Piet Romeijn: „Dziękuję bardzo, psikutasie”

Między słowami

7 grudnia 1969 roku. 22 tysiące kibiców przyszło na Diekman Stadion obejrzeć mecz pomiędzy FC Twente a Feyenoordem Rotterdam. Warunki nie były sprzyjające – mróz i padający śnieg skutecznie przeszkadzały zawodnikom gości trafić do bramki. Wreszcie sztuka ta udała się reprezentantowi Szwecji, Ove Kindvallowi. Wszystko układało się po myśli Feyenoordu, aż do 90 minuty, kiedy to po dyskusyjnym rzucie rożnym wyrównał Theo Pahlplat. Chwilę później arbiter odgwizdał koniec spotkania. Piet Romeijn nie wytrzymał. Podszedł do sędziego Arie van Gemerta i powiedział słowa, które De Telegraaf określi później jako „nie nadające się do publikacji”. Brzmiały one: “Je wordt bedankt, hondenlul.” (inna wersja brzmi „Bedankt voor de leiding, hondenlul”), czyli w wolnym tłumaczeniu „Dziękuję bardzo, psikutasie”.

Zdenerwowałem się, kiedy odgwizdał koniec meczu. Podszedłem do niego i cóż, sam nie wiem co się stało. Po prostu w jakiś sposób to wydobyło się z moich ust – spowiadał się lata później obrońca Feyenoordu.

Dla Van Gemerta było to tym dotkliwsze, że wcześniej zmarł jego pies. Arbiter postanowił jednak dać obrońcy Feyenoordu drugą szansę i po meczu poszedł do szatni. Romeijn ani myślał go przepraszać, tłumacząc się, że naprawdę powiedział „onbenul”. Sędzia nie miał innego wyjścia, jak zgłosić niewłaściwe zachowanie Pieta, zgodnie z punktem dwunastym regulaminu KNVB. Zawodnik Feyenoordu został ukarany grzywną w wysokości 350 guldenów, ale szczęśliwie uniknął zawieszenia. Podobną karę otrzymał też od klubu, który otwarcie potępił jego zachowanie. Otrzymał też wiele listów od wściekłych… właścicieli psów.

Od tego gestu wszystko się zaczęło – sędzia van Gemert wskazuje na rzut rożny. Romeijn uważa, że piłka należy się jego drużynie… Źródło: shootfarken.com.au

Oczywiście, to było głupie z mojej strony, nie powinienem tego mówić. To była chwila bezmyślności.

W domu zawsze potrafi się kontrolować – żona Pieta Romeijn

Czytaj dalej i przejdź na następną stronę…

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*