piłkarze z Niemiec Zachodnich przegrywali 1:3; w dwumeczu było 1:5.

Na drugą połowę trener Sammer wpuścił rezerwowego bramkarza, Jensa Rammego; Bernd Jakuboski jeszcze przy stanie 1:2 zderzył się Wolfgangiem Funkelem, zdobywcą gola wyrównującego. Okazało się, że złamał przy tym ramię. Wydawało się, że sprawa awansu była przesądzona, nawet kiedy w 58. minucie Funkel wykorzystał rzut karny dla Bayeru. Pięć minut później napastnik Minge, który otworzył wynik spotkania, pokonał własnego bramkarza. Minęło kilkadziesiąt sekund i Bayer prowadził 4:3; strzelcem był Wolfgang Schäfer. Gra przyjezdnych zaczęła się sypać. W 78. minucie Dietmar Klinger podwyższył na 5:3, a chwilę potem węgierski sędzia Lajos Németh podyktował kolejną jedenastkę dla podopiecznych Karla-Heinza Feldkampa, tym razem za zagranie ręką. Do piłki znów podszedł Funkel i tym razem również się nie pomylił, kompletując tym samym hattricka. 6:3 oznaczało już awans Bayeru. Nie był to jednak koniec meczu. W 86. minucie Schäfer po raz drugi okazał się lepszy od Rammego.

Zamiast wysokiego zwycięstwa drużyna z NRD doznała upokarzającej kompromitacji. Co gorsza, strzelec dwóch bramek w dwumeczu, wspomniany Lippmann, dał nogę. Napastnik spotkał w hotelu znajomego, który już wcześniej uciekł na Zachód, a teraz pracował jako DJ. Poprosił go o pomoc. Napotkany człowiek zgodził się i zabrał piłkarza z hotelowego parkingu podziemnego do Norymbergi, gdzie mieszkał. Lippmann, bez dokumentów, dopiero tam poprosił o pomoc. Został przesłuchany przez funkcjonariusza wywiadu RFN, po czym uznano, że może zostać w kraju. Grał później krótko dla FC Nürnberg, potem występował również w Austrii. Lippmann był nie tylko piłkarzem.

Ze względu na wspomnianego wcześniej Mielkego niejeden zawodnik klubu z Saksonii był ujęty w strukturach enerdowskiej bezpieki. Dotyczyło to także zbiega, który oficjalnie był funkcjonariuszem Volkspolizei, co tylko pogorszyło sytuację w oczach ministerstwa. Katastrofa w Uerdingen (od nazwy stadionu znana w RFN jako „cud na Grotenburgu”) w połączeniu z ucieczką gwiazdora stała się przyczyną zwolnienia Klausa Sammera po zakończeniu sezonu, choć przecież trener nie zamierzał zabrać napastnika ze sobą. Lata później okazało się, że ponoć osoba znająca Lippmanna osobiście ochotnicza zgłosiła się do Stasi, by pomóc siłą sprowadzić zbiega do socjalistycznej ojczyzny.

Warto dodać, że odpadnięcie drezneńskiej drużyny w ćwierćfinale nie przeszkodziło uciekinierowi w zostaniu jednym z najlepszych strzelców tamtych rozgrywek Pucharu Zdobywców Pucharów. Po pięć goli zdobyli Lippmann i trójka piłkarzy innego Dynama, tego kijowskiego, prowadzonego przez Walerija Wasyliewicza Łobanowskiego: Igor Biełanow, Oleg Błochin oraz Ołeksandr Zawarow. Pogromca drużyny z NRD, Bayer, w półfinale nie zdołał ponowić cudu i uległ Atletico Madryt, które z kolei w półfinale zebrało bęcki od zwycięzcy Pucharu ZSRR (3:0).

Kiedy starszy z Sammerów dostał kopniaka, został wyznaczony do prowadzenia młodzieżówki w Dynamie Meißen. Zanim to nastąpiło, zespół dograł sezon, a wraz z nim jego syn. Matthias strzelił ponoć aż sześć bramek w czterech występach w Pucharze NRD. Osobiście doliczyłem się tylko dwóch goli, toteż podejrzewam, że pozostałe młodzieniec zdobył w rezerwach Dynama, które dotarły do 1/8 finału. W pierwszym zespole trafił w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinałowym przeciwko FC Karl-Marx-Stadt w grudniu 1985 r. W dzisiejszym Chemnitz gospodarze wygrali 2:0.

W Dreźnie rudowłosy napastnik otworzył wynik spotkania w 26. minucie. Zszedł w 80. minucie, gdy wciąż utrzymywał się wynik 1:0. Gol Andreasa Trautmanna z końcówki dał Dynamu dogrywkę, w której bramki zdobyli Pilz i Lippmann. W 118. honorowe trafienie dla gości zanotował Uwe Heß, lecz Steffen Büttner dobił ich krótko potem i mecz zakończył się przekonującym zwycięstwem 5:1. Pierwsze starcie półfinałowe z Unionem Berlin (którego rezerwy Dynamo wyeliminowało dwie rundy wcześniej) odbyło się 30 kwietnia, a więc półtora miesiąca po odpadnięciu z Pucharu Zdobywców Pucharów. W stolicy Minge niemal powtórzył wyczyn z Uerdingen. Tym razem trafił do siatki nieco później — w drugiej minucie. W 57. minucie podwyższył Ulf Kirsten. Choć w 74. Ralf Sträßer pokonał Rammego strzałem z rzutu karnego, zdobywając gola kontaktowego, gospodarzom nie udało się wyrównać.

Porażka 1:2 oznaczała dla nich trudne zadanie przed rewanżem. Na nieszczęście obu Sammerów i ich zespołu, zdołali się z niego wywiązać. W 11. minucie Matthias Döschner wykorzystał rzut karny dla Dynama, ale w 27. minucie Dixie Dörner strzelił samobója. Krótko przed przerwą młody Sammer przywrócił gospodarzom prowadzenie. Druga połowa zaczęła się dobrze, od gola Döschnera na 3:1. Potem do głosu doszli piłkarze Unionu. Sträßer, Ralph Probst i René Unglaube wbili Rammmemu trzy bramki w przeciągu dziesięciu minut. Klaus Sammer zdjął syna z boiska, wprowadzając bardziej doświadczonego Gütschowa. Na nic się to nie zdało. Goście utrzymali wynik 3:4 i awansowali dzięki golom zdobytym na wyjeździe. Broniące pucharu Dynamo pożegnało się z rozgrywkami. W finale Union doznał bolesnej porażki – uległ zespołowi Lokomotive Leipzig aż 1:5.

Piłka międzynarodowa i dalszy rozwój

Sammer grywał także w juniorskich drużynach „tych dobrych Niemców”. W październiku 1986 r. został mistrzem Europy do lat 18. W ćwierćfinale turnieju rozgrywanego w Jugosławii drużyna NRD pokonała gospodarzy 2:0. Choć młody Matthias sam nie trafił do siatki, od dziennika „Slobodna Dalmacija” otrzymał najwyższą ocenę spośród wszystkich graczy na boisku – 7,5. W półfinale, w pewien sposób najważniejszym, reprezentacja Niemiec Wschodnich ograła swoich sąsiadów zza żelaznej kurtyny 1:0. Mecz cechowała nieustępliwa, twarda gra, choć bez niepotrzebnej brutalności. W finale Sammer i koledzy zwyciężyli 3:1 z Włochami, choć Azzurri prowadzili od 17. minuty. Napastnik Dynama strzelił gola na 2:1 krótko przed przerwą. Drużyna zakwalifikowała się tym samym do mistrzostw świata do lat 21, zaplanowanych na następny rok. Miały się one odbyć w Chile.

W listopadzie tego samego roku wciąż nastoletni Sammer zadebiutował w dorosłej reprezentacji. Wystąpił w meczu grupy trzeciej kwalifikacji do mistrzostw Europy w RFN. Przeciwnikiem Niemiec Wschodnich była broniąca tytułu Francja. Kariera Michela Platiniego powoli dobiegała końca. W drużynie Henriego Michela byli jeszcze wprawdzie Jean Tigana, Patrick Battiston, Yvon Le Roux, Basile Boli, Manuel Amoros czy mający przed sobą najlepsze lata Jean-Pierre Papin, lecz Trójkolorowi w dwóch pierwszych meczach rozczarowywali. Zremisowali bezbramkowo z Islandią na wyjeździe i przegrali w Paryżu ze Związkiem Radzieckim 0:2.

Tymczasem zawodnicy NRD również zaczęli eliminacje od 0:0 (z Norwegią w Oslo), ale Islandię pokonali (2:0). W bezpośrednim starciu padł remis, bez goli. Rudowłosy młodzieniec wszedł na boisko z ławki rezerwowych, zmieniając innego gracza Dynama, Kirstena, w 77. minucie. Rok później na Parc des Princes goście zwyciężyli 1:0 dzięki golowi Rainera Ernesta z końcówki spotkania, a Andreas Thom został najlepszym strzelcem w grupie. Francuzi ugrali tylko sześć punktów (zwycięstwo i cztery remisy). Piłkarze z Niemiec Wschodnich — jedenaście. Obie drużyny wyprzedziła reprezentacja ZSRR i to ona pojechała na turniej, gdzie dotarła do finału.

Sammer w pozostałych spotkaniach kwalifikacji nie brał udziału. W tamtym okresie miały miejsce inne wydarzenia istotne w życiu młodego piłkarza. Tak jak w innych państwach bloku wschodniego, w NRD nie było miejsca dla obiboków. Nie do pomyślenia było, aby ktoś zajmował się zawodowo sportem i był opłacany tylko z tego powodu. Dlatego też zawodnicy z najróżniejszych dyscyplin podejmowali pracę – przynajmniej oficjalnie. Dotyczyło to także futbolu. Podobnie jak choćby Lippmann, Sammer służył w Policji Ludowej.

Jako dziewiętnastolatek wstąpił do pułku gwardii Stasi, noszącego imię Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego. Sam były piłkarz twierdzi, że nie brał udziału w ćwiczeniach wojskowych, nigdy nawet nie miał broni w ręku. Teoretycznie nosił stopień sierżanta. Pozwoliło mu to dalej zajmować się sportem. Praktyka, jak to często bywało po naszej stronie żelaznej kurtyny, mijała się z założeniami, a efekt końcowy nie różnił się wiele od sytuacji, której zamierzano uniknąć.

Równocześnie chłopak stawiał kolejne kroki w futbolu klubowym oraz w reprezentacji młodzieżowej. W trakcie sezonu 1986/87 zdobył łącznie dziewięć goli dla Dynama – mniej niż w poprzednim, ale rozegrał też mniej spotkań, a ponadto nowy trener, Eduard Geyer, przesunął go na lewe skrzydło. Sammer pojechał z kadrą do Ameryki Południowej, gdzie nieco miesiąc po jego dwudziestych urodzinach wystartował młodzieżowy mundial. Miał grać z dziesiątką na plecach. Reprezentacja NRD, do której powołano jeszcze czterech innych zawodników Dynama, trafiła do grupy C ze Szkocją, Kolumbią i Bahrajnem.

Turniej zaczął się od porażki 1:2 z drużyną z północy Wielkiej Brytanii. Wszystkie trzy gole padły w ciągu sześciu minut, jeszcze w pierwszej połowie. Po pół godziny gry rzut karny wykorzystał Joe McLeod, chwilę potem wyrównał Jörg Prasse z Dynama Drezno, a wynik ustalił John Butler. Trzy dni później Niemcy Wschodnie grały z Kolumbią. Sammer zaliczył świetne spotkanie – zdobył hattricka, pokonując bramkarza rywali w 9., 30. i 70. minucie. W końcówce honorowego gola strzelił John Jairo Tréllez. Na koniec fazy grupowej odbył się mecz z Bahrajnem. Piłkarze z NRD jako faworyci wygrali 2:0, aczkolwiek pierwszą bramkę zdobyli dopiero w 78. minucie. Do siatki trafił Heiko Liebers. Pięć minut później sprawę rozstrzygnął rezerwowy Darius Wosz.

Sammer z kolegami awansowali do ćwierćfinału, a jako że nazajutrz Szkoci zremisowali z Kolumbią 2:2, to reprezentacja Niemiec Wschodnich wygrała grupę. Trafili na Bułgarów z Emilem Kostadinowem w składzie, których pokonali 2:0 po golu Rico Steinmenna z rzutu karnego (70.’) i kolejnej bramce Wosza, który tym razem znalazł się w wyjściowej jedenastce (83.’). W półfinale naprzeciw NRD stanęła Jugosławia. W 30. minucie wynik otworzył Igor Štimac. Niemcy dobrze rozpoczęli drugą połowę – w 49. minucie Sammer wyrównał. To jednak nie wystarczyło. W 70. minucie do siatki trafił Davor Šuker. Chwilę potem Sammer opuścił boisko, zastąpiony przez Liebersa. Drogi Matthiasa, Šukera, Štimca i kilku innych piłkarzy z Jugosławii miały się w przyszłości przeciąć jeszcze kilkukrotnie. Tymczasem mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Plavich. Podopiecznym Eberharda Vogela pozostała walka o brązowe medale.

Spotkanie z gospodarzami odbyło się już dwa dni po półfinale, a obejrzało je aż 65 tys. ludzi – w porównaniu do 35 tys. widzów starcia z Jugosławią oraz kilku tysięcy osób na poprzednich meczach. W 73. minucie wynik otworzył Torsten Kracht, a sześć minut przed końcem podstawowego czasu gry wyrównał Pedro González. O zwycięstwie zadecydować miały rzuty karne. Sammer nie brał w nich udziału – cały mecz o trzecie miejsce przesiedział zresztą na ławce rezerwowych. Nie wiem, czy chodziło o jakiś uraz, ponieważ resztę składu stanowili mniej więcej ci sami piłkarze, którzy występowali wcześniej.

W serii jedenastek jako pierwsi strzelali gospodarze. Camilo Pino pokonał Ingo Saagera, a golem odpowiedział Karsten Neitzel. Pozostali z Chilijczyków nie potrafili wykorzystać swoich okazji, natomiast ich rywale byli bezbłędni i to młodzi sportowcy z NRD zgarnęli medale. W finale ich sąsiedzi z RFN ulegli Jugosłowianom również po rzutach karnych. Bardzo długo utrzymywał się wynik bezbramkowy. W 85. minucie gola zdobył Zvonimir Boban, a kilkadziesiąt sekund później Juan Carlos Loustau z Argentyny podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Marcel Witeczek.

To właśnie urodzony w Tychach napastnik Bayeru Uerdingen, który równo tydzień przed finałem skończył dziewiętnaście lat, rozpoczął serię rzutów karnych, która decydowała o losach finału. Tym razem Dragoje Leković zatrzymał jego strzał. Pozostali zawodnicy trafiali do siatki i Jugosławia wygrała 5:4. Na pocieszenie Witeczek z siedmioma bramkami na koncie został królem strzelców turnieju, o jednego gola wyprzedzając Šukera. Trzecie miejsce zajął Pino z pięcioma trafieniami, czwarte — Sammer z czterema. Najlepszym zawodnikiem młodzieżowego mundialu został 18-letni Robert Prosinečki, a reprezentacja NRD otrzymała nagrodę fair play.

Matthias miał dwadzieścia lat, a w dorobku tytuł mistrza Europy i brązowy medal mistrzostw świata. Po tych sukcesach w futbolu młodzieżowym przyszedł czas na laury w seniorskiej piłce. Wyjazd do Chile w trakcie sezonu 1987/88 ograniczył nieco jego występy w klubie. Zagrał jednak łącznie 24 razy i strzelił dziewięć goli. Geyer znów eksperymentował z pozycją młodego gracza, znajdując dla niego w końcu miejsce w środku pola. Sammer otrzymał drugie powołanie do dorosłej reprezentacji, po którym nadeszły kolejne.

W sierpniu 1988 r. zdobył pierwszego gola, dając NRD zwycięstwo 1:0 nad Grecją w rozgrywanym w Berlinie meczu towarzyskim. W następnym roku Dynamo Drezno wreszcie odzyskało mistrzostwo kraju, po jedenastu latach, przełamując dominację stołecznego klubu o tej samej nazwie. Matthias był jednym z podstawowych zawodników zespołu Geyera, w ludze opuszczając tylko jedno spotkanie. Drużyna świetnie zaprezentowała się także w Europie. Dotarła do półfinału Pucharu UEFA, eliminując Aberdeen, Waregem, Romę i Viktorię Bukareszt. Minimalnie lepsi okazali się dopiero zawodnicy VfB Stuttgart, którzy wygrali u siebie 1:0 i zremisowali w stolicy Saksonii 1:1. Sammer wystąpił we wszystkich dziesięciu meczach, choć nie strzelił bramki. Królem strzelców został Gütschow, zdobywca siedmiu goli.

Jesienią 1989 r. pomocnik z Drezna znów trafiał dla kadry, tym razem w spotkaniach o stawkę – w eliminacjach do mistrzostw świata. Otworzył wynik w 55. minucie wyjazdowego meczu z Islandią, wygranego ostatecznie 3:0. Miesiąc później w Karl-Marx-Stadt (obecnie Chemnitz) Niemcy Wschodnie podejmowały ZSRR. Goście wyszli na prowadzenie nieco ponad kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry. W 81. minucie wyrównał Thom. Dwie minuty później Sammer odwrócił losy spotkania. Te zwycięstwa przedłużyły nadzieje na awans na włoski mundial. O wszystkim decydować miał mecz z Austrią w Wiedniu. Sędziował pan Piotr Werner, w późniejszych latach zasłużony dla zawodowego boksu w Polsce. Gospodarze wygrali 3:0, a hattricka ustrzelił napastnik Sevilli, Toni Polster. Na mistrzostwa pojechali Austriacy i piłkarze ze Związku Radzieckiego.

image 3
Matthias Sammer z Pucharem Niemiec – źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Matthias_Sammer#/media/File:Bundesarchiv_Bild_183-1990-0602-009,1._FC_Dynamo_Dresden-_PSV_Schwerin_2-1.jpg

Pomiędzy spotkaniami z Islandią i ZSRR drezdeńskie Dynamo zdążyło odpaść z Pucharu Europy. W pierwszym meczu mistrzowie NRD pokonali AEK Ateny 1:0, lecz ciekawe widowisko w stolicy Grecji zakończyło się wynikiem 5:3 dla gospodarzy (w 33. minucie gola na 2:1 strzelił z rzutu karnego Mirosław Okoński). Sammer nadal był kluczowym zawodnikiem. W 27 występach w sezonie 1989/90 strzelił 13 goli – najwięcej od czasu przejęcia zespołu przez Geyera. Tym razem Matthias i koledzy sięgnęli po krajowy dublet. Obronili skutecznie mistrzostwo i pokonali Dynamo Schwerin (niedawno przemianowane na PSV Schwerin – Polizei Sport Verein) w finale pucharu NRD, choć przegrywali do piątej minuty, a mecz kończyli w dziesiątkę. Gola dla drugoligowca zdobył André Kort. Niespełna kwadrans później wyrównał Jörg Stübner. Na początku drugiej połowy czerwoną kartkę otrzymał Hans-Uwe Pilz, ale w 84. minucie Kirsten strzałem głową dał saskiemu klubowi zwycięstwo. Geyer nie doczekał tego sukcesu, gdyż w kwietniu z nieznanych mi przyczyn został zastąpiony przez Reinharda Häfnera.

Przeprowadzka na zachód

Finał ten był ostatnim z przeszło stu oficjalnych występów Matthiasa dla drużyny z rodzinnego miasta. W Europie hulał wiatr zmian. Po sezonie 22-letni piłkarz zmienił barwy. Służba sierżanta Sammera w Stasi dobiegła końca. Podpisał wstępną umowę z Bayerem 04 Leverkusen, lecz została ona anulowana. Nowym pracodawcą Matthiasa został VfB Stuttgart – zachodnioniemiecki klub, który nie tak dawno pod wodzą Ariego Haana wysiudał Dynamo Drezno z Pucharu UEFA, by w finale ulec Napoli z Diego Maradoną w składzie. Sammer szansę na występ otrzymał już w meczu I rundy Pucharu Niemiec Zachodnich. Piłkarze VfB mierzyli się w Trewirze z tamtejszym Eintrachtem Trier. Gol Sammera z 63. minuty dał im awans do kolejnej rundy.

Świeżo sprowadzony zawodnik pierwsze spotkanie w Bundeslidze rozegrał na słynnym Westfalenstadion w Dortmundzie. Goście pokonali Borussię 3:0, a hattricka zdobył Fritz Walter. Do przerwy drużyna ze Stuttgartu prowadziła 2:0. „Mały Fritz” dorzucił trzeciego gola niespełna kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry, a chwilę później Willi Entenmann (który zastąpił Haana jeszcze w marcu) zdjął go z boiska, wprowadzając Jürgena Kramnego. W drugiej kolejce Sammer dobrze przestawił się stuttgarckiej publiczności, czy raczej przypomniał się, jeśli wziąć pod uwagę, że gościł na Neckarstadion jeszcze w barwach Dynama. VfB podejmowało Herthę Berlin. Do przerwy było 0:0, a w 54. minucie Sammer zamienił podanie Waltera na pierwszego gola dla nowego klubu. Trzynaście minut później „Mały Fritz” asystował ponownie, tym razem Guido Buchwaldowi. W 72. minucie Sammer podwyższył na 3:0 po zagraniu Klausa Allgöwera, a niedługo potem Maurizio Gaudino ustalił wynik spotkania na 4:0.

Po dwóch meczach nowego sezonu zespół Entenmanna zajmował pierwsze miejsce. Po świetnym początku było nieco gorzej. Najpierw nadszedł czas na wielkie starcie z Bayernem. Na Stadionie Olimpijskim w Monachium gospodarze zwyciężyli 2:1. Wyjazdowa porażka z panującym mistrzem nie była jeszcze powodem do niepokoju, tym bardziej, że VfB pokonało u siebie następnie FC Nürnberg pod wodzą Haana 2:1. Sammer strzelił pierwszego gola w meczu, pokonując Andreasa Köpkego. Otrzymał przy tym swoją drugą żółtą kartkę w Bundeslidze (pierwszą zarobił już w ligowym debiucie).

W kolejnym spotkaniu powrócił na stadion Gotenburg. I tym razem nie zdołał na nim wygrać: Bayer Uerdingen pokonał drużynę ze Stuttgartu 2:0, a Matthias obejrzał jeszcze jeden kartonik. Tydzień później gracze VfB stracili pierwsze punkty na własnym terenie, przegrywając z Bayerem Leverkusen 0:2. Gola otwierającego wynik spotkania zdobył dla gości były kolega Sammera z Dynama, Kirsten. Mecz ten sędziował 28-letni Markus Merk. Kilka lat wcześniej został najmłodszym arbitrem w Bundeslidze, co było początkiem drogi na szczyt – w przyszłości Niemiec miał prowadzić finały Pucharu Zdobywców Pucharów, Ligi Mistrzów czy mistrzostw Europy.

Trzy dni przed porażką w lidze Sammer miał zaszczyt nosić kapitańską opaskę w ostatnim meczu przechodzącej do historii reprezentacji NRD. Drużyna pod wodzą Edego Geyera, który od 1989 łączył obowiązki menadżera Dynama Drezno i selekcjonera kadry (w kwietniu, jak wspomniałem wcześniej, pożegnał się z klubem), gościła w Brukseli. Kapitan uświetnił tę okazję, strzelając dwa gole. Belgia z Michelem Preud’homme w bramce i Erwinem Vanderberghiem, Enzo Scifo czy Janem Ceulemansem w składzie uległa gościom 0:2. Licznik Sammera zatrzymał się na sześciu bramkach w 23 występach.

Nie był to jednak koniec jego kariery reprezentacyjnej. Choć drużyna narodowa RFN świeżo wywalczyła mistrzostwo świata, Matthias wraz z kilkoma innymi „Ossimi” miał wiele do zaoferowania. Stali się wkrótce cennym wzmocnieniem dla kadry zjednoczonego kraju. Już w grudniu 1990 r. Sammer zadebiutował w koszulce Mannschaftu w towarzyskim meczu ze Szwajcarią, rozegranym w Stuttgarcie. Przebywał na boisku do 74. minuty, kiedy to zmienił go Thom. Niemcy prowadzili już 2:0 po bramkach Rudiego Völlera z pierwszej i Karla-Heinza Riedlego z 67. minuty. Chwilę po wejściu na murawę Thom podwyższył na 3:0, a wynik ustalił w 85. minucie Lothar Matthäus.

Między ostatnim meczem NRD a debiutem Sammera w reprezentacji Niemiec doszło do zmiany trenera die Schwaben. W listopadzie Entenmanna zastąpił Christoph Daum. Zespół VfB Stuttgart zakończył sezon 1990/91 Bundesligi na szóstym miejscu, dwa punkty za czwartym Eintrachtem Frankfurt oraz piątym Hamburgerem SV, a z jednym oczkiem przewagi nad FC Köln. Zakwalifikował się do europejskich rozgrywek dzięki temu, że Werder Brema pod wodzą Otto Rehhagela, który zajął pozycję na ostatnim stopniu podium, pokonał w finale Pucharu Niemiec siódmą w lidze drużynę z Kolonii z Bodo Illgnerem, Pierrem Littbarskim czy Andrzejem Rudym w składzie.

Sammer wystąpił w 30 z 34 spotkań. Był w gronie zawodników z dwucyfrową liczbą goli na koncie: strzelił ich 11, tyle samo, co Kirsten, Brazylijczyk Nando z HSV czy Stefan Kuntz, gracz nowego mistrza kraju – FC Kaiserslautern. W szeregach VfB lepszy był pod tym względem tylko Walter (12 trafień). Sammer i „Mały Fritz” mieli także najwięcej ligowych asyst spośród piłkarzy die Roten – po siedem. W Pucharze DFB drużyna ze Stuttgartu dotarła do ćwierćfinału, wszystkie mecze rozgrywając na wyjeździe. Były gracz Dynama Drezno wystąpił w trzech z nich, w tym także w ostatnim. Na drodze do finału stanęli piłkarze wspomnianego FC Köln. Choć podopieczni Ericha Rutemöllera kończyli mecz w dziesiątkę, utrzymali bezbramkowy remis, a w dogrywce gola wbił Maurice Banach.

Królem strzelców rozgrywek o mistrzostwo Niemiec Zachodnich został Roland Wohlfarth (21 bramek), który ledwo wyprzedził Jana Furtoka z Hamburga (20). Zdystansowali oni Andreasa Möllera występującego w Eintrachcie (16) i resztę stawki. Wśród najlepszych był także Souleyman Sané, senegalski napastnik SG Wattenscheid 09, ojciec Leroya – dzisiejszego skrzydłowego Bayernu i reprezentacji Niemiec (13 trafień). Sammer poza wspomnianymi golami przeciwko Borussii czy Norymberdze strzelił także kontaktową bramkę w meczu z Karlsruher SC na Neckarstadion, w którym gospodarze po kwadransie gry przegywali już 1:2.

Nowy piłkarz VfB zapunktował w 34. minucie, a jego drużyna ostatecznie zremisowała 2:2. Sammer pokonał także bramkarza mistrzów świata, Illgnera, w 55. minucie listopadowego spotkania z FC Köln w Stuttgarcie. Tym razem die Roten stracili pierwszego gola w 38. minucie, a w 49. kolejnego. Przy tym drugim Banachowi asystował zresztą Illgner. Podopieczni Dauma odpowiedzieli trafieniem Ludwiga Kögla w 53. minucie, a krótko potem wyrównał Sammer. Niecały kwadrans później zwycięstwo dał im Allgöwer.

W kwietniu Sammer dał koncert w Düsseldorfie. Mecz z tamtejszą Fortuną sędziował Merk. Matthias dał gościom prowadzenie po niespełna trzech minutach od pierwszego gwizdka, a nie minęło pół godziny gry, gdy podwyższył na 0:3. Jeszcze przed przerwą asystował Allgöwerowi, natomiast w 83. minucie – Walterowi. Fortuna przegrała 0:4. Poza tuzinem bramek w pierwszym sezonie Sammer uzbierał także niemało żółtych kartek – dziewięć w lidze i jedną w rozgrywkach pucharowych, zatem karany był w ten sposób niemal w co trzecim spotkaniu. Odzwierciedlało to bezkompromisowy charakter i nieustępliwość piłkarza, niestety często prowadzące go do przekroczenia przepisów.

Drugi rok w Stuttgarcie

W następnym sezonie kluby z całych Niemiec miały toczyć zmagania o mistrzostwo zjednoczonego kraju. Do piętnastu drużyn z Bundesligi dołączyło dwóch przedstawicieli Oberligi. Były to Hansa Rostock (ostatni mistrz Niemiec Wschodnich) oraz Dynamo Drezno. Ponadto z drugiego szczebla awansowały trzy kluby. Mieszkańców Stuttgartu czekały w związku z tym ligowe derby miasta, po paru latach przerwy. Do najwyższej klasy rozgrywkowej po raz drugi w historii dostali się piłkarze Stuttgarter Kickers. W barażach zmierzyli się z FC St. Pauli. Po dwóch remisach po 1:1 odbyło się trzecie spotkanie. Na Parkstadion w Gelsenkirchen zawodnicy Kickers wygrali 3:1. Stuttgart zyskał drugiego przedstawiciela w Bundeslidze, Hamburg zaś – stracił. To nie zespół Rainera Zobela miał jednak dać mieszkańcom stolicy Badenii-Wirtembergii najwięcej radości.

Drużynę VfB wzmocnił 28-letni wysoki obrońca z Ploretera Zrenjanin, Slobodan Dubajić. Serb mimo sporego doświadczenia nie zdążył jeszcze zadebiutować w reprezentacji Jugosławii, lecz w niedalekiej przyszłości otrzymać miał powołanie na mistrzostwa Europy, w dużej mierze dzięki występom na niemieckich boiskach. Niestety dla niego, Plavi zostali wykluczeni z udziału w turnieju.

Gracze z Neckarstadion zaczęli sezon od falstartu. Dali się pokonać na wyjeździe kolejnemu beniaminkowi, MSV Duisburg (1:0). Przez resztę sierpnia byli jednak niepokonani, zwyciężając w czterech meczach Bundesligi (w tym wszystkich trzech rozegranych na własnym boisku) i remisując jeden. Po drodze grali z rezerwami Werderu w I rundzie Pucharu Niemiec. Drugi zespół klubu z Bremy został rozbity (1:5). Sammer był w dobrej formie. Grał od deski do deski, w czterech kolejnych spotkaniach zdobył po golu (w meczu pucharowym oraz trzech następnych w lidze). Najwyraźniej pasował mu Rheinstadion w Düsseldorfie. Tym razem Fortuna przegrała 0:3, a pomocnik VfB otworzył wynik i asystował Michaelowi Frontzeckowi przy drugiej bramce dla gości. Trzy dni później dał Stuttgartowi komplet punktów, zdobywając jedynego gola w meczu z Schalke 04 Gelsenkirchen pod koniec pierwszej połowy meczu na Neckarstadion. Co więcej, w tamtym okresie Sammer zgarnął tylko jedną kartkę.

W ostatni dzień sierpnia 1991 r. Matthias wrócił do Drezna. Dynamo gościło VfB po raz pierwszy od wspomnianego dwumeczu w Pucharze UEFA. Gracze SGD, teraz pod wodzą Helmuta Schultego, przerwali serię przyjezdnych, pokonując ich 1:0. Sammer zakończył mecz z żółtą kartką na koncie. Piłkarze ze Stuttgartu nadal trzymali się wysoko w tabeli, lecz do końca roku spisywali się, można powiedzieć, w kratkę. Choć potrafili rozbić mistrza kraju, Kaiserslautern (4:1; Matthias opuścił to spotkanie), i pokonać Bayern (3:2), a także zwyciężyć w derbach miasta (3:1; Sammer otworzył wynik w 10. minucie), przegrali trzy ligowe mecze u siebie, z czego dwa u siebie. Odpadli także z Pucharu Niemiec, wyeliminowanii w ćwierćfinale przez Bayer Leverkusen (1:0 po dogrywce; mecz odbył się na stadionie rywali). Co ciekawe, nie przeszkodziło to Walterowi w zostaniu królem strzelców. W 1/8 finału zdobył on aż cztery gole w wyjazdowym spotkaniu z drugoligowym Freiburgu, łącznie notując siedem trafień. Wkrótce potem klub z Neckarstadion pożegnał się również z Pucharem UEFA. W pierwszej rundzie odprawił zespół Pécsi MFC (4:1 w Stuttgarcie i 2:2 na Węgrzech; Sammer zdobył pierwszego gola w dwumeczu), lecz w drugiej podopieczni Dauma okazali się gorsi od Osasuny. W Pampelunie padł bezbramkowy remis. W 18. minucie rewanżu gospodarze przegrywali już 0:2. Na samym początku drugiej połowy kolejnego gola strzelili zawodnicy z Hiszpanii. Dopiero dziesięć minut przed końcem podstawowego czasu gry VfB skutecznie wzięło się za odrabianie strat. Do siatki trafił Buchwald. W 89. minucie bramkę kontaktową strzelił Eyjólfur Sverrisson. Nie starczyło czasu, by dorzucić jeszcze dwa gole. Trzy dni później piłkarze ze Stuttgartu ponieśli trzecią ze wspomnianych ligowych porażek (0:1 z Borussią Mönchengladbach na własnym boisku po golu Holgera Facha z trzeciej minuty). Do końca rundy jesiennej zostało im pięć spotkań, w których byli niepokonani, choć w dwóch ostatnich kolejkach podzielili się punktami z rywalami. Sammer i koledzy po 22 z 38 spotkań zajmowali trzecie miejsce w tabeli, za Borussią Dortmund oraz Eintrachtem Frankfurt.

Bundesliga wróciła nieco ponad półtora miesiąca później. Zespół VfB rozpoczął rundę wiosenną (dużo powiedziane – mecz odbył się 8 lutego) od wyjazdowej porażki z Hansą (2:0). W następnych dziewięciu meczach był jednak niepokonany, wywożąc m. in. punkt ze stadionu jednego z rywali do tytułu, Eintrachtu (1:1). Oba kluby wyprzedziły wtedy drużynę BVB, która uprzednio także podzieliła się punktami z zespołem znad Menu (2:2 na Westfalenstadion), a teraz poległa w Norymberdze (2:1). Sammer opuścił to kluczowe spotkanie, lecz już w następnej kolejce strzelił oba gole, dając VfB zwycięstwo 2:0 nad FC Nürnberg na Neckarstadion, a w rezultacie – wobec remisu Eintrachtu na Bökelberg w Mönchengladbach – fotel lidera. Wyścig o tytuł był zacięty i już tydzień później piłkarze Dauma spadli znów na trzecią pozycję. Przegrali bowiem w Monachium z Bayernem, zajmującym odległe, dziesiąte miejsce. Jedynego gola zdobył Stefan Effenberg po podaniu Olafa Thona pod koniec pierwszej połowy. W 81. minucie ten drugi wykonał rzut karny, lecz Eike Immel obronił jego próbę. Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem sędzia Manfred Führer, który pokazał żółte kartki sześciu graczom, w tym m. in. Sammerowi (już siódmą w tamtym sezonie ligowym), wyrzucił z boiska Günthera Schäfera.

W następnej kolejce zawodnicy VfB gościli lidera – Borussię Dortmund. Podopieczni Ottmara Hitzfelda bardzo szybko wrócili do Stuttgartu, gdyż tydzień wcześniej podejmowała ich drużyna Kickers. Przegrała ona 0:1, a gola zdobył Michael Rummenigge. Wobec już czwartego pod rząd remisu Eintrachtu (1:1 z Wattenscheid na własnym boisku) dało to BVB pierwsze miejsce. Teraz Borussia wyszła na prowadzenie po niecałym kwadransie. Młodszy brat słynnego Karla-Heinza eleganckim odegraniem asystował przy golu Fleminga Povlsena. Reprezentant Danii pokonał Immela potężnym uderzeniem spoza gola karnego. Sytuacja drużyny z Dortmundu rysowała się wyśmienicie. W 32. minucie samobójczą bramkę strzelił jednak Thomas Helmer po rzucie rożnym wykonanym przez Gaudino, a krótko przed przerwą Walter dał prowadzenie gospodarzom. „Mały Fritz” przerzucił piłkę nad Stefanem Klosem po świetnym prostopadłym podaniu od Buchwalda. W 71. minucie Walter zdobył osiemnastego ligowego gola w sezonie, tym razem kolanem kierując futbolówkę do siatki z bliska po dośrodkowaniu Andreasa Bucka. Wprawdzie Helmer strzelił bramkę kontaktową, lecz w samej końcówce Gaudino przejął piłkę na połowie gości, minął Güntera Kutowskiego, wyszedł sam na sam z Klosem i ustalił wynik na 4:2 dla VfB. Eintracht wreszcie się przełamał – Bayer Leverkusen przegrał u siebie z wiceliderem 1:3, wobec czego drużyna z Frankfurtu wskoczyła na pierwsze miejsce, a zespół z Neckarstadion na drugie.

Do końca rozgrywek pozostały cztery mecze. Piłkarze VfB wygrali trzy z nich, jeden zremisowali. Sammer zdobył jednego gola, lecz było to jedno z tych trafień, które można by określić bramkami na miarę mistrzostwa. W przedostatniej kolejce uderzeniem prawą nogą pokonał w Stuttgarcie bramkarza Wattenscheid, Ralfa Eilenbergera, wykorzystując podanie Gaudino. Była 36. minuta. Wkrótce Jörg Sobiech zagrał z rzutu wolnego na głowę Jörga Bacha i goście wyrównali. Remis utrzymał się do ostatniego gwizdka. Tego samego dnia Borussia Dortmund pokonała u siebie Bayer Leverkusen 3:1, a Eintracht zremisował we Frankfurcie 2:2 z Werderem. Przed ostatnią kolejką wszystkie trzy kluby ze ścisłej czołówki miały po 50 punktów. O kolejności decydował bilans bramkowy; w tej sytuacji Eintracht prowadził, zespół ze Stuttgartu zajmował drugą pozycję, a BVB – trzecią.

Sobota, 16 maja 1992 r., godzina 15:30. Na dziesięciu niemieckich boiskach rozpoczynają się ostatnie mecze pierwszego sezonu Bundesligi po zjednoczeniu kraju. Uwaga większości kibiców skupia się na stadionie Ulricha Habelranda w Leverkusen, gdzie Bayer podejmuje VfB, Wedaustadion w Duisburgu, gdzie sędzia Merk rozpoczyna zmagania miejscowego MSV z Borussią Dortmund, oraz Osteestadion, na którym Hansa stanęła naprzeciwko Eintrachtu.

Jako pierwsi cieszą się miłośnicy BVB. Już w dziewiątej minucie Stéphane Chapuisat zdobywa dwudziestego gola w sezonie ligowym. Trafienie szwajcarskiego napastnika miało okazać się jedynym w ostatnim meczu Borussii. Jednak pozostałe spotkania zdają się układać po myśli Hitzfelda i jego ludzi. W 20. minucie Immel kapituluje, pokonany przez Martina Kree strzałem z rzutu karnego. Krótko przed przerwą Hans-Peter Dellwing dyktuje jedenastkę dla VfB. Do piłki podchodzi Walter. Jest 43. minuta. „Mały Fritz” nie myli się. Zdobywa dwudziestą drugą bramkę – odskakuje Chapuisatowi w wyścigu o koronę króla strzelców. Do przerwy jest jednak 1:1. W Rostocku gole jeszcze nie padły. Na tę chwilę Borussia jest mistrzem Niemiec.

W 65. minucie bramkę dla Hansy zdobywa Jens Dowe. Bardzo szybko wyrównuje Axel Kruse. Gol na 1:1 padł już po dwóch minutach. Ten wynik nadal jednak urządza BVB. W 79. minucie zaś Sammer robi rywalom ogromny prezent. Pomocnik VfB bezskutecznie próbował zatrzymać pędzącego Jorginho, wicemistrza olimpijskiego, a w przyszłości mistrza świata (w 21. minucie finału z Włochami na Rose Bowl w Pasadenie ówczesny obrońca monachijskiego Bayernu zostanie zmieniony z powodu kontuzji; zastąpi go 22-letni zawodnik São Paulo, niejaki Cafu). Brazylijczyk upadł przed polem karnym gości. Dellwing sięgnął do kieszeni po żółtą kartkę. Nerwowa reakcja Sammera sprawiła jednak, że sędzia zmienił zdanie i pokazał mu kartonik koloru czerwonego. Drużyna Dauma musiała kończyć spotkanie w dziesiątkę.

Trener szybko dokonał podwójnej zmiany. Za Waltera i Gaudino weszli obrońca Sverrisson oraz napastnik Manfred Kastl, przed kilku laty sprowadzony do Stuttgartu właśnie z Bayeru. Wkrótce ten drugi stanął przed wielką szansą. Rozpędzony Ludwig Kögl wystawił mu piłkę na lewo. Kastl zamarkował strzał lewą nogą, myląc byłego kolegę klubowego, Jürgena Radschuweita; obrońca gospodarzy, próbując zablokować wślizgiem domniemane uderzenie, padł na ziemię. Rezerwowy napastnik VfB przełożył futbolówkę na prawą stopę i choć minęła ona za chwilę bramkarza Rüdigera Vollborna, trafiła tylko w słupek. Piłkę przejął jeszcze Buck, wycofał do Sverrissona, który zagrał do Kögla. Po strzale tego ostatniego zawodnicy gości domagali się odgwizdania kolejnego rzutu karnego, sędzia jednak nie dopatrzył się dotknięcia ręką w wykonaniu obrońców Bayeru.

Mimo przewagi liczebnej gospodarzy, zawodnicy VfB wciąż nacierali i tworzyli kolejne sytuacje, jedna za drugą – choć zostało tak niewiele czasu. W końcu się opłaciło. W 88. minucie Kögl wrzucił piłkę z rzutu rożnego w obręb szesnastki. Za chwilę wróciła do niego. Dośrodkował raz jeszcze, z prawej strony pola karnego, i tym razem Buchwald, kapitan drużyny ze Stuttgartu, wreszcie dał przyjezdnym prowadzenie. Borussia Dortmund miała o wiele gorszy bilans bramkowy od VfB i nie było szans, by wyprzedziła rywali. Istniało jeszcze niebezpieczeństwo, iż swój mecz wygra Eintracht. W 89. minucie jednak zwycięskiego gola dla Hansy strzelił Stefan Böger.

Klub z Frankfurtu nad Menem zajął zatem dopiero trzecie miejsce, dwa punty za BVB i VfB; w następnym sezonie musiał zadowolić się grą w Pucharze UEFA (to wówczas zresztą zremisował w Łodzi z Widzewem 2:2, choć do przerwy polski klub prowadził 2:0, a w rewanżu rozgromił podopiecznych Władysława Jana Żmudy aż 9:0). Klub z Neckarstadion zdobył mistrzostwo o włos, dzięki korzystnemu bilansowi bramkowemu; dlatego też, choć Sammer wyleciał z boiska w decydującym meczu, tak ważna była jego bramka w przedostatniej kolejce. Łącznie zdobył dziewięć goli w lidze oraz po jednym w Pucharze Niemiec i Pucharze UEFA – jedenaście trafień, o jedno mniej niż w poprzednim sezonie. Czyniło go to drugim po Walterze najskuteczniejszym strzelcem w drużynie.

24-letni Sammer po raz trzeci w karierze został mistrzem kraju. Dokonał tego w ciągu czterech sezonów, z dwoma klubami. Zespół VfB Stuttgart sięgnął po pierwszy tytuł po historycznym zjednoczeniu Niemiec. Tak jak w przypadku Dynama, klub Matthiasa cieszył się z mistrzostwa po długiej przerwie: poprzednio świętował ligowy triumf osiem lat wcześniej. Był to czwarty tytuł dla VfB.

Pierwszy duży turniej

Nic dziwnego, że sukces pociągnął za sobą powołania do reprezentacji dla piłkarzy Dauma. Po sezonie w Szwecji odbyc się miały mistrzostwa Europy. Wspomniany już Dubajić nie mógł w nich wystąpić; krótko przed turniejem Jugosławię, jak oczekiwano, wykluczono ze względu na trwającą wojnę domową. Następny mecz rozegrała dopiero w grudniu 1994 r. Dla 31-letniego wówczas obrońcy VfB debiut w towarzyskim meczu z Brazylią (2:0 dla Canarinhos w Porto Alegre) miał być równocześnie jedynym spotkaniem w narodowych barwach.

Co innego Niemcy. Buchwald jako kapitan świeżo upieczonych mistrzów kraju był równocześnie jednym z dwunastu zawodników, którzy niespełna dwa lata wcześniej wzięli udział w zwycięskim finale Pucharu Świata w Rzymie. Oprócz niego Berti Vogts powołał z tego tuzina jeszcze Illgnera, Jürgena Kohlera, Andreasa Brehmego, Völlera, Jürgena Klinsmanna oraz Stefana Reutera – łącznie siedmiu piłkarzy. W tym gronie zabrakło natomiast kontuzjowanego Matthäusa. Pod jego nieobecność kapitańską opaskę przejął Völler.

Franz Beckenbauer, trener złotej drużyny z Włoch, miał powiedzieć, iż gdy do zespołu dołączą gracze ze wschodu kraju, stanie się on niepokonany. Ossich znalazło się jednak w kadrze tylko trzech: oprócz Sammera byli to Thom oraz Thomas Doll. Ten pierwszy uzbierał do startu turnieju jedenaście występów w reprezentacji zjednoczonych Niemiec, drugi, wówczas napastnik Bayeru Leverkusen – cztery, a trzeci, pomocnik Lazio – dziewięć. Co ciekawe, w kadrze NRD kolejność była dokładnie odwrotna: Matthias rozegrał 23 spotkania, Doll 29, a Thom najwięcej, aż 51. Obok Sammera i Buchwalda spośród piłkarzy VfB powołanie na mistrzostwa otrzymał jeszcze lewy obrońca, Frontzeck.

W turnieju wzięło udział osiem drużyn i choć to zakrawa na truizm, warto nadmienić, że na tym etapie nie było już w zasadzie słabych przeciwników. W grupie B rywalami Niemców byli broniący tytułu (wywalczonego zresztą w Niemczech Zachodnich) Holendrzy oraz reprezentacja Wspólnoty Niepodległych Państw, kontynuująca tradycje finalisty poprzednich zawodów, czyli Związku Radzieckiego.

Skład Oranje napawać mógł strachem. W bramce stał Hans van Breukelen, a przed nim ustawieni byli Berry van Aerle, Adri van Tiggelen i Ronald Koeman. To oni wraz z Frankiem Rijkaardem sięgnęli po mistrzostwo cztery lata wcześniej. Trzech z nich w tym samym roku zdobyło zresztą Potrójną Koronę z PSV Eindhoven, w dużej mierze właśnie dzięki żelaznej obronie. A przecież Rijkaard grał teraz w pomocy. Ronald Koeman właśnie znowu zdobył Puchar Europy, tym razem z Barceloną. Gerald Vanenburg, Arnold Mühren, Erwin Koeman, Jan Wouters, Wim Kieft, Danny Blind, Rob Witschge, Frank de Boer, Dennis Bergkamp, a przede wszystkim Ruud Gullit i Marco van Basten dopełniali obrazu. Przewodził im sam legendarny Rinus Michels.

Niewielu z wicemistrzów z 1988 r. znalazło się w reprezentacji WPN. Wyjątkiem był kapitan drużyny, Ukrainiec, pomocnik Glasgow Rangers, Aleksiej Aleksandrowicz Michajliczenko. Oprócz niego w składzie było kilku mistrzów olimpijskich z Seulu, jak Igor Iwanowicz Dobrowolskij czy Dmitrij Wiktorowicz Charin, a także zawodnik Manchesteru United, Andriej Atanasowicz Kanczelskis. Trenerem był Anatolij Fiodorowicz Byszowiec.

W tym gronie reprezentacja Szkocji sprawiała wrażenie kopciuszka. Niemniej jednak Andy Roxburgh miał do dyspozycji kilku ciekawych piłkarzy. Byli to choćby kapitan Rangers, Richard Gough, czy bramkarz mistrzowskiej drużyny z Glasgow, Andy Goram. Ligę angielską wygrał właśnie Gary McAllister, pomocnik Leeds United, a wśród gwiazd Czerwonych Diabłów był Brian McClair.

Pierwsze spotkanie, w Norrköping, Sammer przesiedział na ławce. Omal nie skończyło się ono dla Niemców porażką. W 64. gola dla reprezentacji WNP zdobył z rzutu karnego Dobrowolskij. Thomas Häßler uratował remis w samej końcówce. Przed drugim meczem Vogts dokonał kilku roszad. Przede wszystkim, udział Völlera w turnieju przedwcześnie się skończył. Kontuzjowany napastnik nie mógł grać dalej.

Jego miejsce w składzie zajął Klinsmann, a opaskę kapitana przejął Brehme. Jeden z bohaterów mundialu w Italii został także przesunięty do przodu. Reuter wylądował na ławce, w jego miejsce Buchwald został cofnięty do obrony, a do środka pomocy wskoczył Sammer. Pomocnik z Drezna miał zatem zanotować pierwszy w seniorskiej piłce występ na dużym turnieju. Poszło mu całkiem nieźle.

Mecz odbył się także na Idrottsparken w Norrköping w obecności około 17,5 tys. widzów. Sędziował Guy Goethals, syn słynnego belgijskiego trenera, Raymonda. Rywalem Niemców byli Szkoci, którzy z początku zawzięcie atakowali. Mistrzom świata udało się jednak odeprzeć wszystkie próby. W 29. minucie zaś Sammer otrzymał podanie po ziemi od Möllera. Lewą nogą podrzucił piłkę i obrócił się w stronę bramki. Dobrze zastawił się przed Stuartem McCallem, pomocnikiem Rangers, i zagrał do Klinsmanna. Niemiecki napastnik stał tyłem do bramki i był naciskany przez Gougha, lecz z pomocą przyszedł mu Riedle. Zawodnik Lazio uderzył bez przyjęcia między nogami kapitana Szkotów. Zasłonięty Goram nie miał zbyt wiele do powiedzenia – futbolówka wpadła do jego bramki.

Na początku drugiej połowy Effenberg strzelił, a może dośrodkował z ostrego kąta z prawej strony; piłka odbiła się jeszcze od nogi interweniującego Maurice’a Malpasa z Dundee United i poszybowała wysoko, nad głowami piłkarzy, do siatki. Niemcy wygrali 2:0, choć Illgner wcale się nie nudził. Die Mannschaft straciła także Buchwalda i Reutera z powodu urazów głowy. Ten drugi wszedł przy stanie 2:0 za Riedlego, lecz już po ośmiu minutach musiał opuścić boisko, zastąpiony przez Michaela Schulza. W końcówce spotkania żółtą kartkę otrzymał strzelec gola na 1:1 z poprzedniego meczu, Häßler.

W ostatniej kolejce podopiecznych Vogtsa czekał teoretycznie najtrudniejszy sprawdzian. Holendrzy wprawdzie do tej pory nie zachwycali, ledwo wygrywając ze Szkocją (1:0) i bezbramkowo remisując z WNP. Wspomniane urazy zmusiły jednak trenera do kolejnych zmian. Brehme wrócił do obrony, zastępując Buchwalda. Na lewej stronie zagrał Frontzeck. Mimo dobrego występu, Sammer usiadł na ławce rezerwowych. W środku pola szansę otrzymał Helmer. Już w czwartej minucie Oranje prowadzili na Ullevi w Göteborgu po golu głową Rijkaarda, któremu asystował z rzutu wolnego Ronald Koeman, a po kwadransie gry było 2:0 – swoje dorzucił Witschge. Uderzył on z daleka pod murem obok słupka bramki Illgnera. Podawał znów Ronald Koeman, tym razem krótkim zagraniem.

Na drugą połowę Vogts wpuścił Sammera. Zastąpił on libero z Eintrachtu Frankfurt, Manfreda Binza. W 50. minucie Pierlugi Pairetto pokazał Kohlerowi żółtą kartkę. Trzy minuty później Häßler dośrodkował z rzutu rożnego, a Klinsmann został pierwszym piłkarzem na tamtych mistrzostwach, który pokonał van Breukelena – uczynił to strzałem głową. Nadzieje Niemców urosły. Michels cofnął jednak Rijkaarda, by powstrzymać skocznego Klinsmanna. Wprowadził także Arona Wintera za de Boera. W 72. minucie Bergkamp dobił rywali, główkując po dośrodkowaniu rezerwowego pomocnika.

Niemcy przegrali, lecz dzięki zwycięstwu Szkocji nad WNP awansowali do półfinału. Tam zmierzyli się z gospodarzami. Mecz na stadionie Råsunda w Solnie na północnym przedmieściu Sztokholmu obejrzało blisko 29 tys. widzów. Buchwald wrócił do wyjściowej jedenastki, pojawił się w niej także Reuter. Sammer grał od pierwszego do ostatniego gwizdka. Już w trzeciej minucie kolejny włoski sędzia, Tullio Lanese, pokazał żółtą kartkę Effenbergowi. Nieco później Sammer cofnął piłkę do pomocnika Bayernu, który z kolei posłał ją daleko do przodu, gdzie czekali Klinsmann i Riedle. Pierwszy z napastników odegrał do drugiego, który padł na ziemię po zderzeniu z Janem Erikssonem. Sędzia podyktował rzut wolny kilka metrów przed polem karnym. Häßler uderzył nad murem i otworzył wynik spotkania. Była jedenasta minuta. Do przerwy Lanese sięgnął do kieszeni jeszcze czterokrotnie. Kartoniki obejrzeli Roger Ljung w 14. minucie i aż trzech Niemców, choć żaden z nich nie był zagrożony zawieszeniem: byli to Riedle (29.’), Buchwald (35.’) oraz Reuter (43.’).

W drugiej połowie widzowie zobaczyli mniej kartek, za to więcej goli. Po niecałym kwadransie na boisku zameldował się pierwszy rezerwowy, Anders Limpar, z Arsenalu, zastępując Joakima Nilssona. Chwilę później goście podwyższyli prowadzenie, a Sammer miał w tym niemały udział. Rozgrywający dobry turniej Häßler naciskał kapitana Szwedów, Jonasa Therna, próbującego przedrzeć się prawą stroną. Pomocnik Benfiki (jeden z wielu Skandynawów grających wówczas dla Orłów) zgubił piłkę, którą przejął czujny Sammer. Zawodnik VfB odegrał szybko do Häßlera i ruszył naprzód. Ścigający futbolówkę Thern padł na ziemię. Häßler podał z powrotem do Sammera, który z lewej strony pola karnego zagrał do środka, do Riedlego, a ten, niepilnowany, bez większego problemu pokonał Thomasa Ravellego.

Do końca meczu było jednak jeszcze daleko. Po kilku minutach Helmer faulował Klasa Ingessona w polu karnym Niemców, a jedenastkę wykorzystał Tomas Brolin, po czym wykonał charakterystyczny podskok z piruetem. W 72. minucie Martin Dahlin dostał żółtą kartke jako ostatni gracz w tym półfinale. Krótko potem opuścił murawę, zmieniony przez Johnny’ego Ekströma. W 88. minucie winowajca przy rzucie karnym, Helmer, świetnie podał do Riedlego, który strzałem z ostrego kąta strzelił swojego drugiego gola w meczu, a trzeciego na mistrzostwach. Gospodarze nie składali broni. W 89. minucie po długim podaniu od Ingessona Kennet Andersson zaskoczył rywali, wychodząc za obrońców, uprzedzając Illgnera i strzałem głową zdobywając gola kontaktowego. Stanęło jednak na 2:3. Vogts zdążył w międzyczasie dokonać jeszcze zmiany, wpuszczając Dolla za Klinsmanna. Sammer i koledzy mogli szykować się na finał.

Reprezentacja Niemiec wróciła na Ullevi, gdzie ich przeciwnikiem nie była tym razem Holandia, lecz niespodzianka turnieju – Dania. Spotkanie finałowe obejrzało blisko 38 tys. kibiców. Sędziował Szwajcar, pan Bruno Galler. Vogts postawił na tę samą wyjściową jedenastkę, która pokonała Szwedów. Z drugiej strony Richard Møller Nielsen miał do dyspozycji m. in. Petera Schmeichela, Johna Sivebæka, a także kilku graczy znanych z boisk Bundesligi: wspomnianego już Povlsena z BVB, Henrika Andersena z FC Köln, Benta Christensena z Schalke i przede wszystkim Briana Laudrupa z Bayernu. W 18. minucie gola dla Duńczyków zdobył John Jensen.

Przed przerwą kartki obejrzeli kolejno Torben Piechnik, Effenberg i Häßler. Sammer nie zasłużył sobie na karę od sędziego, lecz Vogts najwyraźniej nie był zadowolony z jego występu. Już w przerwie zdjął go z boiska, na jego miejsce wpuszczając Dolla. Pomocnik VfB z ławki zatem oglądał, jak kartonik zgarnia Reuter, jak Claus Christensen zastępuje Sivebæka, a w 78. die Mannschaft dobija najbardziej tragiczny z bohaterów tamtego turnieju, Kim Vilfort (pisałem o nim przy okazji trzydziestej rocznicy tego finału). Krótko potem Thom wszedł za Effenberga, a kartki otrzymali jeszcze Doll i Riedle, ale nic to nie zmieniło. W dużej mierze dzięki Schmeichelowi i obrońcom, a także dzięki Jensenowi i Vilfortowi reprezentacja Danii sięgnęła po mistrzostwo Europy. Sammer musiał zadowolić się srebrnym medalem.

Zakończony czerwoną kartką mecz o tytuł miał być dla Matthiasa ostatnim w barwach VfB Stuttgart. Istotny udział w wywalczeniu mistrzostwa Niemiec oraz niezłe występy na Euro w Szwecji zaowocowały transferem do bodaj najbogatszej i najlepszej wówczas ligi – Serie A. Italia była wtedy popularnym kierunkiem wśród Niemców, z których kilku niedawno wywalczyło tam wszak mistrzostwo świata. W sezonie 1991/92 drugie miejsce w lidze zajął Juventus, w którego składzie byli Reuter i Kohler. W Romie grali Völler z Häßlerem, Riedle w barwach Lazio został piątym najskuteczniejszym strzelcem, a obok niego występował tam i Doll. Sammer podpisał umowę z Internazionale, klubem świeżo objętym przez Osvaldo Bagnoliego, który niedawno doprowadził Genoę do czwartego miejsca w lidze – najwyższego od ponad pół wieku – a następnie do półfinału Pucharu UEFA.

Dla Nerazzurrich grał wtedy król strzelców niedawnego mundialu, Salvatore Schillaci, a także Rosjanin reprezentujący WNP na Euro w Szwecji, Igor Michaiłowicz Szalimow, sprowadzony z Lazio urugwajski napastnik, Rubén Sosa, tudzież niezwykle bramkostrzelny Darko Panczew, niedawny zwycięzca Pucharu Europy z Crveną Zvezdą. Matthias nie odnalazł się jednak we Włoszech. Na boisku nie radził sobie najgorzej – w 11 występach ligowych strzelił cztery gole. Najpierw w swoim trzecim występie w Serie A otworzył wynik w wyjazdowym starciu z Napoli, w którym podopieczni Claudio Ranieriego ulegli Interowi 1:2. Na przełomie października i listopada trafił do siatki w trzech kolejnych spotkaniach: na 1:1 z Romą w stolicy (gospodarze wygrali 4:1, a prowadzenie przywrócił im Häßler), na 2:0 z Juventusem u siebie (zwycięstwo 3:1 – honorową bramkę dla Starej Damy zdobył Möller) oraz z Pescarą na wyjeździe.

W tej ostatniej potyczce Sammer wpisał się na listę strzelców jako ostatni, a beniaminek poległ 1:4. W grudniu 1992 r. Matthias zdobył także pierwszego gola dla reprezentacji zjednoczonych Niemiec – było to honorowe trafienie w meczu towarzyskim z Brazylią w Porto Alegre, wygranym przez Canarinhos 3:1. Pomocnik Interu nie był mimo wszystko szczęśliwy i kiedy zimą Borussia Dortmund zwróciła się do niego z ofertą, chętnie ją przyjął, wracając do ojczyzny. Być może Sammerowi łatwiej byłoby się przystosować, gdyby nie okoliczność, że trzech Niemców – Brehme, Klinsmann oraz Matthäus – akurat opuściło Mediolan krótko przed jego przybyciem do Włoch.

Dortmund – nowy dom

25-letni pomocnik wrócił zatem na stadion, na którym rozegrał pierwszy mecz Bundesligi w karierze. W Dortmundzie miał pozostać do jej końca. W pierwszym sezonie w barwach BVB nie mógł niestety wystąpić w Pucharze UEFA, gdyż nie został zgłoszony do rozgrywek. Borussia wyeliminowała w ćwierćfinale Romę, a w finale przegrała z Juventusem.

Choć Sammer przybył w połowie rozgrywek i wystąpił tylko w 17 meczach ligowych, strzelił dziesięć goli. Pierwszego wbił już w debiucie, dając BVB zwycięstwo 1:0 u siebie z VfL Bochum. Lepsi w drużynie byli tylko Chapuisat (20 bramek, w tym 15 w Bundeslidze) oraz Michael Zorc (odpowiednio 15 i 10), którzy jednak mieli za sobą oczywiście o wiele więcej spotkań. Łącznie z golami dla Interu daje to 14 trafień – drugi najlepszy wynik w karierze Matthiasa. Po raz ostatni miał jednak osiągnąć dwucyfrową liczbę. W następnym sezonie Sammer po raz kolejny musiał przystosować się do nowej pozycji. Trener Hitzfeld postanowił wykorzystać go w roli libero czy też ostatniego obrońcy.

Waleczność, nieustępliwość, wytrzymałość, umiejętność czytania gry rywali były walorami, które miały świetnie sprawdzić się przy wykonywaniu nowych zadań. W przeszłości Sammer bywał tak cofniętym rozgrywającym, jak i skrzydłowym czy napastnikiem; wiedział więc, co zrobiłby na miejscu rywali. Czyhając za linią kolegów, często skutecznie przechwytywał piłki po niespodziewanych dla innych obrońców zagraniach. Gdy rywal przedostał się pod bramkę, zanim mógł oddać strzał, musiał jeszcze poradzić sobie z Sammerem. Co więcej, reprezentant Niemiec ze względu na swoje doświadczenie potrafił także wyprowadzić futbolówkę, rozpoczynając akcje Borussii.

W pierwszym sezonie z Sammerem jako libero drużyna BVB nie osiągnęła jeszcze pełnego potencjału. Z mizernym stosunkiem bramkowym – 49:45 – zajęła w Bundeslidze miejsce tuż za podium, właśnie przez gole przegrywając z Bayerem Leverkusen. W trakcie sezonu Sammer z pewnością ciepło zapisał się w sercach kibiców Borussii, dając zespołowi remis 1:1 w 86. minucie meczu z Schalke na Westfalenstadion.

W Pucharze Niemiec piłkarze Hitzfelda odpadli już w drugiej rundzie, pokonani u siebie przez drugoligowy zespół Carl Zeiss Jena (który zresztą spadł wkrótce do trzeciej klasy rozgrywkowej). Borussia o wiele lepiej spisała się zaś w Pucharze UEFA, eliminując Spartak Władykaukaz (0:0 w Dortmundzie i 1:0 dla gości w Osetii), NK Maribor (bez bramek w Słowenii i 2:1 w rewanżu) oraz Brøndby z Kimem Vilfortem jako kapitanem (1:1 w Kopenhadze i 1:0 w Niemczech). Wszystkie gole poza ostatnim (którego autorem był Zorc) zdobył Chapuisat. Sammer w 73. minucie pierwszego starcia z duńskim klubem otrzymał żółtą kartkę. W ćwierćfinale rywalem podopiecznych Hitzfelda był… Inter Mediolan.

Na Westfalenstadion drużyna Sammera uległa jego byłemu pracodawcy 1:2. W rewanżu Nerazzurri przegrywali już 0:2, a Matthias asystował Larsowi Rickenowi przy drugiej bramce dla Borussii. W 81. minucie sprawę wyjaśnił jednak Antonio Manicone po podaniu Bergkampa. Inter wyeliminował następnie Cagliari, a w finale pokonał Austrię Salzburg. Bergkamp został współkrólem strzelców wraz z Edgarem Schmittem z Karlsruher SC – zdobyli po osiem goli.

Rok 1994 to pierwsze mistrzostwa świata zorganizowane poza Europą i Ameryką Łacińską. Gospodarzem były Stany Zjednoczone. Tym razem Vogts miał do dyspozycji Matthäusa, w składzie znaleźli się także Völler, Brehme, Illgner, jak również Häßler, Buchwald, Riedle, Helmer, Kohler, a także Gaudino, Effenberg, Kirsten czy Mario Basler. Oczywiście, powołanie otrzymał także Sammer.

W meczach towarzyskich z Austrią w Wiedniu i z Kanadą w Toronto zdobył po bramce, otwierając wynik spotkań wygranych odpowiednio 5:1 i 2:0. Na mundialu Niemcy trafili do grupy C. Nie zrobili tam zbyt dobrego wrażenia. Na początek skromnie pokonali w Chicago reprezentację Boliwii 1:0 po golu Klinsmanna z 61. minuty. Po długim podaniu od Matthäusa, przyjętym na klatkę piersiową przez Häßlera, bramkarz Carlos Trucco wyszedł przed pole karne. Pomocnik Romy nie opanował futbolówki, lecz nie musiał – zostawił ją po prostu Klinsmannowi, który skierował ją do pustej bramki. Boliwijczycy kończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla rezerwowego Marco Etcheverry’ego – zawodnik ten wszedł na boisko w 79. minucie za Williama Ramallo i musiał opuścić murawę już cztery minuty później.

W drugiej kolejce, również na Soldier Field w Chicago, czekał o wiele bardziej wymagający rywal – Hiszpania. Po niecałym kwadransie obrońcy tytułu przegrywali. Rozpędzony Albert Ferrer zagrał na prawo, do Iona Andoniego Goikoetxei, który z ostrego kąta spoza pola karnego przelobował Illgnera – piłka odbiła się od dalszego słupka i wpadła do bramki. Ciężko mi ocenić, czy zawodnik Barcelony strzelał, czy dośrodkowywał – w każdym razie zdobył gola.

Na początku drugiej połowy Fernando Hierro faulował Sammera z prawej strony boiska, poza polem karnym, spóźnionym atakiem na piłkę trafiając Niemca od tyłu w nogę. Obyło się bez kartki, lecz Filippi Cavani podyktował rzut wolny, po którym Häßler posłał piłkę na głowę Klinsmanna. Napastnik Monaco oddał strzał niemal pionowo w dół, piłka skozłowała i poszybowała nad Andonim Zubizarretą do siatki, gdzie na wszelki wypadek rzucał się jeszcze Effenberg. Nie było potrzeby – futbolówka wpadła do bramki, a trafienie zaliczono Klinsmannowi. Należałoby zastanowić się, czy Effenberg nie był zresztą na spalonym… W każdym razie padł remis, 1:1.

W ostatniej kolejce Niemcy grali w Dallas z Koreą Południową. Klinsmann po podaniu Häßlera, Riedle po podaniu Buchwalda, znów Klinsmann po podaniu Häßlera i prowadzenie 3:0 do przerwy. Zawodnik Monaco, który tego lata miał dołączyć do Tottenhamu Hotspur, miał już na koncie cztery gole; pomocnik Giallorossich – cztery asysty. W drugiej połowie Koreańczycy strzelili dwie bramki, a o utratę pierwszej przynajmniej częściowo można winić Sammera, który nie naciskał Hong-gi Shina, pozwalając mu na podanie do Sun-hong Hwanga; być może Niemiec nie chciał ryzykować kartki. Wobec wcześniejszego remisu Hiszpanii z Koreą (0:0) piłkarze Vogtsa i tak wygrali jednak grupę. O wiele bardziej bolesna była dla nich utrata kontuzjowanego Matthäusa. Zszedł on z boiska krótko po drugim trafieniu dla Koreańczyków, a jego miejsce zajął Möller, który poprzednio nie grał najlepiej i zaczął to spotkanie na ławce rezerwowych.

Kapitan wrócił na mecz 1/8 finału przeciwko Belgii, lecz już w przerwie zastąpił go Brehme. Na tablicy wyników w Chicago widniał wówczas rezultat 3:1. Matthäus asystował innemu weteranowi, Völlerowi, przy golu na 1:0 w szóstej minucie. Już dwie minuty później wyrównał Georges Grün po podaniu Enzo Scifo. Völler, który w fazie grupowej pełnił rolę rezerwowego, w 11. minucie asystował Klinsmannowi, który przywrócił Niemcom prowadzenie, a w 39. minucie zamienił zagranie Häßlera z rzutu rożnego na gola. W drugiej połowie obrońcy tytułu trzymali skutecznie Belgów na dystans i dopiero w końcówce Philippe Albert pokonał Illgnera. Wynik 3:2 oznaczał oczywiście awans Niemców.

W ćwierćfinale czekała ich jednak Bułgaria. Drużyna Dymitara Penewa zmagania w fazie grupowej rozpoczęła od rozczarowującej porażki z Nigerią (3:0), potem jednak rozbiła Grecję (4:0). Awans wywalczyła rzutem na taśmę, pokonując wicemistrzów świata, Argentyńczyków. Albicelestes, zapewne przygnębieni, zaniepokojeni i rozkojarzeni wyrzuceniem z turnieju Diego Maradony za stosowanie efedryny, ulegli Bułgarom 0:2. Christo Stoiczkow, Emil Kostadinow, Krasimir Bałakow i koledzy wyeliminowali następnie Meksyk po rzutach karnych. W serii jedenastek dwa strzały obronił Borisław Michaiłow, dla którego był to swoisty rewanż za 1/8 finału sprzed ośmiu lat. Meksykanie, choć w 1994 r. było ich ponad 90 milionów i szaleją na punkcie futbolu, tylko dwa razy w historii dotarli do ćwierćfinału mundialu, oba na własnej ziemi i raz właśnie pokonując Bułgarię 2:0. Tym razem, choć tysiące z nich kibicowało drużynie na boiskach w USA, odpadli.

Bułgarzy na tym nie poprzestali. Po pokonaniu wicemistrzów świata, którzy w 1/8 finału odpadli z Rumunią „Maradony Karpat”, Gheorghe Hagiego, wyeliminowali także obrońców tytułu. Matthäus raz jeszcze wrócił do składu. Zabrakło w nim natomiast rudowłosego piłkarza Borussii Dortmund. Udział Sammera, który do tej pory grał od deski do deski, wykluczył uraz. Nie podejmuję się ocenić, w jakim stopniu wpłynęło to na wynik. Ograniczę się do faktów. Na początku drugiej połowy niemiecki kapitan dał swojej drużynie prowadzenie strzałem z rzutu karnego, lecz w 75. minucie wyrównał Stoiczkow, a trzy minuty później gola na 2:1 zdobył Jordan Leczkow. Bułgarzy przegrali następnie z Włochami 1:2, a w meczu o trzecie miejsce zostali rozbici przez Szwedów 4:0; niemniej jednak osiągnęli historyczny sukces. Stoiczkow wraz z Olegiem Anatoliewiczem Salenką został również królem strzelców. Niemcy zaś po raz pierwszy od dziesięciu lat nie znaleźli się w półfinale dużej imprezy, a po trzech finałach z rzędu po raz pierwszy od szesnastu lat musieli się obyć bez medalu mistrzostw świata.

Po pod wieloma względami barwnym i nietypowym turnieju w USA wróciła klubowa rzeczywistość. Sammer, który, mając za plecami Matthäusa, grał na mistrzostwach świata w środku pola, wrócił na pozycję stopera. Znakomicie wywiązywał się ze swoich obowiązków. W sezonie 1994/95 obrona klubu z Dortmundu nie miała sobie w Niemczech równych. Borussia straciła 33 gole – najmniej z całej stawki. Poniosła w 34 kolejkach tylko pięć porażek; jedynie piłkarze czwartego FC Kaiserslautern mogli się pochwalić podobnym rezultatem.

We wrześniu Sammer mógł czuć pewną satysfakcję, kiedy to Borussia po niespełna kwadransie meczu z VfB prowadziła już 3:0, by rozbić gości ze Stuttgartu 5:0. Był to dopiero drugi mecz Matthiasa przeciwko byłemu klubowi; w poprzednim uległ wraz z drużyną podopiecznym Dauma aż 0:4. Tak jak trzy lata wcześniej w barwach VfB, tak i tym razem Sammer cieszył się z tytułu dopiero po ostatnim meczu. W 29. kolejce Werder pokonał u siebie BVB 3:1. Do przerwy było bez bramek, natomiast w 54. minucie wynik otworzył Andreas Herzog, a już pięć minut później podwyższył Basler. W 72. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Hany Ramzy, obrońca gospodarzy. Kilka minut przed końcem podstawowego czasu gry sędzia Merk wyrzucił z boiska także Júlio Césara. Krótko potem do siatki znów trafił Basler, a w końcówce Möller wykorzystał rzut karny, który niewiele jednak zmienił. Werder wyprzedził Borussię w tabeli. Sammer także otrzymał żółty kartonik i opuścił kolejne spotkanie, w którym klub z Dortmund ograł na szczęście u siebie Bochum 3:1.

Później przyszedł remis z Freiburgiem na wyjeździe, kiedy to Matthias strzelił niestety samobója na kwadrans przed końcem podstawowego czasu spotkania. Następnie piłkarze BVB podejmowali Borussię Mönchengladbach. W 49. minucie gola dla gości zdobył Heiko Herrlich (ostatecznie wraz z Baslerem najlepszy strzelec w sezonie – po 20 trafień) po podaniu Dahlina. W 72. minucie Sammer zanotował czwartą asystę w tamtych rozgrywkach Bundesligi, a Steffen Freund dał gospodarzom remis.

Dwa tygodnie później MSV Duisburg przegrał u siebie z zespołem Hitzfelda 2:3. W ostatniej kolejce na wyprzedanym Westfalenstadion Borussia Dortmund podejmowała Hamburger SV. Tego samego dnia lider gościł na Stadionie Olimpijskim w Monachium. W 9. minucie prowadzenie BVB dał Möller strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego. Bayern, choć już o nic nie grał, zrobił prezent Sammerowi i kolegom. W 14. minucie Hans-Jürgen Gundelach został pokonany przez Christiana Ziegego, również po stałym fragmencie gry – z wolnego podał Mehmet Scholl. Niecały kwadrans później w Westfalii było 2:0 – to Ricken wykorzystał głową dośrodkowanie Reutera. Choć wkrótce Jürgen Aust podyktował rzut karny, po którym Basler wyrównał, to remis także dawał mistrzostwo BVB. Zresztą, jeszcze przed przerwą Bawarczycy znów prowadzili dzięki bramce Alexandra Zicklera. W drugiej połowie Scholl znów asystował, a Zickler ponownie cieszył się z gola. Bayern wygrał 3:1. Borussii 2:0 i o punkt wyprzedziła Werder.

Można powiedzieć, że Sammer przynosił szczęście klubom, które długo czekały na laury. Kibice BVB poprzednio świętowali mistrzostwo aż 32 lata wcześniej; nie tak dawno jednak ich ulubieńcy zdobyli Puchar Niemiec – w 1989 roku. Choć Borussia, tak jak w poprzednim sezonie, odpadła z tych rozgrywek już w drugiej rundzie, pokonana na wyjeździe przez Kaiserslautern (2:2 i 6:3 po dogrywce; Sammer zdobył gola na 2:3) to w Pucharze UEFA poszła o krok dalej niż rok wcześniej – do półfinału. W pierwszej rundzie wyeliminowała Motherwell (1:0 u siebie, 2:0 w Szkocji), w drugiej Slovan Bratislava (2:1 dla słowackiego klubu w pierwszym meczu i 3:0 w rewanżu w Dortmundzie). W trzeciej rywalem BVB był zespół Deportivo La Coruña.

W Hiszpanii gospodarze wygrali 1:0. Na Westfalenstadion padł taki sam wynik dla niemieckiego klubu i potrzebna była dogrywka. Choć w 102. minucie bramkę zdobył Alfredo Santaelena, to gole Riedlego ze 116. oraz Rickena ze 119. minuty dały awans Borussii. W ćwierćfinale drużyna z Dortmundu trafiła po raz kolejny na rywala z Włoch. Tym razem padło na Lazio. Mecz w Rzymie rozstrzygnęło samobójcze trafienie Freunda z 69. minuty. W rewanżu, w którym Sammer pod nieobecność Zorca otrzymał opaskę kapitana, Chapuisat wykorzystał w 11. minucie rzut karny po faulu na Riedlem, a w samej końcówce asystował mu przy golu na 2:0.

W półfinale na drodze Borussii stanął Juventus. Już w ósmej minucie meczu w Turynie Sammer podał do Reutera, który dał gościom prowadzenie. Roberto Baggio wyrównał w 27. minucie, wykorzystując rzut karny po tym, jak faulowany został Fabrizio Ravanelli. W 71. minucie bramkę zdobył Möller. W 83. minucie Klos otrzymał żółtą kartkę jako ósmy zawodnik w tym meczu; aż pięciu z nich to gracze przyjezdnych. Pięć minut później Kohler dał Bianconerim remis. W 89. minucie natomiast Sammer obejrzał żółty kartonik. Oznaczało to, że podobnie jak Möller i Riedle nie mógł wystąpić w rewanżu. Chwilę później za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Moreno Torricelli, ale z pewnością niewiele to poprawiło humor Niemcowi.

Na Westfalenstadion trener Hitzfeld musiał wystawić dość nietypowy skład. W 7. minucie Stara Dama prowadziła po golu Sergio Porriniego (asystował Baggio). Chwilę potem Kohler musiał opuścić boisko z powodu kontuzji, a już w 10. minucie Júlio César pokonał Michelangelo Rampullę uderzeniem z rzutu wolnego. Niestety dla kibiców gospodarzy, w podobny sposób gola zdobył Baggio w 31. minucie. Borussia przegrała 1:2. W finale Juventus okazał się gorszy od Parmy.

Na następny sezon Hitzfeld sprowadził kilku nowych graczy. Z Włoch przybyli Kohler oraz Sosa, a po niemałej zadymie, interwencji DFB i rekordowej zapłaceniu rekordowej wówczas w Niemczech ceny 11 milionów marek z Mönchengladbach dołączył Herrlich, jeden z najskuteczniejszych strzelców poprzednich rozgrywek. Sammer zaczął występować nieco mniej. Pojawił się na boisku tylko w 22 meczach ligowych – w porównaniu do 28 w poprzednim sezonie Bundesligi czy 29 w jeszcze wcześniejszym.

W sędziowanym przez Merka spotkaniu o Superpuchar Niemiec nie tylko jednak grał, lecz i pełnił funkcję kapitana. Na Rheinstadion w Düsseldorfie zespół BVB pokonał Borussię Mönchengladbach 1:0 po golu Júlio Césara. W pierwszej potyczce ligowej (1:1 z Kaiserslautern u siebie) Matthias był na boisku od pierwszego do ostatniego gwizdka, podobnie jak w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec, w której panujący mistrz niespodziewanie męczył się na wyjeździe z amatorskim TSG Pfeddersheim (0:0, 1:1 po dogrywce i golu straconym w 119. minucie, 4:3 dla podopiecznych Hitzfelda w karnych). Sammer otrzymał wtedy żółtą kartkę.

Niemiecki stoper opuścił następne trzy kolejki, w których Borussia zgarnęła łącznie cztery punkty. Wrócił na wyjazdowe starcie z nieoczekiwanym wiceliderem, FC St. Pauli. W 35. minucie Klos obronił rzut karny w wykonaniu Carstena Pröppera, podyktowany przez Hansa-Petera Besta po tym, jak Kohler pociągnął Jurija Nikołajewicza Sawiczewa za koszulkę. Jeszcze przed przerwą Zorc strzelił gola, lecz był na spalonym i bramka słusznie nie została uznana. Wkrótce potem Sammer świetnie wykorzystał roztargnienie Pröppera i odebrał mu piłkę przed polem karnym gospodarzy; Möller wyszedł sam na sam z Klausem Thomforde, miał mnóstwo czasu, przymierzył i… spartolił, trafiając w poprzeczkę. Dopiero w 51. minucie rezerwowy Herrlich (w przerwie wraz z Rickenem wszedł za Sosę oraz Ibrahima Tanko) otworzył wynik spotkania po zagraniu Kohlera z prawej strony pola karnego. Sześć minut później podwyższył Zorc, przejmując futbolówkę po nieumiejętnie przeciętym długim zagraniu od Klosa.

Przy stanie 2:0 Sammer zarobił żółtą kartkę za faul na Pröpperze; nie dyskutował, od razu po wejściu barkiem uniósł przepraszająco rękę, choć piłkarze gospodarzy domagali się usunięcia go z boiska. W 69. minucie czerwoną kartkę otrzymał za to Kohler za chamskie zachowanie bez piłki, i to w momencie, gdy jego koledzy wychodzili z akcją trzech na trzech. W końcówce St. Pauli dobił jeszcze Herrlich, po podaniu od Knuta Reinhardta mimo próby wślizgu Michéla Dinzeya strzelając między nogami bramkarza. Futbolówka odbiła się od prawej pięty Thomfordego, od lewego słupka i wpadła do siatki.

Cztery dni później w spotkaniu pierwszej kolejki grupy C Ligi Mistrzów Borussia po raz piąty na przestrzeni kilku lat mierzyła się z Juventusem. Sammer wybiegł na boisko w podstawowym składzie. Mecz w Dortmundzie rozpoczął się idealnie dla kibiców niemieckiego klubu: już w pierwszej minucie Möller huknął z dystansu po zagraniu René Tretschoka. Angelo Peruzzi miał piłkę na rękach, lecz nie zdołał jej zatrzymać i wpadła do siatki. Niestety, w 11. minucie piłkarze Marcello Lippiego wyrównali. Gola zdobył Michele Padovano po podaniu wciąż 20-letniego Alessandro del Piero. Jeszcze przed przerwą del Piero dał prowadzenie mistrzom Włoch, asystował mu natomiast Vladimir Jugović. W 68. minucie Alex podał do Antonio Conte, który ustalił wynik meczu. 1:3. W końcówce Lippi zdjął młodzieńca z dziesiątką na plecach boiska, by mógł odebrać zasłużone brawa; wszedł za niego Didier Deschamps.

W następny weekend Sammer pokazał, że wiele znaczył dla drużyny. Borussia podejmowała VfB Stuttgart. Nie był to koncert defensywy mistrzów kraju. Już w trzeciej minucie stracili gola – rudowłosy obrońca nie zdołał zatrzymać Krusego, który z lewej strony boiska podał przed bramkę do Giovanego Élbera. Brazylijczyk nie pomylił się z najbliższej odległości. Lecz dwie minuty później Júlio César, który z kolei nie upilnował rodaka, wyskoczył do piłki wrzuconej z rzutu wolnego z lewej strony przez Möllera. W dziesiątej minucie Borussia prowadziła. Reuter podał przejętą piłkę naprzód, gdzie znalazł się Sammer. Rudzielec z szóstką na koszulce huknął bez przyjęcia z kilkunastu metrów i pokonał Eberharda Trautnera. Minął nieco ponad kwadrans od pierwszego gwizdka, a gospodarze stracili jednego z zawodników. Reinhardt skasował Andreasa Bucka, a Michael Malbranc wyrzucił gracza BVB z boiska.

Nie zatrzymało to jednak podopiecznych Hitzfelda. Möller dośrodkował z rzutu rożnego w 25. minucie, a Herrlich głową zdobył czwartego gola w sezonie. Dziewięć minut później było 4:1. Sammer podał do Möllera, ten wyszedł sam na sam z bramkarzem i w przeciwieństwie do meczu z St. Pauli wykorzystał swoją szansę. Na początku drugiej połowy Matthias był faulowany w polu karnym, a Reuter pokonał Trautnera strzałem z wapna. Goście zmniejszyli straty w 53. minucie, kiedy Élber zagrał z prawej strony, a Radosław Gilewicz strzelił na 5:2. W 66. minucie jednak Reuter podał do Möllera, a ten bez przyjęcia podciął piłkę na krawędzi pola karnego i przelobował bramkarza. Andy zanotował dwa gole i dwie asysty i był zdecydowanym bohaterem meczu, co przypieczętował tym ładnym trafieniem, lecz i Sammer spisał się wyśmienicie. Wprawdzie w 74. minucie Bałakow huknął lewą nogą spoza pola karnego, strzelając jeszcze jedną bramkę po podaniu Kögla, jednak zawodnicy i kibice Borussii mogli świętować zwycięstwo 6:3 nad byłym klubem urodzonego w Dreźnie piłkarza.

Matthias odpoczywał w środku tygodnia i nie zagrał w meczu II rundy Pucharu Niemiec przeciwko KFC Uerdingen 05 (3:0 u siebie). Jego kolejny występ to spotkanie z Eintrachtem Frankfurt na Waldstadion. Znów odbyła się niezła strzelanina. Gospodarze przegrali z BVB 3:4. Sammer asystował Möllerowi przy golu na 1:1, lecz otrzymał także żółtą kartkę – drugą w sezonie. W następną środę Borussia gościła na Ibrox. Zremisowała z Rangersami 2:2. Sammer rozegrał pełen mecz.

Po dwóch kolejkach z jednym oczkiem na koncie mistrzowie Niemiec zajmowali w grupie C ostatnie miejsce. 1 października 1995 r. w Dortmundzie rozegrano wielki hit Bundesligi: druga w tabeli Borussia podejmowała lidera, Bayern. Przez większość pierwszej połowy utrzymywał się bezbramkowy remis. W końcu jednak Herrlich został faulowany w polu karnym gości, a Reuter pokonał Olivera Kahna strzałem z rzutu karnego. Była 41. minuta. W czwartej minucie drugiej połowy piłkarze Rehhagela wyrównali. Ciriaco Sforza asystował Christianowi Nerlingerowi. Jednak pod koniec spotkania dwa ciosy w odstępie trzech minut zadali gospodarze. Najpierw Möller podał do Sosy, który zdobył swoją trzecią bramkę w sezonie. Potem to Sammer zagrał do Zorca i zanotował czwartą asystę. Była 82. minuta. Wynik 3:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka pana Edgara Steinborna. Borussia pokonała Bayern i choć Sammer znów otrzymał żółtą kartkę, miał powody do zadowolenia.

Trzy dni później Matthias i koledzy zwyciężyli na wyjeździe z Freiburgiem w 1/8 finału Pucharu Niemiec (1:0 po dogrywce). Nadszedł czas na przerwę reprezentacyjną, w trakcie której Sammer zdobył dwa gole w wygranym 6:1 meczu eliminacji mistrzostw Europy przeciwko Andorze w Leverkusen. Następnie Borussia zaliczyła remis z Werderem w Bremie (2:2) w lidze i wreszcie pierwsze, historyczne zwycięstwo w Champions League – 1:0 ze Steauą Bukareszt w Dortmundzie. Sammer pod nieobecność Zorca miał zaszczyt nosić w tym spotkaniu kapitańską opaskę. Gola zdobył w 58. minucie Ricken po podaniu Reinhardta.

Do końca października Borussia rozegrała jeszcze dwa mecze ligowe i w obu zwyciężyła (3:0 z Köln u siebie, 2:1 na wyjeździe z Schalke; w pierwszym starciu Sammer asystował przy trafieniu Herrlicha ustalającym wynik). 1 listopada piłkarze BVB bezbramkowo zremisowali ze Steauą w Rumunii, by następnie pewnie ograć Fortunę Düsseldorf (3:0 w Dortmundzie), wyprzedzając tym samym Bayern, który poległ we Frankfurcie nad Menem (4:1 dla Eintrachtu). Borussia odpadła z Pucharu Niemiec – przegrała u siebie ćwierćfinał z Karlsruher SC 1:3. Sammer strzelił gola na 1:2, ale niestety nie wystarczyło to nawet, by doprowadzić do dogrywki – niecałych dziesięć minut później faulowany w polu karnym gospodarzy został Adrian Knup, a Häßler, doświadczony reprezentant Niemiec, wykorzystał jedenastkę. Piłkarze z Karlsruhe dotarli następnie do finału, a na Stadionie Olimpijskim w Berlinie ulegli Kaiserslautern (0:1).

Obrońcy tytułu utrzymali prowadzenie w Bundeslidze, remisując 2:2 z HSV na wyjeździe i rewanżując się za pucharową porażkę z Karlsruherem – pokonali ten drugi zespół 4:1. Sammer w obu spotkaniach zarobił po żółtej kartce. W tym drugim asystował też Kohlerowi przy bramce na 2:1 i strzelił gola na 3:1. 22 listopada Matthias rozegrał pełen mecz przeciwko Juventusowi w Turynie. Do przerwy goście prowadzili po golu Zorca i asyście Reutera, w 65. minucie Reuter znów zaliczył decydujące podanie, tym razem do Rickena. Choć w końcówce del Piero strzelił piątego gola w tamtym sezonie Ligi Mistrzów, wykonując rzut wolny, Stara Dama przegrała 1:2. Z ośmioma punktami Borussia była pewna awansu do ćwierćfinału.

Sammer opuścił następne trzy kolejki Bundesligi i ostatnie spotkanie grupowe Champions League. Jego koledzy zgarnęli komplet punktów w walce o mistrzostwo i znowu zremisowali 2:2 z Rangersami. Matthias wrócił na boisko w lutym, kapitanując drużynie w zremisowanym 1:1 meczu wyjazdowym 18. kolejki Bundesligi przeciwko Kaiserslautern. Początek rundy wiosennej był dla Borussii bardzo nieudany. Nie potrafiła wygrać żadnego z pierwszych trzech meczów, zdobywając w nich tylko dwa punkty.

Nic dziwnego, że gdy nadszedł czas na starcie z Ajaksem, obrońca Pucharu Europy okazał się lepszy. Sammer znów był kapitanem, ale nie poprowadził zespołu do dobrego wyniku. Już w ósmej minucie Patrick Kluivert podał do Edgara Davidsa, który dał graczom Louisa van Gaala prowadzenie. W przerwie obaj trenerzy dokonali zmian: Herrlicha zastąpił Bodo Schmidt, a Nordina Wootera – Kiki Musampa. W 66. minucie Sammer otrzymał drugą żółtą kartkę i od tej pory jego koledzy mieli bardzo pod górkę. Hitzfeld próbował reagować, niecały kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry wprowadzając Zorca za Rickena. Niedługo potem Arnold Scholten zastąpił Michaela Reizigera, a w 85. minucie Davids odwdzięczył się Kluivertowi, asystując mu przy piątym golu młodzieńca w tamtym sezonie Champions League.

Borussia przełamała się w lidze, pokonując St. Pauli 1:0, a następnie rozbiła VfB w Stuttgarcie; była drużyna Sammera uległa obecnej aż 0:5. Matthias z oczywistych względów nie wystąpił w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym w Amsterdamie. Ajax wygrał 1:0 po golu Musampy i dotarł ostatecznie do finału, w którym po rzutach karnych uległ Juventusowi. Sammer opuścił także wysokie zwycięstwo z Eintrachtem (6:0 u siebie), po czym zagrał przeciwko Bayernowi w Monachium. Bawarczycy tym razem wygrali (1:0 dzięki bramce Scholla), a Matthias otrzymał znów żółtą kartkę od sędziego Merka.

W następnych trzech spotkaniach nie zagrał. Borussia zremisowała wszystkie trzy. Po powrocie Sammer asystował Freundowi przy bramce na 1:1 w 36. minucie wyjazdowego meczu przeciwko Fortunie Düsseldorf, a chwilę potem dał gościom prowadzenie. Otrzymał także żółtą kartkę. Kolejne spotkania to wyniki bardzo nierówne. 1:1 z HSV u siebie (kartonik dla Sammera), klęska w Karlsruhe (5:0 dla gospodarzy) i wysokie zwycięstwo z Uerdingen na Westfalenstadion (5:0; kartka Matthiasa i asysta przy ostatnim golu). Obrońca Borussii opuścił zaległy mecz z Bayerem Leverkusen w Dortmundzie, wygrany 2:0, ale wystąpił w zremisowanym 2:2 spotkaniu z TSV 1860 München na wyjeździe (2:2). Po tym ostatnim starciu drużyna BVB miała cztery punkty przewagi nad Bayernem i zapewnione mistrzostwo Niemiec.

Tym razem obrona Borussii straciła 38 goli – lepszy wynik osiągnęli gracze trzeciego Schalke (36). Podopieczni Hitzfelda przegrali jednak tylko cztery spotkania, najmniej z całej stawki (poniżej dziesięciu porażek zanotowali tylko piłkarze Schalke – sześć – oraz piątego HSV – osiem). W ostatnim meczu, z Freiburgiem (3:2 u siebie), Sammer nie zagrał. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że miał duży udział w obronie mistrzowskiego tytułu; w pełni zresztą zasłużonej. Borussia dokonała tej sztuki po raz drugi w historii.

Euro ’96 i szczyt kariery

Tymczasem nadeszła pora na kolejne mistrzostwa Europy. Vogts powołał na nie aż pięciu piłkarzy Borussii: oprócz Sammera byli to Möller, Freund, Reuter oraz Kohler. Ponadto Chapuisat miał reprezentować Szwajcarię, a Patrik Berger – Czechy. Ta ostatnia drużyna trafiła wraz z Niemcami do grupy C. 9 czerwca 1996 r. na Old Trafford piłkarze Vogtsa rozpoczęli udział w turnieju właśnie od starcia z Czechami. Sammer pełnił rolę stopera, a Niemcy wygrali 2:0 po golach Ziegego i Möllera z pierwszej połowy.

W drugiej kolejce faworyci grupy C stanęli w Manchesterze naprzeciw Rosjan. Do przerwy było 0:0, a w 56. minucie Sammer, który krótko przed turniejem strzelił szóstego gola w reprezentacji zjednoczonych Niemiec, pokonał Charina, dobijając własne uderzenie po podaniu Möllera. Później do siatki dwukrotnie trafił Klinsmann. W ostatnim meczu fazy grupowej die Mannschaft zremisowała bezbramkowo z Włochami mimo rzutu karnego dla Azzurrich podyktowanego przez Goethalsa w dziewiątej minucie (Köpke obronił strzał Gianfranco Zoli) i czerwonej kartki dla Thomasa Strunza z 59. minuty. Niemcy awansowali do ćwierćfinału z pierwszego miejsca. Z drugiego wyszli z grupy Czesi.

Piłkarze Vogtsa nie musieli się nigdzie ruszać. Kolejny mecz grali na Old Trafford – podobnie jak wszystkie spotkania fazy grupowej. Przeciwnikiem wicemistrzów Europy była debiutująca na dużej imprezie Chorwacja, która w grupie D pokonała Turcję oraz zwycięzców turnieju w Szwecji, Duńczyków. Niemcy szybko przekonali się, że rywala nie należy lekceważyć. W piątej minucie żółtą kartkę za faul na Mario Staniciu otrzymał Sammer. Zaraz potem Klinsmann potraktował kopniakiem Gorana Vlaovicia i został ukarany w ten sam sposób. Jednak po niespełna dwudziestu minutach Sammer wpadł w pole karne, zagrał piłkę głową przed Nikolę Jerkana, a ten spróbował ją zatrzymać ręką. W efekcie Leif Sundell podyktował jedenastkę, którą na gola zamienił Klinsmann.

Niemiecki napastnik nie dotrwał do końca pierwszej połowy. 39. minucie musiał opuścić murawę z urazem. Zastąpił go Freund. Na drugą połowę nie wrócił z kolei Fredi Bobic; Vogts zmuszony był skorzystać z drugiej zmiany. Piłkarza słoweńskiego pochodzenia zastąpił Kuntz. Wydawało się, że dla Niemców zaczynają się poważne kłopoty, kiedy w 51. minucie Nikola Jurčević odebrał futbolówkę Freundowi, a następnie skierował ją do Davora Šukera, który położył Köpkego i wyrównał. Radość Chorwatów nie trwała jednak długo. Igor Štimac w 56. minucie faulował Scholla i wyleciał z boiska. Wydaje się, że był to przełomowy moment meczu. Trzy minuty później Markus Babbel dośrodkował z prawej strony. Sammer uprzedził Slavena Bilicia, jeszcze niedawno piłkarza Karslruhera, zimą sprowadzonego do West Hamu United. Rudowłosy Niemiec nie strzelił wprawdzie, lecz głową skierował futbolówkę przed siebie, po czym z bliska wpakował ją do bramki, nie dając szans Draženowi Ladiciowi. Jak się miało okazać, był to rozstrzygający gol. Niemcy wygrali 2:1. Sammer został wybrany piłkarzem spotkania.

Półfinał na Wembley to klasyk, Anglia – Niemcy. Paul Ince mocno uderzył z dystansu, a Köpke piąstkując zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Rzut rożny. Paul Gascoigne, z którym Sammer mierzył się przy okazji meczu z Rangersami w Glasgow, dośrodkował w pole karne. Tony Adams przedłuża jego zagranie, po czym Alan Shearer kieruje futbolówkę do bramki, a na trybunach wybucha euforia. Jest dopiero trzecia minuta, to świetny początek spotkania dla gospodarzy, lecz wiele jeszcze może się zdarzyć. W 16. minucie przemeblowana wobec zawieszenia Gary’ego Neville’a obrona Synów Albionu traci bramkę. Helmer podaje do Kuntza i jest 1:1. Ten wynik utrzymuje się do ostatniego gwizdka, również przez dogrywkę. O awansie decydują rzuty karne, w których lepsi są rzecz jasna Niemcy – Köpke broni strzał Garetha Southgate’a, a Möller nie myli się, po czym przyjmuje słynną pozę, nawiązując do niedawnego świętowania w wykonaniu Gascoigne’a.

W finale, również na Wembley, Niemcy zmierzyli się znów z Czechami. Tym razem przegrywali 0:1 po faulu na Karelna Karelu Poborským i trafieniu Bergera z rzutu karnego, by wyrównać dzięki bramce rezerwowego Olivera Bierhoffa po wolnym Ziegego. Sammer otrzymał żółtą kartkę krótko przedtem. W dogryce złotego gola strzelił właśnie Bierhoff. Niemcy, niedawno upokorzeni na mundialu, teraz mieli co świętować. Po szesnastu latach przerwy wywalczyli mistrzostwo Starego Kontynentu.

28-letni Sammer został wybrany najlepszym piłkarzem turnieju. Był jednym z trzech reprezentantów Niemiec, obok Köpkego i pomocnika Werderu, Dietera Eiltsa, którzy znaleźli się w drużynie mistrzostw. Po powrocie do Niemiec wystąpił w meczu o Superpuchar przeciwko FC Kaiserslautern, rozegranym już na początku sierpnia na stadionie Carla Benza w Mannheim. Matthias asystował przy golu Carstena Woltersa na 1:1. Zszedł z boiska przed dogrywką, zastąpiony przez Dennisa Vogta. Borussia wygrała po rzutach karnych. Hitzfeld znów sprowadził kilka wzmocnień, jak Paul Lambert z Motherwell, Paulo Sousa z Juventusu czy Jovan Kirovski z Manchesteru United.

Jego podopieczni zmierzyli się w Pucharze Niemiec z Wattenscheid (na wyjeździe). W podstawowym czasie gry był remis, 3:3. W 108. minucie Júlio César dostał drugą żółtą kartkę, a siedem minut później gospodarze zdobyli zwycięskiego gola. Sammer zagrał w tym starciu, lecz opuścił pierwsze cztery kolejki Bundesligi. Wrócił na wyjazdowy mecz z Hansą, dwa dni po swoich dwudziestych dziewiątych urodzinach. Drużyna Franka Pagelsdorfa przegrała z BVB 0:1. Cztery dni później Borussia pokonała u siebie Widzew 2:1 w pierwszym meczu grupy B Champions League. Następnie podejmowała lidera Bundesligi, VfB Stuttgart. Gola dla gości z 31. minuty zaliczono Klosowi jako nieszczęśliwego samobója. W 66. minucie wyrównał Herrlich, a podawał mu Sammer.

Wkrótce jednak obrońca mistrzów Europy znów wypadł ze składu, i to niemal na dwa miesiące. Po powrocie zagrał w Łodzi w rewanżu z Widzewem (2:2 – Borussia zapewniła sobie awans, a Widzew odpadł), ponownie asystował w zremisowanym 1:1 meczu na Westfalenstadion (z HSV), wystąpił także w ostatnim spotkaniu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Matthias opuścił oba starcia z Atletico Madryt, ale zmierzył się ze znajomym już przeciwnikiem – Steauą. W 22. minucie po jego podaniu Chapuisat strzelił na 2:1. Chwilę potem Sammer otrzymał żółtą kartkę. Mecz w Dortmundzie zakończył się zwycięstwem gospodarzy 5:3. Borussia zakończyła zmagania w grupie B na drugim miejscu.

Mimo częstych kłopotów zdrowotnych, postawa Sammera w drugiej połowie sezonu 1995/96 oraz na mistrzostwach Europy zaskarbiła mu sympatię wielu kibiców i specjalistów. Otrzymał szereg nagród indywidualnych. „Kicker” drugi rok z rzędu ogłosił go najlepszym libero; co ciekawe, w 1993 r. został przez ten magazyn wybrany najlepszym pomocnikiem. Również drugi kolejny rok otrzymał nagrodę dla piłkarza roku w Niemczech. Magazyn „Onze Mondial” również wyróżnił Sammera. Przyznał mu brązową nagrodę, za Erikiem Cantoną i Georgem Weah. Za to w plebiscycie Złotej Piłki Matthias okazał się zwycięzcą. Otrzymał 144 punkty, zaledwie o jedno oczko wyprzedzając młodego Ronaldo. To osiągnięcie wyznacza poniekąd szczyt kariery Sammera.

W następnych miesiącach częstotliwość występów rudowłosego obrońcy wyglądała podobnie. W Lidze Mistrzów opuścił pierwszy mecz z AJ Auxerre, który Borussia wygrała u siebie 3:1. W rewanżu, zwyciężonym 1:0, Sammer był kapitanem i otrzymał żółtą kartkę. Nie zagrał w półfinale z Manchesterem United (dwa zwycięstwa po 1:0). W międzyczasie w lidze nosił opaskę w meczu z VfB w Stuttgarcie, wygranym przez gospodarzy 4:1, ale też asystował Chapuisatowi przy pierwszej bramce w kwietniowym starciu z VfL Bochum z Tomaszem Wałdochem w składzie – po to, by pod koniec meczu obejrzeć drugą żółtą kartkę.

Borussia zakończyła ligę na trzecim miejscu. Straciła 41 goli – tyle samo, co wicemistrz, Bayer Leverkusen; lepszy wynik miały czwarty Stuttgart, dwunaste Schalke (po 40) oraz pierwszy Bayern (34). Przegrała dziewięć spotkań, tyle, co VfB i zajmujący piątą pozycję klub z Bochum; mniej porażek doznali zawodnicy Bayeru (7) oraz Bayernu (3). Sammer, który wystąpił w 21 z 34 meczów ligowych, bez wątpienia miał w tym swój udział, lecz był on mniejszy niż dwa sezony wcześniej.

W Lidze Mistrzów drużyna z Dortmundu dotarła do finału. Na Stadionie Olimpijskim w Monachium rywalem Borussii był po raz kolejny Juventus, broniący zresztą trofeum. Mecz obejrzało około 59 tys. osób, a sędziował Węgier, pan Sándor Puhl. Hitzfeld uczynił Sammera kapitanem na to spotkanie. Ich drużyna tym razem wyszła zwycięsko ze starcia ze Starą Damą. Przed przerwą dwa gole zdobył doświadczony Riedle. Wprawdzie del Piero strzelił w drugiej połowie bramkę kontaktową, lecz wkrótce potem niespełna 21-letni Ricken zmienił Chapuisata, by chwilę później swoim pierwszym dotknięciem piłki ustalić wynik na 3:1. Borussia odniosła największy sukces w międzynarodowej piłce, a Sammer wygrał już niemal wszystko, co mógł osiągnąć w futbolu.

Przegrana z kontuzją

Być może należy cieszyć się, że koniec nadszedł, gdy Sammer był u szczytu. Kontuzja kolana, która go nękała, w końcu go pokonała. Krótko po finale przeciwko Juventusowi rozegrał ostatni mecz w reprezentacji. Do 23 występów i sześciu goli dla NRD dołożył 51 spotkań dla zjednoczonego kraju oraz osiem trafień. Ten ostatni mecz to potyczka z Ukrainą w Kijowie w ramach eliminacji mistrzostw świata i bezbramkowy remis. W nowym sezonie pojawił się na boisku w zaledwie garści spotkań: trzech ligowych oraz po jednym w Pucharze Niemiec, Pucharze Ligi i Champions League. Wielu przeciwników próbowało go zatrzymać, a udało się to urazowi. Mistrz Europy, zwycięzca Ligi Mistrzów, pięciokrotny mistrz kraju, zwycięzca Pucharu NRD, zdobywca Ballon d’Or zakończył karierę w wieku 30 lat.

Kariera po karierze

Sammer nie pożegnał się z futbolem, choć już nie był w stanie grać. 1 lipca 2000 r. został menadżerem Borussii Dortmund. Dwa lata później doprowadził klub do szóstego mistrzostwa kraju w historii. Dotarł również do finału Pucharu UEFA, w którym lepszy okazał się Feyenoord pod wodzą Berta van Marwijka. W 2004 r. Sammer został zwolniony, gdy piłkarze BVB zajęli szóste miejsce w Bundeslidze. Na jeden sezon objął VfB, z którym zakończył rozgrywki na piątej pozycji, dwa stopnie nad Borussią. W 2006 r. został dyrektorem technicznym w Niemieckim Związku Piłki Nożnej, a w 2012 r. dyrektorem sportowym w Bayernie. Z powodów zdrowotnych wycofał się z tego stanowiska w 2016 r. Od 2018 r. doradza władzom Borussii na zasadach niepełnego etatu.

Sto lat, Matthias. Kawał był z Ciebie piłkarza.

Osiągnięcia

Osiągnięcia klubowe:

Dynamo Drezno

  • 2x Mistrzostwo NRD: 1988/89, 1989/1990
  • 1x Puchar NRD: 1989/1990

VFB Stuttgard

  • 1x Mistrzostwo Niemiec: 1991/92

Borussia Dortmund

  • 2x Mistrzostwo Niemiec: 1994/95, 1995/96
  • 2x Superpuchar Niemiec: 1995, 1996
  • 1x Liga Mistrzów: 1996/97

Osiągnięcia reprezentacyjne

Niemcy

  • 1x mistrzostwo Europy: 1996
  • 1x vicemistrzostwo Europy: 1992
  • 1x U.S. Cup 1993

Osiągnięcia trenerskie

  • 1x Mistrzostwo Niemiec: 2001-02
  • 1x wicemistrzostwo Pucharu Uefa: 2002

Osiągnięcia Indywidualne

  • 2x Drużyna sezonu Bundesligi wg. Kickera: 1990–91, 1994–95
  • 1x Drużyna roku według ESM: 1994–95
  • 2x Piłkarz roku w Niemczech: 1995, 1996
  • 2x Obrońca roku w Bundeslidze: 1995, 1996
  • 1x Pomocnik roku w Bundeslize: 1993
  • 1x Najlepszy piłkarz Mistrzostw Europy: 1996
  • 1x Drużyna Mistrzostw Europy: 1996
  • 1x Onze de Bronze: 1996
  • 1x Ballon d’Or: 1996
  • 1x 100 najlepszych piłkarzy wszech czasów według World Soccer

Tomasz Sarzyński