„Medialne oblicza sportu” – recenzja

Sport, a szczególnie piłka nożna coraz częściej stają się przedmiotem naukowej analizy. Zdarza się, że są to badania z dziedziny niekojarzącej się bezpośrednio ze sportem, np. językoznawstwa czy medioznawstwa. Książka “Medialne oblicza sportu” jest przykładem publikacji, która prezentuje wyniki takich badań. Czy jest to jednak lektura dla każdego czytelnika? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie.

„Medialne oblicza sportu” to książka będąca zbiorem artykułów, które analizują język, jakim mówi i pisze się o sporcie. Praca wydana została w 2020 roku przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego i liczy 194 strony. Całość (pod redakcją Katarzyny Burskiej i Bartłomieja Cieśli) składa się z 10 artykułów. Cztery z nich dotyczącą bezpośrednio piłki nożnej, a w kolejnych czterech ta dyscyplina sportu odgrywa również mniejszą bądź większą rolę. Dobór tematów podejmowanych przez autorów jest więcej niż oryginalny.

Można nawet rzec, że książka podejmuje zagadnienia zupełnie niszowe. Przyjrzyjmy się kilku tytułom, aby nie być gołosłownym: „Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce? – o okładkach prasowych po sukcesach i klęskach polskich piłkarzy w XXI wieku”; „Cechy językowe felietonów Jerzego Dudka i Tomasza Frankowskiego”; „Przydomki polskich piłkarzy grających we włoskich klubach piłkarskich”; „Medialny fenomen Tomasza Hajty – perspektywa (nie tylko) językowa”. Nietypowe tematy, nieprawdaż?

Dla czytelników, których interesuje wszystko, co związane z piłką nożna taki wybór zagadnień nie powinien budzić kontrowersji, a nawet może zachęcać do lektury. Problemem jest niestety sposób realizacji tych tematów.


Pierwszy z wymienionych artykułów porównuje reakcje prasy na odpadnięcie reprezentacji Polski z Euro 2016 i Mistrzostw Świata 2018. Temat godny uwagi i pokazujący, że dla mediów i kibiców nie liczy się sam wynik, ale także sposób gry. 


W tym przypadku porażki z Portugalią po karnych na francuskim Euro gazety chwaliły naszych reprezentantów za walkę i dojście aż do ćwierćfinału, po udziale w rosyjskim Mundialu dominował nastrój rozczarowania. Autorka artykułu bardzo dokładnie porównała okładki największych polskich dzienników, zaznaczając jakich środków stylistycznych i elementów wizualnych użyto. Momentami można jednak odnieść wrażenia, że czytelnik nie jest tutaj traktowany do końca poważnie i serwuje mu się szereg oczywistości, jak np.:

„»Jesteście bohaterami« Przekaz ten sugeruje, że w ostatnich czasach to na nich skupiała się cała uwaga opinii publicznej […]. Przypisuje się im zatem same dodatnie cechy”

lub

„W podtytule na czerwono wyróżniono słowo »koniec« informujące o zakończeniu zmagań Polaków w mistrzostwach Europy”.

Wiadomo, że w tego typu pracy każdy badany element musi zostać przeanalizowany, ale stwierdzenia takie, jak powyżej budzą wśród kibiców-czytelników raczej uśmiech. Mimo wszystko artykuł Katarzyny Burskiej broni się, bo temat przez nią podjęty jest przedstawiony w miarę ciekawy sposób.

Niestety  nie można tego powiedzieć o artykule „Cechy językowe felietonów Jerzego Dudka i Tomasza Frankowskiego”. Zastanawiający jest już sam fakt podjęcia tego tematu. Czy opisanie cech publicystyki Dudka i Frankowskiego rzeczywiście wnosi coś interesującego do badań językoznawczych?

Czy jest to raczej „sztuka dla sztuki”? Dziwić może też fakt, że z jednej strony w analizie badanych materiałów stosowane jest słownictwo typowo naukowe, często trudne do zrozumienia dla przeciętnego czytelnika („leksem” „delimitatory”), a z drugiej wyjaśniane są takie związki frazeologiczne, jak „pluć sobie w brodę”.

W jednym zdaniu przeczytamy, że „Wyekscerpowane jednostki kolokwialne to pojedyncze wyrazy i związki frazeologiczne”, a raptem pół strony dalej dowiemy się, że w zdaniu „Podpisał  trzyletni kontrakt, który gwarantuje mu sporo kasy”, słowo „kasa” oznacza „pieniądze, gotówka”. Takie zestawienie wygląda wręcz groteskowo.

Kolejny „piłkarski” artykuł w tym zbiorze to „Przydomki polskich piłkarzy grających we włoskich klubach piłkarskich”. Czytelnik może się zastanawiać, jak długo można analizować pseudonimu kilku piłkarzy. Okazuje się, że autorka tekstu – Justyna Groblińska – za przydomek uznaje różnego rodzaju określenia polskich futbolistów, które pojawiały we włoskiej prasie i na stronach internetowych. Dzięki temu dowiemy się, że np. Arkadiusz Milik to nie tylko „Arkadiuszo”, ale również „Bello di Notte”, „DiaboMilik”, „Highlander Milik” „L’Uragano Milik” lub „Super Milik”. Każdy z tych przydomków został poddany analizie językoznawczej. W większości przypadków wyjaśniono okoliczności, w jakich powstawały te pseudonimy. Podobnie postąpiono tutaj z innymi polskimi piłkarzami (najwięcej miejsca poświęcono Krzysztofowi Piątkowi). Temat można uznać za ciekawy i przystępnie przedstawiony, ale trzeba pamiętać, że większość tych przydomków to określenia użyte jednorazowo w konkretnym kontekście.

Najbardziej interesujący wydaje się artykuł, w którym analizie poddano „medialny fenomen Tomasza Hajty”. Obecność w mediach byłego reprezentanta Polski, jego sposób zachowania i używany przez niego język są tematami, które wzbudzają emocje u pewnej części polskich kibiców. Autorka omawianego artykułu – Beata Grochala – dosyć dobrze przedstawia kontrowersje, jakie pojawiają się wokół byłego piłkarza Schalke. Z dużą skrupulatnością wylicza także rodzaje błędów językowych, które popełnia Hajto podczas komentowania meczów (jest oczywiście „truskawka na torcie”). Postać Hajty jest dla niej punktem wyjścia do rozważań na temat granicy między sportem, dziennikarstwem a gwiazdorstwem. Rozważań, dodajmy, całkiem interesujących.

Ostatnim artykułem, o którym warto wspomnieć, jest analiza Beaty Kacperskiej „Wideoblogi jako najnowsza forma wypowiedzi dziennikarskiej”. Autorka wzięła pod lupę kilka najpopularniejszych sportowych vlogów z serwisu YouTube i pokrótce opisała ich tematykę, scenariusz oraz postać prowadzącego. Z typowo futbolowych wideoblogów załapały się tutaj „Prawda Futbolu”, „Polsport – Michał Pol”. „Tomasz Ćwiąkała” oraz „Foot Truck”. Artykuł nie odkrywa przed czytelnikami jakiś niesamowitych tajemnic, ale w  zajmujący sposób porównuje vlogi, wyróżniając ich wady i zalety. Warto poświęcić chwilę na przeczytanie tej analizy.

Przechodząc do podsumowania – „Medialne oblicza sportu” to publikacja, która zainteresuje raczej wąską grupę odbiorców. Nie oznacza to, że to grupa nieważna. Wydaje się, że targetem jest tutaj środowisko naukowe – książka wydaje się zatem stworzoną przez badaczy dla innych badaczy. Być może tytułowy temat dałoby się zrealizować w bardziej atrakcyjny i zajmujący dla czytelników sposób, ale pamiętajmy, że „nie myli się ten, kto nic nie robi” i mimo wszystko dajmy mały plusik twórcom omawianej  książki.

JAKUB TARANTOWICZ