Fabio Cannavaro – obrońca ozłocony

Mimo że mierzy zaledwie 176 centymetrów, to niezbyt imponujący wzrost nie przeszkodził mu w zostaniu jednym z najlepszych środkowych obrońców w historii. W 2006 roku po finale mistrzostw świata, jako kapitan reprezentacji Włoch, podniósł do góry najcenniejsze piłkarskie trofeum. Kilka miesięcy później odebrał Złotą Piłkę i wciąż pozostaje zaledwie trzecim defensorem, który dokonał tej sztuki. Oto kariera Fabio Cannavaro!

Chłopak z Neapolu

Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do dorastania dla włoskiego chłopca zakochanego w piłce, niż Neapol lat 80. Właśnie tam, we wrześniu 1973 roku, bohater tekstu przyszedł na świat.

KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NASZEJ GRUPY NA FACEBOOKU

Cannavaro miał czternaście lat, kiedy Diego Maradona z jego ukochanym Napoli zdobywał pierwsze w historii klubu mistrzostwo Italii w 1987 roku. Młody Fabio miał niesamowite szczęście, ponieważ dane mu było świętować ten sukces na Stadio San Paolo razem ze swoimi idolami – wówczas pełnił w zespole rolę chłopca do podawania piłek.

Neapol jest inny od reszty Włoch. Bliżej mu do Rio de Janeiro niż do Mediolanu. W Neapolu jest mnóstwo problemów, to biedne miejsce z ogromną przestępczością, ale jest to dumne, szczęśliwe i skromne miasto, w którym ludzie żyją z uśmiechem na twarzy. – Fabio Cannavaro

O Cannavaro zaczęto mówić głośniej w Napoli, kiedy na jednym z treningów pierwszego zespołu bezpardonowym wślizgiem zaatakował Maradonę. To mocne wejście rozwścieczyło zarówno innych zawodników, jak i cały sztab szkoleniowy.

Boski Diego jednak stanął w obronie młodego piłkarza, zachęcając go do gry w taki sposób. Później podarował mu nawet swoje buty. W dorosłej drużynie Fabio zadebiutował w marcu 1993 roku (porażka 3:4 z Juventusem Turyn), kiedy miał dziewiętnaście lat. Szybko zadomowił się w wyjściowym składzie i tworzył parę stoperów ze swoim młodzieńczym idolem, Ciro Ferrarą. Po niespełna trzech latach musiał jednak opuścić szeregi Gli Azzurri. Problemy finansowe Napoli zmusiły klub do sprzedaży swojej wschodzącej gwiazdy do Parmy.

To nie koniec tekstu! Przejdź na następną stronę i czytaj dalej…

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz