„Lekcje futbolu” – recenzja

Książka „Lekcje futbolu” jest dość nietypowa. Głównym tematem jest piłka nożna, ale spotkamy się tu także z socjologią, filozofią, politologią, historią czy metafizyką. Lektura tego eseju jest wymagająca dla czytelnika, ale skłania do głębszej refleksji nad światem futbolu

Zacznijmy od kilku słów o autorze. Paweł Mościcki (rocznik 1981) jest filozofem, eseistą i tłumaczem, zatrudnionym w Instytucie Badań Literackich PAN. Ma na swoim koncie kilka publikacji książkowych, ale żadna z dotychczasowych nie traktowała o sporcie. „Lekcje futbolu” intrygują już swoim wyglądem. Oszczędna w formie, granatowa okładka z czerwonym zarysem piłkarza stoi w zdecydowanej kontrze do tych swoich odpowiedniczek, z których tytuł i zdjęcia wydają się prawie krzyczeć w kierunku potencjalnego czytelnika. W środku nie znajdziemy kolorowej wkładki z fotografiami, tak typowej (i zazwyczaj uzasadnionej) w wielu piłkarskich publikacjach. Kilka czarnobiałych zdjęć, krótka notka o autorze, wstęp i dwadzieścia dwa niedługie rozdziały – oto cała zawartość 184 stron dzieła Pawła Mościckiego. Niech jednak nikogo nie zmyli ta nieduża liczba – każdy rozdział tej pracy aż kipi treścią i po jej przeczytaniu odnosi się wrażenie, że pochłonęło się książkę o wiele dłuższą.

Autor zaczyna od usprawiedliwienia się. Tłumacząc, dlaczego futbol wyjaśnia wiele spraw na świecie, podkreśla jednocześnie, że zdaje sobie sprawę z wielu niedoskonałych, lub wręcz niemoralnych aspektów zawodowej piłki nożnej. Wielkie pieniądze, komercjalizacja i korupcja obecne w tym sporcie mogą zachwiać szybko wiarą  w to, że futbol jest mądrym nauczycielem rzeczywistości. Po chwili jednak Mościcki przypomina dlaczego „prawda futbolu” broni się w konfrontacji z „fałszem życia publicznego”:

„Z drugiej strony futbol wydaje się niekiedy jednym z ostatnich bastionów rozsądku i miejscem, gdzie pewne oczywiste wartości, które na zewnątrz przestały być już oczywiste, wciąż obowiązują. Zawsze wzruszał mnie na przykład szacunek okazywany w piłce nożnej przegranym, pocieszenie ich w trudnej chwili  przez świeżo upieczonych mistrzów, respekt wobec ich starań” (str. 8)

Po tych wyjaśnieniach czeka nas szereg lekcji, które zdaniem autora daje nam futbol. W tej pierwszej, o podmiotowości, Mościcki zwraca uwagę na to, jak wielkie wydarzenia piłkarskie doprowadzają do powstania masowej emocji i „utraty pojedynczości”. Zwykłe oglądanie meczu staje się wydarzeniem społecznym, dzięki któremu pamiętamy nie tylko przebieg rozgrywki, ale także to, z kim, gdzie i w jakich okolicznościach oglądaliśmy dane spotkanie.

W kolejnych rozdziałach mamy m.in. lekcje o kulturze, bliskości, cielesności, banalności, zachwycie, aurze, nieskazitelności, powołaniu, pisaniu, duszy. Nie są to oczywiście słowa, które jako pierwsze przychodzą nam na myśl, gdy mówimy o futbolu. Autor jednak wynajduje konteksty i powiązania, które sprawiają, że czytelnik zaczyna się zastanawiać: „Dlaczego na to nie wpadłem, przecież istotnie tak jest”. Pokazuje, na przykład, że futbol jest dziś jedną z nielicznych dziedzin życia, w których możemy doświadczyć autentycznego zachwytu. Analizuje, jak piłkarskie emocje przekładają się na język, którego używamy. W innym miejscu znów przyrównuje utratę szansy na zdobycie gola z utratą bliskości w relacjach międzyludzkich. W samej grze znajduje także kontekst erotyczny – żałując przy okazji, że język piłki zdominowała terminologia militarna, ale nie seksualna – oraz religijny – przyrównując radość kibiców do ekstazy, której doświadczali święci.

Skoro o świętych mowa – w jednym z rozdziałów Mościcki  stawia hipotezę, że w kulturze masowej zastąpili ich właśnie bohaterowie boisk.

„Być może, nowym schronieniem stała się dla świętości piłka nożna? I stąd bierze się autentyczna cześć oddawana piłkarzom – portrety na ulicach, wiara w ich nieomylność, pielgrzymki z kamerą do ich rodzinnych stron. To oni mierzą się dziś w naszym imieniu z przeciwnościami świata. Świętość ta stała się oczywiście całkowicie nieodróżnialna od wartości rynkowej, jest jej przedłużeniem, naddatkiem koniecznym do tego, aby kapitał znalazł dla siebie ludzką formę”. (str. 116)

Jedną z największych zalet książki jest jej chyba najważniejszy i najbardziej wstrząsający rozdział: „Mecz w obozie. Lekcje o aktualności”. Autor, przywołując mecze z okresu II wojny światowej, w których więźniowie mierzyli się ze swoimi oprawcami, ukazuje mnogość symboli, które nasuwają się przy okazji tych wydarzeń. Obozowe mecze uważa za szeroką metaforę całej epoki – nie tylko czasu wojny, ale również okresu powojennego.

W książce wśród wielu spostrzeżeń i metafor zdarza się kilka takich, z którymi z pewnością nie każdy się zgodzi. Znajdziemy jednak też takie, które wydają się niezwykle trafne. Oto jedna z nich:

„Zarządzanie naszą uwagą przez świat futbolowego spektaklu to cała machina, która zaczyna się od wielkich przestrzeni reklamowych kolonizujących miasta, a kończy na liście aplikacji, które ściągamy na smartfony, albo na telefonach do znajomych, by umówić się na mecz. Wielkie wydarzenie kapitalistycznego świata staje się  przestrzenią naszego życia, stanowi płaszczyznę przeżywania uczuć, dzielenia doświadczeń z przyjaciółmi, organizowania czasu. Za pomocą drobnych przesunięć i subtelnych atraktorów jesteśmy zmuszani do tego, aby fascynację futbolem uznać za coś naturalnego i nieodpartego”. (str. 134)

Wśród nielicznych wad książki, warto zwrócić uwagę na przynajmniej jeden aspekt. Autor nie kryje się ze swoim lewicowym światopoglądem i przez pryzmat tego światopoglądu postrzega on piłkarską rzeczywistość, co momentami zanadto wpływa na treść książki. W publikacji zdarzy nam się przeczytać o grupach uciśnionych, wadach kapitalizmu, nielogiczności myśli konserwatywnej. W tak osobistej formie literackiej jak esej dzielenie się własnym poglądami jest oczywiście świętym prawem (a może i obowiązkiem) autora. Odbiorca książki musi się z tym liczyć i nie powinien mieć do autora pretensji. Warto jednak, aby sam twórca pamiętał o zachowaniu nieco umiaru w wyrażaniu swoich przekonań. Niektóre fragmenty mogą okazać się ciężkostrawne dla czytelników, którzy nie podzielają politycznych zapatrywań autora. Zniechęcić do dalszej lektury mogą, na przykład, tak arbitralnie sformułowane zdania, jak poniższy fragment:

 „Tylko lewica dysponuje opisem realnego świata i tylko ona dysponuje tradycją, w której próbowano właściwie odpowiedzieć na jego złożoność” (str. 55)

Ci, którzy jednak nie porzucą lektury przed końcem, raczej nie będą żałować. Można bowiem zaryzykować stwierdzenie, że Paweł Mościcki znalazł zależności między piłką nożną a niemal wszystkimi z ważniejszych potrzeb ludzkiej egzystencji. Z godną filozofa dociekliwością odnalazł często drugie i trzecie dno wielu spraw. Niektóre zagadnienia z pozoru proste przesiał przez socjologiczne i filozoficzne sita, ukazując czytelnikom zupełnie inną perspektywę. Takie podejście można potraktować zarówno jako wadę, jak i zaletę książki. Dla mniej wyrobionego czytelnika lub takiego, który nie lubi „dzielenia włosa na czworo”, książka może wydawać się nieco przeintelektualizowana. Odbiorca, który nie stroni od stawiania sobie trudnych pytań i który futbol postrzega jako coś więcej niż tylko zwykłą sportową grę, z pewnością uzna omawianą publikację za niezwykle świeżą, nowatorską, a może nawet rewolucyjną w dziedzinie pisania o sporcie.

JAKUB TARANTOWICZ

Nasz partner Sendsport przygotował dla Was zniżki! Książka Lekcje futbolu oraz wiele innych tytułów taniej o co najmniej 10%.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz