Pucharowa środa: Ostatni polski półfinał, czyli Legia Warszawa w Pucharze Zdobywców Pucharów 1990/1991

Pisz w szpitalu, Iwanicki zapewnia awans

Nazwa Aberdeen F.C. w obecnych czasach nie wzbudziłaby raczej wielkiej trwogi nawet w polskich zespołach. Jednakże w latach 80. The Dons byli liczącą się firmą, która pomiędzy rokiem 1980 i 1985 potrafiła trzykrotnie sięgnąć po mistrzostwo w lidze, która kojarzy się z duopolem klubów z Glasgow.

W tamtym okresie mówiono wręcz o narodzinach nowych potentatów w postaci wspomnianego Aberdeen oraz Dundee United (zdobyli mistrzostwo w 1983 roku). Mecze pomiędzy tymi zespołami zaczęto wówczas nazywać New Firm Derby w opozycji do pojedynków Celtiku z Rangersami. Za ojca sukcesów Aberdeen, można uznać jednego człowieka – Alexa Fergusona.

Fergie był opiekunem The Dons w latach 1978-1986. Oprócz trzykrotnej wygranej w lidze doprowadził Aberdeen do trzech triumfów w Pucharze Szkocji, zwycięstwa w Pucharze Zdobywców Pucharów 1983 i Superpucharze Europy 1984. W 1986 roku opuścił Szkocję i zajął się budowaniem potęgi Manchesteru United.

Od tego momentu The Dons tracili na znaczeniu zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w ojczyźnie. Ostatnim trofeum wywalczonym przez ten zespół, pozostaje wygrana w Pucharze Szkocji w 1990 roku. Gdy Legia wylosowała Szkotów w 1/4 finału, wiele osób wieszczyło, że to koniec przygody warszawian z Pucharem Zdobywców Pucharów. Stało się inaczej, chociaż dwumecz z Aberdeen to nie była bułka z masłem.

Do Szkocji zdobywcy Pucharu Polski pojechali z jedną myślą – nie stracić bramki. Już po wyjściu na murawę okazało się, że czeka ich bardzo trudna przeprawa. Kibice Aberdeen urządzili taką wrzawę, że zawodnicy Legii z trudem porozumiewali się pomiędzy sobą na boisku. Faktycznie to The Dons byli stroną przeważającą, ale nie mieli za bardzo pomysłu, jak przełamać defensywę Wojskowych. Gdy już im się to udawało, na posterunku był Szczęsny.

Pierwszy mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Legioniści wrócili do domu mocno poobijani, gdyż szkoccy piłkarze grali bardzo ostro. Leszek Pisz wylądował po meczu w szpitalu, po tym jak zderzył się głową z jednym z przeciwników.

W spotkaniu rewanżowym bardzo długo zapowiadało się na to, że do rozstrzygnięcia tego dwumeczu będzie potrzebna dogrywka. Aż nadeszła 84 minuta. Dariusz Czykier zagrał długą piłkę do Romana Koseckiego. Szkocki obrońca przerwał to podanie, lecz do bezpańskiej piłki najszybciej dobiegł Krzysztof Iwanicki, który lobem pokonał wychodzącego do futbolówki bramkarza Michaela Watta. The Dons nie zdołali odpowiedzieć. Legioniści awansowali do ćwierćfinału. Nagrodą miała być dla nich możliwość zmierzenia się z wielką Sampdorią Genua.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…