Park Ji-Sung – As w talii Fergusona

Czas czytania: 7 m.
5
(1)

Dziś mowa o zawodniku, który tak naprawdę otworzył szerzej rynek azjatycki wśród europejskich zespołów. To bowiem jeden z pierwszych Azjatów, który na Starym Kontynencie zrobił karierę. Głównie za sprawą wielu lat występów pod okiem Sir Alexa Fergusona w Manchesterze United.

Park Ji-sung – biogram

  • Pełne imię i nazwisko: Park Ji-sung
  • Data i miejsce urodzenia: 25.02.1981
  • Wzrost: 175 cm
  • Pozycja: Pomocnik

Historia i statystyki kariery

Kariera juniorska

  • Suwon Technical High School (1996-1998)
  • Myongji University (1999-2000)

Kariera klubowa

  • Kyoto Purple Sanga (2000-2003) 80 występów, 13 bramek
  • PSV Eindhoven (2003-2005, 2013-2014) 119 występów, 19 bramek
  • Manchester United (2005-2012) 204 występy, 28 bramek
  • Queens Park Rangers (2012-2014) 25 występów

Kariera reprezentacyjna

  • Korea U-20 (2000) 2 występy
  • Korea U-23 (2000) 24 występy, 3 bramki
  • Korea Olimpijska (2000) 3 występy
  • Korea (2000-2011) 100 występów, 13 bramek

Kariera trenerska

  • Queens Park Rangers (2021-2022) – Młodzież

Patrząc z perspektywy czasu ciężko nawet określić pozycję na boisku tego zawodnika. Choć w teorii występował na pozycji nr 10, jednak Koreańczyk znany był z tego, że w wielkich meczach, grał na „plaster” z największymi gwiazdami i ze swojej czarnej roboty wywiązywał się doskonale. Do tego ciągle w żartach oceniano go jako piłkarza, wyposażonego w trzy płuca, bowiem miał niezliczoną energię do biegania.

Ciężkie początki

Park od samego początku był zfokusowany na piłkę nożną i mimo że ta dyscyplina nie była zbyt popularna w jego kraju, pracował na to, by po latach zbierać żniwo, w postaci gry na najwyższym poziomie. Został pierwszym Azjatą w finale Ligi Mistrzów. Urodzony w Seulu zawodnik trenował w mniejszych klubach, a wszystko nabrało rozpędu, gdy w wieku 17 lat opuścił swoją szkołę średnią w Suwon, którą doprowadził do mistrzostwa kraju, by rozpocząć zawodową karierę na Uniwersytecie Myongji w stolicy Korei Południowej. Przez słabe warunki fizyczne był jednak odrzucany przez kolejne uczelnie. Był od najmłodszych lat szalenie pracowity, dlatego wszyscy wokół namawiali go, by dążył do spełnienia marzeń i piłkarskiej karierze. Rodzice dawali mu wodę ziołową, zmieszaną z krwią jelenia i sokiem z żaby, by poprawić jego warunki fizyczne.

Grę w piłkę łączył więc z nabieraniem wykształcenia, co w jego kraju jest bardzo istotne. Tam jednak wytrzymał tylko rok i po braku gry, zdecydował się na zmianę. Już wtedy było jednak wiadomo, że drzemie w nim olbrzymi potencjał, co udowodnił, gdy jego drużyna trenowała z olimpijską reprezentacją. Park wywarł ogromne wrażenie na selekcjonerze Huh Jung-moo. W 2000 roku pojechał na Igrzyska Olimpijskie do Sydney, rozgrywając wszystkie spotkania po 90 minut, a jego ekipa nie przebrnęła fazy grupowej mimo zwycięstw z Maroko i Chile. Lepsza okazała się Hiszpania z Xavim w składzie, która ostatecznie wywalczyła wicemistrzostwo olimpijskie. Ostatecznie trafił też do pierwszej reprezentacji, gdzie regularnie grał w meczach towarzyskich kadry, przygotowującej się do mistrzostw świata, których była gospodarzem.

Japonia przystankiem do kariery

Po sezonie przeszedł do japońskiego Kyoto Sanga, gdzie sprowadził go trener Bunji Kimura, zauważając go podczas meczu, na którym miał obserwować kogo innego. W pierwszym sezonie spisywał się średnio, grając tylko w 13 spotkaniach i strzelając zaledwie jednego gola. To był jednak dla niego okres przejściowy. W kolejnym sezonie jego forma znacząco eksplodowała, a wobec spadku jego ekipy, stał się gwiazdą, występując na drugim poziomie rozgrywek. Tam rozegrał 38 spotkań i strzelił cztery gole. Po awansie również był podstawowym zawodnikiem Kyoto, siedmiokrotnie trafiając w lidze do siatki rywali.

W 2002 roku, jako 21-letni zawodnik, jeszcze przed chwilą grający w drugiej lidze japońskiej, zapracował sobie na miejsce w kadrze Korei Południowej na turniej, którego była gospodarzem. Park wystąpił we wszystkich spotkaniach, tylko w meczu z USA wchodząc z ławki. Miał też swoją wielką chwilę, bowiem to jego bramka, dała zwycięstwo nad Portugalią dające wyjście z grupy. A co się działo w fazie pucharowej, wymaga chyba napisanie osobnej książki. Ostatecznie po ogromnych kontrowersjach, Koreańczycy zajęli czwarte miejsce w światowym czempionacie, osiągając zdecydowanie największy sukces w swojej historii.

Drogą Hiddinka

Zimą 2003 roku razem z Lee Young-Pyo zyskał szansę na zagraniczny transfer, również za sprawą Guusa Hiddinka, który prowadził Koreańczyków na mundialu. Obaj młodzi piłkarze dostali angaż w PSV Eindhoven, holenderskim potentacie, który prowadził właśnie Hiddink. Park od razu zaczął dostawać szanse gry i do końca sezonu uzbierał osiem występów. W następnym sezonie był już podstawowym zawodnikiem PSV, grając regularnie przez większość sezonu. Wrócił też do reprezentacji, grając w meczach eliminacji do kolejnych mistrzostw świata. Rozegrał pięć spotkań w fazie grupowej Ligi Mistrzów, doszedł ze swoim zespołem do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Zaliczył w lidze m.in. fantastyczne spotkanie przeciwko Willem II, strzelając bramkę i notując dwie asysty. W całym sezonie zaliczył 40 spotkań, notując sześć bramek i cztery asysty. A to był nie byle jaki zespół. Za kolegów miał Mateję Kezmana, Arjena Robbena, czy Marka van Bommela.

Swoją wartość powtórzył też w następnym sezonie, a PSV dotarło do półfinału Ligi Mistrzów, gdzie Koreańczyk strzelił bramkę w półfinałowym starciu z AC Milan, przegranym ostatecznie za sprawą bramek strzelonych na wyjeździe. Ekipa ze stadionu Philipsa zdobyła mistrzostwo Holandii, a Parkowi do idealnego sezonu zabrakło sukcesu z kadrą. Niestety Korea w mistrzostwach Azji przegrała w ćwierćfinale z Iranem. W całym sezonie nasz bohater zaliczył 44 spotkania i co istotne, poprawił znacząco liczby, które do tej pory były jego głównym mankamentem, gdyż strzelił aż 11 bramek i dorzucił siedem asyst. Po takim sezonie transfer do większego klubu stawał się tylko kwestią czasu. Choć sam Hiddink namawiał go, by jeszcze rok pograł w PSV, a następnie załatwi mu transfer do Chelsea, znalazł się ktoś, kto chciał Koreańczyka tu i teraz. Gdy sir Alex Ferguson wybrał się na mecz Ligi Mistrzów Olympique Lyon – PSV Eindhoven, miał zamiar obserwować Michaela Essiena. Tam jednak wszystkich przyćmił Azjata, który momentalnie wpadł Szkotowi w oko i ten postanowił, że to właśnie jego chce na Old Trafford. 

Park zamiast Essiena

Zaraz po zakończeniu sezonu, za cztery miliony funtów trafił do Manchesteru United. Sir Alex Ferguson widział go w roli „zapchajdziury”, bowiem Koreańczyk był kapitalnym zadaniowcem. Od błyszczenia była trójka – Van Nisterlooy, Rooney i Ronaldo. Park podobnie jak Ryan Giggs miał na nich pracować. I ze swojej roboty wywiązywał się znakomicie. Już w pierwszym sezonie zanotował 44 spotkania, w których strzelił trzy bramki i zanotował dziewięć asyst. Kapitalny mecz rozegrał przeciwko Fulham w Premier League, gdy strzelił hattricka, a „Czerwone Diabły” zwyciężyły 3:2.

W 2006 roku pojechał z kadrą na mistrzostwa świata, jednak tam po trzech meczach grupowych, wrócił do domu, choć strzelił bramkę Francji, dającą remis. Porażka ze Szwajcarią, wręczyła jednak Koreańczykom bilet do domu. Z turnieju mistrzostw Azji, rok później wykluczyła go jednak kontuzja kolana, a jego koledzy zajęli trzecie miejsce.

Piłkarz od zadań specjalnych

Niestety w kolejnym sezonie zaczął radzić sobie słabiej i zaczęło szwankować zdrowie, wyrzucając go na dłuższe okresy z gry. Podobnie było w następnym sezonie, gdy przez kontuzję kolana nie grał pół roku. Wrócił wiosną, ale wypadł przez decyzję trenera m.in. z gry w finale Ligi Mistrzów, wygranym ostatecznie przez ekipę z Manchesteru w rzutach karnych z Chelsea. Park zagrał jednak pełne 90 minut w obydwu meczach ćwierćfinałowych (z AS Romą) i półfinałowych (z Barceloną). Dodatkowo „Czerwone Diabły” zdobyły kolejne mistrzostwo Anglii. W półfinałowym spotkaniu rewanżowym Park błysnął szczególnie. United wygrało spotkanie po golu Paula Scholesa, a Park rozegrał całe spotkanie, kompletnie wyłączając z gry Leo Messiego.

Do zdrowia zaczął wracać w sezonie 2008/2009. Przestały mu doskwierać poważne kontuzje, ciągle jednak nie do końca wyleczył wszystkie dolegliwości, przez co często opuszczał pojedyncze spotkania. Miał jednak ciągłe zaufanie Alexa Fergusona. Wtedy znów United zaliczało kapitalny sezon, ponownie wygrywając ligę i docierając do finału Ligi Mistrzów. Tam jednak Ferguson nie zaryzykował i dał Koreańczykowi inne zadania na skrzydle, niż pozbycie się z gry Leo Messiego. I to obróciło się przeciwko. Wtedy Argentyńczyk zagrał wybitny mecz, strzelając pamiętnego gola głową i Barcelona zgarnęła triumf w Champions League.

W 2010 roku wybrał się z kadrą na swoje trzecie mistrzostwa świata, z kolei pierwsze w roli kapitana. Już w pierwszym meczu strzelił bramkę Grecji, a Korea wygrała 2:0. W drugim meczu nastąpiła klęska z Argentyną i w decydującym o wyjściu z grupy spotkaniu z Nigerią, podopieczni Huh Jung-moo zremisowali 2:2 i awansowali do 1/8 finału. Tam na ich drodze stanął Urugwaj, który wygrał 2:1, po dublecie Luisa Suareza.

Za Pirlo nawet do toalety

W kolejnych sezonach forma Parka była tak samo równa, jednak nie był w stanie pozbyć się problemów zdrowotnych, jednak sir Alex Ferguson nadal cenił go za rolę „zadaniowca” i często wpuszczał w poszczególnych ważnych meczach, mimo że przez większość sezonu nie był w stanie grać. Grając w kluczowym meczu o mistrzostwo Anglii, Koreańczyk strzelił bramkę w samej końcówce spotkania przeciwko Wolverhampton. Tak było też w sezonie 2010/2011, gdy United znów dotarli do finału LM i ponownie stanęli naprzeciw wielkiej Barcelonie. Ponownie jednak „Blaugrana” okazała się lepsza, jednak Park strzelił wcześniej w ćwierćfinale bramkę przeciwko Chelsea. Podczas gdy w Premier League w całym sezonie rozegrał 15 spotkań, w samej Champions League zagrał dziewięć razy. Gdy na trzy kolejki przed końcem sezonu Manchester United grał „mecz o mistrzostwo” z Chelsea, Koreańczyk zaliczył pełne 90 minut, notując asystę przy golu Chicharito i „Czerwone Diabły” zwyciężyły 2:1, zapewniając sobie kolejny tytuł. Wcześniej z kolei w 1/8 finału miał jedno zadanie. Wyłączyć z gry absolutnego kreatora gry „Rossonerrich” Andreę Pirlo

Facet musiał być chyba pierwszym w historii Koreańczykiem z napędem jądrowym, bo biegał po boisku w tę i we w tę z prędkością elektronu. Próbował pomagać drużynie w ofensywie, ale kiedy to się nie udawało, momentalnie wracał do mnie. Kładł mi ręce na plecach, zaznaczając swoją obecność i próbując mnie stłamsić. Patrzył na piłkę, ale nie wiedział, czym jest i do czego służy. Niezidentyfikowany toczący się obiekt. Tamtego wieczoru został zaprogramowany na to, by mnie powstrzymywać i tylko to miał w głowie. Jego całkowite oddanie się owej misji było wręcz poruszające. Mimo że był znanym, świetnym piłkarzem, podjął się roli stróżującego psa, ograniczając tym samym własne możliwości –

napisał Pirlo w swojej książce „Myślę, więc gram”

Kolejny sezon był słabszy w wykonaniu jego klubu i jak się okazało była to jego ostatnia kampania w Manchesterze. Po siedmiu latach przeszedł za trzy miliony euro do Queens Park Rangers. Na początku dorobił się opaski kapitana, jednak znów zaczęły dawać o sobie znać kontuzje. Ostatecznie przez drugą połowę sezonu wchodził głównie z ławki, albo z tej perspektywy oglądał całe mecze, a QPR z hukiem spadło z ligi. W kolejnym sezonie udał się na wypożyczenie do PSV, wracając na stadion Philipsa. Przez większość sezonu grał, z dwumiesięczną przerwą spowodowaną kontuzją kostki. W całym sezonie zagrał 27 spotkań, w których strzelił dwie bramki i zanotował pięć asyst.

W 2011 roku rozstał się też z reprezentacją, zaliczając ostatni Puchar Azji. Korea dotarła do półfinału, gdzie uległa jednak Japonii. Był to ostatni mecz Park Ji-Sunga w ekipie „Tygrysów Azji”, kończąc swój dorobek na 100 spotkaniach rozegranych w narodowych barwach.

Po zakończeniu kariery nie wchodził w trenowanie, z małym wyjątkiem, gdy przez pół roku trenował zespoły młodzieżowe w QPR. Przez lata był ambasadorem Manchesteru United, pracował też jako koordynator ds. rozwoju talentów w koreańskim związku. Od ponad pół roku jest z kolei dyrektorem technicznym w Jeonbuk Hyundai, który w ostatnich latach jest absolutnym potentatem wśród koreańskich ekip.

Statystyki i osiągnięcia:

Osiągnięcia zespołowe:

Manchester United

  • 1x Liga Mistrzów (2008)
  • 1x Klubowe Mistrzostwa Świata (2009)
  • 4x mistrzostwo Anglii (2007, 2008, 2009, 2011)
  • 3x Puchar Ligi Angielskiej (2006, 2009, 2010)
  • 2x Superpuchar Anglii (2011, 2012)

PSV Eindhoven

  • 2x mistrzostwo Holandii (2003, 2005)
  • 1x Puchar Holandii (2005)
  • 1x Superpuchar Holandii (2004)

Kyoto Purple Sanga

  • 1x Puchar Japonii (2002)

Osiągnięcia indywidualne:

  • Piłkarz roku w Korei (2010)

Jak bardzo podobał Ci się ten artykuł?

Średnia ocena 5 / 5. Licznik głosów 1

Nikt jeszcze nie ocenił tego artykułu. Bądź pierwszy!

Cieszymy się, że tekst Ci się spodobał

Sprawdź nasze social media - znajdziesz tam codzienną dawkę ciekawostek.

Przykro nam, że ten tekst Ci się nie spodobał

Chcemy, aby nasze teksty były możliwie najlepsze.

Napisz, co moglibyśmy poprawić.

spot_img

Więcej tego autora

Najnowsze

„Przewodnik Kibica MLS 2024” – recenzja

Przewodnik Kibica MLS już po raz czwarty ukazał się wersji drukowanej. Postanowiliśmy go dokładnie przeczytać i sprawdzić, czy warto po niego sięgnąć.

Mário Coluna – Święta Bestia

Mozambik dał światu nie tylko świetnego Eusébio. Z tego afrykańskiego kraju pochodzi też Mário Coluna, który przez lata był motorem napędowym Benfiki i razem ze swoim sławniejszym rodakiem decydował o obliczy drużyny w jej najlepszych czasach. Obaj zapisali też piękną kartę występami w reprezentacji.

Trypolis, Londyn, Perugia, Dubaj – Jehad Muntasser i jego wszystkie ścieżki

Co łączy Arsene’a Wengera, rodzinę Kaddafich i Luciano Gaucciego? Wszystkich na swojej piłkarskiej drodze spotkał Jehad Muntasser, pierwszy człowiek ze świata arabskiego, który zagrał w klubie Premier League. Poznajcie jego historię!