Piet Romeijn: „Dziękuję bardzo, psikutasie”

Czas czytania: 5 m.

Między słowami

7 grudnia 1969 roku. 22 tysiące kibiców przyszło na Diekman Stadion obejrzeć mecz pomiędzy FC Twente a Feyenoordem Rotterdam. Warunki nie były sprzyjające – mróz i padający śnieg skutecznie przeszkadzały zawodnikom gości trafić do bramki. Wreszcie sztuka ta udała się reprezentantowi Szwecji, Ove Kindvallowi. Wszystko układało się po myśli Feyenoordu, aż do 90 minuty, kiedy to po dyskusyjnym rzucie rożnym wyrównał Theo Pahlplat. Chwilę później arbiter odgwizdał koniec spotkania. Piet Romeijn nie wytrzymał. Podszedł do sędziego Arie van Gemerta i powiedział słowa, które De Telegraaf określi później jako „nie nadające się do publikacji”. Brzmiały one: “Je wordt bedankt, hondenlul.” (inna wersja brzmi „Bedankt voor de leiding, hondenlul”), czyli w wolnym tłumaczeniu „Dziękuję bardzo, psikutasie”.

Zdenerwowałem się, kiedy odgwizdał koniec meczu. Podszedłem do niego i cóż, sam nie wiem co się stało. Po prostu w jakiś sposób to wydobyło się z moich ust – spowiadał się lata później obrońca Feyenoordu.

Dla Van Gemerta było to tym dotkliwsze, że wcześniej zmarł jego pies. Arbiter postanowił jednak dać obrońcy Feyenoordu drugą szansę i po meczu poszedł do szatni. Romeijn ani myślał go przepraszać, tłumacząc się, że naprawdę powiedział „onbenul”. Sędzia nie miał innego wyjścia, jak zgłosić niewłaściwe zachowanie Pieta, zgodnie z punktem dwunastym regulaminu KNVB. Zawodnik Feyenoordu został ukarany grzywną w wysokości 350 guldenów, ale szczęśliwie uniknął zawieszenia. Podobną karę otrzymał też od klubu, który otwarcie potępił jego zachowanie. Otrzymał też wiele listów od wściekłych… właścicieli psów.

fot2
Od tego gestu wszystko się zaczęło – sędzia van Gemert wskazuje na rzut rożny. Romeijn uważa, że piłka należy się jego drużynie… Źródło: shootfarken.com.au

Oczywiście, to było głupie z mojej strony, nie powinienem tego mówić. To była chwila bezmyślności.

W domu zawsze potrafi się kontrolować – żona Pieta Romeijn

Czytaj dalej i przejdź na następną stronę…

Redakcja
Redakcja
Jesteśmy niczym Corinthians - przesiąknięci romantycznym futbolem, który narodził się z czystej pasji i chęci rywalizacji, nie zysku. Kochamy piłkę nożną. To ona wypełnia nasze nozdrza, płuca i wszystkie komórki naszego ciała. To ona definiuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Futbol nie jest naszym sposobem na życie. Jest jego częścią. Jeżeli myślisz podobnie to już znaleźliśmy wspólny język. Istniejemy od 2014 roku. kontakt: 661-212-782, e-mail: redakcja@rfbl.pl lub marketing@rfbl.pl

Więcej tego autora

Powiązane

Advertismentspot_img

Najnowsze

Real Madryt – Eintracht Frankfurt. Najlepszy finał Pucharu Europy

Real Madryt - Eintracht Frankfurt to jeden z najlepszych meczów Realu w historii, ale też prawdopodobnie najlepszy finał Pucharu Europy - w tym artykule opisujemy tę rywalizację

„9. Mistrzowska passa Juventusu” – recenzja

Niezwykła książka-album nie tylko dla kibiców Juventusu. "9. Mistrzowska passa Juventusu" to zapis wrażeń i emocji kibiców włoskiej drużyny zrzeszonych w Amici Sportivi.

Lechia vs. Juventus 1983 – historia wyjątkowego dwumeczu

Lechia vs. Juventus z 1983 roku to historyczny, choć sromotnie przegrany pojedynek. Lechiści musieli przebyć krętą drogę, by rozegrać ten wymarzony dwumecz.