Rozbłysk i zaćmienie Białej Gwiazdy. Wisła Kraków w erze Cupiała

Lata 90. ubiegłego stulecia to zarazem barwny, jak i trudny czas dla polskiej piłki klubowej. Z jednej strony mieliśmy olimpijskie srebro w Barcelonie, awanse Legii i Widzewa do Ligi Mistrzów, niezapomniane mecze ligowe tych drużyn, które toczyły się nie tylko na boisku. Transfery z Legii do Widzewa czy z Lecha do Legii nie były niczym nadzwyczajnym. Mieliśmy w końcu legalne transfery polskich piłkarzy do klubów zachodnich, Jana Urbana strzelającego trzy gole Realowi Madryt na Santiago Bernabeu czy Roberta Warzychę przechodzącego do historii angielskiej Premier League jako pierwszy zagraniczny strzelec gola w tej lidze.

Z drugiej strony mieliśmy kolejne niepowodzenia seniorskiej reprezentacji raz po raz wpadającej w eliminacjach na Anglików, kwitnącą korupcję, dziwne twory klubowe, takie jak Lechia/Olimpia Gdańsk, przestarzałe stadiony oraz piszczącą biedę w zasadzie w każdym klubie. Każdy szukał różnych sposób na utrzymanie się na powierzchni targanych sztormami wodach raczkującego kapitalizmu. W jednej ze scen serialu Tygrysy Europy Piotr Fronczewski powiedział, że PRL wykuł Polaka ze stali i z przekrętu. W naszym rodzimym futbolu lat 90. można było znaleźć wiele przykładów potwierdzających prawdziwość tych słów.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Te i inne elementy składają się na obraz polskiego futbolu, który wszyscy wspominamy z sentymentem, a nieodżałowany Paweł Zarzeczny opowiadał o nim godzinami, sypiąc kolejnymi anegdotami. W takich warunkach tworzyła się potęga Wisły Kraków wziętej pod skrzydła Bogusława Cupiała.

Zapraszamy do lektury pierwszej części opowieści o drużynie Białej Gwiazdy z czasów, gdy 100% akcji klubu znajdowało się w rękach właściciela Tele-Foniki.

Bolesna transformacja

W czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej Wisła była klubem milicyjnym, co zapewniało stałe zasilanie kasy z publicznych pieniędzy, podobnie jak miało to miejsce w klubach wojskowych czy górniczych. I choć początkowo wydawało się, że zmiany ustrojowe klub przeszedł dość łagodnie, to dość szybko okazało się, że sytuacja w klubie była zgoła inna.

W sezonie 1990/91 Wisła zajęła jeszcze trzecie miejsce w lidze za Zagłębiem Lubin i Górnikiem Zabrze, jednakże kolejne lata były zjazdem po równi pochyłej. Rok później Biała Gwiazda zajęła 7. lokatę w 18-zespołowej stawce, w 1993 roku na koniec sezonu przegrała 0:6 z Legią, choć wynik tego meczu został anulowany (podobnie jak wynik spotkania ŁKS – Olimpia Poznań zakończonego wygraną Łodzian 7:1) w związku z podejrzeniem, że był ustawiony, a zmagania zakończyła na 10. miejscu.

W sezonie 1993/94 Wisła, Legia i ŁKS przystąpiły do rozgrywek ligowych z trzema ujemnymi punktami. Efekt? Legia zdobyła mistrzostwo, ŁKS znalazł się tuż za podium, a Wisła – spadła z ligi. Choć zdaniem działaczy krakowskiego klubu te trzy ujemne punkty przypieczętowały los Białej Gwiazdy to trudno się z nimi zgodzić – do bezpiecznego miejsca zabrakło jej 8 oczek, a zatem trzy dodatkowe punkty nie uchroniłyby drużyny przed spadkiem.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…