Lechia Lwów – ostatni, ale najstarsi

Gdy spojrzymy na tabelę wszech czasów polskiej ekstraklasy, na jej szarym końcu znajdziemy Lechię Lwów. Zaledwie 11 punktów zdobytych w sezonie 1931, nie dało oczywiście lwowskiemu zespołowi utrzymania w lidze. Sam fakt występów na najwyższym poziomie sprawił jednak, że Lwów zyskał czwartego w historii przedstawiciela w ówczesnej pierwszej lidze. Dodajmy, przedstawiciela wielce zasłużonego — ustalenia wielu historyków sportu potwierdziły, że Lechia Lwów była najstarszym klubem, jaki powstał na ziemiach polskich.

Najgorsi?

Na początek warto wyjaśnić dwie sprawy. W niektórych zestawieniach podsumowujących wszystkie sezony ligowe w Polsce Lechia Lwów nie zajmuje ostatniego, lecz drugie od końca miejsce. Pozycję „czerwonej latarni” zajmuje Union Touring Łódź, który na najwyższym poziomie występował w niedokończonym sezonie 1939 rok. Nieścisłość ta wynika z faktu, że część historyków dolicza bilans tego klubu do bilansu Turystów Łódź (wtedy Lechia jest ostatnia), a część rozdziela traktuje dwa wspomniane łódzkie kluby, jak osobne byty (wówczas drużyna ze Lwowa wskakuje miejsce wyżej).

Kwestia starszeństwa

Druga sprawa dotyczy kwestii starszeństwa Lechii nad innymi klubami. Przez lata za najstarszy polski klub uchodzili Czarni Lwów. Dopiero w latach 90. XX wieku badania grupy historyków i statystyków sportu pod wodzą Andrzeja Gowarzewskiego dowiodły, że Lechia powstała jednak nieco wcześniej. Pierwszeństwo Lechii potwierdzają też ustalenia Piotr Chomickiego i Leszka Śledziony. Na podstawie ówczesnej prasy, a także wspomnień bezpośrednich świadków dowiedli, że to najmniej utytułowanemu z czterech lwowskich „ekstraklasowiczów” należy przyznać tytuł najstarszego klubu piłkarskiego na ziemiach polskich.
Wszyscy wymienieni tu autorzy, powołują się m.in. na wspomnienia lwowskiego dziennikarza Rudolfa Wacka. W książce „Lwów i Wilno. Kolekcja klubów” przytoczono wypowiedź Wacka, który twierdził, że:

„Wśród grona wychowanków Gimnazjum VI, powstała już w roku 1902 w jesieni myśl stworzenia klubu sportowego i myśl ta została urzeczywistniona. Tak powstał Związek Klubu sportowego »Lechia«, którego drużynę nazywano czasem Klubem Sokoła Macierzy, gdyż treningi, a raczej bieganina za piłką, odbywały się na boisku Sokolem”

Z kolei autorzy „Rozgrywek piłkarskich w Galicji do 1914 roku” analizując prasę, zauważyli, że wzmianka o Lechii po raz pierwszy w gazetach pojawia się pod koniec września 1903 roku. Klub występuje wówczas pod nazwą: „Kółko Footbalistów Towarzystwa Gimnastycznego SOKÓŁ we Lwowie”. Kolejnym dowodem na powstanie Lechii w 1903 roku jest pieczęć klubowa, na której widniała właśnie ta data. W związku z tym do listy ważnych wydarzeń tamtego roku, obok wyboru papieża Piusa X, nagrody Nobla w dziedzinie fizyki dla małżeństwa Curie i pierwszego udokumentowanego lotu samolotem braci Wright, należy dopisać powstanie pierwszego polskiego klubu piłkarskiego.

Lechia Lwów – pierwsze lata

We wrześniu 1904 roku Lechia (pod nazwą reprezentacji Gimnazjum nr VI) rozegrała pierwsze mecze z Kółkiem Footballowym Szkoły Realnej (późniejszymi „Czarnymi”), przegrywając dwukrotnie – 0:2 i 0:3. Pierwszy poważny turniej z udziałem Lechii oraz innych lwowskich klubów odbył się w 1906 roku. Towarzystwo Zabaw Ruchowych urządziło w maju zawody kwalifikacyjne. Zwycięzca miał reprezentować Lwów w meczu z najlepszą drużyną z Krakowa. Lechia rozegrała z Czarnymi dwa mecze, notując wyniki 0:0 i 0:3. W listopadzie TZR zorganizowało kolejny turniej. Lechia wystawiła w nim aż dwie drużyny, jednak to Klub Gimnastyczno-Sportowy (protoplasta Pogoni) i Czarni okazały się lepsze. Warto jednak dodać, że w rozgrywkach nie rozegrano wszystkich meczów ze względu na złą aurę.

Przygotowane przez stronę PolskieLogo.Net rekonstrukcja pieczęci i odznak Lechii Lwów. Źródło: https://polskielogo.net/lechia-lwow/

Lechia, której członkowie wywodzili się głównie ze środowiska kolejowego, szybko znalazła się w cieniu Czarnych i Pogoni. Ten ostatni klub powstał pod znaną wszystkim nazwą w 1907 roku przez połączenie Klubu Gimnastycznego Sportowego właśnie z Lechią. Większość graczy Lechii trafiła do nowo powstałego tworu. Nie wszyscy „lechiści” zgodzili się jednak na tę fuzję. Najbardziej wierni niedługim tradycjom klubu piłkarze pozostali przy nazwie „Lechia” i niebiesko-czarno-czerwonych barwach. Barwy klubu jeszcze dwukrotnie ulegały zmianie: najpierw na biało-czerwone, a później na biało-zielone.

W kwestii początków Lechii, a także fuzji z KGS warto oddać głos Maciejowi Lisickiemu, historykowi zajmującymi się dziejami Kresów Wschodnich oraz twórcy Facebookowego fanpage’a „Jak potęga hetmańska ze Lwowa do Gdańska”. W wywiadzie dla strony lechiahistoria.pl tak mówił o tych wydarzeniach:

„(Lechia powstała – przyp. J.T) latem 1903 roku, wiele wskazuje na to, że to był sierpień. Założycielem był Maksymilian Dudryk, pochowany na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, wtedy uczeń gimnazjum. Potem architekt, budował m.in. stadion Legii i Centralny Instytut Wychowania Fizycznego, czyli dzisiejszy AWF. W 1907 roku nastąpiła fuzja kawałka Lechii Lwów i Klubu Gimnastyczno-Sportowego IV Gimnazjum, w efekcie powstała Pogoń. Młodszy Dudryk, Tadeusz się z tym nie pogodził, powiedział bratu „NIE”, to on Lechię reaktywował, rejestrował statut w 1911 roku”

Lechia w cieniu Pogoni i Czarnych

Rok 1908 to kolejny turniej organizowany przez Towarzystwo Zabaw Ruchowych. Na przełomie września i października w parku za rogatką stryjską w zawodach wzięło udział sześć zespołów: trzy (!) drużyny Czarnych, Lechia oraz Hasmonea i Maraton. Wśród wyników niedokończonego turnieju warto odnotować szokująco, nawet jak na tamte czasy, wysoką porażkę Lechii z Czarnymi 0:9. Kolejne lata, niestety dla Lechii, nie przyniosły jej sukcesów.


W 1911 roku zorganizowano we Lwowie I. Igrzyska Polskie. Z racji tego, że Polska wciąż znajdowała się pod zaborami, nie było możliwości, żeby Polacy oficjalnie wystartowali w Igrzyskach Olimpijskich w Sztokholmie. W odpowiedzi na ten problem powstała idea zorganizowania zawodów w różnych dyscyplinach dla członków polskich towarzystw i klubów gimnastycznych. Nie zabrakło również turnieju piłkarskiego. Dodajmy turnieju niezbyt udanego dla piłkarzy Lechii.

Do kuriozalnej sytuacji doszło już w pierwszym meczu z udziałem „lechistów”. Spotkanie Pogoń – Lechia ta pierwsza drużyna zaczęła w dziewięciu, z czasem dobierając zawodników z drugiej i trzeciej drużyny. Natomiast Lechia… wyszła na boisko w dwunastu, na co sędzia zwrócił uwagę dopiero po pięciu minutach. Mecz wygrała Pogoń 1:0. Następnie drużyna Lechii przegrała z Czarnymi 2:4 oraz z Wisłą Kraków 0:4. Czarni byli regularnym „prześladowcą” Lechii. Piotr Chomicki i Leszek Śledziona odnaleźli w ówczesnej prasie informacje o meczu Czarni – Lechia rozegranym tuż po zakończeniu Igrzysk Polskich. Wynik 10:0 dla Czarnych.

U progu wojny

Rok 1911 to także data powstania Związku Polskiej Piłki Nożnej we Lwowie. Problemem było zorganizowanie rozgrywek ze względu na rozbieżność poziomów między zespołami. W tamtych latach klubom przyznawano klasy (czynił to Austriacki Związek Footbalowy), a o tytuł mistrzowski mogły rywalizować jedynie zespoły klasy pierwszej. W Galicji tylko Cracovia mogła pochwalić się takim statusem, dlatego pozostałe kluby musiały wziąć udział w kwalifikacjach. Niestety Lechię uznano za zbyt słabą, aby mogła wziąć udział w takich zawodach.

Całkowicie nie zapomniano jednak o słabszych drużynach. Lechia wzięła udział w zawodach dla zespołów II klasy, przeszła nawet trzy rundy i dotarła do finału, by tam ulec drugiej drużynie Czarnych. Więcej szczęścia Lechia miała w 1914. W pokonanym polu zostawiła Rewerę Stanisławów, San Przemyśl i Spartę Lwów. Ostatni mecz, w Przemyślu rozegrała 28 czerwca 1914 roku. Tego samego dnia w Sarajewie Gawriło Princip zastrzelił arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żonę Zofię. Wkrótce rozpoczęła się I wojna światowa i rozgrywek nie kontynuowano.

Autorzy „Rozgrywek piłkarskich w Galicji” wśród czołowych piłkarzy Lechii okresu do I wojny światowej wymieniają m.in. Juliusza i Antoniego Dammów, Mariana Steifera, Mieczysława, Wiktora i Romana Tarnawskich czy też Tadeusza Kuchara (z tych „Kucharów”, rodzony brat Wacława).

Po I wojnie światowej

Władze klubowe Lechii reaktywowano jeszcze na kilka miesięcy przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Już 17 marca 1918 roku wybrano nowego prezesa. Został nim Ludwik Tyrowicz. W roku 1920 zastąpił go Stanisław Kruczkowski. Perspektywy dla Lechii wydawały się całkiem niezłe. Władze klubu zdawały sobie sprawę, że ich klub nie jest aż tak popularny, jak Pogoń czy Czarni, ale cieszyły się z dużego napływu nowych członków. Jeśli wierzyć „Przeglądowi Sportowemu” szczególną wdzięczność wyrażano wobec Sokoła-Macierzy, który użyczał klubowi lokali i boiska. Uczucia względem niedawnych dobroczyńców gwałtownie zmieniły się już w 1922 roku, kiedy to władze Sokoła-Macierzy wypowiedziały Lechii prawo korzystania z obiektów sportowych. Jak podkreśla Andrzej Gowarzewski, brak własnego boiska był dużym problemem dla Lechii. Drużyna musiała tułać się po różnych lwowskich obiektach aż do oddania do użytku boiska na Łyczakowie, które w dodatku nie było ich wyłączną własnością. O sprawie miejsca do gry dla Lechii mówi także wspomniany tutaj wcześniej Maciej Lisicki:

„Lechia nie miała swojego boiska jako klub. Grała na boisku 40 pułku piechoty leżącym troszkę niżej koło Cmentarza Orląt na Łyczakowie, dzisiejszy „Szkolar”. Był to solidny klub I-ligowy na dzisiejsze czasy, nie zadomowił się wyżej przez brak kasy”

Mimo problemów z boiskiem Lechia już w 1922 zadebiutowała w klasie A Lwowskiego OZPN. Oprócz niej w grupie wystartowały Pogoń, Czarni, Polonia Przemyśl oraz Rewera Stanisławów. Lechia zajęła trzecie miejsce, nie kwalifikując się tym samy o centralnych rozgrywek o mistrzostwo Polski. Przez kolejne dwa lata „lechiści” wypadli jeszcze gorzej dając się wyprzedzić nie tylko dwóm najsilniejszym lwowskim klubom, ale także Hasmonei i Polonii Przemyśl. W 1925 rozgrywki odwołano, a w kolejnych latach, także już po już utworzeniu I ligi (Lechii automatycznie ubyło dwóch groźnych rywali w postaci Pogoni Lwów i Czarnych) nadal klubowi powodziło się średnio. Lata 1927-1928 to czas, gdy Lechia dawała się wyprzedzić takim zespołom jak WKS 6 Pułk Lotniczy Lwów, Pogoń Stryj czy Rewera Stanisławów. W 1929 r. klubowi udało się dotrzeć do finałowych rozgrywek eliminacyjnych, ale lepszy w ostatecznej rozgrywce okazał się ŁTSG Łódź.

Lechia Lwów 1922 rok. Źródło: “Lwowski Sport” na FB https://www.facebook.com/Lwowski-sport-347767555363419/

Upragniony awans

Początek lat 30.okazał się niezwykle udany dla piłkarzy Lechii. Po przejściu żmudnych rozgrywek we Lwowskim OZPN, w których Lechia zajęła pierwsze miejsce, przyszło lwowskiej jedenastce rywalizować w eliminacjach do I ligi. We wrześniu 1930 roku klub rozpoczął te rozgrywki. Pierwszymi rywalami były Unia Lublin i Sokół Równe. Drużynę z Lublina lwowianie pokonali u siebie 4:3, a na wyjeździe przegrali 3:4. Drugi z tych meczów został jednak unieważniony i powtórzony. Tym razem Lechia zwyciężyła aż 5:1.

Wynik o jedną bramkę wyższy (6:1) “lechiści” zanotowali w rewanżowym, domowym meczu z Sokołem Równe. Pierwszy mecz tych zespołów w Równem został zakwalifikowany jako walkower dla gości ze Lwowa. Powód był kuriozalny – gospodarze spóźnili się na mecz. Kolejna faza eliminacji obejmowała już pojedynki z drużynami z odleglejszych części Polski. Z Legią Poznań (to nie pomyłka, taki klub naprawdę istniał) gracze Lechii osiągnęli wyniki 3:0 i 1:2, z AKS Chorzów 1:1 i 3:1, a WKS 82 pp. Brześć 9:0 i walkower 3:0. Awans do najwyższej ligi stał się faktem.

Trudne początki w elicie

Pierwszy mecz Lechia miała rozegrać 29 marca 1931 roku przeciwko Garbarni Kraków. Goście z grodu Kraka przybyli na czas i wszystko mogłoby się udać, gdyby nie pogoda. Obfite opady śniegu uniemożliwiły, zdaniem arbitra tego spotkania, rozegranie meczu ligowego. Drużyny postanowiły zagrać mecz towarzyski. Wynik 8:0 dla gości nie pozostawiał wątpliwości, że przed beniaminkiem jeszcze dużo pracy.

Lechia Lwów. Ryszard Koncewicz pierwszy z prawej w górnym rzędzie w stroju sportowym. Źródło: “Lwowski Sport” na FB https://www.facebook.com/Lwowski-sport-347767555363419/


Debiut w lidze nie okazał się dużo lepszy. Lechiści pojechali do Hajduków Wielkich na mecz z Ruchem. 5 kwietnia po miłym powitaniu drużyna ze Śląska, zaplikowała gościom pięć bramek nie tracąc żadnej. Nauka nie poszła jednak w las. Lechia w następnych trzech meczach wygrała dwa wyjazdowe — oba w stolicy, najpierw z Polonią, a później z Legią. Po drodze przyszła jeszcze derbowa porażka z Czarnymi 2:4. Gra była na tyle zacięta, że (co przywołuje Andrzej Gowarzewski) zawodnik Lechii Edward Zborowski stracił dwa zęby. Triumfy odniesione w Warszawie niosły jednak pewną nutkę optymizmu. Ze szczególnie dobrej strony pokazał się Władysław Rusiecki, który zdobył trzy bramki w trzech meczach.

Seria porażek

Kubeł zimnej wody na głowy beniaminka ze Lwowa wylała Warta Poznań. Zespół z Wielkopolski przyjechał do grodu nad rzeką Pełtwią i wygrał 8:0. Po tej klęsce przyszło jeszcze zwycięstwo z Wisłą w Krakowie 2:1. Po tym spotkaniu nastąpiła seria 11 spotkań, z których aż dziesięć meczów Lechia przegrała. Wygrana 4:0 z Warszawianką (najwyższa w sezonie) była tylko chwilowym wytchnieniem od cotygodniowych klęsk. Najbardziej dotkliwa w tej czarnej serii było porażka z ŁKS-em 0:7 w Łodzi. Co ciekawe, w meczu tym grano 90 minut bez tradycyjnej przerwy.

W ostatnich meczach sezonu udało się odnieść jeszcze drugie zwycięstwo nad Wisłą oraz remis (jedyny w sezonie) z Ruchem. Rusiecki zatracił zupełnie swoją skuteczność, ostatecznie kończąc rozgrywki z zaledwie 5 bramkami. O jednego gola lepszy był Zenon Kruk. Ich bramki nie uchroniły Lechii przed spadkiem. Doktor Stanisław Mielech na stronach “Stadjonu” tak opisywał zdegradowaną drużynę:

„Sympatyczni lwowianie pokazali, jak może wyglądać konsekwentne murowanie bramki i zniknęli. To dowód, że bez przygotowania technicznego, bo same siły fizyczne nie wystarczą, nie ma czego szukać”

Wyboisty życiorys Wasiewicza, debiut Koncewicza

Czołowym graczem Lechii w jedynym pierwszoligowym sezonie był także niejaki Jan Wasiewicz — człowiek o niezwykle barwnym życiorysie. Karierę rozpoczął w RKS Lwów, później przeniósł się do Lechii, a następnie do Pogoni. Miał poważne szanse na wyjazd na Mundial we Francji, ale przeszkodziła mu w tym kontuzja. Walczył w kampanii wrześniowej, a następnie przedostał się do Wielkiej Brytanii, gdzie grał w barwach Hibernian FC, ale przede wszystkim służył jako podporucznik w 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Po wojnie osiedlił się w Argentynie, gdzie zmarł w 1976 roku.

Inną ciekawą postacią, która poznała smak najwyższej ligi w barwach Lechii, był Ryszard Koncewicz. Ten sam, który wiele lat później został selekcjonerem reprezentacji Polski i ten sam, który niemal nigdy nie rozstawał się z fajką. W sezonie 1931 Koncewicz dostał szansę tylko w dwóch ostatnich meczach, ale debiutu w lidze nikt mu nie odbierze.

Życie po spadku i dziedzictwo klubu

W pierwszych dwóch sezonach po spadku Lechia jeszcze biła się o szybki powrót. Nie udało się to jednak, szczególnie że z zespołu odeszli m.in. Jan Pająk i Wasiewicz. Klub aż do wybuchu wojny tułał się w środku tabeli Lwowskiego OZPN. Wojna definitywnie zakończyła żywot Lechii, ale pamięć o klubie pozostała.

Sadzenie trzech Dębów Katyńskich w Gdańsku ku czci trzech ofiar Katynia związanych z Lechią Lwów. Źródło: Gdańsk.pl

Do tradycji lwowskiej Lechii nawiązuje jej imienniczka z Gdańska. Nazwa i białe-zielone barwy to odniesienie właśnie do „czwartej siły Lwowa”. W sezonie 2012/2013 piłkarze Lechii Gdańsk grali w getrach z datą „1903”, czyli rokiem powstania najstarszego polskiego klubu. Ciekawostką jest, że oba kluby łączy też osoba Ryszarda Koncewicza. Przed wojną był piłkarzem lwowskiej drużyny, a po wojnie trenerem gdańszczan. Na koniec warto jeszcze odnotować wydarzenie z kwietnia 2018 roku. Z inicjatywy m.in. Macieja Lisickiego obok stadionu w Gdańsku zasadzono trzy Dęby Katyńskie. Drzewa upamiętniają trzech oficerów – ofiary zbrodni katyńskiej: generała brygady Józefa Gigiel-Melechowicza, pułkownika Kazimierza Baszniaka oraz porucznika Tadeusza Kobela. Byli oni działaczami i piłkarzami Lechii Lwów.

Dzięki takim osobom, jak autorzy wymienionych tu książek i opracowań, czy też inicjatorzy wielu akcji upamiętniających byłych zawodników, pamięć o lwowskiej Lechii ma szansę przetrwać wiele pokoleń.


O Jakub Tarantowicz 23 artykuły
Rocznik 1987. Kibic Łódzkiego Klubu Sportowego i Manchesteru United. Szczęśliwy mąż. Dumny tata dwóch córeczek. Z wykształcenia historyk. Od wielu lat pracownik księgarni historycznej w Łodzi